powrót do : str.głównej  |  spisu treści
 
 

[gryf][wizytowkAK]BIULETYN
FUNDACJI
ARCHIWUM POMORSKIE
ARMII KRAJOWEJ
TORUŃ, NR 2/33/97





linia

Przyczynki Historyczne
Struktura narodowościowa Torunia w okresie okupacji niemieckiej (1939 - 1945)

(...) Druga grupa środków sprowadzała się do likwidacji polskich organizacji, stowarzyszeń i partii, zamknięcia szkół polskich i likwidacji polskiego życia kulturalnego, usunięcia polskich napisów, emblematów, tablic, pomników itd. Z powyższymi środkami ściśle związana byłą konfiskata nie tylko majątku państwa polskiego, lecz także ludności polskiej i żydowskiej.
(...) Zagadnienia ludnościowe i narodowościowe na Pomorzu Gd. były jednoznacznie podporządkowane polityce germanizacyjnej. W tym kontekście należy postawić pytanie, czy władze Trzeciej Rzeszy przygotowały jeszcze przed 1 IX 1939 r. skonkretyzowane plany w zakresie polityki ludnościowej i narodowościowej? Generalnie można stwierdzić, iż problemy te były podejmowane i cel ogólny perspektywiczny został określony - germanizacja, natomiast prowadzące do tego środki nie zostały w pełni rozpracowane. Jeszcze 28 IX 1939 r. Hitler stwierdził, że musi ponownie z Forsterem i Greiserem omówić ,,kierunek marszu"7). Pewne elementy oczywiście rozpatrywano już przed agresją. Wskazać tu można na wypowiedzi Hitlera z 1939 r. wobec wyższych dowódców wojskowych czy też Forestera, plan Darrego dotyczący osadnictwa niemieckiego na Pomorzu i w Wielkopolsce8).
W szerszym zakresie rozpracowano i przygotowano przed 1 IX 1939 r. ,,sprawę fizycznej likwidacji tzw. polskich warstw przywódczych". W maju 1939 r. utworzono specjalną placówkę ,,P", zajmującą się gromadzeniem materiałów dotyczących powyższych osób, w lipcu zaś powołano specjalne grupy policyjne z zadaniem ,,unieszkodliwienia wrogich elementów na tyłach walczącego Wehrmachtu". Wydano także wytyczne dotyczące eksterminacji, które Heydrich określił jako ,,niezwykle radykalne". Natomiast szef OKW, Wilhelm Keitel, w pierwszych dniach września 1939 r. poinformował Canarisa, że Hitler podjął już decyzje o likwidacji inteligencji polskiej, przy czym akcję określił jako ,,polityczne oczyszczenie korytarza"9).
Dalszym istotnym elementem dla naszych rozważań jest problem usytuowania wyżej zasygnalizowanych założeń i wytycznych, jak i realizowanej polityki władz niemieckich Reichstagu Danzing-Westpreussen w dwóch aspektach: jako element ogólnej polityki Trzeciej Rzeszy na okupowanych terenach europejskich oraz jako problem lokalny. I na tym tle dochodzi do rozdźwięku między Forsterem a Himmlerem. Dla pierwszego z nich istotny był aspekt lokalny, dla drugiego natomiast Pomorze Gd. było tylko elementem polityki wschodniej. Himmler w liście do Forestera z 20 XI 1941 r. stwierdzał, że może zrozumieć, iż chce on w okresie wojny zapewnić spokój w okręgu, ale nie może zaakceptować tego, iżby pod przykrywką ,,konieczności wojennej" tworzyć trwały stan w zakresie stosunków narodowościowych. Myśl tę rozwinął Himmler w liście do Hildebrandta z 15 V 1942 r., w którym to stwierdzał, iż nie ma zamiaru ,,użerać się" obecnie z Foresterem, ale po wojnie jego polityka narodowościowa zostanie zrewidowana10).
,,Element lokalny" natomiast nie wywołał kontrowersji między przywódcami hitlerowskimi. Ten aspekt zaś przede wszystkim zadecydował o najbardziej radykalnych środkach podjętych wobec ludności polskiej w celu jej usunięcia i likwidacji. Miały one doprowadzić w jak najszybszym czasie do zlikwidowania ,,polskiego korytarza" oddzielającego Altreich od Prus Wschodnich. Zwycięstwo militarne i aneksja Pomorza Gd. miały zostać uzupełnione całkowitą germanizacją tegoż obszaru, aby w przyszłości nie kwestionowano już jego niemieckiego charakteru i jego przynależności do państwa niemieckiego.
Powyższe elementy w konkretnej działalności władz niemieckich na tzw. ziemiach wcielonych realizowane były przez:
1) eksterminację ludności polskiej,
2) wysiedlenie ludności polskiej,
3) osadnictwo niemieckie,
4) wprowadzenie niemieckiej listy narodowościowej,
5) dyskryminację ludności polskiej11).
Miasto Toruń zostało zajęte przez wojska niemieckie 7 września. Struktura narodowościowa Torunia przed wybuchem wojny przedstawiała się następująco12):
Polaków  -  75 286
Niemców  -  2 568
Żydów  -  857
innych  -  58
  Razem :   78 769.
Dane powyższe potwierdzają, iż Toruń pod względem narodowościowym był miastem jednolitym, polskim. Według danych władz niemieckich z lipca 1944 r. mieszkało - 16 995, Niemców - 66 762, cudzoziemców - 2 tys., razem - 85 65713). Z wyżej przytoczonych danych wynika więc, iż w ciągu 5 lat ,,ubyło" z Torunia około 58 tys. polskich mieszkańców, a przybyło około 64 tys. Niemców. Istotnie, w latach okupacji niemieckiej uległa zmianie struktura narodowościowa miasta Torunia, ale nie w takim okresie, w jakim sugerują to powyższe dane statystyczne okupacyjnych władz niemieckich.
Jesienią 1939 r. nastąpił największy spadek liczebny mieszkańców Torunia - według spisu niemieckiego przeprowadzonego w dniach 3 - 6 XII 1939 r. w Toruniu zamieszkiwało 69 151 osób, czyli w porównaniu do stanu przedwojennego ubyło 9618 osób14). Rzeczywisty obraz zmian daje jednak dopiero uwzględnienie kryterium narodowościowego, ponieważ według powyższego spisu mieszkańców narodowości polskiej było w Toruniu 57 260 (ubyło więc 18 026 osób), natomiast narodowości niemieckiej - 11 419 (wzrost o 8851 osób). Zmiany powyższe w tak krótkim czasie spowodowane zostały dwoma zasadniczymi przyczynami, a mianowicie:
1) działaniami wojennymi,
2) działalnością niemieckich władz okupacyjnych.
W odniesieniu do pierwszego czynnika wymienić należy: a) pobór do wojska polskiego w ramach powszechnej mobilizacji, b) ewakuację urzędów państwowych i częściowo ich pracowników, c) ewakuację indywidualną. Szacujemy, iż wówczas opuściło miasto kilkanaście tysięcy Polaków, przy czym nie powróciło już około 10 tysięcy.
Drugi zespół czynników wiąże się z działalnością okupacyjnych władz niemieckich, zmierzających do szybkiej germanizacji miasta. Jesienią 1939 r. realizowano to przez masowe aresztowania, rozstrzeliwania, zsyłkę do obozów koncentracyjnych, wysiedlenie ludności polskiej oraz sprowadzanie Niemców. Zadania niemieckiej władzy okupacyjnej, wyznaczone przez Hitlera, zostały następująco ujęte w memoriale dowódcy 16 Komendy Operacyjnej Służby Bezpieczeństwa, SS-Sturmabannführera w najkrótszym czasie z polskiego Pomorza mają powstać niemieckie Prusy Zachodnie. Dla przeprowadzenia tych zadań konieczna są według zgodnej opinii wszystkich kompetentnych czynników następujące sposoby działania:
1. Fizyczna likwidacja wszystkich tych elementów polskich, które:
a) w przeszłości występowały po stronie polskiej w jakiejkolwiek przodującej roli albo
b) mogą być w przyszłości nosicielami polskiego oporu.
2. Wysiedlenie lub przesiedlenie z Prus Zachodnich wszystkich ,,osiadłych Polaków" i ,,Kongresowiaków".
3. Przeniesienie rasowo lub z innych względów wartościowych Polaków w głąb Starej Rzeszy, o ile wchodzi w grę utracona niemiecka krew i jeśli można przypuszczać, że włączenie w niemiecki organizm odbędzie się bez tarć"15).
Aresztowania ,,niebezpiecznych elementów" spośród ludności polskiej nastąpiły już w pierwszych tygodniach okupacji. W rozkazie dowódcy policji porządkowej w Toruniu z 16 października, kierującym całością aresztowań od strony organizacyjnej, stwierdzono: ,,W dniach od 17.10 do 21.10.39 r. odbędzie się aresztowanie elementów niepewnych politycznie, szczególnie osób przynależnych do warstw przywódczych [...] Natychmiast po zakończeniu aresztowań osoby te winny zostać dostarczone przez gestapo do Fortu VII, Fryderyka Wielkiego"16).
Pierwsza masowa egzekucja aresztowanych Polaków odbyła się już 28 października w lesie Barbarka pod Toruniem; rozstrzelano wówczas około 130 osób. Egzekucji dokonali miejscowi Niemcy zorganizowani w Selbstschutzu, pod dowództwem miejscowej placówki gestapo. Dalsze egzekucje odbywały się do grudnia. W tym czasie zginęło kilkuset mieszkańców Torunia. W styczniu 1940 r. pozostałych przy życiu więźniów Fortu VII skierowano do obozu w Stutthofie17).
Po 7 września do listopada 1939 r. opuściło miasto ponad tysiąc Polaków bądź to dobrowolnie, bądź też - a dotyczyło to większości - pod naciskiem lub przymusem władz okupacyjnych. Do końca grudnia 1939 r. wysiedlono ponadto z miasta 1200 - 1400 Polaków18).
Ostatni element, który wpłynął na spadek liczebny ludności polskiej Torunia, to podanie narodowości niemieckiej przy grudniowym spisie ludności przez około 2500 osób przyznających się do dotychczas do narodowości polskiej19).
Powyżej podane czynniki spowodowały więc w okresie od sierpnia do grudnia 1939 r. spadek liczby Polaków w Toruniu o około 18 tys.
Ludność niemiecka przybywał do Torunia już w pierwszych tygodniach okupacji. W pierwszej kolejności byli to Niemcy z Rzeszy i Wolnego Miasta Gdańska jako funkcjonariusze hitlerowskiego aparatu okupacyjnego. Oni obsadzili kierownicze stanowiska administracyjne, partyjne i policyjne, a ponadto objęli w komisaryczny zarząd skonfiskowane Polakom przedsiębiorstwa przemysłowe i zakłady rzemieślnicze. Ponadto w tym okresie przybyły pierwsze transporty Niemców z krajów nadbałtyckich. Według spisu z grudnia 1939 r. mieszkało w Toruniu 11 419 Niemców20), czyli nastąpił prawie pięciokrotny wzrost ludności niemieckiej w porównaniu do stanu przedwojennego.
Rok 1940 statystycznie nie przyniósł istotnych i znaczących zmian. Według danych spisu ludności przeprowadzonego w dniach 1 - 8 grudnia tegoż roku Toruń liczył ogółem 72 479 mieszkańców, czyli nastąpił wzrost o 4328 osób21). Jeśli uwzględnimy kryterium narodowościowe, to spis powyższy wykazał 13 489 Niemców (wzrost o 2070 osób), Polaków - 58 193 osoby (wzrost o 933 osoby) oraz osoby innej narodowości - 797. Wzrost liczby Polaków był wynikiem przede wszystkim przyrostu naturalnego (w 1940 r. wysiedlono z Torunia ok. 200 Polaków).
