WSTĘP

 

 

II wojna œwiatowa była okresem, w którym doszło do krwawego konfliktu pomiędzy częœciš obozu narodowego a komunistami. Inspirowani przez ZSRR rodzimi komuniœci, dšżyli wszelkimi œrodkami do przejęcia władzy w Polsce po klęsce hitlerowskich Niemiec. Temu stanowi rzeczy sprzeciwiali się narodowcy. Doprowadziło to do wybuchu konfliktu.

9 sierpnia 1943 oddział Narodowych Sił Zbrojnych pod dowództwem mjr. Leonarda Zub - Zdanowicza rozbroił, a następnie rozstrzelał 25 członków oddziału Gwardii Ludowej oraz 3 chłopów przebywajšcych w obozie GL-owców. Egzekucja została wykonana z kilku powodów: ze względu na działalnoœć rabunkowš wielu członków tej grupy, ze względu na komunistyczne pochodzenie oddziału (a zarazem ponoszenie wszystkich konsekwencji przewidzianych w Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej oraz w Kodeksie Karnym), ze względów bezpieczeństwa, ponadto tym kilku NSZ-owców miało powody osobiste. Propaganda komunistyczna oraz dwuznacznoœć postępowania przywódców Armii Krajowej nadała tej egzekucji oblicze polityczne, a zarazem zupełnie wypaczyła jej przyczyny oraz przebieg.

Wieœ Borów położona jest w południowej częœci powiatu Janów Lubelski – Kraœnik (nazwa podwójna, ponieważ w czasie okupacji, 20.09.1942r., Niemcy przenieœli siedzibę powiatu z Janowa do Kraœnika, tam też urzędował starosta), w województwie Lubelskim. Najstarsze wzmianki o Borowie pochodzš z XIII wieku – w 1257r. Borów nadany został przez Bolesława Wstydliwego zakonnicom œw. Klary z Zawichostu. W okresie międzywojennym Borów liczył ponad 1000 mieszkańców. Wokół Borowa po dziœ dzień rozcišga się rozległy kompleks leœny – tzw. lasy borowskie. Lasy te łšczš się na wschodzie z lasami lipskimi oraz janowskimi. Właœnie one stanowiły doskonała bazę – ochronę dla partyzantów. Niedaleko od Borowa, ok. 3 – 4 km na płn. – wsch., znajduje się mała wieœ – Wólka Szczecka. To właœnie w pobliżu niej doszło do opisanych wydarzeń.

Wzmianki w dotychczasowych publikacjach historycznych o „bratobójczym mordzie pod Borowem” wydały się autorowi niniejszej pracy niezbyt wiarygodne, a przede wszystkim niewystarczajšce. Nigdy też dotychczas nikt w sposób pełny i całoœciowy nie udokumentował i nie opisał tego wydarzenia. Poza tym rola i pozycja, jakš to wydarzenie odegrało w propagandzie komunistycznej a zarazem wiele niejasnoœci i sprzecznoœci nagromadzonych wokół „sprawy borowskiej” skłoniły autora do podjęcia się szczegółowej analizy zagadnienia, do próby usystematyzowania oraz całoœciowego ujęcia „mordu pod Borowem”. Ze względu na to, że nie powstała na ten temat jeszcze żadna praca, wydaje się, że ma ona szansę przyczynić się do odplamienia „czarnej historii NSZ”.

Pomimo, że egzekucja GL-owców miała miejsce 09.08.1943r., to praca ma zwiększonš chronologię. Wynika to z uwzględnienia „propagandy borowskiej” w historiografii polskiej. Materiały zostały omówione chronologicznie poczšwszy od 10 sierpnia 1943r., aż po najnowsze publikacje.

Niniejsza praca odpowiedziała na szereg nurtujšcych kwestii, do tej pory nie opracowanych w zadowalajšcy sposób w historiografii. Dlatego autor położył nacisk na wyjaœnienie wszystkich kwestii zwišzanych z „mordem borowskim”. W I rozdziale pokazany został stosunek zarówno AK jak i NSZ wobec podziemia komunistycznego oraz stosunek tegoż podziemia do wyżej wymienionych organizacji. Uzupełnieniem tych zagadnień była odpowiedŸ na jedno z zasadniczych pytań w tej pracy, czyli czy przynależnoœć do PPR i GL było złamaniem przedwojennego prawa polskiego (wraz z grożšcymi temu konsekwencjami). Krótka historia powstania oddziału NSZ „Stepa” ppor. Henryka Figuro - Podhorskiego oraz oddziału GL im. J. Kilińskiego oraz zapoznanie się z działalnoœciš członków tych oddziałów, którzy weszli w skład oddziału „Słowika” por. Stefana Skrzypka uzupełniła naszš wiedzę z tego rozdziału. II rozdział wyjaœnił szereg kwestii zwišzanych z przebiegiem wydarzeń z 9 sierpnia 1943r.: przyczyny wymarszu oddziału pod dowództwem „Słowika” w lasy borowskie, liczebnoœć obydwu oddziałów, następnie przedstawienie przebiegu wydarzeń zarówno ze strony komunistycznej, jak i NSZ-owskiej, kwestia legalnoœci postępowania „Zęba”. Jednym z główniejszych nurtujšcych nas zagadnień, z którym zapoznaliœmy się w tej publikacji jest odpowiedŸ na pytanie, w jaki sposób zginęli GL-owcy. Z tym zagadnieniem wišżš się inne rozstrzygnięte kwestie: kto zdecydował o rozstrzelaniu a zarazem kto strzelał do GL-owców. Inna bardzo interesujšca teza, którš udało nam się rozwišzać, brzmi: co spowodowało zabicie wszystkich, czy też prawie wszystkich GL-owców. Szereg publikacji wspominajšcych o „mordzie borowskim” przedstawiło nam liczby, czy też niepełne listy poległych. Jednak dopiero III rozdział wskazał nam odpowiedŸ na jednš z najtrudniejszych kwestii rozważanych w niniejszej pracy, mianowicie, kto z imienia i nazwiska zginšł pod Borowem. Omówienie współuczestnictwa w „wypadkach borowskich” oddziałów AK stanowi ostatni rozstrzygnięty podpunkt II rozdziału. Na koniec rozpatrzyliœmy kwestie zwišzane z ujęciem tematu w historiografii polskiej oraz przedstawiliœmy wnioski płynšce z rozprawy sšdowej z 1953r., wytoczonej przeciwko kilku uczestnikom „mordu borowskiego”. Dowiedzieliœmy się w ten sposób jak traktowano rozprawę, jak traktowano więŸniów, œwiadków, jak też przedstawiano całš rozprawę w ówczesnej prasie.

Wydarzenia, które rozegrały się 9 sierpnia 1943r. pod Borowem nie były dotychczas przez nikogo w sposób pełny i całoœciowy, udokumentowane i opisane. Wszystkie dotychczasowe publikacje na ten temat miały jedynie charakter fragmentaryczny i opierały się na wybranych w większoœci wypadków, Ÿródłach. Problem polega na tym, że w większoœci można spotkać pewien schemat: „NSZ-owscy bandyci” zamordowali, przez rozstrzelanie bšdŸ œcięcie toporem, GL-owców zapoczštkowujšc w ten sposób wojnę domowš. Schemat ten jest powielany przez niektórych historyków do dnia dzisiejszego. Dopiero po 1989r. pojawiły się w Polsce Ÿródła (poprzez udostępnienie archiwów) i opracowania, mówišce wprost o bandyckiej przeszłoœci oddziału GL „Słowika”.

Podstawowe Ÿródła, na których oparł się autor przy pisaniu niniejszej pracy, składajš się z kilku pozycji. Do częœci z nich autor dotarł jako pierwszy, co znacznie podnosi wartoœć publikacji. Przede wszystkim zaliczymy do nich zbiory Archiwum Państwowego w Lublinie. Znajduje się w nim „zbiór wspomnień i relacji”, czyli wspomnienia byłych członków PPR, GL – AL, w tym byłych członków oddziału „Słowika”. Z racji tego, że do niedawna archiwum podlegało pod KW PZPR, nikt wczeœniej nie korzystał z tych dokumentów. Pewnym usprawiedliwieniem dla nie korzystajšcych z wyżej wymienionych zbiorów jest fakt, że częœć z owych wspomnień znajduje się w Archiwum Akt Nowych w Warszawie, które również zostały wykorzystane w pracy. Również z AAN pochodzš wspomnienia T. Szymańskiego „Lis” – Dowódcy Okręgu V AL – janowskiego, które w zwięzły sposób przedstawiajš historię powstania oddziału „Słowika”. Owe wspomnienia sš cenne, ponieważ wiele z opisanych tam wydarzeń przez wiele lat nie mogło ujrzeć œwiatła dziennego, mówiły bowiem o „tajnym obliczu” komunistycznego podziemia: o kradzieżach, gwałtach, morderstwach, rabunkach, zabijaniu Żydów,.... Jest to dla nas o tyle istotne, iż jednym z głównych powodów egzekucji GLowców była ich bandycka nie tylko przeszłoœć, ale i teraŸniejsze wyczyny. Innym ciekawym zbiorem w lubelskim archiwum, a wykorzystanym w pracy, jest teczka zawierajšca dokumenty NSZ. Bardzo wiele do wiedzy o opisywanych wydarzeniach wniosły, w dużej mierze zniszczone (lub zagubione), akta rozprawy sšdowej z 1953r. przeciwko kilku z uczestników wydarzeń borowskich. Owe akta znajdowały się w archiwum Urzędu Ochrony Państwa, obecnie zaœ znajdujš się w Archiwum Instytutu Pamięci Narodowej. Niestety, z powodów niezależnych od autora niemożliwe było dotarcie do częœci materiałów oraz oryginalnych akt sšdowych tam zgromadzonych. Jedynie dzięki usilnym poszukiwaniom autora i życzliwoœci kilku osób udało się skorzystać zarówno ze skopiowanych akt rozprawy z 1953r. jak i rozprawy rehabilitacyjnej, których to częœć akt prawdopodobnie znajduje się w Archiwum Lubelskim. Niestety z 9 tomów do naszych czasów „uchowały się” jedynie 2 tomy - prokuratorskie i to niepełne. Pozostałe tomy zostały zniszczone po 1977r. Ciekawym Ÿródłem historycznym okazała się prasa konspiracyjna: „Biuletyn Informacyjny”, „Szaniec” oraz „Gwardzista”. Wszelkie cytaty pozostały w oryginalnej pisowni, a wszelkie zmiany zostały uwidocznione nawiasem kwadratowym. Bardzo interesujšce nas informacje odnajdziemy w publikacjach „komunistycznych”. Przykładem takim sš 2 zbiory dokumentów PPR: „Publicystyka konspiracyjna PPR 1942 – 1945” pod red. M. Malinowski oraz „PPR – dokumenty programowe”, przedstawiajšce program oraz zamierzenia polskich komunistów wobec podziemia niepodległoœciowego. Uzupełnieniem tych publikacji sš: „Zbiór rozkazów Dowództwa Głównego GL i AL” pod red. W. Poterańskiego, zawierajšcy kilka rozkazów i artykułów omawiajšcych „mord borowski” oraz zbiór artykułów i dokumentów Zwišzku Patriotów Polskich zebranych w „Publicystyce ZPP” (niezbędnych zwłaszcza w omawianiu propagandy po-borowskiej). Minusem tych pozycji jest selektywnoœć opublikowanych materiałów oraz ich wybiórczoœć, nieraz nie zaznaczona żadnym odnoœnikiem. W tym miejscu należy napisać kilka słów o spisanych wspomnieniach byłych członków PPR i GL, którzy z różnych względów byli blisko przedstawianych wydarzeń. Do nich zaliczymy: Wacława Czyżewskiego „Im”, Edwarda Gronczewskiego „Przepiórka”, Mieczysława Moczara „Mietek”, Tadeusza Szymańskiego „Lis”, Jana Wyderkowskiego „Grab” oraz Władysława Gomułki, byłego I sekretarza PPR, który przedstawia historię PPR i GL. Wszystkie te dokumenty i wspomnienia okazały się cennym materiałem informacyjnym. Innym ważnym i niezmiernie ciekawym Ÿródłem sš 3 tomy Ÿródeł do historii GL – AL opracowane przez M.J. Chodakiewicza, P. Gontarczyka, L. Żebrowskiego. Jest to Ÿródło o tyle ciekawe, że dokumenty tam prezentowane, w wielu przypadkach nie były wczeœniej publikowane, materiały, które przez wiele lat były skrzętnie ukrywane w archiwach. Mowa tutaj o dokumentach, które ukazywały powišzania PPR z Międzynarodówkš Komunistycznš, a przede wszystkim podległoœć PPR i GL wobec Stalina. Poza tym, w pracy wykorzystane zostały wspomnienia byłych partyzantów GL – AL, którzy otwarcie mówili o mordowaniu „reakcji”, o bandyckiej przeszłoœci częœci oddziału „Słowika”, o propagandowym ujęciu „mordu borowskiego”. Równie wartoœciowš publikacjš jest 3 tom „Armii Krajowej w dokumentach”. Znajdziemy tam kilka informacji na temat zwalczania oddziałów bandyckich oraz korespondencję pomiędzy Londynem a Warszawš dotyczšcš „sprawy Borowa”. Istotnš publikacjš jest zbiór aktów prawnych pod redakcjš Krzysztofa Motyki. To właœnie z nich skorzystaliœmy omawiajšc prawne zagadnienia egzekucji GL-owców. Innym rodzajem Ÿródeł, które okazały się bardzo pomocne przy powstaniu pracy sš ustne, bšdŸ pisemne relacje następujšcych osób: Marka Jana Chodakiewicza, Bogusława Kopacza, Stanisława Mazurka „Kołodziej”, Marcina Zaborskiego oraz Leszka Żebrowskiego. Wszystkie te Ÿródła okazały się cennym materiałem informacyjnym. Cennym uzupełnieniem Ÿródeł okazały się opracowania.

Omawiajšc interesujšce opracowania z tego tematu nie należy zapominać, że pojawił się on w wielu publikacjach. Niestety w większoœci przypadków pojawia się on jako wzmianka nie przekraczajšca w swych rozmiarach dwóch ogólnikowych zdań. Wœród opublikowanych opracowań najważniejsze miejsce zajęła pozycja Lesława Jurewicza „Zbrodnia czy poczštek wojny domowej” wydana na emigracji. W swojej publikacji skupił się on przede wszystkim na wštku prawnym, natomiast z braku Ÿródeł dosyć pobieżnie opracował pozostałe kwestie „wypadków borowskich”. Ważnym uzupełnieniem do tej pracy był artykuł Piotra Gontarczyka, w którym to autor m.in. przedstawił wspomnienia „Lisa” oraz starał się odtworzyć przebieg wypadków kładšc nacisk na „bandyckie” przyczyny wydania wyroku œmierci na gwardzistów. Innš bardzo ciekawš, a zarazem bardzo interesujšcš pozycjš, była biografia mjr Leonarda – Zub Zdanowicza „Zšb” autorstwa Marka Jana Chodakiewicza. Pomimo tego, że autor opisał interesujšce nas wydarzenia „zaledwie” na kilku stronach, to jest to dla nas ważna pozycja informacyjna. Autor jako jeden z pierwszych skorzystał ze Ÿródeł zarówno komunistycznych jak i NSZ-owskich wykorzystujšc przebogatš bazę Ÿródłowš. Również tutaj znaleŸliœmy dosyć sporo Ÿródłowych informacji o przeszłoœci członków oddziału GL „Słowika”. Innym ciekawym opracowaniem jest monografia NSZ autorstwa Zbigniewa S. Siemaszko. Jest to o tyle ciekawa publikacja, że autor korzystał ze Ÿródeł NSZ-owskich zgromadzonych na emigracji. Równie ciekawe informacje znaleŸliœmy w dwóch współczesnych publikacjach: Wojciecha J. Muszyńskiego „W walce o Wielkš Polskę”, w której to autor po przeprowadzeniu szerokiej kwerendy naukowej w archiwach, bardzo dobrze przedstawił działalnoœć wydawniczš NSZ, przedstawiajšc również opinie prasy NSZ na temat Borowa. Innš publikacjš wartš uwagi jest monografia tej częœci obozu narodowego, która sprzeciwiła się scaleniu z AK, autorstwa Krzysztofa Komorowskiego” „Polityka i walka”. Minusem tej ksišżki jest zauważalne, negatywne nastawienie autora do omawianych kwestii. Niemniej, podobnie jak poprzednie dwie wymienione monografie, pozwalajš one na rzetelne opracowanie historii NSZ, która do tej pory była bšdŸ przemilczana, bšdŸ przekłamywana. Kolejne dwie pozycje, które zostały wykorzystane w pracy sš nadzwyczaj pomocne przy opisywaniu Okręgu Lubelskiego NSZ. Należš do nich artykuły: Marcina Zaborskiego „Okręg Lubelski Narodowych Sił Zbrojnych 1942 – 1944” oraz Mirosława Piotrowskiego „Stronnictwo Narodowe na LubelszczyŸnie w latach 1944 – 1947”. Obydwaj autorzy korzystali z dostępnych materiałów archiwalnych. Należy wspomnieć, że sš to zarazem jedyne próby opisania obozu narodowego na LubelszczyŸnie. Na uwagę zasługuje również pozycja Józefa Bolesława Garasa „Oddziały GL i AL 1942 – 1945”, która była wielce pomocna przy opisywaniu Okręgu Lubelskiego GL. Bardzo ciekawš publikacjš, nieznanš szerszemu czytelnikowi, jest pozycja Henryka Cimka „Komuniœci Polska Stalin 1918 – 1939”. Jako jeden z pierwszych opisał on powišzania polskich komunistów z Sowietami, ich program oraz cele. Jest to niezmiernie ciekawa pozycja dotyczšca historii Komunistycznej Partii Polski i jej poprzedniczek, zważywszy choćby na to, że autor napisał tę pracę z wyraŸnš sympatiš do opisywanych wydarzeń. Innš, niezmiernie ciekawš, pozycjš jest synteza Piotra Matusaka „Ruch oporu w Polsce 1939 – 1945”. Jej zaletš jest to, że autor jako jeden z pierwszych opisał zarówno podziemie komunistyczne, jak i BCh, AK oraz NSZ (chociaż tutaj możemy mieć pewne wštpliwoœci odnoœnie sposobu opisu).   

Układ pracy, która została napisana z wykorzystaniem metody chronologiczno – problemowej, został zdeterminowany zgromadzonym materiałem Ÿródłowym i podzielony na 3 rozdziały. Ramy danego rozdziału okreœliła jego tematyka. Pierwszy rozdział zawarł wstępnš charakterystykę, zarówno narodowców z Narodowych Sił Zbrojnych, jak i komunistów z Polskiej Partii Robotniczej i Gwardii Ludowej. Następnie opisano sytuację społ. – polit. w pow. kraœnickim oraz przedstawiono wzajemne relacje pomiędzy obozem niepodległoœciowym, a komunistycznym. Dalszš czeœć rozdziału zajmuje prawna analiza postępowania NSZ-owców, a zarazem działania komunistów. Ostatniš kwestiš tej częœci pracy było przedstawienie jej „bohaterów”: oddziału partyzanckiego NSZ „Zęba” oraz grupy GL im. Jana Kilińskiego. Datami determinujšcymi ten rozdział sš lata 1939 – 1943r. Kolejna częœć pracy zapoznała nas z przebiegiem wydarzeń z dnia 9 sierpień 1943r. Zapoznaliœmy się także z listš osób rozstrzelanych, a następnie rozpatrzono domniemane uczestnictwo członków Armii Krajowej w „mordzie borowskim”. Ostatni rozdział przedstawił całš zgromadzonš propagandę komunistycznš wokół sprawy „mordu borowskiego”. Autor położył szczególny nacisk na ukazanie sprzecznoœci w licznych opracowaniach komunistycznych, które zupełnie dyskwalifikujš je jako publikacje historyczne. Również w tym rozdziale zapoznaliœmy się z przebiegiem procesu sšdowego, którego jednym z głównych oskarżeń był „mord pod Borowem”.  Datę granicznš tej częœci wyznaczył dzień 10 sierpnia 1943r., kiedy to ukazały się pierwsze teksty o „bratobójczym mordzie pod Borowem”. Taki podział wydał się autorowi najwłaœciwszy. W ten sposób zostały wyeksponowane najważniejsze etapy, bez zagłębiania się w problemy nie będšce przedmiotem badań. Zamierzeniem autora było bowiem przedstawienie „wypadków borowskich” całoœciowo, z uwzględnieniem wszystkich aspektów omawianych wydarzeń.   

 

 

 

ROZDZIAŁ  1

GENEZA KONFLIKTU POD BOROWEM

 

1.1           Działalnoœć NSZ do roku 1943

 

Narodowe Siły Zbrojne powołane zostały w połowie 1942r. Wówczas to, w lipcu 1942r. doszło do rozłamu w Stronnictwie Narodowym oraz w Narodowej Organizacji Wojskowej. Spór dotyczył scalenia NOW z ZWZ – AK [1]. Przeciw scaleniu opowiedziała się większoœć oficerów Komendy Głównej NOW, przyjmujšc nazwę Armia Narodowa. Rozłamowcy (August Michałowski „Roman”, Władysław Pacholczyk „Adam”)[2] porozumieli się z działaczami innej podziemnej organizacji narodowej – Narodowo Ludowej Organizacji Walki powołujšc Tymczasowš Komisję Rzšdzšcš Stronnictwa Narodowego (TKRSN). Głównym organem prasowym była „Wielka Polska” stšd częsta nazwa: SN – „Wielka Polska”[3]. Od połowy 1942r. rozpoczęły się negocjacje pomiędzy kierownictwem politycznym SN „Wielka Polska” a Grupš Szańca, dotyczšce powołania wspólnej organizacji wojskowej. W ten sposób powstały zalšżki nowej narodowej podziemnej organizacji wojskowej – Narodowych Sił Zbrojnych (NSZ). Oprócz Zwišzku Jaszczurczego oraz rozłamowców z SN – NOW w skład NSZ weszli w całoœci lub częœciowo członkowie następujšcych organizacji: Narodowo – Ludowa Organizacja Walki, Polski Obóz Narodowo – Syndykalistyczny, Zakon Odrodzenia Polski, Zbrojne Pogotowie Narodu, Legion Unii Narodów Słowiańskich oraz częœć Tajnej Armii Polskiej, Organizacji Wojskowej „Wilki”, Konfederacji Zbrojnej, Polskich Wojsk Unijnych, Polskiej Organizacji Zbrojnej, Korpusu Obrońców Polski, Załogi Partyzantów Wojskowych, Bojowej Organizacji Wschód i innych mniejszych organizacji[4]. Ten złożony konglomerat kilkunastu organizacji narodowych powołał liczšcš około 70.000 – 100.000[5] ludzi, formację zbrojnš. Do dziœ rozbieżnoœci budzi do dziœ kwestia liczebnoœci struktur, które do NSZ wprowadziły dwie największe, tworzšce je organizacje: SN „Wielka Polska” i ZJ. Ci pierwsi twierdzš, że członkowie SN „Wielka Polska” stanowiły 80 – 90 % NSZ a ZJ około 10 %. Natomiast osoby zwišzane z ZJ twierdzš odwrotnie[6]. Dane z dokumentów NSZ i NOW wskazuje, że większoœć w NSZ mieli dawni członkowie NOW. Była to organizacja wolna od wpływów zewnętrznych, całkowicie samodzielna oraz nie finansowana przez żadnš ze stron. NSZ były samodzielnym bytem politycznym, materialnym a przede wszystkim ideologicznym[7]. Bardzo trudno ustalić dokładnš datę powstania NSZ. Zazwyczaj uznaje się datę wydania pierwszego rozkazu dowódcy NSZ płk Ignacego Oziewicza - „Czesław”, a było to 20.09.1942r. i był to rozkaz nr 1/42[8]. Następcš, po aresztowaniu „Czesława” w czerwcu 1943r., został płk Tadeusz Kurcyusz „Żegota”„Morski”, który piastował swoje obowišzki do kwietnia 1944r