W tymże jednak roku okupacyjne władze niemieckie podjęły pierwsze kroki w kierunku tzw. germanizacji ludzi22). Zgodnie z tą koncepcją większość ludności polskiej Pomorza Gdańskiego była zdatna do zniemczenia; określano ją jako ,,miejscowych Polaków" (einheimische Polen) lub jako ,,warstwę pośrednią" (Zwischenschicht). podstawowym kryterium było zamieszkiwanie na Pomorzu Gd. w okresie zaboru pruskiego (dotyczyło to także urodzonych już w II Rzeczypospolitej, jeżeli powyższe kryterium obejmowało ich rodziców). Nadburmistrz Torunia, Jakob, już w grudniu 1939 r. nakazał: ,,Celem tymczasowej regulacji sposobu określania kręgu osób narodowości polskiej postanawiam niniejszym, że wyłączenie Polaków, którzy przybyli po 1919 r. będą traktowani jako osoby bezsprzecznie polskiej narodowości"23). W roku 1940 następuje jednak bardziej precyzyjne określenie kryteriów wyodrębnienia tej grupy ludności polskiej, między innymi w memoriałach Forstera z lipca i grudnia oraz w rozporządzeniu Himlera z 12 września24). Pod tym kątem przeprowadzono także wyżej wymieniony spis ludności i według tegoż spisu było w Toruniu 26 890 ,,miejscowych Polaków spokrewnionych z Niemcami", 27 979 ,,miejscowych Polaków", czyli razem - 55 255; pozostali zaś 2939 to tzw. Kongresowiacy.
Istotne zmiany w interesującym nas problemie przyniósł rok 1941. W marcu tegoż roku ukazało się rozporządzenie o niemieckiej liście narodowej (Deutsche Volksliste - DVL), wydane przez ministra spraw wewnętrznych, zastępcę Führera oraz Reichsführera SS i Komisarza Rzeszy do Umacniania Niemczyzny. Rozporządzenie powyższe stanowiło, z późniejszymi przepisami wykonawczymi, podstawę do procesu germanizacji ludności polskiej . Niemiecka lista narodowa składała się z czterech grup i dotyczyła jedynie obywateli państwa polskiego i Wolnego Miasta Gdańska sprzed września 1939 r. Do grupy I wpisywano osoby narodowości niemieckiej, które w okresie międzywojennym wykazywały niemiecką aktywność narodową. Do grupy II zaliczano osoby narodowości niemieckiej, ale zachowały niemieckość w języku, obyczajach itp. Do grupy III wpisywano następujące osoby: a) pochodzenia niemieckiego, które spolonizowały się, b) nieniemieckiego pochodzenia żyjące w małżeństwie z osobami narodowości niemieckiej, c) o niewyjaśnionej przynależności narodowej. Do IV grupy wpisywano osoby pochodzenia niemieckiego, które uległy całkowitej polonizacji.
Osoby wpisywane do pierwszej i drugiej grupy niemieckiej listy narodowej uzyskiwały niemiecką przynależność państwową ze skutkiem od 25 X 1939 r., natomiast osoby wpisane do II i IV grupy nabywały niemiecką przynależność państwową do odwołania. Polacy nie wpisywani na niemiecką listę narodową otrzymali - bliżej nie określony - status ,,podopiecznych Rzeszy"26).
Do lutego 1942 r. wpis na niemiecką listę narodową był dobrowolny i w Toruniu urząd DVL przyjął do III grupy 366 osób i jedną osobę do IV grupy. W tej sytuacji Forster wydał 22 II 1942 r. odezwę do ludności Pomorza Gd. Odezwa ta postawiła ludność polską przed alternatywą: albo złożenie wniosku o przyjęcie do niemieckiej listy narodowej, albo ,,zrównanie z najgorszymi wrogami narodu niemieckiego"27).  Ta zmiana polityki władz niemieckich na Pomorzu uwarunkowana była różnymi przyczynami, przy czym możliwość pozyskania rekruta polskiego (wpisanych do III grupy obowiązywała służba w Wehrmachcie) odegrała niepoślednią rolę28).
Powody skłaniające ludność polską do składania wniosków o przyjęcie na niemiecką listę narodową były różne, w tym przede wszystkim: pamięć o masowej eksterminacji jesienią 1939 r., naciski ze strony władz okupacyjnych różnego szczebla i niemieckich pracodawców, możliwość utraty pracy, obawy przez skierowaniem do obozu koncentracyjnego, wysiedleniem czy też skierowaniem na roboty do Rzeszy, dążność do przetrwania, taktyka maskowania się. W niektórych jednak wypadkach w grę wchodziły i doraźne korzyści materialne (np. możliwość odzyskiwania zagrabionego mienia, utrzymanie czy też awans w pracy zawodowej, większe przydziały żywności itd.), jak również nieskrystalizowana świadomość narodowa.
Osoby przyjęte do III niemieckiej listy narodowej były uważane przez władze okupacyjne za Niemców, ale o ograniczonej świadomości przynależności do narodu niemieckiego i stąd wynikająca konieczność ich germanizacji. Jeszcze w 1940 r. przewidywano realizację procesu germanizacji przez przesiedlenie do Niemiec, ale warunki wojenne zmusiły władze niemieckie do zrezygnowania z tych zamierzeń.
Według stanu z 30 VII 1944 r. do III grupy niemieckiej listy narodowej w Toruniu należało 44 506 osób, zaś 7 osób do IV grupy29).
Osoby powyższe władze okupacyjne zaliczały do ludności niemieckiej i stąd w czerwcu 1944 r. stan ludności niemieckiej w Toruniu wynosił 66 762 osoby30).
Postawa zdecydowanej większości Polaków wpisanych do III grupy niemieckiej listy narodowej nie nasuwała wątpliwości co do prawdziwych przekonań i rzeczywistej świadomości narodowej. Nie miały też w tym zakresie większych wątpliwości niemieckie władze okupacyjne, szczególnie organa policyjne, które bardzo często w swych sprawozdaniach podawały liczne przykłady ,,niegodnego" - według nich - zachowania się osób z trzeciej grupy niemieckiej listy narodowej (np. używanie języka polskiego, działalność konspiracyjna, ucieczki z Wehrmachtu itd.).
Ludność niemiecka w Toruniu składała się z trzech zasadniczych grup:
1) Volksdeutsche - niemiecka mniejszość w Polsce, byli obywatele polscy;
2) Reichsdeutsche - Niemcy z Rzeszy i Wolnego Miasta Gdańska, przebywali oni za Wehrmachtem i tworzyli aparat władzy okupacyjnej; zajęli oni kierownicze stanowiska w okupacyjnym aparacie administracyjnym, partyjnym i policyjnym;
3) Umsiedler - Niemcy przesiedleni z terenów wschodnich (Baltendeutsche, Besarabiendeutsche).
Na przełomie 1943/1944 r. osiedlono w Toruniu kilkuset tzw. Russlanddeutsche lub Schwarzmeerdeutsche, a to na skutek odwrotu wojsk niemieckich z terenów radzieckich.
Specyficzną, choć niewielką, grupę stanowili też Niemcy z Rzeszy przybyli w tym czasie z powodu bombardowań miast niemieckich przez lotnictwo alianckie (zwano ich Bombengeschädigte lub Ausgebombte). W większości były to kobiety i dzieci.
Poza tym w obrazie powyższym należy uwzględnić także stacjonujący w Toruniu garnizon Wehrmachtu.
Między powyższymi grupami występowały niejednokrotnie konflikty. Volksdeutsche zostali zdominowani przez Niemców napływowych, którzy odsadzili większość intratnych stanowisk w aparacie władzy, a ponadto byli uprzywilejowani przy otrzymywaniu mieszkań, zakładów rzemieślniczych itd. Volksdeutsche często byli przekonani, że zepchnięci zostali na pozycje obywateli drugiej kategorii. Jako grupa stanowili oni raczej monolit. Zbrodniczą organizację Selbstschutz tworzyli właśnie Volksdeutsche.
Wśród Reichsdeutschów można wyodrębnić dwie podgrupy:
a) Niemcy z Gdańska - to element składający się głównie z zagorzałych hitlerowców, aktywnie uczestniczących w realizowaniu zadań zleconych im przez gauleitera Forstera;
b) Niemcy z Rzeszy - stanowili bardziej zróżnicowaną grupę; znaczną część stanowili urzędnicy oddelegowani służbowo i zajęli tu stanowiska wymagające kwalifikacji fachowych, ale było też wiele osób chcących szybko dorobić się majątku; nie brakowało też osób traktujących pobyt na okupowanych ziemiach polskich jako Tummelplatz.
Trudno jest bliżej określić osadników niemieckich ze wschodu. Generalnie czuli się oni dość niepewnie w nowym środowisku31).
Wśród mniejszości narodowych w Toruniu, po ludności niemieckiej najliczniejszą grupę stanowiła ludność żydowska. Pod koniec września 1939 r. pozostało w Toruniu 285 Żydów. Władze niemieckie utworzyły specjalny urząd, który zajmował się usuwaniem ludności żydowskiej z Torunia oraz grabieżą jej majątku. Ludność żydowską wysiedlano do Kraju Warty i rejencji ciechanowskiej, a ostatni transport odszedł 17 listopada 1939 r. do Łodzi. W sprawozdaniu władz niemieckich z 22 listopada stwierdzono: ,,od 17 XI 1939 r. nie ma już w Toruniu żadnego Żyda"32).
Z innych narodowości mieszkali w Toruniu Ukraińcy (w 1940 r. 141 osób), Rosjanie (w 1940 r. - 149 osób) i inni, w tym jedna rodzina chińska33). W latach wojny w Toruniu przebywali także jeńcy wojenni różnej narodowości oraz robotnicy przymusowi.
Krótko chciałbym jeszcze zasygnalizować problem wzajemnych kontaktów ludności polskiej i niemieckiej. Generalnie na okupowanych ziemiach polskich obowiązywała zasada rozdziału narodowościowego. W październiku 1939 r. Hitler zakazał członkom Wehrmachtu utrzymywania kontaktów z ludnością polską, a miejscowe władze okupacyjne rozciągnęły tę decyzję i na niemiecką ludność cywilną. Między innymi jesienią 1939 r. wydano zakaz zawierania małżeństw polsko-niemieckich. W październiku 1939 r. dyrektor policji w Toruniu, Weberstedt, nakazał Polakom kłanianie się ,,przywódczym osobistościom państwa, partii i wojska", natomiast kobietom polskim zagroził, iż w wypadku zaczepiania Niemców zostaną skierowane do domów publicznych. Swoim podwładnym w następnym miesiącu przypomniał powyższy zakaz utrzymywania kontaktów z ludnością polską.
Były jednak dziedziny życia publicznego, w których nie wprowadzono zasady rozdziału, a dotyczyło to życia religijno-kościelnego i częściowo szkolnictwa podstawowego.
Najszersze płaszczyzny kontaktów stworzone zostały przez niemiecką listę narodową - jednym z istotnych elementów procesu germanizacji ludności polskiej miały być właśnie kontakty z Niemcami. Na podstawie sprawozdań władz niemieckich można stwierdzić, iż ludność polska z III grupy niemieckiej listy narodowej w swej większości poza koniecznymi wypadkami, unikała kontaktów z Niemcami, przy czym podobną postawę przejawiała również ludność niemiecka. Szczególnie odnosi się to do Volksdeutschów, w mniejszym zaś stopniu Reichsdeutschów. Również żołnierze byli bardziej skłonni do nawiązywania kontaktów z ludnością polską34). Generalnie należy stwierdzić, iż wzajemne stosunki między ludnością polską a niemiecką w Toruniu w latach okupacji niemieckiej były wrogie; ich dążenia i cele były całkowicie sprzeczne. Wzajemne relacje między Polakami z Niemcami określiła agresja Trzeciej Rzeszy na Polskę i jej skutki.
W latach okupacji niemieckiej struktura narodowościowa Torunia uległa znacznym przeobrażeniom. Przede wszystkim zmniejszyła się liczba ludności polskiej i wysiedlono całą ludność żydowską, natomiast prawie dziesięciokrotnie wzrosła liczebność ludności niemieckiej w Toruniu. Osobny problem to próba germanizacji Polaków przez niemiecką listę narodową. W tym kontekście podkreślić należy, iż w momencie wycofywania się wojsk niemieckich w 1945 r. ludność polska wpisana do III grupy niemieckiej listy narodowej - w przeciwieństwie do Reichsdeutschów, Volksdeutschów i przesiedleńców niemieckich - pozostała w mieście. Polityka germanizacyjna Forstera zakończyła się fiaskiem.
Przedstawione w niniejszym artykule zmiany w strukturze narodowościowej mieszkańców Torunia w latach okupacji niemieckiej nie miały charakteru stałego i po wyzwoleniu w 1945 r. miasto szybko powróciło do stanu przedwojennego.

Jan Sziling
(Fragment artykułu z pracy: Stosunki narodowościowe i wyznaniowe na Pomorzu w XIX i XX w., t. 3 - Mniejszości narodowe i wyznaniowe w Toruniu w XIX i XX wieku. Zbiór studiów pod red. M. Wojciechowskiego, Toruń 1993.)
 



Obóz w Potulicach

Nocą 14 kwietnia 1942 zostałem aresztowany w Saminie razem z rodzicami; Wincentym i Aleksandrą oraz 16-letnią siostrą Anną i osadzeni zostaliśmy w obozie w Potulicach. Obóz ten w początkach swego istnienia (1941 r.) podlegał obozowi Stutthof jako podobóz. W niedługim czasie po przybyciu naszym z obozu przesiedleńczego (Umwanderungslager) stał się ,,wychowawczym obozem pracy" (Arbeitserziehungslager) z regulaminem, rygorem i warunkami identycznymi jak w obozie Stutthof i innych hitlerowskich obozach koncentracyjnych. Początkowo byłem zatrudniony przy pracach ziemnych (Erdkolonne) i przy zakładaniu instalacji wodno-kanalizacyjnych na terenie budowanego nowego ,,lagru", obozu, który przyjął nazwę Lebrechtsdorflager. następnie pracowałem w warsztatach obozowych i garażach samochodowych, gdzie zostałem z czasem wyznaczony jako ,,Wagenpfleger", opiekujący się samochodem komendanta obozu, jednocześnie inspektora Sipo i Sd w Gdańsku, SS-Oberfuhrera Williga, mającego w Potulicach własną willę, wybudowaną i luksusowo wykończoną przez więźniów, nazywaną przez niego ,,Weissenhaus" (biały dom). samochodem tym był Mercedes 6-cio cylindrowa limuzyna, z wmontowanym wysokiej klasy odbiornikiem radiowym firmy Blau Punkt. Każdego dnia po oczyszczeniu samochodu, przed zakończeniem naszej pracy SS-man, kierownik warsztatu, osobiście odbierał ode mnie kluczyki samochodowe, sprawdzał czy drzwi są pozamykane i odnosił kluczyki na wartownię obozową. Udało mi się opanować sposób otwierania samochodu bez kluczyków i od lipca 1943 roku, w miarę istniejących możliwości, podczas pełnienia nocnych dyżurów przeprowadzałem nasłuch radiowy. wiadomości puszczałem w obieg wśród naszych więźniów. Mogłem obserwować, jak szybko rozprzestrzenia się ,,plotka", a właściwie wiadomości radiowe, w skupisku ludzkim jakim był obóz.
We wrześniu 1943 przeszedłem śledztwo Sonderreferat-u, dotyczące ,,przemytu żywności" na teren obozu samochodem ciężarowym, którego byłem ,,Beifahrerem" ,, pomocnikiem kierowcy, wożącym koks ze stacji kolejowej w Nakle do kotłowni obozowej. Mimo pobicia nie wydałem kolegów i źródła pochodzenia żywności w przechwyconej paczce, utrzymując, że ukradłem ją znajdującym się na dworcu ,,Zugangom", czyli nowym ,,posiłkom", więźniom którzy byli przywożeni do obozu. W obecności Jana Dolnego, mojego trójkowego w obozowej organizacji konspiracyjnej, 11 listopada 1943 roku, złożyłem przysięgę na ręce dowódcy Obozowego Ruchu Oporu, współwięźnia, por. Alfreda Chudeckiego. Odbywało się to w pełnej konspiracji, w wieży na terenie Starego Obozu, w ,,sztubie" dwóch Żydówek gdańskich, tłumaczek kolejnych komendantów obozu. (...)
Do trójki Jana Dolnego należeli także: moja siostra Anna Sokołowska - pielęgniarka w rewirze, szpitalu obozowym i Jan Szczepaniak (brat Zgromadzenia Chrystusowców) - elektryk i maszynista lokalnego agregatu prądu stałego w pałacu Starego Obozu. O ich udziale w trójce Dolnego dowiedziałem się od nich dopiero po ucieczce hitlerowców. Podstawą naszej konspiracji w warunkach obozowych był absolutny zakaz robienia jakichkolwiek notatek, a tylko ustne przekazywanie odbiorcy rozkazów organizacyjnych, co bez wątpienia uchroniło Obozowy Ruch Oporu przed dekonspiracją. Nawet rewizja, dokładnej daty nie pamiętam, a było to wiosną 1944, przeprowadzona we wszystkich barakach obozowych i obejmująca każdego więźnia w jego miejscu spania, nie przyniosła spodziewanego rezultatu. W akcji tej brali udział wszyscy funkcyjni SS-mani łącznie ze stukilkudziesięcioma wachmanami kompanii wartowniczej SS. Jak się później dowiedzieliśmy do gadatliwego wachmana, w obozie szukano broni notatek wskazujących na powiązania z partyzantami, aparatów radiowych, naturalnie bez żadnych efektów. Wypytywano się także, kto rozpowiada wiadomości o wojnie. Rewizja ta, trwała od 5-tej rano do 11-tej w nocy, a wydawanie posiłków obozowych, przynoszonych przez dyżurnych pod eskortą wachmana miało miejsce dopiero po zakończeniu rewizji w danym baraku, przy absolutnym zakazie wychodzenia więźniów z niego na teren obozu.
W lecie 1944 nadarzyła się dla nas wyjątkowa okazja, gdy dowiedzieliśmy się w ORO, że Lagerfuhrer Schultz indagował dr Konkolewskiego, kierownika obozowego szpitala, członka administracji obozowej, czy zna kogoś z więźniów do prowadzenia kartoteki w Sonderreferacie, gdyż z tego działu musiał oddać na front kilku swoich SS-manów. Rozmowa ta, miała miejsce po znanym liście dr Konkolewskiego do Lagerfuhrera o stanie wyżywienia pracujących więźniów.
Kierownictwo ORO uznało tę sytuację za bardzo korzystną dla naszej sprawy. Po paru dniach Jan Dolny, dotychczasowy: ,,Revierschreiber" (pisarz szpitalny), został przeniesiony do nowej pracy prowadzenia kartoteki obozowej w Sonderreferacie. Była to dla nas istotna sprawa ponieważ w ten sposób już w zalążku każdej akcji Sonderreferatu względem nas, byliśmy na bieżąco informowani.
Jesienią 1944, było to już po wiadomościach o upadku Powstania Polskiego, odczuwało się zaniepokojenie hitlerowców sytuacją wojenną. Objawiało się ono wysyłaniem ich rodzin do Reichu. Pierwsza wyjechała rodzina Legerkomendanta Williga.
W połowie stycznia 1945 roku, dowódca nasz, Alfred Chudecki, rozkazem przekazywanym każdemu osobiście, wyznaczył grupę członków ORO, w tym mnie, do pozostania i ukrycia się na terenie obozu w razie jego ewakuacji, lub do walki, gdyby Niemcy rozpoczęli zagładę obozu. Po wojnie dowiedziałem się, że Jarosław Rutkiewicz i Bruno Szulwic przenieśli na teren obozu 32 granaty ręczne i worek amunicji do automatów i pistoletów parabellum, pochodzące z transportu do magazynów Kompanii Wartowniczej SS. (...)
ewakuacja obozu zaczęła się rano 20 stycznia 1945 roku w następującej kolejności:
  I kolumna - więźniowie pracujący w zakładach lotniczych Hanzena
 II kolumna - zdolni do chodzenia więźniowie pracujący
III kolumna - część dzieci z tzw. ,,Kinderlagru".
Uciekłem z formującej się drugiej kolumny i ukryłem się na terenie obozowej kotłowni. Byłem świadkiem, obserwując przez szczeliny poszycia sufitowego nad kotłownią. Byłem świadkiem, obserwując przez szczeliny poszycia sufitowego nad kotłownią, przynoszenia do spalenia w piecach centralnego ogrzewania akt i dokumentów obozowych z Sonderreferatu i innych biur administracji obozowej. Zasługą jednego z palaczy, Józefa Mantaja, było selektywne ładowanie do pieców przynoszonych papierów. Ważne dla nas dokumenty kazał wrzucać przynoszącym je więźniom do pieca, w którym nie było ognia, natomiast inne papiery jak: rysunki budowlane z Bauleitungu, dokumenty z wydziału gospodarczego trafiały do ognia. W ten sposób zostały ocalone dokumenty, między innymi kartoteka więźniów obozu Potulice. W marcu 1945 roku zostały one przekazane do Prokuratury w Bydgoszczy przez delegację naszego Samorządu Więźniarskiego w składzie: Antoni Śpiewak, Jerzy Sokołowski i Stasio - najmłodszy nasz sztuthowiak, nazwiska nie pamiętam. Obecnie dokumenty te znajdują się w Wojewódzkim Archiwum Państwowym w Bydgoszczy.