NSZ były formacjš o charakterze wojskowym, nie prowadziły, więc samodzielnej polityki. Podlegały one dyrektywom Tymczasowej Narodowej Rady Politycznej (TNRP)[9], która posiadała kompetencje do prowadzenia działalnoœci politycznej i reprezentowania NSZ          w kontaktach z ZWZ – AK, a także z innymi oœrodkami politycznymi. TNRP, która formalnie została utworzona 08.05.1943r., liczyła 40 osób[10]. Bezpoœrednio zapleczem politycznym NSZ kierowało Prezydium TNRP (jako organ wykonawczy), składajšca się z 8 osób: Otmar Wawrzkowicz, Jerzy Olgierd Iłłakowicz, Tadeusz Salski, Władysław Marcinkowski (z ZJ), Zbigniew Stypułkowski, August Michałowski, Jan Matłachowski oraz Karol Stojanowski        (z SN)[11]. Na czele TNRP stał Zbigniew Stypułkowski[12] (jako sekretarz generalny). TNRP, niezależnie od pionu wojskowego (NSZ) oraz pionu cywilnego ZWZ – AK, tworzšc zarazem alternatywę wobec Delegatury Rzšdu (choć ich działalnoœć bardzo często się pokrywała), utworzyła własnš strukturę administracyjno – politycznš (cywilnš) pod nazwš: Służba Cywilna Narodu (SCN)[13], która powstała poprzez rozwinięcie struktur Komisariatu Cywilnego ZJ[14]. W skład SCN wchodzili fachowcy powišzani z SN jak i bezpartyjni (przykładem jest okręg lubelski SCN)[15]. Kierownikiem SCN był Kazimierz Gluziński. SCN była podzielona na kilkanaœcie wydziałów (prowadzono m.in. tajne nauczanie, szkolono urzędników, tworzono też plany odbudowy i rozbudowy gospodarki Polski, działała administracja, przygotowywano służbę porzšdkowš, która póŸniej miała pełnić funkcję policyjnš; istniały też dwa piony: propagandowy oraz sšdowniczy, ten drugi np. nie istniał w GL – AL)[16]. Zarówno SCN, jak i NSZ, uznawały Polski Rzšd w Londynie, a także układ sił na emigracji, natomiast nie zgadzali się na wyłšcznoœć Delegatury Rzšdu oraz AK w polskim podziemiu[17]. Różnice pomiędzy AK a NSZ pojawiajš się w programie NSZ. Do głównych celów NSZ zaliczono: nienaruszalnoœć granic ustalonych traktatem ryskim, przyłšczenie do Polski dawnych ziem piastowskich (Dolny Œlšsk, Pomorze, Prusy Wschodnie – zadaniem NSZ było przygotowanie siły zbrojnej, która w chwili załamania się Niemiec, poprzez „fakty dokonane”, miała siłš ustanowić zachodniš granicę na linii rzek Odry i Nysy Łużyckiej)[18], innym celem była budowa Wielkiej Polski (państwa będšcego mocarstwem w Europie œrodkowo – wschodniej, państwa, które będzie się w stanie przeciwstawić agresji ze wschodu i zachodu), opartego na zasadach Koœcioła Katolickiego[19]. Program NSZ odnosił się do budowy tzw. „ustroju narodowego”. Zamierzano przebudować ustrój państwa. Władza głowy państwa, a także senatu, miała być bardzo silna, będšc przeciwwagš sejmokracji z dwudziestolecia międzywojennego. Zamierzano zdecentralizować administrację oraz rozwinšć samorzšdy. System wychowawczy miał być oparty na etyce katolickiej oraz solidaryzmie narodowym. Aby plan się powiódł, potrzebna była silna rodzina oraz tzw. szkoła samorzšdowa (wzorowana na systemie brytyjskim). Podporš ustroju gospodarczego miała być własnoœć prywatna, głoszono też potrzebę umiarkowanej reformy rolnej[20]. Zdecydowanym rozróżnikiem pomiędzy NSZ a ZWZ-AK był stosunek do ZSRR. W odróżnieniu od ZWZ-AK, NSZ uznawały ZSRR za takiego samego wroga jak Niemcy, zaœ od przełomu 1942/43r (po bitwie pod Stalingradem), uznano, że klęska Niemiec to kwestia czasu i należy się przygotować do nowej okupacji – sowieckiej. Odrzucono idee powstania antyniemieckiego, gdyż wg NSZ, byłby to czyn samobójczy, w dodatku szedłby na rękę komunistom. Dlatego postanowiono, że należy zlikwidować komunistycznš agenturę (czyli oddziały Gwardii Ludowej – Armii Ludowej oraz partyzantów radzieckich) w Polsce, co też robiono w praktyce (czyli likwidowano) od przełomu lipca i sierpnia 1943r.[21]

Pion wojskowy NSZ dzielił się na: Oddziały Akcji Specjalnej (OAS lub AS), Oddziały Dyspozycyjne (OD), Oddziały Partyzanckie (OP) i Oddziały Pogotowia Akcji Specjalnej (O PAS)[22]. AS utworzono w paŸdzierniku (listopadzie) 1942r., na mocy rozkazu Komendanta Głównego NSZ płk Czesława Oziewicza ”Czesław”:

„Partyzantka może i musi działać czynnie przez oczyszczanie terenu od band wywrotowych            i przestępczych z wrogich nam formacji mniejszoœciowych (ukraińskich, sowieckich                        i żydowskich) oraz przez przeciwdziałanie – w ramach samoobrony – w stosunku do ekspedycji karnych w razie rażšcej niesłusznoœci represji okupanta”[23]. Uznano, że walka z Niemcami powinna mieć miejsce wówczas, gdy będzie to absolutnie potrzebne. Powód był prosty: rezultaty akcji zbrojnej były niewspółmiernie duże wobec odwetu Niemców na ludnoœci cywilnej[24]. Należy tu wspomnieć, że w pierwszym okresie wojny (1939 – 1942) podziemie pro-londyńskie uznało, że istnienie większych stałych oddziałów partyzanckich prowadzi do przedwczesnej intensyfikacji walki oraz naraża kadry dowódcze, a przede wszystkim ludnoœć cywilnš na duże, a zarazem niepotrzebne straty[25]. W ten sposób chciano uniknšć niepotrzebnych ofiar wœród ludnoœci cywilnej, potrzebnej do odbudowy Polski po wojnie. Nie zapominajmy, że jednym z głównych celów istnienia i działalnoœci oddziałów partyzanckich była ochrona ludnoœci cywilnej. Zdawano zaœ sobie sprawę z tego, że konieczne jest prowadzenie konspiracji cywilnej i wojskowej w terenie. Dlatego postanowiono utworzyć specjalne jednostki, które przeprowadzałyby akcje militarne               (takie jak: sabotaż, samoobrona,...). I tak ZWZ-AK utworzyła Kedyw (Kierownictwo Dywersji), a NSZ – Akcję Specjalnš[26]. Oddziały partyzanckie AS NSZ ograniczały się do kilku celów:

ˇ        Akcje zaopatrzeniowe (zdobywanie broni i pieniędzy),

ˇ        Odbijanie więŸniów,

ˇ        Ochrona ludnoœci cywilnej (zarówno przed okupantem hitlerowskim jak               i bandami rabunkowymi)[27].

 Pierwsze oddziały partyzanckie NSZ powstały jesieniš 1942r. Najwięcej było ich w okręgu V – kieleckim (por. „Morskiego”, por. „Bema”, por. „GroŸnego” i inne) oraz w okręgu III – lubelskim (por. „Grota”, por. „Stepa”, por. „Cichego”, ppor. „Znicza” i inne)[28].

Struktura organizacyjna NSZ uwzględniała podział administracyjny Rzeczypospolitej Polskiej z 1939r. (była podstawš podziału), choć zasięg organizacyjny NSZ obejmował tereny nie należšce do państwa polskiego w 1939r. Cała Polska była podzielona na inspektoraty (obszary)[29]: Centralny (Okręg I A, I B, XII), Ziem Zachodnich (VI, VIII, IX, X, XI), Górnej Wisły (III, V), Północny (II, XIII), Południowo – wschodni (IV, VII, XIV), Północno – wschodni (pozostał tylko w projekcie - XV, XVI, XVII)[30]. Obejmowały one po kilka okręgów (warto zaznaczyć, że tylko AK miała podobny podział terytorialny). Każdy Okręg był podzielony na Obwody (choć z uwagi na rozległoœć terenu albo problemy z łšcznoœciš, istniały gdzieniegdzie Podokręgi). Obwody obejmowały zazwyczaj kilka powiatów[31].

Okręg lubelski nosił kryptonimy „Antylopa”, „Jabłoń”, „Niezapominajka” [32]. Oznaczony był numerem III, administracyjnie zaœ podlegał pod Inspektorat Górnej Wisły[33]. Swoim zasięgiem obejmował tereny dawnego województwa lubelskiego (nie liczšc kilku północnych powiatów, które znalazły się w okręgu XII). Okręg lubelski od V/VI 1944r. podzielony był na 2 podokręgi obejmujšce dawne struktury ONR – ZJ (czyli już po rozłamie z III/IV 1944r.): I - obejmował powiaty: Lubartów, Parczew, Włodawa, Chełm oraz II - z powiatami: Lublin, Janów – Kraœnik, Biłgoraj, Zamoœć[34]. Okręg ten zbudowany był głównie z byłych członków NOW[35], którzy w większoœci nie uznali scalenia, z czasem zaœ do NSZ przechodzili członkowie AK (zresztš z różnych powodów)[36]. Warto zaznaczyć, że w Okręgu lubelskim praktycznie nie było członków ZJ, nie liczšc powiatu Janów – Kraœnik (tam też, w Kraœniku i Wilkołazie, były zwarte struktury ZJ)[37]. Jednak również w powiecie Kraœnik SN „współpracowało” z NSZ, np. doradcš politycznym w NSZ (z ramienia SN) był w latach 1943 – 1945 Jan Sykuła[38]. W szeregi NSZ wstępowali też członkowie innych organizacji konspiracyjnych[39]. Obowišzki komendanta Okręgu lubelskiego, do IV 1943r. (a następnie od VI 1944r.), pełnił kpt./mjr Michał Kłosowski „Rola” „Stanisław Michałowicz”[40], póŸniej zaœ obowišzki te przejšł mjr Zygmunt Broniewski „Bogucki”[41] („Rola” pozostał zastępcš komendanta). Od XII 1944r. komendantem został Tadeusz Zieliński „Wujek” „Dyzma”[42]. Pełny skład KO funkcjonował od 01.05.1943r.[43] (do tego okresu kształtowała się Komenda Okręgu)[44]. Sieć terenowa NSZ w okręgu lubelskim ostatecznie ustalona została do połowy 1943r., istniała zaœ do lata 1945r. Liczebnoœć Okręgu wahała się od 4.700 (tak mówiš dokumenty SN z wiosny 1944r.) do około 6.000 (dane NSZ)[45]. W jej skład wchodziło 10 powiatów, terytorialnie odpowiadały one powiatom II RP sprzed wrzeœnia 1939r. (w pewnym okresie czasu także na Obwody, składajšce się z kilku powiatów), które utworzyły sieć terenowš okręgu III. Składały się na nie następujšce powiaty:

1.       Lublin,

2.       Janów Lubelski (Kraœnik),

3.       Chełm,

4.       Puławy,

5.       Biłgoraj,

6.       Zamoœć,

7.       Krasnystaw,

8.       Lubartów,

9.       Tomaszów Lubelski,

10.   Hrubieszów[46].

Powiat Janów Lubelski - Kraœnik terytorialnie obejmował powiat janowski sprzed wrzeœnia 1939r.[47] Był jedynym powiatem, w którym istniały struktury nie tylko NOW ale i ZJ. Wiemy, że komendantami NOW byli: Franciszek Krystelli (?) X/1939-V/40; Ksawery Wróblewski (?) VI/1940-V/41; NN VI/1941-XII/41; Jacek Tański „Tyrała", „Placek" II/1942-III/43; Tadeusz Wingert „Warta" III/43-V/43[48]. Znamy także komendantów ZJ w janowskim: Jan Duœ XII/39-V/40; NN VI/40-V/41; Jerzy Niewiadomski „Grot" (?) VI/41-III/43[49]. Na terenie powiatu istniała także delegatura SCN, której szefem organizacyjnym był por. Wacław Piotrowski „Cichy”[50]. Oprócz numerów, powiaty oznaczone były kryptonimami, pow. Janów – Kraœnik miał nazwę „Kalnik” (na poczštku 1944r.)[51]. Powiat Janów należał do obwodu B utworzonego na poczštku 1944r. w okręgu lubelskim[52], podzielony zaœ był na 5 rejonów NSZ, natomiast w każdym rejonie utworzono przynajmniej jednš kompanię NSZ[53]. Komenda Powiatu - KP (kadra opierała się głównie na NOW – AN, a tylko częœciowo na ZJ) utworzona została w połowie 1943r., będšc w pełni obsadzona[54]. Należy dodać, że poczštkowo główna placówka powiatu znajdowała się w Szastarce, a dopiero w styczniu 1943r. została przeniesiona do Kraœnika[55]. Drugim takim miejscem, przyjaznym NSZ, były okolice wsi Borów na południu powiatu. Do VIII 1943r. komendantem powiatu był ppor./por. Stanisław Kucharski „Krzemień” (VI/1943-VIII/1943), po nim był Antoni Góralczyk „Antoni," „Konrad” (IX/1943-XI/1943), a następnie por./kpt. Kazimierz KoŸma „Baca”„Wojtaszek” (XI/1943-IX/1944)[56], a po nim, do końca 1944r., ppor. N.N. (Jan Kowalski?) - „Ryszard Kurzawa”„Stawiń”(IX/1944-XII/1944)[57] [Być może, do VIII 1943r. komendantami powiatowymi w Janowie – Kraœniku byli również: S. Piotrowski „Cichy”[58], po nim zaœ funkcję tę pełnili Z. Sokal „Grot” i K. Wojtyna „ Zawisza”[59]]. Czy funkcję tę pełnili przez bardzo krótki okres kolejno po sobie, czy w ogóle ich nie pełnili, jest to kwestia nie do końca ustalona. Być może, będšc jedynie p.o., funkcji owej nie pełnili. Możliwe też, iż sš to tylko pseudonimy wyżej wymienionych komendantów (z wyjštkiem „Cichego”). Tego w chwili obecnej nie jesteœmy w stanie dokładnie wyjaœnić. M. J. Chodakiewicz podaje, że „Grot” był komendantem NSZ okresie I/1945-IV?/1945., natomiast „Zawisza” (IV?/1945-VIII?/1945). Ostatnim komendantem NSZ w powiecie Janów – Kraœnik był Tadeusz Lachowski „Nałęcz" (IX?/1945-III/1947)[60]. W Archiwum Państwowym w Lublinie, w teczce pod nazwš „NSZ” znajdujemy informację, że „od 15.02.1942r. komendantem NSZ powiatu Janów Lubelski został kol. Tyrała”[61]. Wg M. J. Chodakiewicza, „Tyrała” to pseudonim, prawdopodobnie pierwszego komendanta NSZ powiatu w Janowie (choć na poczštku pełnił on też funkcję w AN w okresie II 1942 – III 1943r.[62]). Domniemane prawdziwe nazwisko to Tański, pochodził on zaœ z Kwiatkowic (inne jego pseudonimy to „Placek” „Tyrała”). Został on aresztowany prawdopodobnie w marcu 1943r., był więziony na Pawiaku i tam też zginšł. Ponieważ jego nazwisko nie widnieje na liœcie więŸniów, możemy się domyœlać, że było to nazwisko konspiracyjne[63]. Na pewno sprawa ta nie jest rozwišzana. Czy „kol. Tyrała” to prawdziwe dane, czy jest to nazwisko (jeœli tak, to czy prawdziwe), czy też pseudonim? Pozostaje to na razie zagadkš. Liczebnoœć struktur NSZ w powiecie Janów – Kraœnik trudno dokładnie okreœlić, aczkolwiek na podstawie zachowanych dokumentów okreœla się ich liczbę na około 1.500 (1943r.) – 3.000 (1944r.) żołnierzy[64]. Siły NSZ przewyższały swojš liczebnoœciš struktury AK oraz innych organizacji podziemnych w tymże powiecie[65]. Zresztš, częœć Armii Krajowej w tym powiecie to dawni członkowie NOW, którzy przeszli do AK po scaleniu[66]. Stosunki pomiędzy NSZ a innymi organizacjami Polski Podziemnej układały się różnie. Oczywiœcie najlepsze były z NOW, poprawne z ZWZ – AK (przeszkodš do lepszych kontaktów były zarówno wzajemne uprzedzenia jak i poczštkowy chaos organizacyjny panujšcy w AK, wywołany przez aresztowania), trochę gorsze z BCH, a najgorsze z komunistami (jeœli możemy tu powiedzieć o utrzymywaniu jakichkolwiek stosunków)[67]. Co do placówki Borów, to wiemy, że miała ona kryptonim „Szaniec”, potocznie zwana była także „Stolicš”[68].  

 

1.2           GWARDIA  LUDOWA do sierpnia 1943 roku

 

W latach 1939 – 1942 podziemie komunistyczne na ziemiach polskich było znikome, zaœ cele tych organizacji, trudno uznać za niepodległoœciowe:

„(...) Za najtrwalszš formę niepodległoœci polskiego państwa proletariackiego uważał Młot Sierp wstšpienie Polski w skład rodziny państw tworzšcych Zwišzek Socjalistycznych Republik Radzieckich.(...)”[69]. Zresztš, brak działalnoœci w pierwszych latach okupacji, œwiadczy o dwulicowoœci póŸniejszego programu PPR. Społeczeństwo polskie w latach 1939 – 1942, przeżywało nie mniejsze dramaty niż po roku 1942. Mimo tego działalnoœć komunistów była znikoma. To potwierdza tezę o bliskim powišzaniu, czy nawet zależnoœci komunistów w Polsce od ZSRR. Do 1942r. istniały różne luŸne grupy komunizujšce (Stowarzyszenie Przyjaciół ZSRR, Robotniczo – Chłopska Organizacja Bojowa, Zwišzek Walki Wyzwoleńczej, Zwišzek Rad Robotniczo – Chłopskich zwany też Młot i Sierp, Front walki za Naszš i Waszš Wolnoœć, Polska Ludowa, Bojowa Organizacja Ludowa, Zjednoczenie Robotniczo – Chłopskie, Czyn Chłopsko – Robotniczy, Proletariusz i inne)[70], ale miały one bardzo ograniczony i lokalny wpływ na społeczeństwo. Sytuacja zmieniła się dopiero po powstaniu w Warszawie Polskiej Partii Robotniczej[71]. Powstała ona z połšczenia wyżej wymienionych kilku organizacji stworzonych przez komunistów do roku 1942 na ziemiach polskich. Wszystkie one miały charakter lokalny i były bardzo nie liczne[72]. Stan rzeczy zmienia zrzucenie do Polski tzw. Grupy Inicjatywnej, której zadaniem było scalenie ruchu komunistycznego („robotniczy”) w Polsce, co też jej się udało. 5.01.1942r. powołali do życia Polskš Partię Robotniczš. Powstała najpóŸniej z organizacji Polski podziemnej[73]. I sekretarzem KC PPR został Marceli Nowotko „Marian” „Stary” ( do listopada 1942r.), jego następcš był Paweł Finder „Paweł” (do listopada 1943r.), a po nim Władysław Gomułka „Wiesław”[74]. PPR stanęła przed trudnš drogš – zdobycia poparcia w społeczeństwie polskim:

„(...) Nasze główne zadanie – to jeszcze głębiej, jeszcze œciœlej zwišzać się z polskimi masami pracujšcymi, nie zaœ być jak stara KPP, której nawet skład był w 80% ukraińsko – białorusko – żydowski.(...)”[75].

Choć PPR nie należała do MK to istniała głęboka współpraca pomiędzy nimi (np. przerzucenie do Polski byłych dšbrowszczaków, przerzut komunistów niemieckich i polskich), a sama PPR uważało się za ogniwo międzynarodowego ruchu komunistycznego[76]. Od VI 1942r. KC PPR utrzymywał kontakt radiowy z KW MK i uzgadniał z nim podstawowe decyzje[77]. Uważano, „że na danym etapie historycznym przynależnoœć do Międzynarodówki nie przyniosłaby korzyœci ruchowi robotniczemu i hamowałaby jego rozwój w Polsce”[78]. Podobnego zdania sš autorzy „Polskiego ruchu robotniczego w okresie wojny i okupacji”: „Pomimo tego, że PPR formalnie nie należała do MK, to jednak jako partia marksistowsko – leninowska, sięgajšca swym rodowodem historycznym i ideologicznym Komunistycznej Partii Polski – dawnej polskiej sekcji MK, była z niš zwišzana ideologicznie, politycznie                i organizacyjnie”[79].  Wiadomym jest, że po 30.07.1940r. byłych członków KPP zaczęto przyjmować do WKP(b)[80]. Należy tu dodać, że wszyscy kolejni sekretarze PPR posiadali obywatelstwo polskie i sowieckie, mimo, iż zabraniała tego Konstytucja RP z 17.03.1921r. (art. 87. – Obywatel polski nie może być równoczeœnie obywatelem innego państwa)[81]. Komuniœci mieli jasno wytyczony cel – objęcie władzy w Polsce po wygranej wojnie[82]. Program PPR[83] przewidywał: powstanie nowego państwa – Polski Ludowej połšczonej z sojuszem z ZSRR, reformę rolnš (poprzez wywłaszczenie bez odszkodowania „obszarniczych” majštków pow. 50 ha), rezygnację z „imperialistycznej” granicy na wschodzie (milczšc poczštkowo o nowej [84], z czasem też zaczęto mówić o granicy na Bugu[85], jako granicy „sprawiedliwej” i strategicznej), również po upływie czasu mówiła o nowej granicy zachodniej[86].

Ważnš kwestiš w programie PPR była reforma społeczna: konfiskata i znacjonalizowanie wszystkich przedsiębiorstw bankowych, przemysłowych, handlowych i rolnych[87]. Propagował walkę czynnš nie bardzo liczšc się ze stratami (zwłaszcza w latach 1942 – 1943). Program PPR był skierowany głównie do chłopów i robotników[88], przeciwstawiajšc ich burżuazji i reakcji (tak nazywano wszystkich przeciwników politycznych). Aby przycišgnšć chłopów do programu PPR, nie wahano się zahamować antyklerykalizmu płynšcego ze wschodu, próbowano nawet wykorzystać nabożeństwa koœcielne do szerzenia ideologii komunistycznej (oczywiœcie w skróconej formie)[89].

Walka zbrojna była podstawowym zadaniem PPR. Do tego celu powołano swojš organizację zbrojnš pod nazwš Gwardia Ludowa[90], która na podstawie decyzji KRN, 01.01.1944r.  przekształciła się w Armię Ludowš[91] (jej powstanie to „koniecznoœć dziejowa Polski” – Gwardzista nr 31 25.10.1943r., s.3[92]). GL powstała najprawdopodobniej 28.03.1942r.[93] nie zaœ, jak błędnie podajš niektóre Ÿródła komunistyczne 06.01.1942r.[94] GL połšczyła wytyczne MK i komunistów polskich w ZSRR. Pierwszym dowódcš był Bolesław Mołojec „Edward”.            W maju 1942r. powołano Sztab Główny, na czele, którego stanšł Marian Spychalski a zastępcš przybyły z partyzantki radzieckiej Franciszek JóŸwiak[95], dowódcš głównym AL (I – VII 1944) był gen. bryg. Michał Żymierski[96]. Sztab Główny był podzielony na VI oddziałów: operacyjny, informacyjny, organizacyjny, zaopatrzenia i broni, propagandy                              i bezpieczeństwa[97]. Jej głównym zadaniem była walka zbrojna na ziemiach polskich    (oczywiœcie partyzancka). PPR i GL konsekwentnie głosiły walkę czynnš, przeciwstawiajšc jš „staniu z broniš u nogi” głoszonemu przez ZWZ-AK[98]. To właœnie walka miała doprowadzić do szybkiego odzyskania niepodległoœci. Walka bieżšca GL skupiona była w 2 kierunkach: walka z eksploatacjš ekonomicznš ziem polskich oraz walka zbrojna, która miał zostać przekształcona w ogólnonarodowe powstanie[99]. Od samego poczštku PPR głosiła swojego rodzaju zamach stanu („zmiana ustroju społecznego”), nie przejmujšc się nawet konstytucjš RP. W dokumentach komunistycznych spotykamy wspominki, że przygotowywano się do swoistego zamachu stanu:

„Sanacyjna Armia Krajowa rozporzšdza bez porównania większš iloœciš broni aniżeli my, gdyż po pierwsze otrzymała b[ardzo] wiele broni od rzšdu emigracyjnego, po drugie dysponuje ona setkami milionów złotych. Ten fakt stwarza dla nas niebezpieczeństwo w momentach walki o władzę”[100]. GL „jednoczyła w swoich szeregach wszystkich szczerych patriotów i antyfaszystów” – tak opisuje swoich członków „Gwardzista” z 25.05 1942r.[101] W tworzeniu GL oparto się na kadrze podoficerskiej, zbiegłych z niewoli oficerach radzieckich i dšbrowszczakach, czyli byłych żołnierzach wojny domowej w Hiszpanii ( walczšcych w ramach brygady im. Jarosława Dšbrowskiego przeciwko wojskom gen. Franco )[102]. Ogółem w GL–AL walczyło ich około 70[103]. Dwóch z dšbrowszczaków zginęło również pod Borowem (Stanisław Głuchowski „Stanis” oraz Stefan Adryańczyk)[104].

 Od samego poczštku komuniœci narzekali na brak kadry oficerskiej oraz niedostatecznš iloœć broni i amunicji[105]. Wiemy też, że do GL weszło szereg powstałych samorzutnie „chłopskich” grup zbrojnych, nie zwišzanych wczeœniej z innymi organizacjami konspiracyjnymi, bšdŸ grupy typowo bandyckie np. oddział J. Liska „Lisek”[106].

Bardzo trudno obliczyć stan liczbowy oddziałów GL (wg różnych danych było ich około 10.000, natomiast sš przekazy mówišce nawet o 100.000!!!), gdyż przez lata narosły wokół tego mity[107]. Należy pamiętać, że zgodnie z hasłem „Każdy członek partii żołnierzem Gwardii Ludowej” wszyscy członkowie PPR należeli do GL, ale nie odwrotnie[108]. Wg „Kroniki PPR” oraz depeszy Marcelego Nowotki do Dymitrowa z 09.06.1942r., po półrocznej działalnoœci „PPR liczyła ponad 4.000 członków, zaœ GL 3.000” co obala teze komunistycznš o tym, że każdy członek PPR jest członkiem GL)[109]. Prawdziwoœć tej informacji obala W. Gomułka[110] – wg innych wiarygodnych danych  GL liczyła w maju 1942r. pół plutonu[111]. Wg dokumentów GL–AL, liczebnoœć oddziałów komunistycznych była celowo zawyżana, lub podawana „nieœciœle”, co znacznie utrudnia oszacowanie liczebnoœci komunistów. Najnowsze dane mówiš o około 5.000 członków wiosnš 1944r., choć przez szeregi komunistów przeszło z pewnoœciš kilka tysięcy osób więcej[112]. Należy pamiętać, że na poczštku oddziały GL zamiast godła Polski nosili na furażerkach czerwony trójkšt z żółtym napisem: GL, natomiast zamiast Mazurka Dšbrowskiego œpiewano: „Gdy naród do boju”[113]. Struktura podziału terytorialnego Gwardii Ludowej składała się z VII obwodów GL, które w zamierzeniu miały odpowiadać województwom. Obwodom zaœ, podporzšdkowano okręgi, im podporzšdkowane były powiaty, rejony (które obejmowały jednš lub dwie gminy) i placówki[114]. W rejonach organizowano sekcji, drużyny, plutony i kompanie GL-AL[115]. Pod koniec 1942r., rozkazem Dowództwa Głównego GL z istniejšcych dotychczas okręgów utworzono Obwód II Lubelski (obejmujšcy cały teren województwa lubelskiego przed wojnš)[116], który w II połowie 1943r.[117] został podzielony na 3 okręgi:

Okręg 1 – północny,

Okręg 2 – południowy,

Okręg 3 – siedlecki[118].

W 1944r. nastšpiła nowa reorganizacja struktur AL. Powstał w ten sposób Okręg V – janowski, który obejmował powiaty: janowski, lubelski, miasto Lublin, chełmski, krasnostawski, zamojski, hrubieszowski, biłgorajski, tomaszowski, i częœć puławskiego[119]. Być może okręg ten, wiosna 1944r., został podzielony na 2 podokręgi[120]. Dowódcš obwodu lubelskiego GL od V 1943 do VI 1944r., był Mieczysław Moczar „Mietek”, natomiast dowódcami powiatowymi GL byli: Józef Pacyna „Bartosz" członek PPR od V/1943-VI/43 oraz Antoni Paleń „Jastrzšb" również z PPR VIII/1943-X/43[121]. Dowódcš (komendantem) Okręgu V był Tadeusz Szymański „Lis”[122]. Podstawš działalnoœci PPR na LubelszczyŸnie były 2 organizacje: Robotniczo – Chłopska Organizacja Bojowa (działała na terenie powiatu kraœnickiego oraz częœciowo w Lublinie i powiatach: lubelskim, puławskim, krasnostawskim) oraz Bojowa Organizacja Ludowa (zwana też Zwišzkiem Młodochłopskim)[123].

Powiat Janów Lubelski – Kraœnik do 1944r. wchodzi w struktury okręgu 2 – południowego,   (póŸniej V – janowskiego)[124]. W dużej częœci oparty został na bazie RCHOB (na jego czele stał Aleksander Szymański „Ali”), która od lipca (czerwca) 1941r. działała na terenie powiatu[125]. Jednak z powodu niejasnoœci odnoœnie nowej partii, dopiero w kwietniu 1942r. postanowiono podporzšdkować się PPR[126]. Czy powiat miał jeszcze jakiœ podział wewnętrzny, tego dzisiaj nie jesteœmy w stanie stwierdzić, nie ma na to żadnych dokumentów, które by to potwierdzały, choć istniejš poœrednie przekazy mówišce o takim podziale[127]. Z zachowanych dokumentów, znamy kolejnych I sekretarzy PPR w powiecie janowskim. Byli nimi: Aleksander Szymański „Ali" do IV 1942; Jan Gruchalski „Sokół" V/1942-I/43; Wacław Kupiec „Kosa" VIII/1943-X/43[128]. I komendantem GL Okręgu lubelskiego był Paweł Dšbek „Paweł” (IV 1943 – I 43r.), następnie Michał Wójtowicz „Zygmunt”, „Karol” (I 1943 – 06.04.1943r.), następnie funkcję tę pełnił Mieczysław Moczar „Mietek” (do VI 1944r.) a po nim Grzegorz Korczyński „Grzegorz” (do 20.07.2944r.)[129]. Do Dowództwa PPR i GL zaliczano także: W. Czyżewskiego i J. Pytla.[130] Wiemy, ze Komitet Okręgowy PPR, GL Okręgu nr 5 oraz redakcja „Żołnierza Lubelszczyzny” mieœciły się w Rzeczycy Księżej oraz w Ludmiłówce.[131]

Liczebnoœć okręgu jest dzisiaj trudna do ustalenia[132]. Dokumenty AL z wiosny 1944r. sš „nieœcisłe”, co dodatkowo utrudnia obliczenie stanu AL[133]. Na podstawie dokumentów PPR    i GL można stwierdzić, że była to organizacja niezbyt liczna (przynajmniej w 1943r.) – np. w 5 komórkach: Potok, Rzeczyca, Krzemień, Łysaków, Trzydnik było 53 członków PPR ( a nie należy zapominać, że Rzeczyca była „stolicš” komunistów w powiecie janowskim)[134]. Inny dokument PPR stwierdza, że na poczštku lipca 1944r. „w janowskim w 4 placówkach czł.[onków] AL jest 189, a czł. partii 20”. Należy także pamiętać, że w dokumentach sprawozdawczych AL i PPR ujmowano liczbę członków niezrzeszonych[135]. Z dokumentów opracowanych przez M. J. Chodakiewicza wynika, że liczba członków PPR w powiecie kraœnickim w IV 1942r. wynosiła ok. 50 osób, natomiast w IV 1944r. ok. 150 osób. Jeœli chodzi o liczbę członków GL w kraœnickim, to w II 1944r. wynosiła ona ok. 75 osób (wliczajšc członków PPR)[136]. Należy przyjšć, iż liczba komunistów (członków i sympatyków), w połowie 1944r. powiecie kraœnickim sięgała około 1000[137]. Był to jeden z najliczniejszych okręgów AL. Dokumenty PPR mówiš, iż sama działalnoœć została rozpoczęta „od dnia 01.03.1943r.”[138]. Œwiadczy to, o stosunkowo małej liczebnoœci komunistów w powiecie janowskim, wobec tego, co podawano po wojnie. Pod koniec 1943r. PPR miała swoje komórki w 26 miejscowoœciach powiatu (zdecydowana większoœć to chłopi, nikt spoœród nich nie miał więcej pola niż 8 ha)[139]. Należy pamiętać, że komuniœci radykalizowali nastroje na wsi głoszšc hasło walki czynnej. Poprzez nieprzemyœlane akcje doprowadzali do karnych ekspedycji niemieckich co potęgowało chęć odwetu ze strony chłopów. W ten sposób wstępowali do oddziałów GL zasilajšc szeregi komunistów, nie majšc jednak pojęcia o powišzaniach PPR z ZSRR. Dlatego obliczajšc stan liczbowy GL należy mieć to na uwadze.

 

1.3    Sytuacja społeczno – polityczna powiatu janowskiego

 

Województwo lubelskie, do którego należał powiat Janów Lubelski, przed wojnš należało do najbiedniejszych województw. Nie było tam żadnych większych zakładów przemysłowych, a sam przemysł był na bardzo słabym poziomie. Głównym Ÿródłem utrzymania mieszkańców Lubelszczyzny było rolnictwo. Bieda i panoszšce się wszędzie bezrobocie sprawiły, że teren ten stał się podatny na wpływy komunistyczne. Miało to bardzo duży wpływ na orientację politycznš, a co za tym idzie na przynależnoœć do organizacji konspiracyjnych. We wsiach janowskich, które były biedniejsze, w większoœci przeważały sympatie lewicowe np.: Rzeczyca Ziemiańska, Potok Stany, Ludmiłówka, Grabówka, Domostawa, Jarocin, Œwieciechów. I odwrotnie, wsie zamożniejsze stały po stronie „reakcji”, np.: Łychów (tu dochodziły jeszcze tradycje szlacheckie), Potok Wielki, Borów. Oczywiœcie zdarzały się wyjštki, jak choćby Szczecyn czy Wólka Szczecka. Jednak regułš podziału ideologicznego był podział ekonomiczny[140]. Należy też pamiętać, że chłopi z powiatów południowych (w tym z janowskiego) uczestniczyli w strajkach chłopskich jeszcze przed wybuchem wojny. Nie trzeba, więc dodawać, że sytuacja podczas wojny nie tylko się nie poprawiła, ale jeszcze pogorszyła[141]. To sprawiło, że propaganda komunistyczna trafiała na podatny grunt. A gdy to tego dodamy ukryty przed szerszš widowniš antyklerykalizm, mamy z pewnoœciš jaœniejszy obraz sytuacji.

Sytuacja polityczna na tych terenach (powiat Janów Lubelski) w 1937r. przedstawiała się następujšco: najwięcej członków liczyło Stronnictwo Ludowe – 1624 osoby, „Sanacja” – BBWR liczyła około 1000 osób (1933r. – 897 os., 1937r. brak danych), endecja liczyła 110 os., socjaliœci 30 os., natomiast komuniœci kilkadziesišt (1933r. ok. 30). Należy jeszcze dodać, że wielu członków miały partie żydowskie – łšcznie ok. 1200 os. (Mizrachi, Poalej-Syjon, Agudah Israel, Bund, Betar)[142]. Te oraz inne dane (np. wyniki lokalnych wyborów w 1934 i 1939r.) œwiadczš o tym, że największe wpływy w powiecie janowskim posiadali ludowcy oraz sanacja, natomiast mniejszy mieli socjaliœci, narodowcy, a jeœli chodzi o komunistów to mieli oni wpływ, ale lokalnie w poszczególnych wioskach (tutaj warto wspomnieć osobę ks. Okonia). Oczywiœcie w powyższych wnioskach nie uwzględniamy wpływów mniejszoœci żydowskiej, która nie jest przedmiotem naszych zainteresowań.

Te zróżnicowania polityczne, tak skrajne, od narodowców do komunistów, wywarły wpływ na stosunki pomiędzy NSZ a komunistami podczas okupacji. Również one miały wpływ na zachowanie się przynajmniej częœci NSZ-owców pod Borowem. Po częœci widzimy, że jedno ze Ÿródeł konfliktu pomiędzy narodowcami a komunistami pod Borowem były sprawy ekonomiczne. Wizje przyszłej Polski i chęć poprawienia losu chłopów spowodowała krwawy konflikt, którego jednym z etapów były wydarzenia rozegrane pod Borowem. Z drugiej strony panujšca bieda powodowała wzrost przestępczoœci, bowiem częœć chłopów uciekała w konflikt z prawem chcšc przeżyć. Oczywiœcie nie można przestępczoœci tłumaczyć w ten sposób (można pokazać wiele innych przykładów), ale nie można zapominać, iż jest to na pewno z jeden z powodów. W ten sposób pod Borowem zarysował się konflikt, w którym po jednej stronie stanęli NSZ-owcy, którzy pragnęli ukrócić bandycki proceder częœci GL-owców (o czym póŸniej) a z drugiej komuniœci, bardziej z nazwy niż z przekonania (tylko kilku z nich należało do PPR), dawni przestępcy chcšcy zachować swoje wpływy w okolicy. Finał tego konfliktu okazał się zabójczy dla jednej ze stron.

 

1.4   Stosunek podziemia niepodległoœciowego do podziemia komunistycznego

 

Sytuacja panujšca w Polsce Podziemnej, w połowie 1943r. była bardziej skomplikowana, niż już pod koniec tego samego roku. Z jednej strony istniała Armia Krajowa jako oficjalne wojskowe przedstawicielstwo Rzšdu londyńskiego (cywilnym była Delegatura Rzšdu), obok niej istniały: Narodowe Siły Zbrojne uznajšce rzšd londyński, ale przeciwstawiajšce się „sanacyjnoœci” AK oraz jej stosunkowi do ZSRR i GL – AL, majšce zarazem swoje koncepcje ustrojowo – terytorialne (granica zachodnia) oraz Bataliony Chłopskie będšce zbrojnym ramieniem Stronnictwa Ludowego. Z drugiej zaœ strony mamy nieporównywalnie mniej licznš organizację komunistycznš – Polskš Partię Robotniczš oraz jej organizację militarnš – Gwardię Ludowš (przemianowana póŸniej na Armię Ludowš[143]), które głosiły koncepcję „przebudowy” Polski (w praktyce oznaczało to przewrócenie dotychczasowego systemu do góry nogami). Sprzecznoœci, które wynikały z programów oraz koncepcji przyszłej Polski doprowadziły do wielu, nieraz krwawych, nieporozumień pomiędzy organizacjami[144]. Należy jednak zaznaczyć, że o ile współpraca pomiędzy AK a BCH i NSZ układała się w miarę poprawnie; z czasem zarówno BCH (z dniem 01.07.1943r.)[145], jak i NSZ (7.03.1944r.)[146] weszły na zasadzie scalenia do AK, to stosunki z GL były już zróżnicowane[147]. AK zachowywała głębokš wstrzemięŸliwoœć, NSZ-owcy uznawali GL za agenturę Moskwy, wobec czego traktowano ich jak zdrajców, natomiast BCH w bardzo umiarkowanym stosunku współpracowały z GL na płaszczyŸnie walki z Niemcami, chociaż mieli do nich wiele zastrzeżeń[148]. Stanowisko GL wobec tych organizacji było różne. Najcieplejsze były stosunki z BCH, choć niejednokrotnie komuniœci atakowali władze tak SL jak i BCH (za rzekomš „reakcyjnoœć”, ale przede wszystkim za podległoœć rzšdowi londyńskiemu oraz niechęć wobec szerokiej współpracy z PPR)[149]. Dużo gorsze stosunki panowały pomiędzy GL i AK. Z jednej strony toczono rozmowy o współpracy, kończone z reguły fiaskiem, a z drugiej strony bardzo często likwidowano AK-owców, wprowadzajšc w czyn słowa „walka z reakcjš”. Przypomnijmy, że w 1943r. toczono rozmowy pomiędzy DR a komunistami. Z powodu różnic nie do przezwyciężenia, do podpisania porozumienia pomiędzy DR a PPR. PPR żšdała „samodzielnoœci GL, współpracujšc na zasadzie równoœci”; „PPR dšży do zmian społecznych”, „sprawa granic wschodnich powinna być rozstrzygnięta przez rzšdy Polski i ZSRR po wojnie zgodnie z prawem samostanowienia narodów”, „rzšd londyński nie odtwarza stosunków w kraju wobec czego nie może on rzšdzić po powrocie do Polski”[150]. Oczywiœcie warunki te były nie do przyjęcia przez DR. Relacje pomiędzy GL a NSZ można okreœlić tylko jednym słowem: wrogoœć. Komuniœci oskarżali narodowców praktycznie o wszystko: o współprace z Niemcami, o zabijanie Żydów, o faszystowskie poglšdy, o „reakcyjnoœć”, o „pańskoœć” wojska, o wywołanie wojny domowej,...[151]. Najbardziej znanym antykomunistycznym dokumentem AK jest „słynny” rozkaz „Bora” w sprawie walki z bandytyzmem i majšcy zapewnić bezpieczeństwo terenowe. Rozkaz ów, był odpowiedziš na duży rozwój bandytyzmu, którego nie chciały (nie potrafiły?) zwalczać siły niemieckie. Stwierdza on:

„Na podstawie upoważnienia Głównego Delegata Rzšdu [był nim wówczas Jan Stanisław Jankowski ze Stronnictwa Pracy] powierzam Komendantom Okręgów i Komendantom Obwodów zapewnienie bezpieczeństwa na terenie ich działania. Zakres i sposób tego zadania okreœlam w załšczonej instrukcji”[152]. Tekst owej instrukcji jest bardzo ciekawy:

„ I. – Bezpieczeństwo i porzšdek publiczny nie istniejš w niektórych obwodach zupełnie lub istniejš w stopniu niedostatecznym. Ludnoœć miejscowa jest narażona na grabież mienia, szykany, gwałty i niejednokrotnie na utratę życia ze strony bandytów różnego pochodzenia. Ten stan godzi w nasze interesy i plany (...)

II. - Polecam Komendantom podokręgów i Komendantom obwodów wystšpić tam, gdzie zachodzi tego potrzeba, przeciwko [elementom] plšdrujšcym lub wywrotowo – bandyckim.(...)[podkr. aut.].

IV. – Działać należy w kierunku likwidowania przywódców i agitatorów (...) Każde działanie musi być zorganizowane i przeprowadzone z całkowitym zachowaniem warunków konspiracyjnych. Nie wolno przystępować do likwidacji bez pewnoœci osišgnięcia zupełnego powodzenia.

V. – W wielu wypadkach członkowie bandy rekrutujš się spoœród miejscowej ludnoœci i stanowiš element, który przypadkowo znalazł się w bandzie lub zmuszony został przez okupanta do opuszczenia rodzimej zagrody”[153]. Rozkaz ów wyszedł 28.08.1943r. Widać tu zdecydowane stanowisko Komendanta Głównego AK, wobec narastajšcego bandytyzmu. Plaga bandytyzmu była tak duża, że KG AK wielokroć wzywała do walki z bandytyzmem. Nawet Delegatura Rzšdu zaliczyła bandytyzm „do najcięższych i najgroŸniejszych plag polskiej prowincji”, podkreœlała zdziczenie i bezkarnoœć bandytów:

„(...) Ponadto nękajš prowincję coraz liczniejsze, większe i mniejsze gromady zwyczajnych rabusiów i bandytów, rekrutujšcych się z mętów społecznych i wszelkiego rodzaju żywiołów przestępczych. Oba te rodzaje band terroryzujš i niesłychanie nękajš życie wsi i małych miasteczek. Liczne domy, po przejœciu szeregu napadów, ogołocone sš doszczętnie z wszelkiego dobytku ruchomego. Wieœ polska znękana tyloletniš eksploatacjš niemieckš, płaci obecnie stale ciężki haracz sowieckim i krajowym rabusiom. W wielu wypadkach najœciom bandyckim towarzyszy znęcanie się fizyczne nad napadniętym, gwałcenie kobiet i mordy.(...)”[154]. Zresztš nie było to jedyne rozporzšdzenie Komendanta Głównego AK w sprawie bandytyzmu. 31.07.1943r. wydana została „Instrukcja dotyczšca zapewnienia Bezpieczeństwa terenowego”:

„Bezpieczeństwo i porzšdek nie istniejš we wszystkich obwodach zupełnie lub istniejš w stopniu nie wystarczajšcym, ludnoœć miejscowa narażona jest na kradzież mienia, szykany, gwałty i niejednokrotnie na utratę życia ze strony band różnego pochodzenia. Okupant nie przeciwdziała zasadniczo temu stanowi faktycznemu. Z reguły stosuje represje na niewinnej, nękanej przez bandy ludnoœci. Ten stan grozi [chyba godzi] w nasze interesy i plany. S[iły] Z[brojne] w Kraju muszš podjšć kroki celem podniesienia stanu bezpieczeństwa publicznego w terenie. Polecam K.[omendantom] Okr.[ęgów] i K.[omendantom] Obw.[odów] wystšpić tam, gdzie zachodzi potrzeba, przeciw elementom plšdrujšcym bšdŸ wywrotowo – bandyckim. Każde wystšpienie musi być zdecydowane i musi mieć za cel ukrócenie samowoli. Występować należy tylko przeciw grupom specjalnie dokuczliwym dla ludnoœci miejscowej i dla K[omendy] S[ił] Z[brojnych] w Kraju, przede wszystkim przeciw tym, którzy mordujš, gwałcš i rabujš.(...)”[155]. Zresztš KG AK wydała jeszcze inne rozkazy:

„(...) Wpływam hamujšco na akcję dzikš i odruchowš, natomiast zwalczam prowokacyjnš akcję bolszewickš i bandytyzm, które sš głównymi powodami represji niemieckich.(...)”[156] z dnia 02.08.1943r.

„(...) Nakazałem zwalczanie wyniszczajšcych naszš ludnoœć band rabunkowych bez względu na ich narodowoœć i szyld.(...)”[157] z dnia 14.10.1943r. Dlatego nie mogš nas dziwić ostre sformułowania jak choćby o „likwidowaniu”. AK od powstania PPR negatywnie oceniała inicjatywę komunistycznš oraz współpracę z komunistami:

„(...) Polska Partię Robotniczš i jej organy prasowe uważamy za obcš agenturę. Agenturę nie tylko obcš i wrogš interesom polskim, ale także szkodliwš dla współpracy rzšdów polskiego i sowieckiego.” – Biuletyn Informacyjny nr 12 (116), 26.03.1942r.[158].

„(...) Każdy robotnik, chłop czy inteligent, który ulega propagandzie komunistycznej, który współpracuje z komunistami, staje się dziœ zdrajcš takim samym, jakim jest Volksdeutsch.(...) Polak nie może być komunistš, bo przestaje być Polakiem.(...)” – Biuletyn Informacyjny nr 38 (193), 23.11.1943r.[159]

„(...) W całym niemal narodzie ugruntowane jest przekonanie, że Rosja jest naszym wrogiem numer dwa i tkwi w nim głęboka do niej nieufnoœć wskutek: jej postępowania w ostatnich stuleciach, jej postępowania w latach 1939 – 1941, obecnego stosunku Sowietów do układu polsko-rosyjskiego z 1941r., dwulicowoœci w obecnej akcji dywersyjnej, mocnego przekonania ogółu, że wszedłszy do Polski, Rosjanie ustšpiš z niej tylko przed siłš.(...)”[160] – fragment depeszy gen. „Grota” do Londynu.

„ Dlaczego zwalczamy PPR (Polskš Partię Robotniczš)? Nie ze względu na jej program społeczny, ale dlatego, że jest to w Polsce agentura obcego i nieprzyjaznego mocarstwa. Nie polskich, lecz sowieckich broni ona interesów.(...) PPR wzywa do nieposłuszeństwa wobec zarzšdzeń władz polskich, a przez to wystšpienia prowokacyjne stara się przekreœlić polskš taktykę walki z okupantem.(...) Więc choć dziœ naród krwawi pod uderzeniami bestii germańskiej – nie wolno krótkowzrocznie nie dostrzegać niebezpieczeństwa jutrzejszego dnia; nie wolno dać się nabrać na patriotyczne i społeczne frazesy PPR, obcej agentury państwa, które dotšd nie wyrzekło się swej zaborczej względem nas polityki.” – Biuletyn Informacyjny nr 49 (204), 09.12.1943r.[161] Pamiętajmy, że w 1943r, lokalni dowódcy AK wydali szereg rozkazów nakazujšcych „likwidację agentów komunistycznych”[162]. Ciekawe jest również stanowisko Rzšdu Polskiego w Londynie. Otóż w depeszy do kraju z dnia 22.10.1943r., minister spraw wewnętrznych Władysław Banaczyk pisał:

„Proszę o wydanie polecenia, by nasza prasa nie nawoływała i nie ogłaszała komunikatów o likwidacji <bandytów>, gdyż daje to podstawę propagandzie sowieckiej nazywania tych band szumnymi i patriotycznymi i przedstawiania mordowania Polaków przez Polaków w porozumieniu z Niemcami przeciw Sowietom. Reklamowanie tych faktów w Kraju nie pomaga za granicš. Szkodzi sprawie polskiej”[163]. Widać tu wyraŸnie, że rzšd polski nie był przeciwny zwalczaniu bandytyzmu, jednak dostrzegał bardzo wyraŸnie duży wpływ propagandy sowieckiej w Wielkiej Brytanii. Rzšd Polski, chcšc nie chcšc, musiał się z nim liczyć. Również BCH wystšpiły przeciwko fali bandytyzmu – Komendant Główny BCH Franciszek Kamiński wydał rozkaz, który nakazywał „likwidowanie band i poszczególnych bandytów”[164].   

Stosunek NSZ do komunistów był jednoznaczny – byli zdrajcami Polski i Polaków. Byli takimi samymi przeciwnikami jak Niemcy. Stanowisko to było jasne od poczštku okupacji. „ (...) nie ma w Polsce, i dla Polski wrogów nr 1 i 2. Jest wróg jeden. Obojętnie jak się nazywa – Niemiec czy Bolszewik.(...)”[165]. Najpełniej przedstawia to Andrzej Rawicz [Jan Lilpop]:

„(...) O wielkoœci obu tych potęg œwiadczy rozmiar ich wzajemnych zmagań w obecnej wojnie, które nie miały sobie równych w historii œwiata. Obie te potęgi sš œmiertelnymi wrogami Polski. Żaden z nich nie jest naszym „wrogiem Nr 2” – każdy jest „wrogiem Nr 1” – tym bardziej, że z zasady łšczš się oni ze sobš do walki z Polskš.(...) Zwycięstwo Sowietów w tej grze oznaczałoby dla Polski kompletnš katastrofę. Dlatego musimy uczynić wszystko, co jest w naszej mocy, ażeby do niego nie dopuœcić. A już przede wszystkim - nie wolno nam uczynić niczego, co mogłoby dopomóc Sowietom.(...) ”[166]. „Polska ma dziœ nie jednego, lecz dwóch œmiertelnych wrogów: Niemcy hitlerowskie i Rosję bolszewickš.(...)”[167]. Takie stanowisko nie było odosobnione w publicystyce NSZ:

„(...)Dla nas Polaków bolszewizm ucieleœniony w państwie sowieckim, jest groŸny podwójnie. Popiera on bowiem akcję wywrotowš i rewolucyjnš na terenie Polski, rozbijajšc w ten sposób wewnštrz spoistoœć naszego narodu, dšżšc do wywołania przewrotu. (...) Natomiast państwo sowieckie, to oficjalna ekspozytura Kominternu, dajšca mu terytorialne, finansowe i militarne oparcie. Stanowi ono też wielki rezerwat ludzki, z którego Komintern czerpie narybek przyszłych działaczy i agitatorów. Państwo Sowieckie jako bezpoœrednio z Polskš sšsiadujšce, jest dla nas szczególnie groŸne z powodu swoich imperialnych zapędów godzšcych w nasze ziemie wschodnie.(...)”[168] Dlaczego komunizm był zwalczany przez narodowców? Był zagrożeniem, czymœ obcym dla kultury polskiej, zarazem próbował też zmienić porzšdek panujšcy w Polsce. „Jesteœmy wrogami internacjonalizmu, komunizmu, socjalizmu, anarchizujšcego syndykalizmu,(...). Jesteœmy przeciwni walce klas, przeciwni  tym, którzy nie majš Boga ani Ojczyzny; przeciwni niewolnictwu pracy, przeciwni sile jako Ÿródłu prawa.”- Szaniec nr 14 (63), 16 – 30.06.1941r.[169]

Sami narodowcy głosili obecne i realne zagrożenie ze strony komuny (patrz: Memoriał w sprawie niebezpieczeństwa rewolucji komunistycznej w Polsce” z kwietnia 1943r., opracowany przez DR), przy czym w przeciwieństwie do AK, nie poprzestali na pisaniu artykułów. Nawoływano do rozprawienia się z zagrożeniem z zewnštrz już teraz dopóki jest ono niewielkie: „(...) Koniecznoœciš dnia dzisiejszego jest również czyn, którego naczelnym zadaniem jest przed wybuchem powszechnego powstania, oczyszczenie terenu Polski z partyzanckich oddziałów i band komunistycznych” – Wielka Polska, 31.07.1943r.[170] NSZ traktowały likwidację GL jako zadanie nadrzędne, ważniejsze niż walka z Niemcami:

„Czas ocknšć się i przystšpić do systematycznej likwidacji oœrodków dyspozycji komuny i dopiero na oczyszczonym w ten sposób terenie podjšć planowana walkę z okupantem niemieckim.(...) Wspólna praca [B. Hillebrandt oraz K. Kersten podajš „walka”] szczerze polskich organizacji wojskowych i cywilnych z pewnoœciš umożliwia nam wyrwanie chwastów bolszewickich i oczyszczenie terenu. PPR, Gwardia Ludowa i różni „czerwoni” partyzanci muszš zniknšć z powierzchni polskiej ziemi” – „Szaniec” nr 10 (101), 04.08.1943r. (artykuł zatytułowany „Czego chcš”)[171].