Następnego dnia po ucieczce hitlerowców, tj. 21 stycznia, razem z Janem Szczepaniakiem uruchomiliśmy zastępcze zasilanie elektryczne z przenośnego agregatu spalinowego, dostarczając prądu do oświetlenia salki operacyjnej szpitala obozowego. Tego samego wieczora dotychczasowi więźniowie, chirurg dr Rochoń i asystujący mu dr dr Szafrański przeprowadzili pierwsze operacje rannych w działaniach wojennych z okolicy obozu. Łącznie w tych prowizorycznych warunkach wykonano kilkanaście poważnych operacji, ratując życie rannych cywilów Polaków, żołnierzowi niemieckiemu i dwu żołnierzom sowieckim.
Następnego dnia uczestniczyłem w ramach Samorządu Więźniarskiego, składającego się głównie z pozostałych w obozie członków Ruchu Oporu, w powołaniu Milicji Obozowej i wszedłem w jej skład.
Uzbrojeni byliśmy w automaty typu MP, parabellum krótkie i długie, dysponowaliśmy również ręcznymi karabinami maszynowymi, granatami ręcznymi, rakietnicami i pancerfaustami pochodzącymi z pozostawionych przez Niemców magazynów Kompanii Wartowniczej SS.
Ustalone zostały stałe patrole dokoła obozu w dzień i w nocy.
W tym czasie w obozie przebywało jeszcze kilkudziesięciu chorych i rannych cywilów oraz około setki dzieci i starców.
Niezatarte wrażenie pozostawił widok łuny nad płonącym Nakłem, którą obserwowałem razem z Julianem Taczałą podczas mojego pierwszego w życiu nocnego patrolu z bronią, wypadu zwiadowczego daleko od obozu, na łąkach nad Kanałem Noteckim w zimowej scenerii, pieszo w głębokim śniegu.
Były to pierwsze dni naszej Wolności. Okres bezkrólewia. W sąsiadujących z obozem miejscowościach: Nakle, Ślesinie, Peterku przez parę dni toczyły się intensywne działania frontowe z udziałem artylerii i czołgów. Pierwsze dwa czołgi sowieckie przyjechały do Potulic z kierunku Bydgoszczy przez Gorzeń, trzeci z nich skręcił tam w stronę Ślesina, na drewniany most, który się pod nim zarwał. Czołg wpadł do kanału Noteckiego, załoga utonęła.
Duży oddział sowiecki zatrzymał się przy Obozie dopiero po paru dniach od ucieczki hitlerowców. Po dwu dniach już ich nie było, pojechali i pomaszerowali dalej na zachód. (...)
Dnia 29 stycznia, dr Tadeusz Szafrański został mianowany przez Tymczasowy Komitet Miasta Bydgoszczy, Kierownikiem Szpitala w Potulicach. parę dni później Jan Kamiński zorganizował transport przebywających jeszcze w obozie dzieci ze Śląska i Warszawy do Torunia, do działającego już tam PCK, o którym dowiedzieliśmy się od polskich żołnierzy przechodzących przez Toruń. Do pomocy Kamińskiemu wyznaczyliśmy Lidię Grochocką i Sylwestra Kaliskiego, mieli oni też wykonać ważne dla ORO zadanie nawiązywania w Toruniu kontaktów, zerwanych działaniami frontowymi. Później otrzymaliśmy od nich wiadomość, że ,,szaleje tam UB razem z NKWD, są liczne aresztowania w mieście i z nikim z naszych kontaktów nie nawiązano".
Nie mieliśmy również żadnej łączności z Gryfem Pomorskim, o czym powiadomił nas Jan Dolny po powrocie z Kociewia, ani też z Szarymi Szeregami w Bydgoszczy. (...)
Chodziło nam nie tyle o kontynuowanie łączności konspiracyjnej, ale przede wszystkim o pomoc humanitarną, tak bardzo wtedy potrzebną ludziom przebywającym w obozie. (...)
W dniu 22.02.1945 przybyli do Obozu w Potulicach żołnierze w rogatywkach i polskich mundurach polowych i prosili o skontaktowanie z Chudeckim i Śpiewakiem, którzy wtedy byli na naszej wartowni. Zaproszono też resztę członków naszej Milicji Obozowej łącznie z tymi, którzy pełnili wartę z bronią przy bramie wejściowej do obozu. Po zgromadzeniu nas na wartowni, oznajmiono nam, że jesteśmy aresztowani, co jednoznacznie potwierdzały repetowane automaty skierowane w naszą stronę. Rozbrojono nas, zabierając naszą broń krótką i automaty. (...)
Przywieziono nas do sowieckiej Komendy Wojennej w Nakle, gdzie przez wiele godzin przetrzymywano nas w ciemnicy, pomieszczeniu tak małym, że mogliśmy jedynie stać ściśnięci między sobą, o kucnięciu nie było nawet mowy. Byliśmy bez wody i możliwości załatwienia potrzeb fizjologicznych do późnych godzin nocnych. Gdy nas wypuszczono, do małego ogródka, na nasze prośby o wodę do picia wskazano nam miejscowy strumyk, który okazał się ściekiem miejskim. Wody nie dostaliśmy. Zaraz po ponownym zamknięciu, które odbyło się w sposób bardzo brutalny, z biciem i krzykami, wywoływano kolejno nazwiska na pierwsze przesłuchania, mówiąc każdemu z nas, że dostanie wodę jak będzie mówić prawdę.
Indywidualnie przesłuchania rozpoczęte w świetle skierowanej w oczy lampy, prowadzone były po polsku. Często przesłuchujący nas, rozmawiali między sobą po rosyjsku, w tym też języku padały istotne pytania, tłumaczone przez przesłuchującego na polski. Każdemu stawiano zarzut, że jesteśmy Niemcami i w obozie trzymamy Polaków. Faktycznie byliśmy ubrani w zdobyte z magazynów obozowych niemieckie kożuszki wojskowe i futrzane czapki, ale na czapkach mieliśmy orzełki, a na rękawach biało-czerwone opaski. Wszyscy przesłuchiwani twierdzili to samo, że byliśmy więźniami hitlerowskiego obozu i należeliśmy do samorządu Więźniarskiego, a broń wzięliśmy z magazynu koszar SS, gdy została utworzona Milicja Obozowa.
Zeznawaliśmy też, że w obozie oprócz reszty pozostałych współwięźniów, dzieci, chorych i starych ok. 150 osób, jest grupa kilkudziesięciu internowanych Niemców z Nakła i okolicy przywiezionych do obozu po ucieczce hitlerowców, przez milicjantów z Nakła. (...)
Każdy z nas był wypytywany dlaczego pozostał w obozie już ponad miesiąc po ucieczce Niemców i nie wracał do domu. Twierdziliśmy, zgodnie z prawdą, że na wybrzeże, do Gdyni nie można jeszcze wracać, o tam jest front. Wypytywano nas także o powiązania z polską partyzantką.
Nikt nie zdradził tego, że nasza Samopomoc Więźniarska, obozowy Ruch oporu, w którym składaliśmy przysięgę wojskową, miała bezpośrednie kontakty z Gryfem Pomorskim na Kociewiu i z Szarymi Szeregami z Bydgoszczy i Torunia. Może dlatego, że wielu z nas o tym nie wiedziało, a ci co wiedzieli - umieli milczeć.
Zapamiętałem do dziś, że jednym z ostatnich pytań jakie mi postawiono było, kto nam dostarczał w obozie wiadomości o zbliżaniu się wojsk radzieckich. Odpowiedziałem bez namysłu, że Niemcy, bo uciekli. (...)