„(...) Instynkt samoobrony dyktuje, że zło nie da się ugłaskać, że nie można go tolerować, lecz trzeba zwalczać. Dlatego też bez względu na przebieg wydarzeń dziejowych i nasze koleje losu, musimy oczyœcić kraj z oddziałów sowieckich i agentur Kremla. Różnych musimy się chwycić sposobów – albo słowem i mocš naszej ideologii oraz odwołaniem się do wspólnoty polskiej, albo o ile zajdzie potrzeba likwidacjš fizycznš. Im mniej będzie agentów i agentur bolszewickich, tym trudniejsza będzie działalnoœć „sojuszników” naszych z musu. Po prostu będzie mniej znajšcych dobrze œrodowiska polskie „katyniarzy”. Będzie mniej volksdeutschów na służbie Kremla. W obronie własnej mamy prawo walczyć. Jest to prawo naturalne każdego narodu.(...)” – Szaniec nr 15 (106), 04.12.1943r.[172] Dlaczego walka z komunš była ważniejsza od walki z Niemcami? Próba odpowiedzi na to zasadnicze pytanie, znajduje się w tym samym numerze „Szańca”:

„(...) Z Niemcami walczy cały œwiat. Niemcy wojnę już przegrały. Z Rosjš sowieckš walczš tylko Niemcy. Dlatego też zlikwidowanie w Polsce agentur sowieckich, choćby stroiły się w najpiękniejsze patriotyczno-polskie piórka, to obowišzek, to koniecznoœć. Tego wymaga polska racja stanu.(...)” – „Szaniec” nr 15 (106), 04.12.1943r.[173].

Wytyczne Akcji Antykomunistycznej („wyd. 3, rozszerzone przez NSZ”, b.r. – prawdopodobnie II połowa 1942r./1943), uznały PPR i GL za ekspozyturę sowieckš. Wzywano też wszystkich do przygotowania akcji antykomunistycznej na wszystkich odcinkach: propagandowym, organizacyjnym i bojowym[174]. Jeszcze dokładniejsze wytłumaczenie akcji antykomunistycznej podaje organ prasowy NSZ „Wielka Polska” w artykule pt. „Czyn na dzisiaj”:

„Kontrterror i sabotaż na wielkš skalę (...) stosowany niemal wyłšcznie przez komunę jest nie tylko niesłychanie dla nas kosztowny, ale jednoczeœnie z gruntu sprzeczny z polskš racjš stanu. Wiemy, że wobec nieuchronnej katastrofy Niemiec właœciwa rozgrywka toczy się obecnie w istocie rzeczy już nie z Niemcami, ale pomiędzy Anglosasami i Rosjš.(...) Zwycięstwo Sowietów w tej grze oznaczałoby dla Polski kompletnš katastrofę. Dlatego musimy zrobić wszystko, co jest w naszej mocy, żeby do tego nie dopuœcić. A już przede wszystkim nie wolno nam uczynić niczego, co by mogło dopomóc Sowietom. Dlatego też musimy się chwilowo powstrzymać od szerszej akcji czynnej przeciwko Niemcom, co by ułatwiała zadanie Czerwonej Armii. Czy więc wzywamy do biernoœci? Nie. Tylko że prawdziwy, potrzebny Polsce czyn leży gdzie indziej (...) tym naszym czynem zbrojnym w okresie powstania i po powstaniu będzie marsz NSZ na zachód – na Wrocław, Szczecin, Gdańsk, Królewiec – w celu wyršbania mieczem zachodnich granic Wielkiej Polski. Lecz i teraz, w okresie przedpowstaniowym, być może już niedługo, nie jesteœmy i nie możemy być bierni. Koniecznoœciš dnia dzisiejszego jest również czyn, którego naczelnym zadaniem jest przed wybuchem powszechnego powstania, oczyszczenie terenu Polski ze stanowišcych „drugš okupację” partyzanckich oddziałów i band komunistycznych. Musimy uwolnić ludnoœć polskš od wiecznego terroru, wyzysku i grabieży ze strony tych band, a Polskę – od groŸby ich interwencji na rzecz Sowietów, i rewolucji komunistycznej w najniebezpiecz-niejszym dla nas momencie: w chwili gdy przedwczeœnie wywołane u nas powstanie będzie mogło oddać zwycięstwo w ręce Stalina.(...) Zadanie to – zniszczenie oddziałów i band komunistycznych - przypada naszym własnym, polskim oddziałom partyzanckim, zorganizowanym przez Narodowe Siły Zbrojne. Zadanie to wykonać więc musimy i wykonamy!” – „Wielka Polska” nr 29, 31.07.1943r.[175]

Rozszerzeniem tego artykułu była rozprawa Andrzeja Rawicza „O co walczš NSZ” z 1943r.:

„(...) Jednoczeœnie zwalczamy i zwalczać będziemy wszelkimi siłami polityczne oœrodki komuny i jej akcje, zmierzajšcš, poprzez przedwczesne powstanie i rewolucję komunistycznš, do zmienienia Polski w republikę radzieckš w ramach Sowietów. W tym tylko sensie rozumie Stalin polskš „niepodległoœć”.... Dopiero wówczas, gdy zadanie oczyszczenia Polski z komuny zostanie wykonane, będziemy mogli z ufnoœciš patrzeć w przyszłoœć, wiedzšc, że polskie masy ludowe, jakie pójdš „do lasu” czy to w okresie przedpowstaniowym, podobnie jak chłopi w ZamojszczyŸnie, czy też z chwilš wybuchu powstania – wypełniš działajšce w już w terenie i doœwiadczone w boju kadry polskiego wojska, zamiast wzmacniać szeregi podszywajšcej się pod patriotyczne hasła komunistycznej „Gwardii Ludowej im. Tadeusza Koœciuszki” stanowišcej w istocie rzeczy na ziemiach polskich – straż przedniš Czerwonej Armii.(...) W żadnej innej sprawie, w okresie przedpowstaniowym, tak wiele od nas nie zależy, nie ponosimy tak wielkiej odpowiedzialnoœci. A od tego rozstrzygnięcia – od odpowiedzi na pytanie: Rosja czy Anglia? – zawisła nie tylko realizacja Wielkiej Polski, ale też sama nawet nasza niepodległoœć. Zadanie to wykonać więc musimy i wykonamy! Wielka Polska – wschodnie przedmurze Europy. Nasz czyn na dziœ – to likwidacja komuny na ziemiach polskich.(...)”[176]. Dodajmy, że w kilka tygodni póŸniej, armia czerwona przekroczyła polskš granicę. KG NSZ wydała też instrukcję antykomunistycznš, nakazujšc utworzenie specjalnych sekcji „K” – majšcych na celu „dokładne i gruntowne rozpoznanie PPR, Gwardii Ludowej, luŸnych grup „K”, organizacji sympatyzujšcych i współpracujšcych z „K”, wywiadu sowieckiego, oddziałów dywersyjnych sowieckich, innych oddziałów dywersyjnych działajšcych w danej miejscowoœci, nastrojów ludnoœci miejscowej i jej stosunku do akcji „K”[177]. W ten sposób zbierano informacje o komunistach, które miały się przydać w przyszłoœci (zwłaszcza w latach 1944 – 1947). Ponieważ w roku 1943, na terenie Polski, na szerokš skalę działały liczne grupy bandyckie, które terroryzowały wsie, często grabišc i zabijajšc ludzi, Dowództwo Główne NSZ wydało rozkaz dla oddziałów polowych NSZ: „(...) Partyzantka od razu może i musi działać czynnie przez oczyszczenie terenu od band wywrotowych i przestępczych, z wrogich nam formacji mniejszoœciowych – oraz ich przeciwdziałanie.(...)[178]

Może trochę zdumiewać połšczenie „band wywrotowych”, czyli komunistycznych oraz „przestępczych”, czyli zwykłych kryminalistów. Otóż, jak wykazujš dokumenty[179], w bardzo wielu przypadkach grupy komunistyczne były zarazem postrachem dla... ludnoœci polskiej , napadajšc jš i grabišc, nie raz zabijajšc. Wspominała o tym prasa NSZ:

„(...) Napadajš na nasze wsie, miasteczka, grabiš dwory, plebanie, chłopów, mordujš bronišcych swojego dobytku, prowadza akcje dywersyjnš, wysadzajš mosty, tory kolejowe, palš tartaki i... nałogowo unikajš bezpoœredniego zetknięcia z gestapo i żandarmeriš niemieckš. A rezultat? Bohaterzy wycofujš się w bezpieczne miejsca, a tymczasem gestapo i żandarmeria niemiecka mordujš niewinnš i spokojnš ludnoœć, której jednš zbrodniš jest to, że mieszka w pobliżu dokonanego aktu sabotażu.(...)”[180]- Szaniec nr 15 (106), 04.12.1943r.

Jednym z czynników, które sprawiły, że oddziały GL posiadały takš a nie innš reputację, była działalnoœć w nich wielu elementów wykolejonych, zwykłych przestępców, nieraz jeszcze przedwojennych kryminalistów, karanych za różne przestępstwa. Jednym z takich przykładów była działalnoœć grupy rabunkowej „Liska”, następnie oddziału GL. Pomimo jednak przynależnoœci do GL, dalej zajmowali się swoim przestępczym fachem. Innym przykładem jest dosyć powszechne pijaństwo, które często Ÿle kończyło się nie dla GL-owców, ale ludnoœci tubylczej[181]. Dlatego GL szukajšc „na gwałt” oddziałów partyzanckich, nie wahała się przyjmować band przestępczych, które z działalnoœciš podziemnš i patriotycznš nie miały za wiele wspólnego. Warto jeszcze wspomnieć, iż wiosnš 1943r. przedstawiciele kilku ugrupowań Polski Podziemnej złożyły na ręce Delegata Rzšdu memoriał w sprawie walki z bandytyzmem oraz ruchem komunistycznym (na zasadzie „czynnej akcji bojowej                           i zaczepnej”). Postulowano wówczas powołanie specjalnych komitetów antykomunistycznych[182].

Wszystkie ugrupowania Polski Podziemnej cechował antykomunizm, jednak nasilenie jego było różne. Największe oczywiœcie było w SN i NSZ. Traktowano PPR i GL jako obca agenturę, którš należy izolować, NSZ-owcy postulowali nawet „fizycznš eliminację komuny”. Takie a nie inne stanowisko polskiego podziemia z pewnoœciš miało jakiœ wpływ na przebieg wydarzeń 9 sierpnia 1943r. Niestety, nie jesteœmy w stanie stwierdzić jak duży był to wpływ.

 

1.5   Prawne aspekty działalnoœci oddziałów komunistycznych

 

Omówienie prawnych aspektów zwalczania ruchu komunistycznego jest ze wszech miar bardzo istotne. Ze względów praktycznych, ponieważ komuniœci nie uznawali Konstytucji RP z 1935r., uznajšc jš za faszystowskš, respektowali jednak Konstytucję RP z 1921r.[183], nie odwołujemy się do przepisów tejże Konstytucji, skupiajšc się jedynie na Konstytucji z 1921r. oraz Kodeksu Karnego. Mimo tego, œwiadomie lub nie, łamali wiele z zasad tam spisanych:

Artykuł 87. – „Obywatel polski nie może być równoczeœnie obywatelem innego państwa”[184]. Jak podano w I rozdziale, wszyscy sekretarze PPR byli obywatelami ZSRR, nawet wszyscy funkcjonariusze PPR, którzy po wrzeœniu 1939r. znaleŸli się pod okupacjš sowieckš mieli obywatelstwo sowieckie. W ten sposób, pozbawieni zostali obywatelstwa polskiego, wobec czego ich działalnoœć na terenach Polski, można okreœlić mianem działalnoœci szpiegowskiej. Do działalnoœci wymierzonej w hitlerowskie Niemcy, nie można się „przyczepić”, bowiem do zerwania stosunków w IV 1943r. Sowieci byli sojusznikami Polski. Sytuacja już nie jest tak klarowna, po ww. wydarzeniu. Co prawda zerwanie stosunków pomiędzy państwami nie oznacza, iż sš one automatycznie w stadium wojny. W tym przypadku, każde działanie grup komunistycznych (obywateli sowieckich) należy rozpatrywać indywidualnie. Jeœli jednak uwzględnimy żšdania sowieckie wobec Polski (granica wschodnia, nowy porzšdek społeczny po wojnie), to działania wymierzone w komunistów (tych majšcych obywatelstwo sowieckie) można okreœlić jako obronę. Artykułu tego, rzecz jasna, nie można stosować wobec komunistów - Polaków.

Artykuł 90. – „Każdy obywatel ma obowišzek szanowania i przestrzegania Konstytucji Państwa i innych obowišzujšcych ustaw i rozporzšdzeń władz państwowych                i samorzšdowych”[185]. Jak już wyżej wspomniano, komuniœci nie uznawali Konstytucji RP             z 1935r., uważajšc jš za faszystowskš. Nie podważali jednak Konstytucji z 1921r., a w niej nie ma stwierdzenia mówišcego, że obywatel ma możliwoœć wybierania, że może uznawać jakiœ akt prawny lub może go odrzucić. Mamy, więc tu do czynienia z samowolš prawnš. Widzimy, że komuniœci łamali zapis tego artykułu.

Artykuł 93. – „Wszyscy obywatele sš obowišzani szanować władze prawowite            i ułatwiać spełnianie jej zadań oraz sumiennie pełnić obowišzki publiczne, do jakich powoła ich Naród lub właœciwa władza”[186]. Tutaj mamy sprawę prostš. Komuniœci nigdy nie uznali rzšdu londyńskiego jako jedynš legalnš i prawowitš władzę polskš. W ten sposób artykuł ów, został przez nich złamany. To tyle, jeœli chodzi o Konstytucję RP. Przeanalizujmy jeszcze kilka artykułów Kodeksu Karnego, dotyczšcych interesujšcych nas kwestii:

Artykuł 93 § 1. – „Kto usiłuje pozbawić Państwo Polskie niepodległego bytu lub oderwać częœć jego obszaru, podlega karze więzienia na czas nie krótszy od lat 10 lub dożywotnio albo karze œmierci”[187]. Sprawa nie wymaga szerszego komentarza. Komuniœci od poczštku nie akceptowali polskiej granicy wschodniej. Co do pozbawienia niepodległoœci, to jest to już jest to bardziej skomplikowane. Dopiero w 1944r. okazało się, że po zdobyciu władzy przez komunistów, Polska będzie „skazana” na wieczny sojusz z ZSRR. Tak jasnej sytuacji nie było jeszcze w roku 1943.

                  § 2. – „Kto usiłuje zmienić przemocš ustrój Państwa Polskiego, podlega karze więzienia na czas nie krótszy od lat 10 lub dożywotnio”[188]. Komuniœci od 1942r, głosili hasło „przemian społecznych” oraz zmianę stosunków w powojennej Polsce. Ponieważ nie mieli dostatecznego poparcia, jasne było, że dokonajš tego na drodze swoistego zamachu stanu. Zresztš w swoich publikacjach nie kryli takiego rozwišzania. Do analizy tego paragrafu dodać jeszcze można art. 91, art. 92, art. 94 § 2., art. 95, art. 96, art.97, art.98, art. 99, art. 104, art. 105, art. 124[189].

Artykuł 100 § 1. – „Kto w czasie wojny działa na korzyœć nieprzyjaciela albo na szkodę siły zbrojnej polskiej lub sprzymierzonej, podlega karze więzienia na czas nie krótszy od lat 10 lub dożywotnio”[190]. Nieprzyjacielem w owym czasie były Niemcy (oficjalny stan wojny), natomiast ZSRR uznawany był za wroga przez ogół społeczeństwa, a przez NSZ za takiego samego wroga jak Niemcy. Czy komuniœci działali na szkodę polskim siłom zbrojnym? Tak. Przykłady likwidacji „reakcjonistów” (czyli AK-owców) i „faszystów” (czyli NSZ-owców), podane sš nawet w tym rozdziale, dlatego kwestia ta nie musi być szerzej opisywana. Należy także dodać, że wielu spoœród komunistów było zarazem agentami NKWD – najbardziej znani to Bolesław Bierut, Mieczysław Moczar, Michał Żymierski[191]. Należy także pamiętać, że jednym z celów oddziału „Słowika” było nawišzanie współpracy pomiędzy GL a AK            i BCh. W ten sposób miała powstać Armia Ludowa[192]. Jest to jednoznaczne z podżeganiem do niewykonywania rozkazów dowódców AK, którzy zabraniali organizowania akcji zaczepnych. Poza tym było to także namawianie do opuszczenia AK, czyli dezercji, bowiem PPR był negatywnie ustosunkowany do Rzšdu londyńskiego, z czasem stwierdził jego „nieważnoœć”. W tym przypadku opuszczenie AK i przejœcie do PPR/GL było dezercjš. Karę za przynależnoœć do komunistów ogłosiła też Rada Jednoœci Narodowej w dniu 7 luty. „Przynależnoœć do AL, KRN oraz PPR i Zwišzku Walki Młodych – jest zbrodniš karalnš do kary œmierci włšcznie”[193].

Omówienie tych kilku aktów prawnych, powinno wyjaœnić czytelnikowi sytuację, w jakiej znaleŸli się niepodległoœciowcy, oraz prawne rozwišzania konspiracji komunistycznej. Komuniœci œwiadomie łamali zarówno Konstytucję RP jak i polskie Prawo Karne. Powinni wobec tego ponieœć konsekwencje zgodnie z artykułami, które złamali. W kilku z przypadków dopuszczona jest nawet kara œmierci. Można jednak mieć wštpliwoœć czy „Zšb” powinien ich skazać na œmierć. Zresztš ona sam w jednej z wypowiedzi po wojnie stwierdził, że najchętniej to on by wszystkich tych GL-owców posadził do więzienia, ale podczas wojny było to niemożliwe.

 

1.6   Relacje podziemia komunistycznego z ZSRR oraz                            z podziemiem niepodległoœciowym

 

Sama GL odcinała się od swoich mocodawców ze wschodu, czyniła to jednak nieudolnie. Ale o powišzaniach PPR i GL z Moskwš mówiš dokumenty i œwiadkowie. Oto fragment z pamiętników Władysława Gomułki:

„(...) Z mieszanymi uczuciami słuchałem Findera, jego informacji i zarazem instrukcyjnych wskazówek naœwietlajšcych role, zadania i oblicze PPR. Wynikało z nich, ze kierownictwo Kominternu – realizujšce zawsze dyrektywy WKP(b) – nowo powołanej partii nadało nie jako dwa oblicza, jawne i tajne. Na jawne oblicze partii składała się cała jej nie skrywana przed nikim działalnoœć podziemna, tajne zaœ, czyli skrywane przed narodem, miały pozostać powišzania kierownictwa partii z Moskwš, z Kominternem, uznawanie ich zwierzchnictwa nad partiš mimo formalnego wyrzeczenia się przez niš przynależnoœci do Międzynarodówki Komunistycznej. O tym drugim, tajnym aspekcie oblicza partii wiedział jedynie w stopniu bardzo zróżnicowanym jej kierowniczy aktyw. Najgłębiej znała te sprawy trójka kierownicza partii wchodzšca w skład pierwszej Grupy Inicjatywnej. Mniej wtajemniczeni byli pozostali uczestnicy tej grupy, jak też przerzuceni póŸniej do kraju członkowie II Grupy Inicjatywnej. Aktyw krajowy PPR był w tym przedmiocie na ogół powierzchownie zorientowany, z wyjštkiem tych działaczy PPR, którzy współpracowali z wywiadem radzieckim.(...) Jednakże jednoczeœnie z tym nie żywiłem złudzeń, że przez przyjęcie nazwy Polska Partia Robotnicza i złożenie przez kierownictwo publicznego oœwiadczenia, iż nie jest ona sekcjš Międzynarodówki Komunistycznej, zdezorientujemy naszych wrogów i przeciwników politycznych, zdołamy wmówić ugrupowaniom politycznym, na których bazowała Delegatura krajowa rzšdu emigracyjnego, jakoby PPR była partiš w pełni samorzšdnš, nie majšcš żadnych powišzań z Moskwš i Kominternem.(...) Kompletna niemal izolacja PPR w politycznym podziemiu polskim zrodziła w Moskwie koncepcję wykorzystania znajdujšcej się w jej szeregach kadry komunistycznej, głównie b. kapepowców, do roboty wywiadowczej na rzecz Zwišzku Radzieckiego, stworzenia z tej kadry częœciowo już poprzednio zwerbowanej przez wywiad radziecki komórek wywiadowczych w partii, operujšcych przy pomocy organizacji partyjnych i gwardzistowskich. Inaczej mówišc w Moskwie postanowiono, aby w PPR utworzyć tajnš, zakonspirowanš w jej łonie organizacje wywiadowczš, która miała wykonywać zlecone jej zadania przy pomocy członków partii, względnie Gwardii Ludowej, nieprzynależnych do tej organizacji i nie wtajemniczonych w jej istnienie.(...)”[194].