Jerzy Sokołowski
(Fragmenty wspomnień J. Sokołowskiego ps. ,,Sokół" ur. 28.07.1922 r., do wojny uczeń Państwowego Gimnazjum Męskiego w Brodnicy, podczas okupacji członek Związku Jaszczurczego, więzień Potulic.)
 



Komendantka Maria Wittekówna

Maria Wittek, nazywana przez swe podkomendne ,,panią Marią", była człowiekiem niezwykłym. Urodziła się w 1899 roku pod Gostyninem, we wsi Trębki, ale dzieciństwo i młodość spędziła na Ukrainie, dokąd przeniósł się jej ojciec, zagrożony represjami carskimi. Już w wieku 12 lat uczestniczyła w pracach konspiracyjnego kółka samokształceniowego, a tuż przed maturą (którą założyła w polskim gimnazjum w Kijowie), w marcu 1918 roku, została zaprzysiężona jako członek POW - Polskiej Organizacji Wojskowej. Kiedy w lipcu 1919 roku bolszewicy dokonali pogromu Komendy Okręgu - objęła w Komendzie kierownictwo Wydziału Wojskowego i wytrwała na tym stanowisku, w bardzo trudnej sytuacji, do grudnia 1919 r. Potem wróciła do kraju. Brała udział w wojnie polsko-radzieckiej, została wówczas odznaczona Krzyżem Walecznych i Orderem Virituti Militati.
Dziełem jej życia było PWK - Przysposobienie Wojskowe Kobiet, organizacja, która przez specjalne kursy i obozy przygotowywała ochotniczki do obrony kraju. Maria Wittek w latach 1928-1934 była Komendantką Naczelną PWK, a od 1935 r. pełniła funkcję Naczelnika Wydziału Wychowania Fizycznego i Przysposobienia Wojskowego Kobiet w powołanym do życia przez Marszałka Piłsudskiego państwowym Urzędzie WF i PW. Przed wybuchem wojny PWK liczyło 35 tys. członkiń. Janina Sikorska, przedwojenne instruktorka PWK, wspomina: ,,Do konspiracji w 1939 r. weszłam - jak tysiące innych kobiet, ,,Pewiaczek" - przygotowana do pełnienia służby w wojsku. Bowiem PWK - organizacja, którą kierowała ,,Pani Maria" - nauczyła nas, jak służyć Ojczyźnie w czasie pokoju i na wypadek wojny. Dzięki temu, od pierwszych dni okupacji, w konspiracji znalazło się tak dużo kobiet przeszkolonych, odważnych i ofiarnych. warto pamiętać, że co czwarty żołnierz AK - to była kobieta!"
Maria Wittek, pod nowym okupacyjnym pseudonimem ,,Mira", była szefem Wojskowej Służby Kobiet AK. Komendant Główny ZWZ - AK, gen. Stefan Rowecki ,,Grot", uznał kobiety w szeregach tej organizacji za ,,żołnierzy znajdujących się w obliczu nieprzyjaciela", co potwierdził w październiku 1943 r. dekret Prezydenta RP. Maria Wittek przygotowała wówczas rozkaz dowódcy AK o stopniach wojskowych dla żołnierzy - kobiet, podpisany przez gen. Tadeusza Bora-Komorowskiego już w czasie trwania Powstania warszawskiego. Zgodnie z tym rozkazem nadane zostały kobietom w Armii Krajowej przysługujące im stopnie - ,,Mira" otrzymała wówczas stopień podpułkownika.
W 1945 r. Maria Wittekówna uczestniczyła w odtworzeniu Państwowego Urzędu WF i PW, a po jego rozwiązaniu w 1948 r., została szefem Wydziału Kobiecego PO ,,Służba Polsce". W 1949 r., w ramach represji wobec żołnierzy Podziemnego Państwa Polskiego, została aresztowana i postawiona przed sądem. Odsunięta od pracy, której poświęciła całe swe życie - zajęła się upamiętnianiem udziału kobiet w walce o niepodległość. Z jej inicjatywy, na podstawie materiałów archiwalnych przez nią zebranych, opracowano ,,Słownik uczestniczek walki o niepodległość Polski 1939,,1945", wydany w Warszawie w 1988 r.
2 maja 1991 r., w odrodzonej Rzeczypospolitej, otrzymała nominację na stopień generała brygady - jak pierwsza kobieta w dziejach Wojska Polskiego. Zmarła 19 kwietnia 1997 r., w warszawskim klasztorze sióstr Urszulanek, który jeszcze w czasie wojny był jej siedzibą - a jednocześnie kwaterą główną sztabu WSK.