Kolejnym przykładem powišzania PPR z MK oraz Moskwš jest fakt rozwišzania MK oraz przesłania do KC PPR wniosku o opinię na ten temat. Przypomnieć należy, iż PPR nie należała do MK. Temat ten omówiony został w I rozdziale. PPR dostrzegała w tym nowa strategię międzynarodowego ruchu komunistycznego. Nowa sytuacja sprawiała, że partie komunistyczne w krajach okupowanych Europy, musiały „samodzielnie, zawsze jednak stojšc na gruncie wspólnoty interesów całego międzynarodowego ruchu komunistycznego, opracować narodowa taktykę działania, w walce o właœciwš rolę i miejsce klasy robotniczej”[195]. Stosunek GL bardzo dobitnie okreœlała Deklaracja PPR z listopada 1943r.:

„(...) Mandaty wszelkiego rodzaju mianowańców, jak komisarzy, starostów, wójtów itp., urzędujšcych obecnie lub upatrzonych na te stanowiska przez tak zwanš Delegaturę Rzšdu emigracyjnego lub przez inne reakcyjne czynniki, unieważnia się natychmiast.(...) Sanacja jest polskš odmiana faszyzmu.(...) Sanacja dobrze zasłużyła się sprawie hitleryzmu.(...) ta œcisła współpraca z hitleryzmem wydała owoce i w kraju. Na wzór hitlerowski rozpoczęto szczucie przeciw Żydom, podjęto gwałtownš i wrogš propagandę przeciwko ZSRR. Państwa faszystowskie darzono ciepłš sympatiš i życzliwoœciš. Hitler stał się w Polsce nietykalnym bożyszczem.(...) Polska Partia Robotnicza, œwiadoma celów, roli, zadań i charakteru rzšdu emigracyjnego w Londynie i jego Delegatury w kraju, przeciwstawia się zdecydowanie objęciu przez te czynniki władzy w wyzwolonej Polsce.(...)[196]

 Zdecydowanie antylondyńskie nastawienie PPR widać jednak w prasie tego ugrupowania[197]. Oto kilka przykładów:

„(...) Ci, którzy od wrzeœnia 1939r. usypiali społeczeństwo czczš gadaninš o przetrwaniu, poczuli się najbardziej wzburzeni. Anemiczne pisemka, chorujšce na nudę częstochowskich wzdychań, raptem dostały nowy zastrzyk energii.(...) Jak na komendę pojawiły się artykuły i artykuliki, tłumaczšce szarpanemu przez rozterkę społeczeństwu, że wroga „prowokować” nie należy, bo będzie jeszcze gorzej, że trzeba siedzieć cicho, a może coœ tam Anglicy wykombinujš. Wręcz przeciwnie zareagowała ta zdrowo myœlšcš częœć Polaków, którzy dojrzeli bankructwo polityki biernego wyczekiwania i szukali drogi wyjœcia.(...)” – „Trybuna Wolnoœci”, 15.09.1942r.[198],

„(...) W czasie rozmów z oddziałami wrogich organizacji starać się wpłynšć na członków tych oddziałów do przechodzenia na naszš stronę.(...)” – Rozkaz nr 14, paŸdziernik 1943r.[199] mamy tutaj dowód na nawoływanie do dezercji z organizacji Polski Podziemnej,

„ Na naczelnym miejscu w naszej propagandzie stawiamy hasło walki o wolnš i niepodległš Polskę, o Polskę bez obszarników.(...) W walce z reakcjš, z propagowanym przez niš hasłem „wyczekiwania”, należy i trzeba wykorzystywać historyczne przykłady zdrady i zaprzedawania interesów przez reakcję polskš. Wskazywać trzeba na zbieżnoœć propagandy różnych reakcyjnych pism polskich z propagandš hitlerowskš ziejšcš antysowieckš nienawiœciš(...) Trzeba zwalczać zdecydowanie tę antysowieckš politykę reakcji polskiej jako  szkodliwš dla narodu polskiego(...)” – „Okólnik” KC PPR, 01.11.1942r.[200],

„(...) Podłożem tej polityki jest przede wszystkim niewiara we własne siły, strach przed ludem polskim i jego rzšdami. Polska wolna to polska robotniczo – chłopska. Ale oni takiej Polski bojš się jak ognia.(...) Głosy takie [chodzi o przedstawienie bitwy o Stalingrad jako zmaganie dwóch szatanów] nie sš, bo być nie mogš głosami Polski. Tak przemawiać może tylko klika, której cele całkowicie sprzeczne sš z dšżeniami narodu.(...) W walce z okupantem zwyciężamy polskš reakcję”. – „Trybuna Wolnoœci”, 15.10.1942r.[201]. Aby hasło walki czynnej wprowadzić w życie, uciekano się nawet do kłamstwa, jak choćby w artykule „Walka albo œmierć”, gdzie mylnie podano jakoby w Lublinie wybuchły walki Polaków z Niemcami

i zginęło około 50 Polaków (potęgujšc w ten sposób nienawiœć do Niemców a zarazem chęć odwetu). W rzeczywistoœci nie było żadnych potyczek[202]. Z czasem pojawiły się też zapowiedzi fizycznej eliminacji „reakcji”:

„(...) Odpowiadamy krótko. Wy, autorzy „memoriału” [chodzi o „Memoriał w sprawie niebezpieczeństwa rewolucji komunistycznej w Polsce” z kwietnia 1943r., opracowany przez DR], jesteœcie garstkš cuchnšcych trupów, które zgniły już przed 1939r. Przeciwko wam stoi cały naród, wytężajšcy wszystkie siły w walce o wyzwolenie Polski. Naród nie ma czasu zajmować się garstkš zgnilizny. Ostrzegamy tylko: jeœli staniecie (jawnie lub skrycie) w szeregach gestapo i SS-ów – zginiecie wraz z nimi. Zrzucajšcy zmorę okupacji naród zmiecie i was!” – „Głos Warszawy”, 28.05.1943r.[203]

„(...) Oœwiadczamy krótko: Na wojnę domowš nie pójdziemy. Nie damy się do niej sprowokować nie dlatego, żebyœmy się wahali urwać łeb reakcyjnej hydrze. Z widowni życia politycznego w Polsce zmiecie jš wraz z okupantem potężna fala wyzwoleńczego ruchu mas ludowych.(...)” -  „Trybuna Wolnoœci”, nr 35, 01.07.1943r.[204]

„(...) Po przeprowadzeniu dokładnego wywiadu dokonać nalotu na taki oddział, rozbroić go, kierowników zlikwidować(...) unikać w każdym wypadku walki a podejmować jš tylko w ostatecznoœci i wtedy także starać się likwidować tylko przywódców, a szeregowych zdobywać dla naszego ruchu.(...)”[205],

„(...) Wydzielić w każdym Obwodzie (Okręgu) specjalne sekcje, które będš likwidowały bandytów reakcyjnych, dopuszczajšcych się morderstw na członkach GL na równi z bandytami hitlerowskimi. Za każdego zamordowanego syna narodu likwidować zbrodniarzy  i inspiratorów zbrodni.(...)”[206],

„(...) Nasi bracia, zamordowani pod Borowem, zostanš pomszczeni, jeœli nie dziœ to jutro.(...)[207] – Aleksander Szymański „Ali”,

„(...) Przy likwidowaniu szpiclów Niemców lub zbirów reakcyjnych pamiętać o tym, aby to wykonywać z dala od wioski. Najlepiej w lesie, nie pozostawiać œladów.(...)[208]

„(...) Zapewniłem wszystkich chłopców, że nasz sojusznik nam pomoże, czym będzie mógł, aby œcierwo to wytępić, równoczeœnie z okupantem.(...) resztę dni wrzeœnia i paŸdziernik – to miesišce całkowitej likwidacji band reakcyjnych na terenie naszego obwodu.(...) Automaty w garœci naszych gwardzistów, obecnie żołnierzy AL, to gwarancja likwidacji reakcyjnych band, to gwarancja, że nasi żołnierze uznajš, że nie sš sami, a z nimi jest proletariat z ZSRR na czele.(...)”[209]. Ciekawe jest też uzupełnienie tego raportu:

„(...) W zwišzku z budowš dowództwa polowego obwodu i formowania Batalionów podajemy, że bataliony zformowane zostały w liczbie 4-ch. Batalion Nr. 1 (włodawski), Batalion Nr.2 (lubartowski), Bataliony 3 i 4, które obecnie oczyszczajš teren p. J.[anów] z wrogich elementów reakcyjnych.(...) Oba te bataliony połšczone, jak wspomnieliœmy – do akcji oczyszczania terenu z wrogich elementów reakcji.(...) III-ci i IV-ty Batalion oczyszcza  teren w J.[anowskim] z wszystkiego rodzaju gadów.”[210]   

Dodajmy też, że jeden z postulatów „Deklaracji” PPR z XI 1943r, zapowiadał: „likwidację budowanego w podziemiu reakcyjnego (burżuazyjnego) aparatu władzy i wyłonienie zamiast niego tymczasowych demokratycznych organów rzšdzšcych”[211].

Czas pokazał, że owa „likwidacja” rozumiana była dosłownie[212], np. Raport Nr. 24 z Okręgu 4 stwierdzał: „Batalion Nr. 4 rozgromił całš swołocz w liczbie 28 ludzi reakcji, 3 zostało zlikwidowanych w tym jeden sołtys.(...)[213]. Warte przytoczenia sš też słowa jednego z dowódców AL – Andrzeja Flisa „Maksym”:

„(...) Zastanawialiœmy się nad tym, ze byłem w organizacji, która miała walczyć z Niemcami a mordowaliœmy Polaków i Żydów ale mówiono nam, że walka z reakcjš i NSZ jest ważniejsza od walki z Niemcami, była to taka opinia partii ale cicha.(...)”[214]. Jeszcze ostrzej wypowiadano się na temat NSZ:

„(...) Musimy prawdzie spojrzeć w oczy, kto sš ci ludzie, którzy mordujš walczšcych z Niemcami Polaków. Oni pełniš tylko funkcje gestapo, służš Niemcom a nie Polsce! Niemcy przecież nigdy nie byliby w stanie zniszczyć kwiatu naszych bojowników, ulubieńców ludu, a robiš to zdrajcy wolnoœci i zaprzańcy z NSZ. Czym oni sš dla nas? Tym czym sami Niemcy! – Wrogami Wolnoœci, wrogami ludu polskiego! Œmierć i hańba im! Dlatego Wojewódzka Rada Narodowa, oceniajšc całš zbrodniczš działalnoœć NSZ, piętnuje ich jako zdrajców, morderców narodu polskiego i stawia ich na równi z katami niemieckimi.(...)” – „Ostatnie Wiadomoœci”, R. I nr 5, 30.04.1944r.[215]

„(...) Zmusili nas [mowa o NSZ – przyp. aut.] do bratobójczej wojny. Musimy jš podjšć, lecz tylko walić będziemy oficerów i tych panów, który szczujš ciemniejszych chłopów i prowadzš ich na walkę z Armiš Ludowš.(...)” – Kom. Pow. PPR w Kraœniku, 10.08.1943r.[216]

Minie kilka miesięcy a los NSZ, „wroga ludu polskiego” podzieli AK – „zapluty karzeł reakcji”.

Na podstawie przedstawionych dokumentów komunistycznych należy stwierdzić, że stosunek GL-owców do podziemia prolondyńskiego był jednoznacznie negatywny. Z każdej wypowiedzi wynika, że komuniœci propagandš przygotowywali sobie „pole”, aby przejšć siłš władzę w Polsce. Nie przeszkadzało im nawet to, że poparcie dla PPR w społeczeństwie polskim było nikłe. Przed zdobyciem władzy w Polsce nie wahali się mordować tych, którzy się im sprzeciwiali. Należy jednak dodać, że „lojalnie” ich wczeœniej ostrzegali...   

 

1.7   Geneza oddziału NSZ „Zęba”

 

Działalnoœć zbrojna w okręgu lubelskim, prowadzona była w ramach Akcji Specjalnej. Kierował niš kierownik okręgowy, który wchodził w skład KO jako szef oddziału. Pierwszym był kpt. Andrzej Kuczborski „Wojciech” „Robert Grochowski”. Funkcję swojš pełnił tylko przez miesišc gdyż został ranny w potyczce z Niemcami koło Wilkołaza 23.05.1943r. Jego następcš został rtm. Leonard Szczęsny Zub-Zdanowicz „Zšb”„Dor”. Oprócz oddziałów podległych OK AS (okręgowemu kierownikowi AS), istniały też oddziały podlegajšce komendom powiatowym oraz grupy wypadowe poszczególnych placówek[217].

Jeden z pierwszych oddziałów partyzanckich NSZ na LubelszczyŸnie to tzw. Aleksandrówka (od pseudonimu autora koncepcji – mjr Kozłowskiego „Aleksandra”), zwana póŸniej też oddziałem „Stepa”, „Zęba” a także Oddziałem Głównym. W dokumentach NSZ nosił on także nazwę oddziału „Z”. Zorganizowany został w II połowie 1942r., przy czym nie znamy dokładnej daty utworzenia „Aleksandrówki”[218]. Była to odpowiedŸ podziemia niepodległoœciowego, na narastajšce niebezpieczeństwo band rabunkowych. Pierwszym dowódcš był por. Jerzy Niewiadomski „Lech”[219]. Oddział w większoœci składał się z synów gospodarzy wiejskich. W miarę upływajšcego czasu zorganizowano zaplecze dla zaopatrzenia oddziału partyzanckiego w żywnoœć, odzież, zorganizowano także skrzynki kontaktowe oraz wywiad[220]. Oddział rozpadł się w grudniu 1942r., po ataku żandarmów niemieckich na biwakujšca grupę (nikt nie zginšł). Próba reaktywowania oddziału przez por. „Lecha”, zakończyła się niepowodzeniem, zresztš sam por. „Lech” niedługo zginšł[221]. Jego następcš został por./kpt. Andrzej Kuczborski „Wojciech”, który przybył z Warszawy w lutym 1943r. Udało mu się odtworzyć „Aleksandrówkę”. Założył też stałš bazę oddziału w Borowie. Pod dowództwem „Wojciecha” oddział stoczył kilka potyczek z Niemcami: pod Józefowem, w Zakrzówku, pod Szklarniš; dwukrotnie też przeprowadzono akcję w Kraœniku (w celu aprowizacyjnym oraz nieudana próba odbicia więŸnia). „Wojciech” dowodził oddziałem do potyczki z Niemcami pod Wilkołazem, dnia 23.05.1943r., kiedy to został ranny[222]. Po nim na krótko dowodzenie nad oddziałem przejšł ppor. „Jawor” (prawdopodobnie Marian Sałaciński)[223]. Kolejnym dowódcš, od czerwca 1943r., został ppor./kpt. Henryk Figuro – Podhorski „Step”, „Cadarski”[224] (były członek ZWZ – AK)[225]. Oddział „Stepa” w okresie V – VI 1943r., liczył około 20 żołnierzy. „Byli to synowie gospodarzy wiejskich, młodzież szkolna, inteligenci, synowie ziemian, wojskowi zawodowi lub ich synowie, jednym słowem wszystkie warstwy społeczeństwa polskiego bez wyjštku”[226]. Jeden z partyzantów oddziału „Stepa” wspomina: „Propagandy politycznej w oddziale nie było. Prasa [docierała] b. rzadko. Linia Odry i Nisy [Nysy] – tak. Mówiono o Katyniu”[227]. Tragicznym wydarzeniem, które ujemnie zacišgnęło na stosunkach NSZ z komunistami, było wymordowanie siedmiu ochotników do partyzantki NSZ, przez nieznany oddział pod dowództwem sowieckiego majora. Miało to miejsce w Rzeczycy Księżej, w I połowie czerwca 1943r.[228] Z pewnoœciš miało to wpływ na œwiadomoœć częœci NSZ-owców, a zarazem fatalnie odbiło się podczas wydarzeń z 09.08.1943r. Na poczštku lipca (prawdopodobnie 5) 1943r. władzę zwierzchniš nad oddziałem NSZ „Stepa” przejšł rtm. „Zšb” – Leonard Zub Zdanowicz[229]. Kim był „Zšb”? Otóż, pochodził on z rodziny inteligenckiej. Ur. w 1912r., na Wołyniu. W 1935r. ukończył studia prawnicze na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Walczył w kampanii wrzeœniowej w 29 Dywizji Piechoty. Nie poszedł do niewoli, lecz udał się przez Węgry na emigrację. W 1940r. walczył w Norwegii w Brygadzie Podhalańskiej. Po upadku Francji przedostaje się do Wielkiej Brytanii. 01.09.1942r. zostaje zrzucony do Polski, z przydziałem do ZWZ i pseudonimem „Dor”. Wiosnš 1943r. przechodzi do NSZ, gdzie obejmuje dowództwo AS na LubelszczyŸnie, obejmujšc również dowództwo nad oddziałem partyzanckim „Stepa” (od 05.07.1943r.), liczšcym wówczas dwudziestu kilku żołnierzy[230].

Do końca lipca oddział wykonał kilka akcji przeciwko Niemcom (pod Polichnš, pod Gorzkowem), „zwiedzajšc” zarazem południowe powiaty Lubelszczyzny[231]. W niedługim czasie, partyzanci „zmuszeni” zostali do zwalczania bandytów oraz nowego przeciwnika – komunistów. Oddział „Zęba” walczył na LubelszczyŸnie do 15.03.1944r., kiedy to przeprawił się na Kielecczyznę, zaœ w II połowie tego roku wszedł w skład Brygady Œwiętokrzyskiej[232]. Wiemy, więc już, że oddział „Zęba” był jednym z tych oddziałów, które miały za główne zadanie chronić ludnoœć miejscowš (jako oddział AS). Zadanie to wykonywał z powodzeniem, przynajmniej do sierpnia 1943r. Jednym z przejawów takiej akcji, była omawiana przez nas sprawa „wydarzeń borowskich” i rozstrzelanie 28 osób. Należy jeszcze dodać, że oddział NSZ „Zęba” nie składał się z samych szlacheckich synów („panowie szlachta”) lecz przede wszystkim z chłopów i mieszczan. To zadaje kłam o mordowaniu  chłopskich synów przez „szlacheckich paniczyków”.

 

1.8   Geneza oddziału GL im. Jana Kilińskiego

 

Oddziały partyzanckie GL działały w powiecie kraœnickim, poczšwszy od II połowy 1942r. Poczštkowo były to oddziały kilkuosobowe, bardzo słabo wyposażone w broń[233]. Ale były też oddziały, dosyć dobrze uzbrojone a należšce do GL. Były to bandy rabunkowe, która uznały za słuszne podporzšdkowanie się dowództwu GL, choć z tš podległoœciš to różnie bywało. Ponieważ od czasu do czasu, oddziały niepodległoœciowe likwidowały „koguciarzy” (tak okreœlano bandy rabunkowe), to bezpieczniej było, gdy należało się do jakiejœ organizacji. Ponieważ przynależnoœć do AK bšdŸ NSZ nie wchodziła w rachubę, z uwagi na zdecydowanie negatywne nastawienie do „koguciarzy”, zostawała Gwardia Ludowa. Również komunistom zależało na tym, aby wykazać się jak największš liczbš oddziałów partyzanckich, co podyktowane było propagandš „walki czynnej”. Ponieważ ruch komunistyczny był bardzo słaby, nie było praktycznie możliwoœci zbrojnego ukierunkowania działalnoœci tych band na działania niepodległoœciowe. Nie uwzględniamy oczywiœcie możliwoœci rozwišzania takiego oddziału lub wyrzucenie tych ludzi z szeregów Gwardii Ludowej. Oczywiœcie nie raz działania tychże band, było na rękę gwardzistom, np. gdy napadano wsie „reakcyjne”, paraliżujšc w ten sposób działalnoœć polskiego podziemia, a gdy oddziały AK bšdŸ NSZ likwidowały takie grupy, to GL głoœno krzyczała „o rozpętaniu wojny domowej przez reakcję”. W ten sposób komuniœci „pozbywajšc się balastu”, zyskiwali „bohaterów” poległych „w walce o wolnoœć ludu” (patrz depesza min. spraw wew.                     W. Banaczyka do kraju z 22.10.43r.). Należy więc stwierdzić, że nie zachodził tu konflikt interesów. Przechodzšc do omawiania oddziału GL im. Jana Kilińskiego, należy wspomnieć, że istniał też inny oddział GL o tej samej nazwie, pod dowództwem Serafima Aleksiejewa, który był Rosjaninem. Działał on w północnej częœci dawnego województwa Lubelskiego (Łuków – Ryki), od VIII/X 1942r., składał się z Rosjan i Żydów[234] Jego działalnoœci nie będziemy tutaj poruszać, wobec czego wszelkie sugestie dotyczšce oddziału GL im.              J. Kilińskiego, dotyczš grupy działajšcej w powiecie kraœnickim. 

Oddział Gwardii Ludowej im. Jana Kilińskiego utworzony został 24.07.1943r.[235] Jego powstanie miało, jak przekazujš Ÿródła komunistyczne, 2 cele: w oddziale tym miano szkolić kadrę dowódczš – podoficerskš oraz, miał to być zarazem oddział reprezentacyjny GL[236]. Możliwe, że innym zadaniem było „nawišzywanie kontaktów z BCh-owcami i AK-owcami, w sprawie wspólnej walki z Niemcami”[237]. Tak mówiš Ÿródła komunistyczne. Jednak sam skład tego oddziału przekreœlał z góry zamierzenia komunistów. Powstał on z częœci oddziału – „Zgrupowania GL im. B. Głowackiego” - Władysława Skrzypka „Orzeł”[238], z grupy Józefa Liska „Lisek” (a następnie po krwawym przewrocie pod dowództwem ppor./mjr GL – AL Józefa Pacyny „Bartosz” „Chrzestny”)[239], również w pewnym okresie podległej „Orłowi”[240]; kilku partyzantów „Siemiona” – „Szymona” (Rosjanina, on sam przeszedł za Bug); kilku członków grupy Kazimierza Piotrowskiego„Gruzin”„Kazik” oraz z 3 członków b. oddziału Antoniego Palenia „Jastrzšb”, uzbrojonych w rkm-y (byli to: Mikołaj Leszczenko „Kola”, Stanisław Marzycki „Serce” i Józef Zbigniew Gronczewski „Zbyszek”). Większoœć z tych ludzi, należała też wczeœniej do oddziału GL im. B. Głowackiego, powstałego na wiosnę 1943r., „jako oddział szkoleniowy stanowišcy podstawę dla powoływania nowych oddziałów”[241]. Wg Władysława Skrzypka, „z oddziału „Orła” wydzielono 26 osób, z których utworzono nowy oddział im. Kilińskiego, dowódcš został „Słowik”[242]. Inne Ÿródła natomiast mówiš, że oddział im. J. Kilińskiego liczył około 28 osób[243] albo około 30[244]. Znamy też jeszcze kilka nazwisk nowych GL-owców: Jankiel Frajtag (albo Frajtak) „Bolek” (który wg jednego ze Ÿródeł, tworzył w okresie VIII 1942 – VIII 1943r. oddzielnš grupę kilkuosobowš[245]), Wacław Dobosz „Sęp”, Stefan Adryańczyk „Bohun”, Wacław Głuchowski „Stanis”[246]. Skład nowego oddziału nie był jednolity. Nie wiemy także czy skład oddziału zmieniał się przed 9 sierpnia 1943r. W jego skład wchodzili głównie Polacy, Rosjanie, choć nie wiemy ilu ich dokładnie było: jeden bšdŸ dwóch oraz Żydzi – było ich prawdopodobnie dwóch[247]. Pełny skład osobowy oddziału podany został w III rozdziale. Nie jest natomiast prawdš jakoby oddział składał się wyłšcznie z samych Polaków („z dwudziestu oœmiu młodych chłopskich synów”)[248], bšdŸ „wyłšcznie z Rosjan i Żydów”[249].

Grupa „Liska” była bandš rabunkowš, utworzonš w 1940r. W cišgu swojego istnienia, popełniła przynajmniej kilkanaœcie morderstw na tle zarówno rabunkowym jak i politycznym, nie szczędzšc przy tym kobiet i dzieci[250]. Przez pewien czas grupa spotykała się doraŸnie, dopiero od 1941r., z uwagi na ukrywanie się przed policjš, stale przebywała razem. Do dzisiaj zachowało się wiele dokumentów œwiadczšcych o prawdziwym obliczu „Liska” i jego kompanów, których duża częœć znalazła się w grupie GL im. J. Kilińskiego. Oto jedna z charakterystyk tego oddziału: „Majšc na względzie własne korzyœci, chętnie podszywała się pod różne organizacje, nie kwapišc się do walki z okupantem”[251]. Grupa „Liska” była postrachem okolic Zaklikowa. Sam „Lisek” był znanym przedwojennym kryminalistš[252]. 23.12.1943r. „Lisek” i jego kompanii zamordowali w Trzydniku Dużym rodzinę Wójcickich – Stanisława (lat 40), jego żonę Józefę (31) i brata Jana (38). Wszyscy oni należeli do NSZ[253]. „Liskowcy” zamordowali także rodzinę Olszowych z Łšżka Zaklikowskiego, tylko za to, że wczeœniej złożyli oni meldunek na policję, że ich okradziono[254]. 13.03.1943r. „Lisek” napadł na komendanta placówki AK w Olbięcinie – Edwarda Bryczka „Ostoję”. Ten pod groŸbš œmierci oddał im rkm. Podczas tego napadu „wyróżnił się” przyszły dowódca oddziału GL, Józef Pacyna „Bartosz, „Chrzestny”: „Szczególnie napastował mnie „Bartosz”, grożšc pistoletem powtarzał – tym cackiem rozwaliłem szeœciu faszystów, ty będziesz siódmy” – wspomina „Ostoja”[255]. Również dziełem „Liskowców” był napad na komendanta placówki NSZ w Łychowie – por. Wacława Piotrowskiego „Cichy”. Pod groŸbš œmierci zmuszono go do wydania broni, rkm-u. Dużo więcej szczęœcia miał przy powtórnej „wizycie” bandytów. Zdšżył wtedy ukryć się w kamieniołomach i ostrzeliwujšc się zmusił ich do ucieczki. Niestety jakiœ czas póŸniej „Liskowcy” nie mogšc dostać „Cichego”, spalili dom i zagrodę jego rodziców[256]. 29.05 43r. „Liskowcy” pod wodzš „Bartosza” zamordowali Władysława Kiełczewskiego, który był właœcicielem majštku w Łysakowie koło Zaklikowa (nawišzujšc do terminologii minionego ustroju, można by powiedzieć, że „oczyszczali teren z reakcji i faszystów”), oraz obecnš tam pokojówkę. Oczywiœcie nie obyło się bez rabunku i zdemolowania dworka, mimo, iż był on oparciem dla oddziałów AK i NSZ[257]. Prawdopodobnie dziełem „Liskowców” jest zamordowanie młynarza Rogowskiego z Księżomierzy[258], gospodarza nazwiskiem Długosz z Trzydnika[259] oraz proboszcza z Rzeczycy Ziemiańskiej[260]. Jednym z członków grupy „Liska” był Stanisław Pawłowski „Kuropatwa”, który tak jš charakteryzuje:

 „ Od wiosny 1942r. do II lub III 1943r. byłem w grupie Jana Liska. Było tam kilka osób, które chodziły na własna rękę bez porozumienia się z jakškolwiek organizacjš. PóŸniej wstšpiliœmy do Gwardii Ludowej, jednak częœć (m.in. Lisek) nie chciała się dalej podporzšdkować GL. Dlatego latem 1943r. zginšł „Lisek”[261]. Inne wspomnienia mówiš:

„(...) W powiecie kraœnickim ukrywało się dużo przestępców [mowa o marcu 1943r.]. Jednym z nich, sławny jeszcze sprzed wojny pod nazwiskiem Lisek, który miał wielu wspólników. Byli œcigani przez gestapo za przestępstwa i dlatego ukrywali się. Cišgle napadali na ludnoœć. W zwišzku z tym [w kwietniu 1943r.] postanowiłem odnaleŸć dowódcę tejże grupy „Liska” przy spotkaniu z nim poleciłem mu aby zorganizował wszystkich przestępców i swoich wspólników na terenie pow. Kraœnik w celu zaprzestania napadów na Polaków i aby przystšpili do walki z Niemcami. Oœwiadczyłem, że jeœli zaprzestanš brudnej roboty to zostanš wcieleni do GL i przebaczone im będš wszystkie winy. Lisek się zgodził, podporzšdkował GL i odtšd walczył z Niemcami.(...) Około czerwca/lipca „Lisek” zaczšł się wyłamywać spod GL. Zaczšł napadać na ludnoœć na własnš rękę. 10.07 rozwišzano oddział „Liska”. W zwišzku z tym postanowiliœmy zlikwidować element ten, który szkodził nam tylko, nie przynosił nam żadnej korzyœci ani też dobrej propagandy czy opinii dla GL. Najpierw dano naganę i uprzedzono, że po trzecim rabunku zostanš postawieni pod sšd partyjny. To nie pomogło, nie pomógł nowy dowódca Bartosz Pacyna[262], nie pomogło wysłanie ich w nowe rejony. Postanowiono zlikwidować „Liska” a jego ludzi przydzielono do innych grup partyzanckich.(...)”[263]. Co prawda sš to dosyć ogólne informacje, omawiajšce tylko niektóre aspekty działania „Liska”, to jednak jako informacje, pochodzšce ze Ÿródeł komunistycznych sš nadzwyczaj cenne. Wiemy, że kierownictwo GL zdawało sobie sprawę z charakteru grupy „Liska” i do pewnego czasu tolerowało takie zachowanie. Potwierdzajš to wspomnienia Tadeusza Szymańskiego „Lis”. Rozmowy GL z „Liskiem” prowadzone były od połowy 1942r., a z ramienia komunistów prowadził te rozmowy właœnie „Lis”. Oto jego relacja:

„(...) Od dawna niepokoiło mnie zachowanie się innej grupy, mianowicie „Liska”. Działał ona w naszym powiecie na „własnš rękę” i to często kosztem chłopów. Organizacja [czyli GL] nie mogła sobie pozwolić na istnienie „dzikich” oddziałów partyzanckich, gdyż to w konsekwencji mogło prowadzić do terroru niemieckiego, œlepego, bijšcego nie w tych, którzy doprowadzili do tego stanu swym nieodpowiednim postępowaniem, lecz w ludnoœć.