Maria Czyżak

KOMUNIKATY

Dnia 10.IV.1997 r. w Liceum Ogólnokształcącym w Chełmży pracownik działu muzealnego naszej Fundacji p. mgr Kalina Antonowicz, poprowadziła prelekcję nt. ,,Cichociemni - historia powstania, loty do Polski, zadania i losy". P. Antonowicz przygotowała również dla tego Liceum wystawę, otwartą w szkole w dniu 17.IV.br., a poświęconą Armii Krajowej.
W dniu 19.IV.1997 r. odbyło się uroczyste nadanie Szkole Podst. nr  22 w Toruniu imienia Krzysztofa Kamila Baczyńskiego. poety - żołnierza AK.  Szkoła otrzymała także sztandar, skomponowano hymn szkolny, a w hallu odsłonięto tablicę pamiątkową. Na uroczystość oprócz najwyższych władz wojewódzkich, miejskich, samorządowych i oświatowych Torunia oraz dostojników kościelnych, zaproszono także przedstawicieli (z prezesem p. prof. Zbigniewem Wojtczakiem) i poczet sztandarowy Zarządu Okręgu ŚZŻAK w Toruniu.
Szkoła Podst. nr 32 w Toruniu dnia 30.IV.br. obchodziła bardzo uroczyście pierwszą rocznicę nadania imienia Armii Krajowej i ufundowania przez pp Knoblów sztandaru. Obecni na uroczystości kombatanci otrzymali od dzieci wzruszające podziękowania:

( RYSUNEK)

Dzięki wspólnej inicjatywie i wysiłkom Dyrekcji, Grona Pedagogicznego oraz przewodniczącego Koła Terenowego ŚZŻAK w Inowrocławiu p. Wacława Szewielińskiego, dnia 4.V.br. nadano imię Armii Krajowej szkole Podst. w Chełmcach k. Inowrocławia woj. bydgoskie. Uroczystość nadania imienia AK połączona z poświęceniem sztandaru szkoły i odsłonięciem tablicy pamiątkowej miała niezwykle piękną i urozmaiconą oprawę. Zgromadziła władze wojewódzkie z Bydgoszczy, samorządowe, związkowe  (,,Solidarność", ŚZŻAK), oświatowe, przedstawicieli duchowieństwa i wojska z woj. bydgoskiego. Miała przede wszystkim ogromne znaczenie wychowawcze tak dla miejscowej młodzieży jak i dla całej społeczności lokalnej. Również dzięki inicjatywie i funduszom Koła Terenowego ŚZŻAK w Inowrocławiu, w tamtejszym Kościele Garn. dnia 7.IX.br. została odsłonięta tablica pamiątkowa. Poświęcona jest ona Komendantom Głównym AK.
Z inicjatywy śp. p. Salomei Sujkowskiej (honorowej Obywatelki miasta Grudziądza, której rodzina wywodziła się z Wąbrzeźna) i naszej Fundacji w dniu 1.IX.br. została odsłonięta tablica pamiątkowa w Wąbrzeźnie poświęcona pamięci kpt. Jadwigi Łojewskiej-Stempniewicz (czynna podczas okupacji niemieckiej w samopomocy w Wąbrzeźnie i w Brodnicy, od 1941 r. żołnierz kontrwywiadu KG ZWZ-AK w Warszawie) i Zygmunta Koźlikowskiego (pierwszy kmdt Insp. ZWZ Grudziądz). Uroczystość zorganizowały i finansowały władze miasta Wąbrzeźna. Została ona połączona z rozpoczęciem nowego roku szkolnego 1997/98 i zaplanowana jako jeden z elementów szerszej działalności edukacyjnej na tym terenie.

HMM

Z NOWOŚCI WYDAWNICZYCH

Jako wydawnictwa własne Fundacji w ramach ,,Biblioteki Fundacji Archiwum Pomorskie Armii Krajowej" ukazały się ostatnio drukiem następujące pozycje: - Tom XIII - Chrzanowski B., Związek Jaszczurczy i Narodowe Siły Zbrojne na Pomorzu 1939-1947; - Tom XIV - Służba Polek na frontach II wojny światowej cz. 1; - Tom XV - Słownik Biograficzny Konspiracji Pomorskiej, cz. 3, pod. red. E. Zawackiej. Wszystkie w/w pozycje są do nabycia w Fundacji.
 


KLUB HISTORYCZNY

Sprawozdania ze spotkań od marca do października 1997 r.

Do dyskusji na 101. spotkaniu Klubu Historycznego dnia 23.03.br., na temat ,,Więźniowie obozu Szmalcówka w Toruniu oraz w Potulicach" wprowadził p. mgr Michał Ojczyk. Przedstawił specyfikę i etapy funkcjonowania obu obozów. Wspomnieniami z okresu uwięzienia w Potulicach podzielili się z obecnymi p. Jerzym Sokołowskim (fragmenty wspomnień zamieszczono w tymże mrze biuletynu), oraz panie Anna Beringer i Felicja Wrzos, więzione tam jako dzieci. Pani Melania Marchlewska uwięziona w obozie Szmalcówka razem z rodzicami jako 7-miesięczne dziecko, a następnie w Potulicach, przedstawiła wspomnienia swojej matki, Janiny Marchlewskiej-Guziewicz.
Dnia 23.04.br. na 102. spotkaniu klubowym p. Leon Torliński, żołnierz AK, miłośnik poezji konspiracyjnej, prezentował wiersze okupacyjne i powstałe po wojnie swojego przyjaciela Zbigniewa Kabaty ps. ,,Bobo" (oficer AK w oddz. partyzanckim ,,Jędrusie" i 2 pp Leg., od 1945 r. w II Korpusie we Włoszech, potem w Anglii; obecnie doktor nauk, mieszka w Kanadzie).  Zaprezentowano również sylwetki i fragmenty poezji Ireny Tomalakowej, Walerii Felchnerowsiej i Teresy Bogusławskiej.
103. klub Historyczny dnia 28.05.br. poświęcony był prezentacji i promocji książki p. dr Tadeusza Jaszowskiego ,,Okręg Pomorski Armii Krajowej. Podokręg Południowo-Wschodni". Kolejny, XI tom wydany przez Bibliotekę Fundacji ,,Archiwum Pomorskie AK" w Toruniu, przedstawił autor w/w pozycji, omawiając etapy, problemy i specyfikę związaną z organizowaniem tego Podokręgu.
Na 104. spotkaniu klubowym dnia 25.05.br. p. prof. Jan Sziling wprowadził obecnych w specyfikę stosunków narodowościowych w Toruniu tuż przez II wojną i podczas niemieckiej okupacji. Problematyce tej poświęcony jest artykuł w części biul. ,,Przyczynki historyczne".
,,Pomorscy cichociemni" ,, pod takim właśnie tytułem 24. 09.97. r. odbyło się w Inst. Historii i Archiwistyki UMK 105. spotkanie Klubu. W spotkaniu tym uczestniczyli cichociemni Elżbieta Zawacka ps. ,,Zo" i Kazimierz Śliwa ps. ,,Strażak", a także inni goście Fundacji - m.in.: kombatanci, uczniowie szkół toruńskich i Liceum z Chełmży. P. Ferdynand Ziętek wprowadził do dyskusji, zaś cichociemni opowiedzieli barwnie o osobistych przeżyciach i doświadczeniach okupacyjnych. P. Anna Zakrzewska m.in. zaprezentowała sylwetki cc, absolwentów Szkoły Podchorążych Artylerii w Toruniu. Szczególną uwagę zwróciła na postać Mieczysława Szczepańskiego, ucznia Gimn. Państwowego w Chełmży. Podczas spotkania klubowego portret M. Szczepańskiego przekazano na ręce nauczyciela p. Głuszaka, Liceum Ogólnokształcącemu w Chełmży.
Dnia 22.10.br. w budynki Planetarium odbyło się 106. spotkanie. Było ono poświęcone gen. Marii Wittekównie, przedwojennej kmdtce PWK, a w czasie okupacji - szefowej Wojskowej Służby Kobiet. Z powodu nieobecności prelegenta p. dra Tadeusza Krawczyka, biografię Jego autorstwa przedstawiła pracownica Fundacji p. mgr Marta Czyżak. P. prof. Elżbieta Zawacka zaprezentowała dzieło życia gen. Wittek. Spotkanie zostało urozmaicone występem chóru dzieci ze SP nr 2 im. Armii Krajowej w Toruniu. (Obszerny biogram M. Wittek zamieszczono w ,,Przyczynkach Historycznych").

HMM
PLAN SPOTKAŃ KLUBOWYCH

107. Dnia 15.XI.br. o godz. 11.00 w Sali Senatu Colegium Maius, ul. Fosa Staromiejska 3, odbędzie się kolejna, VII Sesja Naukowa połączona ze spotkaniem klubowym. Sesja ta będzie miała charakter narady nad koncepcją przygotowywanej przez Fundację monografii pt: ,,Dzieje Polskiego państwa podziemnego na Pomorzu".
108. Dnia 17.XII.br. p. mgr Edmund Mikołajczak wprowadzi do tematu ,,Tajne organizacje wojskowe na Kujawach Zach. w latach 1939-1945" i zaprezentuje pierwszą próbę monografii na ten temat.
109. Dnia 28.I.1998 r. p. dr Jaromir Durczewski wprowadzi do tematu ,,Konspiracyjne harcerstwo na Pomorzu w l. 1939,,1945"
110. Dnia 18.II.1998 r. p. dr Bogdan Chrzanowski przedstawi najnowsze swoje opracowania: ,,Związek Jaszczurczy i Narodowe Siły Zbrojne na Pomorzu" oraz ,,Miecz i Pług (Zjednoczone Organizacje Miecz i Pług na Pomorzu w latach okupacji niemieckiej 1939-1945".
111. Dnia 25.III.1998 r. spotkanie klubowe poświęcone będzie służbie zdrowia w konspiracji pomorskiej.
112. W dniu 22.IV.1998 r. p. dr Andrzej Gąsiorowski przedstawi temat ,,Polska Armia Powstania. Nieznana karta z dziejów konspiracji pomorskiej" (promocja książki).
 