„Lisek” był sprytny, zgodnie ze swoim pseudonimem, umiał się przemykać ze wsi do wsi i wszędzie podszywał się pod różne organizacje podziemne. Ale dochodziły skargi chłopów, z którymi ludzie „Liska” postępowali bezwzględnie, każšc się utrzymać, często ich grabišc po prostu. Otrzymałem więc od kierownictwa trudnš misję podporzšdkowania „Liska” naszym oddziałom, zaœ w przypadku odmowy mieliœmy po prostu rozbroić tych „dzikich” partyzantów. Nie było rady trzeba było działać stanowczo. (...) Byłem trochę zaskoczony „Liskiem” i jego zachowaniem się. Był to trzydziestoletni mężczyzna, inteligentny, który – jak się póŸniej dowiedziałem – siedział w wiezieniu przed wojnš za napady z broniš w ręku. Traktował siebie po trosze jak Janosika, pozujšc na przyjaciela i opiekuna miejscowej ludnoœci, ale kiedy przytoczyłem mu parę konkretnych faktów postępowania jego podwładnych, nachmurzył się i był zły. Usiłował mnie skaptować, postawił butelkę wódki i poczęstunek, odmówiłem, nie krył swego niezadowolenia i głoœno podkreœlał, że widocznie nim gardzę. On przecież także walczy z okupantem, a że czasem któryœ niesforny chłopiec zabierze chłopu kurę, to ziemia się nie zapadnie.(...)”[264]. W rozmowie pomiędzy „Liskiem” a „Lisem” padł następujšcy argument: „(...) Jeœli się będzie [„Lisek”] nadal opierał, oddział „Jastrzębia” [Antoniego Palenia - GL] przeprowadzi odpowiedniš akcję. Zdaje się, że imię „Jastrzębia” podziałało najbardziej jako argument przekonywujšcy. W czasie drugiej rozmowy „Lisek” był już ustępliwszy(...)”[265]. Jednak dopiero pod koniec 1942r. (grudzień) „Lisek” i jego podopieczni przeszli do GL. „Lis” został dowódcš oddziału, zaœ jego zastępcš „dotychczasowy szef „Lisek”. Jednoczeœnie wprowadziliœmy do tego nowopowstałego oddziału paru geelowców, by w ten sposób podnieœć dyscyplinę. Tadeusz Waœkiewicz [bšdŸ Piœkiewicz]„Serce”, Żyd Jankiel Topki „Bolek”, Skoczylas, „Maniek” – Młynarski, oraz trzej byli jeńcy radzieccy „Kazik”, „Aleksy”, „Kola” powiększyli szeregi tego oddziału, który liczył od 20 do 30 ludzi. Uzbrojenie było raczej marne, parę karabinów, kilka pistoletów i granaty obronne, to wszystko dobre do akcji o mniejszym znaczeniu, nie przeciw Niemcom”.[266] Pewnego rodzaju odzwierciedleniem charakteru grupy „Liska” jest następujšce wydarzenie opisane przez „Lisa”:

„(...) Kiedyœ zjawiłem się niespodziewanie w Marynopolu i nie zastawszy częœci ludzi poszedłem do pobliskiego lasu, żeby zobaczyć, jak się czujš i jak się urzšdzili. Zastałem ich bawišcych się i œmiejšcych się w głos. Nie wiedziałem, z czego sš tacy zadowoleni. Moje przyjœcie nieco ich speszyło, ale zabawy nie przerwali. Dopiero Drewniak z Budek wyjaœnił mi, o co chodziło. Grali w zegarki. „Gra” polegała na tym, że chętny podrzucał zegarek jak najwyżej i czekał aż przedmiot upadnie na ziemię. Wygrywał ten, którego zegarek spadał nie uszkodzony i zabierał innym zegarki. Nie mogę powiedzieć, ażeby mi się tego rodzaju zabawa podobała. Ci partyzanci mieli za dużo wolnego czasu i za dużo...zegarków, o które przecież w okresie okupacji nie było tak łatwo.(...) Zapoznałem się więc z niektórymi partyzantami bliżej i prowadziłem rozmowy. Oddział był niezwykle trudny do prowadzenia, ludzie nie poczuwali się do żadnej odpowiedzialnoœci. Odchodzili z bazy, kiedy chcieli, nie opowiadajšc się, tak, że stan oddziału był cišgle płynny.[267] Po tej wypowiedzi, jakby nie było dowódcy oddziału możemy stwierdzić, że fakt przynależnoœci „Liskowców” do GL był tylko formalny, nie odzwierciedlał faktu, że „Lisek” i jego ludzie w dalszym cišgu działali na własnš rękę. Jakby na potwierdzenie tych słów, „Lis” przytacza wydarzenie z Rzeczycy Księżej (z 1943r.), gdzie „partyzanci” z oddziału „Liska” (formalnie był to oddział „Lisa”), okradli miejscowš nauczycielkę (kradnšc m.in. skrzypce). Skradzione rzeczy znalazły się, a pomogła groŸba „Liska”, iż zastrzeli złodzieja, jeœli nie odda „łupu”[268]. Sam „Lis” po owym wydarzeniu powiedział:

„(...) Zapowiedziałem partyzantom, że w przyszłoœci za kradzież będziemy rozstrzeliwać bez pardonu. Walczymy przecież w obronie ludnoœci, każdy taki postępek podrywa dobre imię PPR-u, więc postępować będziemy bezwzględnie. Wystšpienie „Liska” i moje wywarło wrażenie. Na jakiœ czas miałem spokój, chociaż w każdej chwili mogłem spodziewać się wszystkiego najgorszego.(...)”[269].

Wiemy, że „Lisek”, który sam się ukrywał, zmuszał swoich sšsiadów do uprawy swojego pola. „Lisek” pobierał też haracz „na PPR”[270]. Około połowy 1943r. „Lisek” z częœciš (nie wiemy jak dużš) swoich ludzi wrócił do dawnego rzemiosła, nakłaniał też do porzucenia oddziału GL i dołšczenia do niego[271]. To doprowadziło do tego, że na poczštku czerwca 1943r. doszło do krwawego przewrotu w grupie „Liska” (o którym wspomina „Kuropatwa”). „Bartosz”[272] zastrzelił „Liska” oraz kilka osób z najbliższego otoczenia, przejmujšc dowództwo nad grupš ( nie zapominajmy, że od kilku miesięcy była ona podporzšdkowana GL)[273]. Prawdopodobnie jeszcze przed likwidacjš „Liska” dowództwo objšł „Bartosz” (maj 1943r.), zastępujšc na tym stanowisku „Lisa”, który dowodził oddziałem z ramienia GL (choć faktycznie nadal bardzo dużo zależało od „Liska”). Być może jednš z przyczyn likwidacji „Liska” była jego duża samodzielnoœć, a co za tym idzie mała podległoœć wobec GL[274]. „Bartosz” przez kilka tygodni dowodził grupš, po czym odszedł do BCH (nie na długo zresztš)[275]. „Bartosz” odszedł z GL, na skutek dużej samodzielnoœci, którš dało się zauważyć w jego działaniach. Można nawet powiedzieć, że był to kolejny etap walki o władzę w kraœnickiej GL[276]. Próbował oderwać, bšdŸ wszystkie, bšdŸ częœć oddziałów GL z Lubelszczyzny i przyłšczyć do BCH. W ten sposób BCH na LubelszczyŸnie uległyby dużej radykalizacji. Jego działania oczywiœcie nie znalazły zrozumienia wœród dowództwa GL, co więcej zdegradowano go „ze stanowiska dowódcy Partyzanckiej Grupy Operacyjnej Gwardii Ludowej imienia Bartosza Głowackiego, a przeniesiony na inne stanowisko po linji politycznej”[277]. Schedę po nim objšł Władysław Skrzypek „Orzeł” „Grzybowski”[278].

Liczšca w czerwcu 1943r. około 60 członków grupa Liska została scalona z 20 osobowym oddziałem GL Władysława Skrzypka „Orzeł”, przy czym kilku GL-owców przyłšczyło się na poczštku lipca, już po likwidacji „Liska”, do oddziału „Stepa” z NSZ. Na czele tej grupy stał Stanisław Młynarski „Orzeł”, jeden z byłych zastępców „Liska”[279]. W. Skrzypek pod koniec lipca 1943r., podzielił grupę na dwa oddziały, oddajšc komendę nad mniejszym z nich swojemu młodszemu bratu – Stefanowi Skrzypkowi „Słowik”. W ten sposób powstał oddział GL im. J. Kilińskiego[280].

Również bracia Skrzypkowie majš niechlubnš bandyckš przeszłoœć. Jesieniš 1942r. zamordowali chłopa Bronisława Płechtę ze wsi Suchodoły. Prawdopodobnie w grudniu 1942r. bracia Skrzypkowie oraz Stefan Kilanowicz (znany póŸniej jako Grzegorz Korczyński „Grzegorz”) i Jan Wziętek „Murzyn” napadli na majštek ziemski pod Goœcieradowem, gdzie prócz rabunku dokonali zbiorowego gwałtu na właœcicielce tegoż majštku[281]. Na sumieniu Skrzypków jest też mord dokonany na rtm. Stanisławie Malanowskim (członku ZWZ-AK), leœniczym Antonim Łaskarzewskim[282], na trzech członkach NSZ z Kosina w styczniu 1943r. (zginšł wówczas komendant placówki Henryk Wojewoda). Jedno z ostatnich wyczynów Skrzypków, to zamordowanie w lipcu 1943r. pod wsiš Baraki czteroosobowego patrolu NSZ (zginęli m.in. Wacław Rak z Kraœnika i Mieczysław Piron z Dšbrownicy)[283].

Równie niechlubnš przeszłoœć majš członkowie grupy „Gruzina”. Niestety nie jesteœmy w stanie okreœlić z imienia i nazwiska, którzy członkowie z grupy „Gruzina” weszli do oddziału „Słowika”. Pewne jest natomiast to, że grupa „Gruzina” nie prowadziła żadnej działalnoœci przeciwko Niemcom, zajmujšc się jedynie rabunkiem i pijaństwem. We wrzeœniu 1942r., na skutek nieporozumień pomiędzy nimi a GL, doszło do krwawych porachunków w wyniku, których grupa rozpadła się (zginšł „Kazik” i 2 kompanów), po pewnym czasie ci, co przeżyli wstšpili do oddziału GL im. B. Głowackiego, następnie w ramach reorganizacji przeniesiono ich do oddziału „Słowika”[284].

Grupa „Jastrzębia” rabunkami trudniła się poczšwszy od 1939r. We wrzeœniu 1942r. podporzšdkowała się GL. Weszła w skład oddziału GL im. T. Koœciuszki. Na skutek nieporozumień, wiosnš 1943r. „Jastrzšb” utworzył nowy oddział, w którym było 3 Polaków i ok. 40 Sowietów. Grupa wsławiła się zamordowaniem 74 – letniego właœciciela dworku w Zarzeczu, który był członkiem Rady Głównej Opiekuńczej w Pysznicy. Również „Jastrzšb” zaatakował dwukrotnie Ulanów, zabijajšc nieznanš liczbę osób. Również dziełem „Jastrzębia”, był napad na Hutę Krzeszowskš, podczas którego zginęło 5 osób. W międzyczasie brał udział w czystkach wewnštrzpartyjnych. W lipcu 1943r.na skutek obławy niemieckiej prawie wszyscy Sowieci odeszli za Bug, a pozostali członkowie grupy zostali przyłšczeni do oddziału GL im. B. Głowackiego. „Jastrzšb” został nowym dowódcš tego oddziału, nie na długo zresztš, bowiem od sierpnia został Komendantem Powiatowym GL. 24.07.1943r. 3 byłych podkomendnych „Jastrzębia” weszło w skład oddziału im. J. Kilińskiego[285].

Nie wiele informacji mamy na temat oddziału „Siemiona”. Wiemy, że sam „Siemion” był oficerem Armii Czerwonej, który dostał się do niewoli w 1941r. Prawdopodobnie w marcu 1943r. został wydzielony z oddziału GL A. Ligęzy „Armata”. Jego oddział składał się z Rosjan i Żydów i liczył ok. 30 osób[286]. W lipcu (choć istniejš przekazy, że w paŸdzierniku) większa częœć członków grupy – sami Rosjanie, przeszła wraz z dowódcš za Bug, natomiast ci co pozostali – kilka osób, zostali włšczeni do oddziału GL „Orła”, by kilkanaœcie dni póŸniej zostać przesuniętym do oddziału GL im. Kilińskiego. Wœród nich był m.in. Bolesław Głuszec „Borys” oraz Nikołaj Astawiew „Kola”[287].

Oddział GL „Słowika” liczył w dniu 9 sierpnia 28 członków. Wszyscy oni pochodzili z kilku innych oddziałów. Częœć z nich nie cieszyła się dobrš opiniš i uznaniem nawet samych dowódców GL. Mimo tego Dowództwo GL nie potrafiło (???) poradzić sobie z takim problemem. Kilku z nich należało do PPR, ale większa częœć oddziału nie była w jakikolwiek sposób zwišzana z ruchem komunistycznym (nie liczšc przynależnoœci do oddziału). Na pewno częœć członków przed przystšpieniem do oddziału należała do band „koguciarzy” okradajšcych okoliczne wsie. Nie jesteœmy w stanie stwierdzić skali tego zjawiska, lecz było ono duże. Mimo licznych interwencji podziemia niepodległoœciowego, aby „uspokoić” rabujšcych członków GL, oni sami nie kwapili się do tego. Dopiero akcja NSZ-owców pod Borowem spowodowała uaktualnienie „problemu”. 

 

 

 

 

ROZDZIAŁ  II

Rekonstrukcja przebiegu wydarzeń

2.1           Motywy wymarszu GL- owców w lasy borowskie.

 

Oddział GL im. Jana Kilińskiego utworzony został 24.07.1943r. Nie mamy żadnych informacji o tym, co oddział porabiał w cišgu ostatnich dni lipca oraz przez kilka pierwszych dni sierpnia. Wiemy, że w cišgu tych kilku dni nie stoczył on żadnej walki z Niemcami. Więcej, wiemy, że do zlikwidowania oddziału – 09.08.1943r., nie stoczył on ani jednej walki, ani jednej potyczki z hitlerowskim okupantem. Nie zastrzelił też żadnego Niemca[288]. Wiemy też, że na poczštku sierpnia 1943r. oddział dostał rozkaz przemieszczenia się w okolice Borowa. Nie znane sš do dzisiaj przyczyny tego wymarszu. Relacje komunistyczne sš ze sobš sprzeczne. Najczęœciej pojawia się teza, jakoby oddział GL im. J. Kilińskiego wymaszerował w lasy borowskie, „w celu podjęcia zrzutu broni z ZSRR”[289], bšdŸ jak podaje jedno ze Ÿródeł – „w celu przygotowania miejsca na zrzuty broni z samolotów radzieckich”[290]. Teza ta nie wytrzymuje krytyki, z kilku co najmniej powodów. Nigdy żaden historyk nie opublikował dokumentu(ów), mówišcych o zrzucie broni dla GL w tym czasie i tym miejscu[291]. Takiej informacji nie znajdziemy też w dokumentach GL z powiatu Janów – Kraœnik. Nigdy też nie było żadnego zrzutu broni z ZSRR w tej okolicy (nie mówiš o tym żadne Ÿródła komunistyczne)! Poza tym, istnieje przekaz mówišcy o zrzucie broni w lasach lipskich dokładnie w tych samych dniach. Wspomina o tym... Władysław Skrzypek „Orzeł”, brat „Słowika”. On razem z drugš częœciš swojego oddziału, która nie została podporzšdkowana „Słowikowi”, poszedł odebrać ten zrzut. Jak sam wspomina „zrzutu nie otrzymaliœmy z powodu złego ustawienia planu zrzutu”[292]. Przypomnijmy, że lasy lipskie sš położone w odległoœci około 20 km od Borowa. Jest nieprawdopodobne, aby zrzuty broni były w tak bliskiej odległoœci od siebie, w tym samym czasie. Tym bardziej, że lasy lipskie nie były tak „nieprzychylne” dla komunistów jak lasy borowskie. Komuniœci musieli się liczyć, z tym, że NSZ nie będzie do nich pozytywnie nastawione, po tym jak zastrzelili im kilka tygodni wczeœniej kilkunastu ludzi[293]. Dlatego zrzut broni w okolicach Borowa i jego odebranie byłoby lekkomyœlnoœciš ze strony GL i niepotrzebnš próbš konfrontacji. Ale może oto chodziło? Nieprawdopodobne było też to, aby zrzut broni nastšpił w okolicy Borowa, czyli miejscowoœci, gdzie nie było komunistów!!! Przypomnijmy, że Borów był „terenem endecji”[294]. Właœnie w lasach borowskich stacjonował oddział „Stepa” – „Zęba”[295]. Czy wobec tego można przyjšć informację o rzekomym zrzucie broni dla GL? Takie wydarzenie jest praktycznie niemożliwe do realizacji na terenie „wroga”. A przecież dla komunistów - narodowcy spod znaku NSZ byli wrogami, co przedstawione zostało w II rozdziale. Żadna organizacja nie zdecydowałaby się przyjšć zrzutu w okolicy, której nie zna a przede wszystkim, gdy nie może liczyć na pomoc okolicznych placówek. Dochodzi do tego również fakt, że sami Sowieci nie pozwoliliby na dostarczenie broni w tak niebezpiecznym, tzn. nie rozpracowanym, miejscu. Widzimy, więc, że motyw zrzutu broni, podany został do publiczne wiadomoœci, aby odwrócić uwagę od rzeczywistego celu. Motyw ten został znakomicie wykorzystany propagandowo. Jaki był ten cel, tego w chwili obecnej nie jesteœmy w stanie stwierdzić. Nasze przypuszczenia idš w jednym kierunku – oddział NSZ „Zęba”, stacjonujšcy w tamtej okolicy. Był on solš w oku dla komunistów. Tš tezę potwierdzajš informacje mówišce, iż oddział „Słowika” „otrzymał specjalne zadanie” do wykonania w okolicy Borowa[296]. Dokładne instrukcje otrzymali: „Słowik”, „Stanis” oraz „Sęp”[297]. Czy tym celem była likwidacja tego oddziału? To, niestety tylko przypuszczenia. Gdy cofniemy się jednak w przeszłoœć, przed 9 sierpnia, ale i w przyszłoœć, po 9 sierpnia, to zobaczymy, że tego typu działania były w „planach” komunistów (vide rozdział I). Być może chodziło o zastraszenie NSZ-owców, może „tylko” o likwidację dowództwa oddziału. Komuniœci wiedzieli, że w najgorszym wypadku, sprawa zabójstwa NSZ-owców rozeszłaby się echem po Polsce, ale szybko by ucichła. Komuniœci doskonale wiedzieli, że tego typu zdarzenie rozeszłoby się po koœciach. Wielce prawdopodobne, że nikt by za NSZ-owcami się nie wstawił, nikt nie żšdałby potępienia, nie pisałby o wywołaniu wojny domowej...

Bardzo trudno stwierdzić dokładnš liczbę obydwu oddziałów. Jeœli chodzi o oddział GL to liczba ta wynosi 28 osób. Co prawda istniejš przekazy podajšce inna liczbę osób: 26[298] i 30[299] ale większoœć przekazów mówi o 28 gwardzistach. Takš też liczbę należy uznać za najbardziej prawdopodobnš. Należy także uwzględnić 4 osoby pochodzšce z Wólki Szczeckiej, nie należšce do GL („sympatycy”), ale obecne w dniu 09.08.1943r. w obozie GL-owców[300]. Natomiast liczba NSZ-owców jest podawana różnie. Sam „Zšb” podaje, że w dniu 9 sierpnia w oddziale były 24 osoby[301], natomiast „Kret”, że było tych osób około 70[302]. Warto jednak zaznaczyć, że dane te pochodzš z okresu po-więziennego, należy, więc mieć to na uwadze. ródła komunistyczne podajš najczęœciej, iż NSZ-owców było kilkudziesięciu[303]. Oddział „Słowika” wyruszył z lasów marynopolskich 7 sierpnia, gdzie stacjonował w pobliżu wsi Budki, pow. Kraœnik. Tego samego dnia, oddział przybył do lasów koło Borowa[304], bšdŸ, do lasów goœcieradowskich, skšd dopiero nocš z 8/9 sierpnia przesunšł się do lasów borowskich[305]. Prawdopodobnie do pierwszego spotkania NSZ-owców z GL-owcami doszło właœnie jeszcze tej nocy. Jeszcze wtedy NSZ-owcy nie wiedzieli, z kim majš do czynienia, co potwierdzajš wspomnienia „Zęba” mówišce o napotkaniu w lesie oddziału „niewiadomego autoramentu”[306].

 

2.2   Komunistyczna wersja wydarzeń pod Borowem.

 

Właœciwy tytuł tego rozdziału powinien być w liczbie mnogiej, ponieważ prawie każde Ÿródło komunistyczne przedstawia inny przebieg wydarzeń z 9 sierpnia. Większoœć z nich pochodzi od osób, które uczestniczyły w opisywanych wydarzeniach naocznie. Jednym z takich osób jest Stanisław Babieradzki „Pokrzywa”, członek oddziału GL im. J. Kilińskiego, któremu udało się przeżyć ów pamiętny dzień. On sam pisze, iż „jest jedynym naocznym œwiadkiem, który przeżył”, ma też pamištkę z owego wydarzenia – „bliznę na szyi”. Swoje wspomnienia zaczyna od 8 sierpnia:

„(...) 08.08.1943r. z lasów goœcieradowskich przedarliœmy się do lasu borowskiego, gdzie rozłożyliœmy się obozem. Było nas 28 gwardzistów wraz z dowódcš „Sępem” na czele. Wkrótce po rozłożeniu obozowiska przyszło do nas 4 bezpartyjnych chłopów – sympatyków GL z relacjš wywiadowczš. Z tej relacji dowiedzieliœmy się, że w pobliżu nas rozlokowany jest odział AK w sile 85 ludzi. Na rozkaz <Sępa> udaliœmy się we czterech to jest zastępca dowódcy <Bohun>, <Stanis>, <Pokrzywa> – ja i jeszcze jeden. Na skraju lasu spotkaliœmy trzech żołnierzy AK, po nawišzaniu z nimi rozmowy, zostaliœmy zaproszeni do ich obozu. Dowódca AK po wysłuchaniu naszych projektów wspólnej walki przeciw znienawidzonemu okupantowi, zgodził się na podjęcie wspólnej akcji wypadowej przeciw oddziałowi stacjonujšcemu w młynie w pobliskiej wsi Kosiany. Dowódca AK wyraził zgodę dajšc słowo oficera – partyzanta. Nastšpiła wymiana haseł AK: Kraków, Lwów, Praga; oraz GL: ziemia, las, Lublin. Po czym rozeszliœmy się.(...) 9 sierpnia 1943 roku o umówionej godzinie rzeczywiœcie przybył oddział AK w sile 40 ludzi znajšc już uprzednio przez nas podane hasło został wpuszczony przez wartowników bez żadnych przeszkód do obozu. Dziwnie wyglšdał ten oddział: twarze chmurne, posępne, dzikie, każdy za pasem miał zatknięty toporek. Dowódca przybyłego oddziału zwrócił się do naszego Dowódcy by zebrał cały oddział w celu wspólnej narady i opracowanie planu napadu. Zebraliœmy się wszyscy jedynie towarzysz Janusz jako prowiantowy został przy wozie a ja w tym czasie musiałem odejœć na stronę, co też uczyniłem. Po chwili o uszy moje liczne przeraŸliwe głosy i huk wielu wystrzałów rewolwerowych. Każdy z napastników jak póŸniej wywnioskowałem uzbrojony był w broń krótkš, schowanš w kieszeni. Słyszšc strzały pobiegłem w kierunku naszych wartowników w odległoœci 100 m – zostałem przez nich zatrzymany donoœnym okrzykiem: <stój - bo strzelam>. Padłem na ziemie bez ruchu, a gdy nadbiegł wartownik na odległoœć trafienia – celnym strzałem położyłem go trupem, po czym rozpoczšłem ucieczkę – drugi wartownik ostrzeliwujšc mnie ranił mnie w momencie padania na ziemię – kula przeszedłszy przez szyję utknęła mi w żebrach prawego boku. Ranny wycofałem się w kartofle – czołgałem się przeszło kilometr. Wreszcie dotarłem do lasu, skšd dobiłem się do wioski Arnopol [chyba Annopol], gdzie byli sympatycy GL. Sympatyk nasz (nazwisko Mróz) powiadomił <wypadówkę> GL w Rzeczycy jednak nie mogli dotrzeć gdyż tam dalej byli napastnicy. Przez 7 dni tam byli i nie można się tam było dostać. Kiedy nareszcie banda ustšpiła, udałem się mimo ran z naszymi ludŸmi na miejsce zbrodni. Widok okropny i straszny przedstawił się naszym oczom. W oddaleniu od obozu spoczywali nasi wartownicy, dwaj zabici z porozbijanymi czaszkami, dwaj uduszeni majšc w ustach pełno ziemi i mchu leœnego. W obozie jeden obok drugiego w kałużach krwi leżeli nasi towarzysze. Postrzelani, ręce i nogi bšdŸ poucinane bšdŸ połamane, oczy powydłubywane. Na ten widok, stojšc nad zmasakrowanymi ciałami towarzyszy, poprzysišgłem sobie zemstę.(...) Niektórych z zabitych zabrali rodzice lub bliscy i pochowali na cmentarzu wiejskim w Rzeczycy – pozostałych pochowali[œmy] w lesie, na miejscu ich każni.(...)”[307]. Informacje te powiela w innych swoich wspomnieniach, dodajšc kilka ciekawych rzeczy. Oto jak opisuje oddział im. Kilińskiego:

„(...)Mieliœmy chlubnš przeszłoœć. Do wielkiej karty naszych dziejów walk partyzanckich – wpisano szereg potyczek, mniejszych i większych bitew, - stoczonych na szlaku od Bugu poprzez Lubartowskiego [?], Lubelskie, Kieleckie i Sandomierskie ziemie(...)”[308]. Jest to oczywiste kłamstwo, ponieważ oddział GL im. Kilińskiego, powstał pod koniec lipca będšc wydzielonym z oddziału GL im. Głowackiego. Wspomina on też, że „niektórych z zabitych zabrali rodzice lub bliscy i pochowali na cmentarzu wiejskim w Rzeczycy, pozostali pochowani sš w lesie”[309]. Zupełnie inaczej wspomina inny uczestnik, również członek oddziału GL – Stanisław Pawłowski „Kuropatwa”[310]. Był on w grupie „Liska”, a po krwawych porachunkach był w oddziale Rosj anina „Marka”, ale ten oddział szybko się rozpadł. Wówczas razem z kilkoma innymi, z dawnej grupy „Liska” został przydzielony do „oddziału im. Kilińskiego”, a tak wspomina interesujšce nas wydarzenia:

„(...) Około lipca 1943r. oddział [GL – „Orła”] podzielił się na II częœci: pierwsza częœć poszła w powiat puławski, druga została pod dowództwem „Słowika” (Stefan Skrzypek). Po krótkim czasie dostali rozkaz ze sztabu żeby pojechać pod Borów po zrzuty, a był to teren endecki [podkr. aut.]. Pojechaliœmy tam na poczštku sierpnia. Przygotowaliœmy paleniska a zrzuty mieliœmy mieć na drugš noc. W nocy zaczšł padać deszcz a my poszliœmy spać na wieœ na Szczeckš Wólkę [wieœ położona ok. 3 km od Borowa – przyp. autora] i tam przesiedzieliœmy całš noc i dzień. Na drugš noc poszliœmy spowrotem [z powrotem] do lasu. Ponieważ ja byłem zastępcš „Słowika”, zostawił mnie przy palenisku z ludŸmi a sam poszedł na wieœ. Wrócił dopiero na drugi dzień około 9. Zrzutów tej nocy nie mieliœmy. Ja tego dnia chciałem wrócić do lasów marynopolskich, gdyż kończył się termin naszego pobytu w Borowie. „Słowik” nie zgodził się na to twierdzšc, że w czasie niepogody siedzieliœmy na wsi to teraz musimy zostać jeszcze kilka dni i coœ zrobić [podkr. aut.]. Na druga noc on też zostawiła nas na polu a on sam poszedł na wieœ. Zrzutów tej nocy też nie było. My chcieliœmy stanowczo wracać ale „Słowik” powiedział, że on jest dowódcš i jego należy słuchać. Zostaliœmy jeszcze jeden dzień. Na drugi dzień rano „Słowik” wrócił we wsi i kazał mnie zawołać do siebie. Ja nie poszedłem gdyż już przeczuwałem, że on jest nie w porzšdku wobec naszej organizacji. „Słowik” sam przyszedł do mnie i powiedział, że spotkał oddział NSZ i rozmawiał z nimi ze trzy godzimy w celu skontaktowania się. Chwalił ich uzbrojenie, urzšdzenia i organizację rzekomo lepszš jak u nas. Kazał iœć naszym chłopcom do nich, żeby sami zobaczyli i przekonali się. Ja kiedy to usłyszałem chciałem z Borowa uciekać nawet bez taboru ale i tym razem „Słowik” nie pozwolił. Było nas tam 28. Jedenastu wysłał do NSZ. Kiedy nasi poszli to z NSZ przyszło do nas dwoje ludzi. „Słowik” tych z ND wprowadził do szałasu i przysłał po mnie. Ja z Kolš (Sowiet) siedzieliœmy w lesie o jakieœ 30 m od szałasu i nie chcieliœmy tam pójœć. Po pewnym czasie przyszedł „Słowik” i mówi żeby mu dać pieniędzy (ja miałem pienišdze kasowe) na wódkę, bo musimy przyjšć tych dwóch i poczęstować naszych chłopców. Ja pienišdze dałem łšcznikowi ze Szczecyna Mozgawie (zginšł) i on przyniósł dwa litry wódki. Litr zabrał „Słowik” a drugi litr piłem ja z Kolš i Mozgawš. „Słowik” po pewnym czasie przyszedł jeszcze raz i kazał Mozgawie przynieœć drugi litr wódki. Kiedy kończyliœmy tę wódkę otoczyli nas NSZ-owcy i krzyknęli „ręce do góry”. Chłopcy podnieœli ręce do góry a z Kola nie chcieliœmy się poddać. Mieliœmy już wystrzelić do NSZ-owców, ale w tym momencie Słowik uderzył nas po rękach i wytršcił RKM-y. My chwyciliœmy wtedy za granaty, ale nie zdšżyliœmy wrócić, gdyż już NSZ-owcy podskoczyli do nas i nie dali się bronić. Zrobili zbiórkę w dwu szeregu, kazali nam się położyć, głowę spuœcić na dół a ręce wycišgnšć do przodu po czym sznurami powišzali nam ręce i nogi. W tym czasie przyszedł były policjant Janczyński z Kraœnika. Kiedy jego zobaczyłem, sšdziłem, że przyjdzie mi z pomocš gdyż mnie znał. Jasiński[311] zapytał który to jest Kuropatwa. Ja zgłosiłem się. Kazał mnie rozwišzać i powiedział, że wypali mi w łeb za to, że należę do Komunistów, że nie wiem, jakie sš inne organizacje. Po tym zwišzali mnie z powrotem i kazali się położyć. „Słowik” siedział razem z nimi, palił papierosy i œmiał się jak nas męczyli. NSZ-owcy kazali wstać, obrócić się plecami do siebie powišzali nas po dwóch razem i kazali iœć na sšd. Pierwszš dwójkę poprowadzili a po chwili dało się słyszeć strzały. NSZ-owcy którzy nas pilnowali zaczęli rozmawiać między sobš, że tamci próbujš broń. Po około 20 minutach zabrali drugš dwójkę, po czym również było słyszeć strzały. W trzeciej dwójce byłem ja z Kiełbińskim Tadeuszem z Boisk. Poprzednie dwójki prowadziło dwóch NSZ-owców, za nami oprócz tych dwóch szedł jeszcze Jasiński z załadowanym pistoletem. Zaprowadzili nas nad głęboki rów i tam zaczęli się pytać gdzie otrzymujemy zrzuty, gdzie odbywajš się zebrania, i o inne sprawy organizacyjne. Kiełbiński bardzo płakał i prosił żeby go nie zbijali, gdyż on nie wiedział jaki charakter miał oddział do którego należał a teraz złoży im przysięgę i przejdzie do nich. Na to NSZ-owcy powiedzieli że poprzednicy jego już przysięgę złożyli i to on pójdzie też tam złożyć. Ja domyœlałem się, że zginęli ale nie zdawałem sobie sprawę ze œmierci bo byłem pijany [podkr. aut.]. Rozebrali nas z ubrania i kazali iœć naprzód. Za nami kilka metrów szło dwóch NSZ-owców. Po około 50 metrach zobaczyliœmy czterech naszych chłopców zabitych. W tym czasie usłyszałem strzały i Kiełbiński upadł na mnie zabity. Ja go zrzuciłem z siebie i zaczšłem uciekać. Dla mnie musiał być niewypał gdyż też bym zginšł. Gdybym lasem uciekałem ze sto metrów po czym skręciłem w lewo w gęsty zagajnik. Cały czas NSZ-owcy strzelali za mnš. Kiedy uciekłem z lasu, nie majšc innej drogi ucieczki musiałem przedostać przez 3 stawy i uciekłem nie wiedzšc gdzie. Opamiętałem się dopiero pod Zaklikowem. Wracajšc stamtšd spytałem kobiet którędy można dojœć do Marynopola. Najpierw mnie wyœmiały – byłem bez ubrania, potem pokazały drogę. W Marynopolu u Wacława Mazurka ubrałem się. Z mordu uciekł jeszcze Adam Skóra i Kola. Skóra opowiadał, że jak strzelali za mnš to pilnujšcy nas NSZ-owcy zaczęli uciekać myœlšc, że ktoœ idzie z odsieczš. Wtedy uciekli. Kiedy NSZ-owcy zorientowali się w sytuacji wybili resztę uciekajšcych. Tych jedenastu co poszli do nich wczeœniej też wybili. Co się stało ze „Słowikiem” nie wiem. Z zachowania jego podczas mordu wynikało, że to on nas wydał w ręce NSZ (...)”[312].

Jak widzimy, drugi opis przedstawiony przez uczestnika tych wydarzeń różni się bardzo od poprzedniego. Czym jest to spowodowane? Nie jesteœmy w stanie tego zbadać. Oczywiœcie, można by powiedzieć, że był pod wpływem alkoholu, ale w takim przypadku opis nie różniłby się, aż tak bardzo. W innych swoich wspomnieniach „Kuropatwa” uzupełnia niektóre informacje, np. o pogodzie w pierwszš noc oraz przebieg wydarzeń z 9 sierpnia. Dodaje też, że „Adaœ” – Adam Skóra opowiadał mu, że uciekł z Kolš, gdy jego prowadzono na rozstrzelanie i usłyszeli strzały[313]. Ciekawych informacji dowiadujemy się z innych wspomnień. Otóż wg Ÿródła komunistycznego „Sęp” – Wacław Dobosz, spotkał się z przedstawicielami NSZ, prawdopodobnie pod koniec lipca. Umówiono się wówczas na drugie spotkanie, które jakoby miało się odbyć 09.08.1943r. w okolicach Borowa. „(...) Tam Sęp zabrał 28 chłopców (oddział „Kilińskiego”). Obóz był położony około 1 km od obozu NSZ. 8 Gwardzistów poszło na konferencję do NSZ gdzie padły od NSZ–owców nieprzyjemne słowa, następnie zostali rozbrojeni i zwišzani sznurami. Następnie okršżyli oddział i krzyczšc „ręce do góry” opanowali oddział (który był zdezorientowany) [niestety tutaj maszynopis się urywa]”[314].

Wersję o tym, że gwardziœci udali się do Borowa na konferencję podaje także Płowaœ Ryszard „Rysiek”. Informacja o spotkaniu komunistów z „Zębem” pojawia się także u M. J. Chodakiewicza. Pisze on, że pod koniec lipca lub na poczštku sierpnia 1943r. w lasach pod Borowem doszło do spotkania pomiędzy NSZ a komunistami. Uczestniczyło w nim kilka osób po każdej ze stron. W spotkaniu, ze strony NSZ miał uczestniczyć „Zšb” oraz oficerowie z jego oddziału, natomiast ze strony komunistów – I sekretarz Komitetu Powiatowego PPR w Kraœniku Aleksander Szymański „Ali”, oraz Jan Wyderkowski „Grab”, Władysław Grzybowski „Orzeł” oraz Jan Wziętak „Murzyn”[315]. Spotkanie zakończyło się odrzuceniem przez komunistów postulatów „Zęba” m.in. o uznaniu Rzšdu londyńskiego, zaprzestaniu walki czynnej, podporzšdkowaniu się NSZ[316]. Co ciekawe, komuniœci w swoich wspomnieniach nie poruszyli sprawy spotkania i rozmowy z NSZ-owcami[317] lub podajš różne wersje tego spotkania[318]. Po owym spotkaniu NSZ-owcy wyruszyli w lasy dzierzkowickie[319]. Wersję, jakoby pod Borowem miało dojœć do spotkania obydwu oddziałów podajš także inne Ÿródła komunistyczne, podajšc nawet szczegóły spotkania. I tak podobno w następnym dniu, po przyjœciu do lasów borowskich, „w obozie GL czyniono przygotowania do spotkania oraz rozmów z AK-owcami. Program przewidywał żołnierski obiad obydwu oddziałów, omówienie wspólnych akcji przeciw okupantowi a następnie ich wykonanie[320]

We wspomnieniach „Ryœka” znajdujemy informację, że NSZ-owcy okršżyli, rozbroili, porozbierali do naga, po czym zabili. Twierdzi, że zginęło 25 GL-owców, 3 zaczęło uciekać ale jednego z nich zabili i tylko dwóm udało się uciec[321]. Kolejna komunistyczna wersja wydarzeń z 09.08.1943r. należy do trzeciego, który przeżył – Adama Skóry[322]:

„W 1943r. na poczštku sierpnia oddział w składzie 30 gwardzistów wyjechał z Trzydnika              w lasy pod Borów, aby podjšć zrzut broni od Zwišzku Radzieckiego. Na miejsce zajechaliœmy 6 sierpnia i przez cały dzień wypoczywaliœmy. Przed wieczorem nazbieraliœmy chrustu i od gospodarza dostaliœmy snop słomy, żeby rozpalić ogień na znak samolotowi, żeby wiedział gdzie ma zrzucić. Jednakże zaraz się zachmurzyło i padał deszcz tak ze samoloty kršżył nad nami ale nic nie wiedzieliœmy nawet co to za samolot. To była sobota. W niedzielę przyszło do nas wiele kobiet i mężczyzn z okolicznych wiosek. My ich mile przyjęliœmy. Wieczorem poszliœmy na polanę po zrzut ale znowu zaczšł padać deszcz i zrzutu nie było. W poniedziałek rano mówiono, że w pobliżu jest oddział NSZ w sile 75 ludzi, mówiono też że ten oddział połšczy się z nami. Około 8 kilku naszych partyzantów poszło tam, póŸniej poszło jeszcze kilku ale nikt z nich nie wracał. Po œniadaniu przyszedł jeden porucznik z adiutantem w stopniu plutonowego i zaprosili nas do siebie ale Słowik zaprosił ich do siebie, zaczęli pić wódkę, kucharzowi kazał usmażyć mięsa i poprosił por. Sępa i gwardzistów, aby wszyscy mogli się poczęstować. Wysłał też jednego z gwardzistów do Borowa aby przyniósł jeszcze trochę wódki. Około 11 zauważyłem zbliżajšcych się osobników z broniš gotowš do strzału, którzy szli w szyku bojowym. Zaczęli krzyczeć ręce do góry. Gwardziœci zaczęli się pytać co jest? Ale wszyscy podnieœli ręce do góry. Wszystkich z wyjštkiem „Słowika” i jeszcze jednego gwardzisty, którym był Ul Józef z Popowa pow. Kraœnik, zwišzali. Następnie wzięli szefa oddziału [???] na przesłuchanie, za rzekę ale po chwili rozległ się strzał. Został zabity szef. Potem prowadzono po dwóch gwardzistów za rzekę i tam ich mordowano. Wg Koli Oleszczenko [Leszczenko] częœć mordowano strzałem a częœć – ci co byli dłużej w oddziale ucinano na żywca głowy toporem mówišc: wy Komuniœci wszyscy zginiecie bo walczycie o Komunę nie o Polskę. W Polsce nie może być Komuny i trzeba jš z korzeniami wytępić. Komuna może być tylko w Rosji bolszewickiej. Kiedy było już zamordowanych 9 gwardzistów, ja osobiœcie zwracałem się do Ula, żeby mnie bronił, to on mi odpowiedział, że trzeba było przed tym widzieć i wystšpić z komunistycznej bandy, a teraz ja cię nie będę bronił bo komuna musi zginšć, tak jak kamień w wodzie przepada, tak wszyscy komuniœci przepadnš z całš organizacjš swojš. – Te słowa mówił Ul Józef z Popowa pow. Kraœnik, który póŸniej walczył w bandach NSZ i terroryzował członków PPR i GL. Bandyci NSZ wyprowadzili po kolei żołnierzy GL za rzekę i tam ich mordowano w okrótny [okrutny] sposób. Zdejmowano z nich za życia ubrania, a nawet z niektórych nieliznę [bieliznę!] i mordowano. Ja uciekłem gdy prowadzili mnie na rozstrzelanie razem z Gwiazdš. Mi się udało. Uciekajšc w kierunku Lipy, spotkałem chłopa ze Szczecyna który myœlał, że jestem z NSZ i mówi do mnie <ale daliœmy dziœ komunistom, pan pewnie jest łšcznikiem> ja powiedziałem, że <tak> i idę do Urzędowa. On: <a co nie możecie dać rady, przecież pojechało tam 5 samochodów Niemców i dwa małe osobowe, komisarz z Annopola też pojechał (szef żandarmerii) na pomoc naszym jakby nie mogli dać rady. Dotarłem do Grabówki gdzie uzyskałem pomoc u <Murzyna>. PóŸniej walczyłem u <Przepiórki>.”[323]

Wiemy już, że wersja o zabijaniu toporem pochodzi od „Koli”. Możemy zatem domniemywać, że wszystkie wersje mówišce o zabijaniu toporem pochodzš od wersji „Koli”. Ciekawa jest rozmowa pomiędzy „Adasiem” a rolnikiem oraz informacja, jakoby oddział nawiedzały kobiety ze wsi. Braku logiki pozbawiona jest informacja, że NSZ-owcom potrzebna była pomoc Niemców. Gdyby tak faktycznie było, rolnik nie mógłby stwierdzić, że dali „łupnia” komunistom. Zupełnie bezsensu jest też informacja o majšcym się połšczyć z nimi oddziałem NSZ. Słowa te wypowiedziane przez dowództwo GL-owców œwiadczy o celowym wprowadzeni w błšd swoich żołnierzy. Co było tego powodem, nie wiemy. Być może w ten sposób chciano ukryć prawdziwy cel przybycia pod Borów, jakim mogła być likwidacja NSZ-owców.

Inna wersja wydarzeń pochodzi od Stanisława Styka, który warto tu zaznaczyć, nie był obecny pod Borowem, choć jak sam twierdzi, walczył „podczas okupacji w partyzantce komunistycznej na LubelszczyŸnie”. Uważa on, że oddział „Słowika” „został skierowany z lasów goœcieradowskich do masywów leœnych nad Wisłš, gdzie oczekiwał na zrzuty broni z ZSRR”. Dalej pisze, że „gwardziœci ustalili, że w ich sšsiedztwie biwakuje jeszcze jeden oddział partyzancki”. Nawišzano z nim kontakt, podczas spotkania GL-owcy zaproponowali „współpracę bojowš i ewentualnš samoobronę partyzantów i ludnoœci cywilnej przed Niemcami”. W spotkaniu uczestniczyli: „por. „Słowik”, Wacław Dobosz „Sęp”, Władysław Głuchowski „Stanis”, Józef Zbigniew Gronczewski „Lew”, „Zbyszek”, Stanisław Marzycki „Serce”. Dalej mamy informację, iż do obozu GL przyszli z rewizytš NSZ-owcy („kilku oficerów i podoficerów”). „Partyzantcy goœcie byli w mundurach Wojska Polskiego. Na czapkach mieli orzełki z koronš i na piersiach ryngrafy z Matkš Boskš Częstochowskš”. Wówczas GL-owcy zostali rozbrojeni a następnie „dokonali potwornego mordu”. „Rozbrojonych i rozebranych do bielizny gwardzistów, eneszetowcy przywišzali sznurami do drzew. Przesłuchujšcy ich oficerowie eneszetowcy w mundurach wojskowych polskich, niemieckich, stosowali bardzo wymyœlne tortury, aby wymusić zeznania od swych ofiar. Samozwańczy major „Zšb” przedstawił się, jako szef Akcji Specjalnej NSZ do walki z „żydokomunš” i wykazywał najwięcej sadyzmu. Kiedy „Słowik” odmówił zeznań, „Zšb” jako pierwszego zastrzelił jego”[324]. Zginęło 26 gwardzistów, m.in. „Kola” – Mikołaj Astawiew (???), Jankiel Topki, Józef Ul[???].[325] Niemal wszyscy, którzy polegli byli synami chłopskimi.

Przyjrzyjmy się również oficjalnemu raportowi Dowództwa Obwodu Lubelskiego:

„Organizacyjne. Podaje Dow[ództwu] Gł[ównemu] GL fakt strasznego mordu, który miał miejsce w pow. j[anowskim]. Grupa endecka w sile 50 os[ób], która znalazła się w tych dniach na terenie, wymordowała, jak podaje raport z dow[ództwa] J[anów] 28 naszych ludzi.(...) Opis zbrodni Janowskiej. W dniu 9 VIII w lesie koło wsi Borów pow. Kraœnik, stacjonował nasz oddział im. „Kilińskiego”, gdzie miał akcję wiadomš Gł[ównemu] Dow[ództwu] GL. W nocy z 8 na 9 VIII przybył na to miejsce oddział endecki w sile 50 ludzi uzbrojonych w 4 rkm i 1 ckm. Nawišzali kontakt z naszym oddziałem i o godz. 8 rano poszło 6 tow. zobaczyć oddział endecki i już do godz. 11 rano nie powrócili. Przed godz. 11, przyszło kilku endeków do naszego oddziału i po przyjacielsku prowadzili rozmowy. O godz. 11 pojawili się endecy uzbrojeni, otaczajšc nasz oddział ze wszystkich stron z okrzykiem: „ręce do góry”, zbliżyli się szybko do naszego oddziału. Gw[ardziœci] nie przeczuwajšc nic złego, sšdzili, że to żarty, również będšcy w naszym oddziale endeccy oficerowie krzyczeli:  „nie strzelać to żarty”. Kiedy jednak niektórzy chwycili za broń – oficerowie endeccy majšc zawczasu przygotowane wisy zagrozili œmierciš tym, którzy będš stawiać opór, nie było już żadnego ratunku – zastraszeni gw[ardziœci] usłuchali namawiania i zapewnienia, że to żarty               i podnieœli ręce do góry. W tym czasie kilku usiłowało zbiec – było jednak za póŸno. Nastawione karabiny ręczne i maszynowe siekły i gwardziœci legli trupem. Pozostałych powišzano sznurami po 2 i kolejno odprowadzano dwójkami o 300 m, gdzie spisywali nazwiska, rozbierali do koszul i nago, boso prowadzili dalej do lasu, gdzie stali kaci                      z siekierami i siekli na kawałki każdš dwójkę. W ten sposób zamordowali 4 chłopów, którzy przyszli zobaczyć żołnierzy AL. Chłopów wymordowali za to, że <współpracujš                            z komunistami i bolszewikami> nie pomogły tłumaczenia chłopów, proœby i łzy. Żołnierze AL nie prosili o litoœć, wszyscy poszli na œmierć spokojnie. Uratowało się tylko 2 tow., którzy na mimo setek strzałów i pogoni na przestrzeni 4 km, szczęœliwie nie zostali trafieni. Drużynowy tow. K. i tow. K. L., jakom naoczni œwiadkowie tej zbrodni zakomunikowali               o wszystkim pow. dow[ództwu]. Zginęli m.in. tow. tow.:

1.      D-ca kompanii AL tow. Sęp [Wacław Dobosz]

2.      D-ca plutonu im. „Kilińskiego” tow. Słowik [Stefan Skrzypek]

3.      Szef plutonu im. „Kilińskiego” tow. Bohun [Stefan Adryańczyk]

4.      b[yły] komisarz oddz[iału] [im.] „Mickiewicza” Stanis ( z Hiszpanii) [Głuchowski]

ogółem zginęło 26 gw i 4 chłopów, razem 30 ludzi. Endecy postanowili wszystkich wybić by nie było œwiadków zbrodni i by nie można było ten Katyń ludowy przerzucić na Niemców.”[326]

Wartš odnotowania jest również wersja „Przepiórki”, a to o tyle istotne, że miał on w oddziale „Słowika”, brata, który zginšł 9 sierpnia. Swoje wspomnienia oparł w przeważajšce częœci na słowach „Koli”, czyli Rosjanina, który nie zginšł pod Borowem. Wspomina on o wizycie „reakcjonistów” w obozie GL-owców, którzy nie wietrzyli w tym podstępu. Z rewizytš poszli: „Słowik”, „Sęp”, „Zbyszek”, „Stanis” oraz „Serce”. W tym samym czasie do obozu komunistów przyszło kilku NSZ-owców. Po pewnym czasie obóz został okršżony i wszystkich GL-owców rozbrojono. „Po rozbrojeniu, niedawni goœcie przeprowadzili œledztwo, kolejno wypytujšc każdego partyzanta i zapisujšc dane personalne dotyczšce rodziny oraz członków i sympatyków GL i PPR. Ubliżanie i bicie stosowane przy rozbrojeniu i œledztwie stanowiło tylko wstęp do zbrodni. Po przeprowadzonym œledztwie po dwu partyzantów wišzano za ręce, odprowadzano przez mostek za rzekę i rozstrzeliwano. O proœbach i perswazjach nie mogło być mowy. Z kierownictwem oddziału „Słowika” znajdujšcym się w zgrupowaniu reakcyjnym, postšpiono podobnie, z tš różnicš, że zastosowano bardziej jeszcze brutalne metody. Narzędziem mordu była nie tylko broń, użyto również toporów, którymi, po torturach œcięto „Słowika” i jego towarzyszy.(...) Szczęœliwy przypadek pozwolił uciec z pogromu 3 partyzantom i 1 chłopu.”[327]

Wœród tych, co przeżyli wymienia: „Adasia”, „Kuropatwę” i „Kolę” – M. Leszczenko, natomiast zginęło 28 osób[328]. Podobne informacje znajdziemy we wspomnieniach „Graba”[329] oraz jak już wspomnieliœmy „Lisa”[330].