ODESZLI DO NAS

W dniu 28.III.br został pochowany w Olsztynie z honorami wojskowymi Stanisław Kosicki ps. ,,Bohun". Ur. 13.II.1926 r. w Wersalu (Francja), syn oficera WP (m.in. dca i komp. w 8 baonie saperów w Toruniu). Do wybuchu II wojny światowej uczeń szkół w Toruniu, Poznaniu i Warszawie. Od września 1939 do kwietnia 1942 r. mieszkaniec Torunia (dom dziadków na Zieleńcu), następnie z rodziną wysiedlony do GG. Od wiosny 1942 r. żołnierz łączności Obwodu ZWZ-AK w Ostrowcu Świętokrzyskim i kolporter tajnej prasy. Aresztowany przez gestapo w lipcu 1944 r. został odbity z transportu i skierowany do oddz. partyzanckiego. Po wojnie więziony przez UB w Krakowie i Kielcach, skazany na karę śmierci. Uniknął wykonania wyroku dzięki akcji rozbicia więzienia kieleckiego przez partyzantów AK mjra Antoniego Hedy ps. ,,Szary" 4/5.VIII.1945 r. (uwolnienie 700 więźniów). Absolwent Wydz. Biologii i Nauk o Ziemi UMK w Toruniu, autor wspomnień ,,Wojna, wojna, wojenka..." i bohater książki K. Konkolewskiego ,,Diament odnaleziony w popiele" (przedstawiony tam jako pierwowzór postaci Maćka Chełmickiego z ,,Popiołu i diamentu" J. Andrzejewskiego). Zmarł w Olsztynie 21.III.1997 r.

HMM
Dnia 4.IV.br. zmarł w Poznaniu przeżywszy 77 lat mgr inż. Józef Jaochimiak, żołnierz AK ps. ,,Wyspa", organizator i dowódca samodzielnej placówki wywiadu na wyspie Rugii (Niemcy). członek środowiska ,,Pomnik" ŚZŻAK, Okręg Wielkopolska. W pierwszych miesiącach wojny wywieziony do przymusowej pracy na Rugię, gdzie rozpoczął samodzielną działalność wywiadowczą. Udało mu się nawiązać liczne kontakty z jeńcami wojennymi różnych narodowości i dzięki temu uzyskał możliwość penetrowania obiektów wojskowych na wyspie. Po zajęciu Rugii przez wojska sowiecki wrócił do kraju. W 1951 r. ukończył studia w AGH w Krakowie. Pracował w Biurach Projektów Budownictwa Przemysłowego w Krakowie i Poznaniu. W 1991 r. został przyjęty do ŚZŻAK w Poznaniu. Pełnił funkcję zastępcy Inspektora Środowisk Poznańskich. Jest autorem kilku prac nt. wywiadu głębokiego AK.
Hanna Nowicka
W Danii zmarł 17.IV.br. komendant Inspektoratu AK Bydgoszcz Zygmunt Szatkowski ps. ,,Wiesław", ,,Grzmot". Urodzony 15.III.1915 r. w Bydgoszczy, do wybuchu II wojny ,, muzyk i nauczyciel muzyki, ppor. rez. piechoty. W 1939 r. zmobilizowany do 82 pp w Brześciu n/Bugiem walczył jako żołnierz Samodzielnej Grupy Operac. ,,Pomorze". Podczas niemieckiej okupacji organizował początki konspiracji ZWZ-AK w Garn. Bydgoszcz. Od III kwartału 1942 r. do aresztowania w marcu 1944 r. pełnił funkcję komendanta Insp. AK Bydgoszcz. Po aresztowaniu i śledztwie w bydgoskim gestapo, osadzony został w obozie Stutthof, gdzie więziony był do ewakuacji obozu 17.IV.1945 r. Ewakuowany na barce w grupie ciężko chorych, dotarł do duńskiego portu Klintholm Havn. Po powrocie do zdrowia pozostał w Danii i pracował jako inżynier konstruktor (badania nad doskonaleniem silnika Diesla). Społecznie działał jako przewodniczący Rady Związku Uchodźstwa Polskiego w Danii.
HMM
Dnia 25.V.1997 r. zmarła w Wielu Zofia Radomska z d. Kuklińska. Urodziła się 05.XI.1921 r. we Wielu. W czasie okupacji ukrywała się ,, 11.XI.1939 r. uciekła z placu egzekucji w lesie pod Kościerzyną. Przekazywała sprawozdania z radia BBC od Alojzego Grulkowskiego ps. ,,Hindenburg" - Franciszkowi Kuklińskiemu  i Henrykowi Radomskiemu ps. Gnat, członkom ,,Gryfa Pomorskiego", była także łączniczką TOW GP między Grulkowskim a Antonim Peplińskim (dowódcą oddziału ,,Szyszek"). W listopadzie 1943 r. zawarła związek małżeński z Henrykiem Radomskim.
Marta Czyżak
W dniu 27.VII.br. zmarła W Gdyni Kazimiera Rogozińska z d. Bartel ps. Jadwiga", ur. 23.XII.1090 r. we Włocławku. Absolwentka Szkoły Handlowej w Bydgoszczy. Podczas niemieckiej okupacji pracowała i mieszkała w Bydgoszczy. Zaprzysiężona do służby w ZWZ-AK przez J. Grussa, szefa wywiadu ZWZ-AK na Pomorzu. Pełniła funkcję kurierki i łączniczki Grussa a także szefa sztabu KO AK J. Chylińskiego. Aresztowana w czerwcu 1942 r., więziona była w Bydgoszczy, Starogardzie i w Gdańsku. Ostatecznie osadzona w Stutthofie i tam więziona do chwili ewakuacji obozu w lutym 1945 r. Podczas ewakuacji uciekła z kolumny i w marcu 1945 r. powróciła do Bydgoszczy, gdzie wkrótce podjęła działalność konspiracyjną najpierw w DSZ, następnie w WiN. Aresztowana w listopadzie 1945 r., zwolniona w czerwcu 1946 r. (na podstawie dekretu o amnestii), zamieszkała w Gdyni.
HMM
Dnia 30.VIII.1997 r. zmarła w Bydgoszczy Helena Wrembel z d. Preuss, ps. ,,Marta". Urodziła się w Margoninie pow. Chodzież 5.IX.1910 r. W czasie okupacji należała do grupy AK ,,Darzbór", działającej w ramach Placówki ZWZ-AK ,,Zagajnik", ,,Zagroda" Obw. Bydgoszcz Pow. w Emilianowie (woj. bydgoskie). pełniła funkcję łączniczki między Placówką w Emilianowie a Inspektoratem AK Bydgoszcz - przekazywała informacje wojskowe i wiadomości otrzymane drogą radiową. Organizowała pomoc dla jeńców wojennych (brytyjskich, francuskich, polskich i rosyjskich), zatrudnionych na stacji kolejowej w Emilianowie. Współpracowała także z polsko-radzieckim oddziałem partyzanckim, działającym na terenie Puszczy Bydgoskiej i z oddziałem partyzanckim ugrupowania ,,Świerki", dowodzonym przez por. A. Bruskiego, ps. ,,Grab". prowadziła także, w latach 1940,,1945, tajne nauczenie w Bydgoszczy. Została pochowana 2.IX.1997 r., na cmentarzu Nowofarnym w Bydgoszczy.
Marta Czyżak
Dnia 17.IX.1997r. zmarła w Warszawie dr med. Anna Dydyńska-Paszkowska, ur. 17.IX.1902 r. w Warszawie. Od 1916 r. związana z harcerstwem, w l. 1926-1930 była we władzach naczelnych ZHP. Z zawodu lekarz - pediatra, od 1938 r. pracowała w Szpitalu Miejskim w Toruniu. Zaprzysiężona do ZWZ-AK w 1940 r. pod ps. ,,Marta" przez mjra Józefa Ratajczaka ps. ,,Karolczak" - kmdta Okręgu Pomorze. Jako żołnierz Sztabu Okręgu była kurierką do KG w warszawie i do Bydgoszczy. Jesienią 1940 r. powiadomiła Ratajczaka w warszawie o grożącym mu aresztowaniu i o aresztowaniach na Pom., miejscem gromadzenia materiałów opatrunkowych i ukrywania polskich księży. Aresztowana 2.VII.1942 r. razem z mężem (zginął w Stutthofie), przeszła więzienie w Toruniu, Gdańsku i Starogardzie Gd., skąd przeniesiona została do obozu Stutthof. Urodzoną w szpitalu gdańskim córeczką (w chwili aresztowania była w 8 mies. ciąży), podobnie jak trójką starszych dzieci, zaopiekowała się koleżanka - harcerka Karolina Lee. W obozie A. Paszkowska uczestniczyła w organizowaniu samopomocy, życia patriotycznego i religijnego. W czasie ewakuacji obozu kwarantanny pracowała jako lekarka szpitala dla b. więźniów w Malmo. W listopadzie 1945 r. wróciła do kraju. Po odnalezieniu swoich dzieci zdobyła mieszkanie i pracę w Otwocku, jako lekarz Domu Matki i Dziecka, a później w sanatorium przeciwgruźliczym dla dzieci. W l. 1948-1966 była również pracownikiem naukowym Działu Dziecięcego Inst. Gruźlicy i Inst. Doskonalenia Kadr Lekarskich. Pochowana na cmentarzu w Otwocku.
Anna Zakrzewska

 

PODZIĘKOWANIA
Podziękowania za dary książkowe

Biblioteka Fundacji dziękuje za przekazanie w darze książek i opracowań pp: B. Borkowi, W. Brendzie, E. Bugajskiej, E. Cieślik, L. Chylewskiej, A. Gąsiorowskiemu, M. Golonowi, I. Grabskiej-Hormaczewskiej, J. Jędrzejewskiemu, ks. S. Kardaszowi, T. Krawczykowi, s. Leśniewskiemu, T. Łaszczewskiemu, łączniczkom ,,Barbary", E. Mikołajczakowi, J. Obrembalskiej, B. Parfienowicz, J. Pawłowskiemu, E. Rakoczy, E. Sujkowskiej, H. Szwarc, A. Tomczakowi, T. Torlińskiemu, B. Urbanek, E. Zawackiej.
Dziękujemy również Okręgowi Komisji Badania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Łodzi.

Podziękowania za dary pieniężne w okresie od 1.I. do 30.IX.1997 r.

Dary dewizowe

Nowak I. (Anglia)  100 GBP
Ossowski A.  100 GBP
Rakowska E. (Australia)  500 USD

Dary złotówkowe

  1. Adamek J. -  20,00
  2. Bartkowiak M.  -  14,00
  3. Błażejewska H. -  100,00
  4. Bromirski Z. -  20,00
  5. Brukwicki J. -  20,00
  6. Brukwicki T. -  20,00
  7. Cepnik S. -  20,00
  8. Cieśliński R. -  20,00
  9. Czyżniewski T.  -  30,00
  10. Dejewska A. -  10,00
  11. Deyna M. -  50,00
  12. Dolata J.  -  20,00
  13. Dzierzgwa H. -  50,00
  14. E. Z.  -  313,00
  15. Eckert U. -  20,00
  16. Fiutowski A. - 30,00
  17. Glapiński T. - 30,00
  18. Głodkowski E. - 20,00
  19. Gogołek Cz. - 20,00
  20. Gorzycka T. - 20,00
  21. Gryczka M. - 20,00
  22. Grzywacz E. - 20,00
  23. Guczwalski M. - 73,00
  24. Iwańska Z. - 30,00
  25. Jackowski J. - 50,00
  26. Jaroszewski Z. - 50,00
  27. ks. Kaszubowski F. - 100,00
  28. Keller J. - 50,00
  29. Kledzik M. - 22,00
  30. Kłosińska K. - 100,00
  31. Komorowski K. - 5,00
  32. Kurzańscy U.S. - 50,00
  33. Lipińska Cz. - 50,00
  34. Macholz A. - 100,00
  35. Mieszkowska M. - 50,00
  36. Minczykowska K. - 5,00
  37. ks. Nadolny A. - 20,00
  38. NN - 20,00
  39. Pałubicka T. - 20,00
  40. Paszkowska A. -  50,00
  41. Piechocki K. - 10,00
  42. Politowska H. - 20,00
  43. Postolski S. - 50,00
  44. Przytarski E. - 20,00
  45. Rakowska K. - 50,00
  46. Ramlau Z. - 20,00
  47. Różycki A. - 400,00
  48. Redlewski S. - 100,00
  49. Serwański E. - 20,00
  50. Sentkowska N. - 10,00
  51. Siedlewska U. - 20,00
  52. Sieradzka D. - 20,00
  53. Skoczyńska J. - 20,00
  54. Skrzat Z. - 20,00
  55. Sobocińska M. - 100,00
  56. Sporny J. - 15,00
  57. Sylka A. - 30,00
  58. Szewczykowa H. - 20,00
  59. Targińska B. - 20,00
  60. Tanaś H. - 20,00
  61. Thorton I. - 100,00
  62. Torliński L. - 100.00
  63. Wielgosz H. - 36,00
  64. Witkowski A. - 20,00
  65. Wentowski P. - 20,00
  66. Wiśniewski W. - 20,00
  67. Wrembel H. - 100,00
  68. Wysocka A. - 24,00
  69. Zakrzewska A. - 100,00
  70. Zakrzewski J. - 50,00
  71. Zarzycki A. - 16,00
  72. Zielińska E. - 51,00


Wpłaty na WSK

Dary dewizowe
Nowak I. (Anglia) - 100 GBP
NN - 50 USD
Środowisko Żołnierzy AK
"Jodła" zagranicą - 200 USD

Wpłaty złotówkowe
Ciesielska T. - 10,00
Cieślikowa A. - 25,00
Iżycka-Soja R. - 50,00
Małecka H. - 20,00
Markiewicz M. - 50,00
Mleczko Z. - 20,00
Rojszyk E. - 100,00
Rutecka D. - 40,00
Sikorska J. - 50,00
Torliński L. - 50,00

Podziękowania za rezygnację z honorariów za biogramy do 2. cz. Słownika:
  Augowska Helena, Jabłczyńska Urszula, Jaroszewski Zdzisław, Kozłowski Wacław, Kujawski Jan, Sadowski Jan, Skrobacka Barbara, Szymanowicz Henryk, Walentynowicz Janina, Zawacka Elżbieta

przypisy do: ,,Struktura narodowościowa Torunia...'' :
7) Heerresadjutant bei Hitler 1938-1943. Aufzeichnungen des Majors Engel, hrsg. und kommentiert von H. von Kotze, Stuttgart 1974, s. 63.
8) Por. W. Jastrzębski, J. Sziling, Okupacja hitlerowska na Pomorzu Gdańskim w latach 1939-1945, Gdańsk 1979, passim.
9) K. H. Abshagen, Canaris - Patriot und Weltbürger, Stuttgart 1957, s. 207-213. Por. T. Cyprian, J. Sawicki, Sprawy polskie w procesie norymberskim, Poznań 1956, s. 53-54; F. Halder, Dziennik wojenny, t. 1, Warszawa 1971, s. 117.
10) Bundesarchiv Koblenz, R 43 II/1332a.
11) Por. M. Broszat, Nationalsozialistische Polenpolitik 1939-1945, Stuttgart 1961; Cz. Madajczyk, Polityka ludnościowa i ekonomiczna hitlerowskich Niemiec w okupowanej Polsce, Poznań 1979; W. Jastrzębski, J. Sziling, op. cit.
12) K. Przybyszewski, Stosunki gospodarczo-społeczne w Toruniu w latach 1920-1939, Toruń 1983, s. 71 i n. (maszynopis pracy doktorskiej w Bibliotece Głównej UMK). Por. Archiwum Głównej Komisji Badania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Warszawie, Polizeidirektor Thorn, sygn. 10. Stosunki wyznaniowe w tym czasie kształtowały się w Toruniu następująco: katolików - 75 157, ewangelików - 2411, wyznania mojżeszowego - 795 i innych - 406.
13) Centralne Archiwum Ministerstwa Spraw Wewnętrznych w Warszawie, Regierungspräsident Bromberg, sygn. 904.
14) Archiwum Państwowe w Bydgoszczy, mat. nieup.
15) Jesień 1939..., s. 61.
16) Ibid., s. 82 i n.
17) T. Jaszowski i Cz. Sobecki, Niemy świadek. Zbrodnie hitlerowskie w toruńskim Forcie VII i w lesie Barbarka, Bydgoszcz 1971, s. 42; M. Jezierska, Transporty więźniów Fortu VII w Toruniu do Stutthofu, Stutthof Zeszyty Muzeum, z. 4, 1981, s. 159-172.
18) Toruń dawny i dzisiejszy. Zarys dziejów, pod red. M. Biskupa, Warszawa-Poznań-Toruń 1983, s. 503-504.
19) Wynika to także z różnicy między liczbą osób podających w spisie jako język ojczysty język polski a podających narodowość polską.
20) Zob. przypis 14.
21) Archiwum Państwowe w Toruniu, Stadtverwaltung Thorn, sygn. 10.
22) Por. szerzej W. Jastrzębski, J. Sziling, op. cit., s. 160 i n.
23)  Jesień 1939..., s. 196.
24) Por. M. Proszat, op. cit., s. 118 i n.; Cz. Madajczyk, op. cit., t. I, s. 393 i n.
25) K. M. Pospieszalski, Hitlerowskie ,,prawo" okupacyjne w Polsce. Wybór dokumentów, [w:] Documenta Occupationis, t. V, Poznań 1952, s. 119 i n.
26) Ibid.
27) ,,Thorner Freiheit" z 24 II 1942 r., s. 1.
28) Por. J. Sziling, Przymusowa służba Polaków z III grupy niemieckiej listy narodowościowej w Wehrmachcie na przykładzie Pomorza Gdańskiego, Biuletyn Głównej Komisji Badania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu, t. 33, Warszawa 1991, s. 92-113.
29) Archiwum państwowe w Toruniu, Akta m. Torunia z lat 1939-1945, sygn. 135.
30) Zob. przypis 13.
31) Ustalenia na podstawie sprawozdania władz administracyjnych i policyjnych Torunia z lat 1940-1944. Należy pamiętać o tym, iż znaczna część Niemców z Gdańska, przybyłych po 1 IX 1939 r. na ziemie polskie, to osoby z Rzeszy skierowane wcześniej do WM Gdańska (np. Albert Forster już w 1930 r., czy wiosną i latem 1939 r. - formacje polityczne).
32) J. Sziling, Ludność żydowska Torunia w pierwszych tygodniach okupacji hitlerowskiej, Biuletyn Żydowskiego Instytutu Historycznego, nr 3/1976, s. 19-25.
33) Archiwum Państwowe w Bydgoszczy, Regierung Bromberg, sygn. 150.
34) Ustalenia na podstawie sprawozdania władz niemieckich Torunia.

powrót do : str.głównej  |  spisu treści  | do góry