Wersje wyżej przedstawione, mimo, iż pochodzš od naocznych œwiadków to bardzo różniš się od siebie. Nie wiemy, co jest tego przyczynš. Możemy się domyœlać, że jednym z powodów takiego stanu rzeczy było upojenie alkoholem ocalałych GL-owców. Innym powodem mogła być utrata pamięci, bowiem wspomnienia owe powstały kilka lat po wojnie. Niektóre szczegóły mogły też zostać „dopasowane” do „oficjalnej wersji mordu borowskiego”.  Mimo wszystko z tych wspomnień wyłania się nam pewien obraz. Otóż GL-owcy przybywszy pod Borów dowiedzieli się, że nie daleko stacjonuje inny oddział. Bardzo szybko w obozie pojawia się alkohol, co u niektórych z nich z pewnoœciš podniosło adrenalinę. W między czasie zrzut, na który wg słów dowódców czekali (???) nie doszedł do skutku. Wtedy (???) pojawił się pomysł aby nawišzać kontakt z oddziałem NSZ i spróbować go „przekabacić”. Ponieważ równoczeœnie pojawiły się groŸby wobec NSZ-owców ci otoczyli oddział GL i zwišzali wszystkich obecnych, w tym również 4 obecnych tam chłopów. Następnie rozmawiali z każdym zatrzymanym a potem wszystkich bez wyjštku zamierzali rozstrzelać. Tak też uczynili (choć wg „Koli” w użyciu były także topory, siekiery, narzędzia tortu  r,...). Tylko dzięki szczęœciu kilku GL-owców ocalało.

 

2.3   Wersja NSZ- owska wypadków pod Borowem.

 

NSZ-owcy pozostawili po sobie niewiele wspomnień. Na szczęœcie żyjš, poœród mieszkańców Wólki Szczeckiej, jeszcze œwiadkowie tamtych dni, którzy pamiętajš tamte czasy. Jednym z takich ludzi jest Stanisław Mazurek „Kołodziej”[331]. Mówi on to, co możemy się domyœlać na podstawie niepełnych informacji z innych Ÿródeł. Uważa on, że w oddziale GL im. J. Kilińskiego znajdowało się wielu, jeszcze przedwojennych złodziei. Również w okresie pobytu w tymże oddziale, okradali oni miejscowych ludzi, głównie ze zwierzšt gospodarskich – kury, krowy, œwinie. Ważne jest także to, ze również miejscowi chłopi (wszyscy pochodzili z Wólki Szczeckiej), którzy poszli do GL-owców w odwiedziny, to również byli dawni drobni złodzieje i na pewno nie należeli do GL. Zresztš we wsi nie było żadnego członka GL ani PPR. Poszli oni do komunistów, na zaproszenie wspólnych kolegów sprzed wojny. Zresztš znali się z uprawiania tego samego fachu. Jak wspomina „Kołodziej”, chłopów, którzy poszli do GL-owców było 3 lub 4 – Mozgawa Jan, Burak M.[Marian, Marcin], Mozgawa [Tadeusz], oraz prawdopodobnie Dęga [Aleksander], który prawdopodobnie pochodził ze Szczecyna. To oni donosili do „Słowika”, zarazem kradnšc i pijšc. To nie podobało się mieszkańcom wsi, wobec czego poprosili „Stepa” o pomoc. Do tego doszło jeszcze jedno wydarzenie, które być może sprawiło, że wydarzenia potoczyły się tak a nie inaczej. Otóż tuż przed likwidacjš, GL-owcy „odwiedzili” dom gajowego w leœniczówce pod Borowem. Pod jego nieobecnoœć „zaczęli się dobierać do kobiet” znajdujšcych się w domu, na szczęœcie szybki powrót gajowego (bšdŸ leœniczego) prawdopodobnie uchronił kobiety przed gwałtem. GL-owcy, którzy jeszcze nic nie zrobili kobietom, zostali wygnani. Gajowy, który współpracował z NSZ-owcami, doniósł do oddziału o owym wydarzeniu[332]. Prawdopodobnie owa gajówka (leœniczówka) nazywana była „Brzózš”, leżała zaœ pomiędzy Radomyœlem Wielkim a Borowem i prawdopodobnie współpracowała z NSZ-owcami[333]. „Kołodziej” nic nie słyszał, aby oddział „Słowika” wczeœniej dopuszczał się gwałtów na kobietach. Zachowanie grupy „Słowika” w leœniczówce przesšdziło o tym, że oddział NSZ przystšpił do działania. Tu „Kołodziej” podaje, że w tym czasie oddziałem dowodził „Step”, gdyż „Zšb” dołšczył do oddziału dopiero po 9 sierpnia. GL-owcy mieli swojš bazę w lasach borowskich, a kradnšc podszywali się pod „Zęba”, za co byli kilkakrotnie upominani[334]. Owe kradzieże występowały w kilku okolicznych wioskach, zaœ cały łup zwożony był do bazy GL-owców w lesie[335]. Widzimy wiec tu niespójnoœć, bowiem nie mogli podszywać się pod „Zęba”, który dołšczył do oddziału dopiero po likwidacji GL-owców. Możliwe jednak, że „Zšb” w tym czasie przebywał poza oddziałem, wracajšc do niego po wspomnianym 9 sierpnia i takš nieobecnoœć miał na myœli „Kołodziej”. Sama akcja przebiegała w sposób następujšcy: obóz GL-owców znajdował się w pobliżu rzeczki, oraz stawów rybnych w lesie oraz był rozrzucony punktowo tzn. nie był skupiony w bardzo bliskiej odległoœci. Wszyscy w tym czasie byli w obozie, częœć z nich piła alkohol. Na pewno wówczas nikt z nich się nie kšpał. Został on otoczony przez NSZ-owców i zdobyty po kilku wystrzałach. GL-owcy poddali się widzšc, że sš otoczeni. Po rozbrojeniu GL-owcy powzięli próbę ucieczki, wobec czego otworzono do nich ogień i większoœć zginęła na miejscu. W ten sposób sšd, który miał ich osšdzić, nie doszedł do skutku. Uciekło 3 GL-owców: „Kuropatwa”, oraz 2 Rosjan bšdŸ 1 Rosjanin i 1 Polak. Uciekał jeszcze jeden z GL-owców, ale po około 4 kilometrowym poœcigu został zastrzelony. Autor twierdzi, że jeszcze jedna osoba nie zginęła w obozie. Otóż ocalał jeszcze Drewniak pochodzšcy z Budek, który przyrzekł pokazać broń schowanš przez komunistów, w zamian miał nie zginšć. Gdy okazało się, że Drewniak zaczšł kręcić – został zabity. Autor nie jest też pewny œmierci jednego z Żydów obecnych w oddziale, gdyż jest on pochowany w Salaminie i trudno orzec mu czy zginšł wówczas, czy też w czasie póŸniejszym. Na koniec „Kołodziej” podał bardzo ciekawš informację. Otóż likwidacji oddziału GL, wspólnie ze „Stepem”, dokonały nie znane mu jednostki AK. Brały one aktywny udział w rozstrzelaniu GL-owców. Nie pamięta jednak, jaki był to oddział, jak również, kto nim dowodził. Pamięta, że owi AK-owcy pochodzili zza Wisły, nie pochodzili, więc z lubelskiego. Stosunki pomiędzy AK i NSZ w Borowie, gdyż tam znajdowała się placówka AK, okreœla jako bardzo dobre. Obydwie organizacje œciœle ze sobš współpracowały[336]. O tym, że oddział „Słowika trudnił się rabunkami, wspomina także Bogusław Kopacz[337]. Inne ciekawe informacje podaje Stanisław Szymula. Jego sšsiadem był Henryk Jaworski, osoba, która pochowała rozstrzelanych GL-owców. W rozmowie z Szymulš stwierdził on, że wszyscy GL-owcy zostali rozstrzelani. Stwierdził on też, że ciała komunistów „były zmasakrowane”[338] [jak uważa M.J. Chodakiewicz, jest to wynik użycia rkm-ów oraz strzelania z bliskiej odległoœci[339]], natomiast żadne z ciał nie miało odciętej głowy. Co ciekawe, w latach 60–ych do owego grabarza przybywali wielokrotnie ówczesni kombatanci GL – AL, próbujšc go nakłonić do oœwiadczenia na piœmie, że zamordowani GL-owcy mieli obcięte głowy oraz byli przed œmierciš torturowani. Oczywiœcie takie oœwiadczenie nie zostało złożone. Również od niego, Szymula dowiedział się kilka istotnych szczegółów. Otóż pochowanych we wspólnej mogile było 26 GL-owców (25 Polaków oraz jeden Żyd). Wg niego owym Żydem był Jankiel Topki „Lisek”, który pochodził z Rzeczycy Ziemiańskiej, w której posiadał sklep. Jego rodzice przeżyli wojnę – jego ojciec osiedlił się w Izraelu, natomiast jego matka zmieniła nazwisko na Rzeczycka i osiedliła się we Wrocławiu. 4 miejscowych chłopów, którzy przyszli do obozu GL-owców, byli tam z racji dzielenia łupów przez ten oddział, być może częœć z nich również uczestniczyła w „zdobyciu łupów” (prawdopodobnie œwiń). Powodem, dla którego zginęli, było uznanie ich działalnoœci oraz ich samych „za wrogów Polski”, a dla wrogów Polski jest tylko jedna kara – œmierć. Istotna jest jeszcze jedna informacja – autor twierdzi, że rozstrzelania GL-owców dokonano pod Wólkš Szczeckš, a nie jak podajš inne Ÿródła pod Borowem[340]. 

Najbardziej wiarygodnš wersjš wydarzeń pod Borowem jest informacja zawarta w pracach: M. J. Chodakiewicza i L. Jurewicza[341]. Pierwsze spotkanie, jak już było wspomniane, nastšpiło w nocy z 8/9 sierpnia. Jako pierwszy natknšł się na komunistów rtm. „Zagłoba”. Nie wiedzšc z kim ma do czynienia poszedł na rozpoznanie, dowódca GL-owców, prawdopodobnie „Słowik” zaproponował spotkanie z „Zębem”, jako dowódcš. Propozycja spotkania została przyjęta przez „Zęba”, i w niedługim czasie doszło do spotkania. Wtedy dopiero, podczas rozmowy z przedstawicielami nieznanego oddziału - „Sępem” oraz „Słowikiem”, „Zšb” zorientował się, że ma do czynienia z oddziałem GL. Goœcie stwierdzili, że „nie majš zamiaru podlegać władzom krajowym, bo liczš na szybkie zajęcie polski przez Rosjan i na zmianę stosunków politycznych w Polsce”[342]. Próba podporzšdkowania GL-owców nie udała się. Mimo tego, „Zšb” dał czas komunistom do namysłu. NSZ-owcy tolerowali przebywajšcy niedaleko oddział GL, do tego stopnia, że jak mówiš to obydwie strony, trwały wzajemne odwiedziny[343]. Można się zastanowić, dlaczego NSZ-owcy już wówczas nie rozbroili GL-owców. Na pytanie to komuniœci twierdzš, że był to podstęp ze strony „Zęba”, natomiast NSZ-owcy, że przystšpili do rozbrojenia dopiero, gdy komuniœci zaczęli agitować przeciwko NSZ-owcom[344]. Tutaj mamy trochę nieœcisłoœci. Otóż wg jednego Ÿródła „Zšb” po daniu „Słowikowi” czasu do namysłu wyruszył z oddziałem pod Kraœnik, gdzie stoczył potyczkę z lotnikami niemieckimi. Dopiero po 2 dniach o œwicie spotkali na nowo oddział komunistyczny[345]. Drugie Ÿródło nic nie wspomina o rozmowie ze „Słowikiem” przed potyczkš z lotnikami, twierdzšc, że owa rozmowa była konferencjš pomiędzy NSZ          a GL, o której wspominaliœmy wczeœniej. Dopiero po przybyciu spod Kraœnika NSZ-owcy natknęli się na oddział GL „Słowika”[346]. Rano, następnego dnia – 9 sierpnia, oddział NSZ ponownie natknšł się na gwardzistów, ci zaœ znowu odmówili podporzšdkowania się „Zębowi”. Jak sam wspomina, miał nadzieję, że uda mu się przejšć oddział bez rozlewu krwi. Wypadki, które się potoczyły, przekreœliły szanse na pokojowe przejęcie GL-owców. W cišgu dnia, do obozu NSZ-owców, zaczęli przychodzić łšcznicy z okolicznych wsi. To od nich dowiedziano się, że komuniœci odgrażali się „pańskiemu wojsku”, głoszšc rozbrojenie lub zniszczenie („likwidację”) oddziału NSZ. Prawdopodobnie w oddziale „Słowika” znajdował się także człowiek, który dostarczył te informacje „Zębowi”[347]. Nie sš znane personalia tej osoby. Przypuszczenia idš w kierunku 3 osób: Józef UL z Popowa, Stanisław Babieradzki „Pokrzywa” oraz Stefan Skrzypek „Słowik”. Wiemy też (domyœlamy się), że ów informator przeżył. Nie należy się też sugerować tym, że nazwiska zarówno Józefa Ula jak i „Słowika” widniejš na liœcie pomordowanych. W interesie zarówno informatora jak i NSZ-owców leżało, aby owo nazwisko pozostało nieznane. Na „Słowika” wskazujš dwie rzeczy – to, że jak wspomina Babieradzki, jak się zachowywał podczas pobytu w Borowie oraz to, że w przeszłoœci należał do NSZ. Nasze przypuszczenia, mogš okazać się mylšce, ponieważ nikt inny, spoœród tych, co przeżyli, nie opisuje takiego zachowania dowódcy oddziału. Innš osobš, która mogła informować NSZ-owców był „Pokrzywa”. Jego wskazania na „Słowika” były jedynie zabiegiem, który pozwalał mu na utajnienie własnej roli. Nie bez znaczenia pozostajš także względy bezpieczeństwa, bowiem jego dekonspiracja groziła surowymi konsekwencjami nie tylko dla niego, ale i dla całej rodziny. Innš osobš, która mogła być owym informatorem był Józef Ul[348]. Wróćmy jednak do wydarzeń z 9 sierpnia. NSZ-owcy bardzo poważnie potraktowali groŸbę komunistów. Można by się zastanowić, czy naprawdę powinni. Z jednej strony każda groŸba powinna być zbadana, bez względu na to, czy realne jest jej wykonanie. A czy wykonanie było realne? Jak słusznie zauważa M. J. Chodakiewicz, komuniœci w 1943r. nie stanowili takiej siły, nie mieli takiego oparcia w oddziałach sowieckich, jak już rok póŸniej. Byli za słabi, aby móc spokojnie likwidować „reakcję”[349]. Mimo tego w lipcu zabili kilkunastu członków AK i NSZ. Ci jednak nie odpowiedzieli likwidacjš komunistów. W tym momencie „Zšb” stanšł między młotem a kowadłem. Z jednej strony odpowiadał za swoich ludzi i do jego zadań należała troska o ich bezpieczeństwo, z drugiej strony liczebnoœć obydwu oddziałów kształtowała się podobnie (GL – około 28, NSZ – około 24 osoby), a niespodziewany napad oraz zamordowanie wszystkich partyzantów były mało prawdopodobne (co nie znaczy, że niemożliwe). „Zšb” postanowił jednak działać i w ten sposób uprzedzić możliwe działania komunistów. Bezpoœredniš przyczynš działania było „szerzenie komunistycznej propagandy wœród (...) ludzi i namawianie ich do przejœcia do nich”[350]. Miało to miejsce podczas wizyty szeœciu GL-owców, rankiem 9 sierpnia, w obozie NSZ-owców. Wówczas „Zšb” zdecydował się na rozpoczęcie działań przeciwko oddziałowi GL „Słowika”:

(...) Liczšc się z niespodziewanym atakiem z ich strony i majšc dowody szerzenia propagandy komunistycznej wœród nas i w okolicy, postanowiłem działać natychmiast. Akcjš dowodziłem osobiœcie. Użyłem 20 ludzi. Najpierw rozkazałem zaaresztować i rozbroić szeœciu <goœci>. Następnie stosownie do ich wskazówek odszukałem biwak „Słowika”. Sam rozbroiłem wartownika i tyralierš zaatakowałem obóz zajmujšc go bez jednego wystrzału.(...)”[351].

Jest prawdopodobne, że użyto również jakiegoœ podstępu. GL-owcom odebrano broń oraz przeprowadzono nad nimi sšd polowy, który prawdopodobnie skazał ich na œmierć[352]. Warto dodać, że w obozie GL-owców w czasie ich rozbrojenia, przebywało 4 chłopów z Wólki Szczeckiej, którzy również zostali osšdzeni. Sšd polowy NSZ prawdopodobnie skazał wszystkich na karę œmierci[353]. Tak to wspominał „Zšb”:

„(...) Wykonałem wyrok wydajšc rozkaz rozstrzelania „Słowika” i jego ludzi z rkm. Podczas rozstrzeliwania jeden z wziętych do niewoli(...) uciekł. W międzyczasie „Zagłoba” zameldował mi, iż zbliżajš się Niemcy. Udałem się na rozpoznanie sam. Niemców nie było. Jednego z jeńców, Rosjanina zbiegłego z niemieckiej niewoli zwolniłem, jako niewinnego zbrodni, których dopuœcili się „Słowik i jego oddział. Reszta skazanych i rozstrzelanych to byli Polacy.(...)”[354].

Widzimy, więc, że rozstrzelanie GL-owców nastšpiło z ręcznego karabinu maszynowego. Nie ma ani słowa o œcinaniu toporem głów, czy jakiœ perfidnych mękach. „Zšb” przyznaje, że jeden ze skazanych uciekł, natomiast innego puœcił wolno, jako niewinnego przestępstw popełnionych przez GL-owców. I tutaj pojawia się nam przyczyna skazania komunistów na rozstrzelanie. M. J. Chodakiewicz pisze, że przyczynš była zdrada własnego kraju, a co za tym idzie przejœcie na stronę wroga[355]. Znaczyłoby to, że tylko z tego powodu zginęli. Jednak „Zšb” wyraŸnie wspomina o przyczynie w liczbie mnogiej („zbrodni, których dopuœcili się”), co może oznaczać, ze na tak surowy wyrok skumulowało się kilka czynników, nie tylko ten najcięższy zarzut. Z innych przekazów wiemy, że „Słowik” i jego ludzie byli ostrzegani przez NSZ, aby ukrócili działalnoœć rabunkowš i bandyckš. Poœrednio potwierdza to „Kuropatwa”, wspominajšc, iż w oddziale alkohol nie był czymœ obcym, natomiast nie wspominał, w jaki sposób zdobywano pienišdze na ten alkohol. Pamiętajmy jednak, że oddział „Słowika” składał się w dużej częœci z członków dawnej grupy „Liska” oraz „Jastrzębia” – czyli grup rabunkowych, zaœ na samym „Słowiku” spoczywała odpowiedzialnoœć za œmierć kilku osób. To w pewnym sensie uwiarygodnia przekazy mówišce o „nie-partyzanckim” zachowaniu się oddziału GL. Tu jednak pojawia się kolejne pytanie – dlaczego wypuœcił Rosjanina? Z pewnoœciš on, jako członek grupy, również trudnił się bandyctwem (jeœli wiadomoœci o tym procederze GL-owców przyjmiemy za prawdziwe), wobec czego NSZ-owcy nie puœcili by go wolno. Ta kwestia nie jest do końca wyjaœniona. „Zšb” wspomina także o składzie grupy, czyli jednym Rosjaninie i pozostałych – Polakach. Oczywiœcie „Zšb”, mimo że nie wymienił obecnych tam Żydów(a), miał prawo się pomylić. Zresztš mógł uznać ich za obywateli polskich, nie wspominajšc jednak nic o narodowoœci. Kolejnš spornš kwestiš jest Rosjanin – i jego uwolnienie. Chodzi tu prawdopodobnie o „Kolę”. Z komunistycznych przekazów wiemy, że „Kola”... uciekł z miejsca egzekucji[356]. Byłoby to prawdopodobne, jeœli przyjmiemy, że GL-owcy zostali skazani na œmierć nie tylko za zdradę stanu. W takim przypadku, „Kola” również zostałby skazany i podzieliłby los kompanów. Logiczne jest, więc, że w wyniku sprzyjajšcych okolicznoœci „Koli” udało się zbiec. Ponieważ kwestia uwolnienia „Koli” jest sporna, dzisiaj nie jesteœmy w stanie stwierdzić, czy „Kola” został uwolniony, czy też uciekł, choć skłonni jesteœmy uznać wersję ucieczki. Pewnym wytłumaczeniem surowego wyroku, była aprowizacyjna „wojna” pomiędzy komunistami a podziemiem niepodległoœciowym. Bardzo często komuniœci po prostu grabili chłopów, którzy pomagali niepodległoœciowcom, ci zaœ skarżyli się na to partyzantom. W tym przypadku „Zšb” chciał ukrócić zarówno samowolę komunistów, jak i takie praktyki. Sam „Zšb” przyznaje, że działał na rozkaz kpt. Stanisława Żochowskiego. Podczas odprawy w majštku gen. Boguckiego (p. Broniewskiego) pod Puławami w czerwcu/lipcu 1943 (oraz jeszcze w Warszawie) kpt. Żochowski podkreœlał i rozkazywał, ze obowišzkiem AS i „Zęba" jest zwalczanie band[357]. Zachował się jeszcze raport „Zęba” z akcji, datowany na 05.04.1944r., sporzšdzony na rozkaz przełożonych po scaleniu NSZ z AK:

„(...) Do oddziału dołšczyłem dopiero w dniu 24 lipca bowiem w między czasie trwała niemiecka akcja zmierzajšca do spacyfikowania terenów lubelskiego wobec szalejšcego tam bandytyzmu. Bandytyzm ten zagrażał przeważnie ludnoœci polskiej. [brak wyrazu: bandy?] składały się z Polaków przedwojennych i wojennych bandytów rabujšcych na własny rachunek oraz b. żołnierzy sowieckich, którzy z niewoli przechodzili do służby w wojsku niemieckim a następnie uciekali z broniš w ręku do lasu i trudnili się napadaniem przeważnie na ludnoœć polskš. Jednym z głównych zadań Akcji Specjalnej w ramach NSZ było zwalczanie tego bandytyzmu i ochrona ludnoœci polskiej i w tym celu jako pierwsze z organizacji wojskowych Narodowe Siły Zbrojne zaczęły tworzyć oddziałki leœne akcji specjalnej już na jesieni 1942r. O godz. 9-tej rano wysłałem w przypuszczalny rejon zakwaterowania grupy bandyckiej Szefa bezpieczeństwa mojego oddziału Zagłobę, który przed wstšpienie[m] do oddziału pełnił funkcję szefa egzekutywy z kpr. Morusem z oddziału [udali się] z zadaniem rozpoznania m.p. grupy bandyckiej, jej ubezpieczenia (liczebnoœci i sił _______* w miarę możliwoœci). Do godz. 11-tej Zagłoba nie powrócił wówczas zaalarmowałem oddział i dwoma drużynami pomaszerowałem w przypuszczalnym kierunku gdzie kwaterowała grupa bandycka. Po przemaszerowaniu około 2 km: dostrzegłem stojšcego na drodze leœnej wartownika grupy bandyckiej, obok którego stało jego 4-ch kolegów nie będšcych jak się okazało na służbie.

Poszedłem do nich. Za mnš posuwała się w ________* drużyna ogniomistrza Lamparta, która miała rozkaz zaatakowania obozu grupy bandyckiej od strony duchty leœnej. Druga drużyna ppor. Kreta miała za zadanie rozwiniecie się prostopadle do pierwszej drużyny. Rozbroiłem wartownika i jego kolegów i wszedłem w rejon obozu; jednoczeœnie rozwinęły się obie drużyny, wszedłem do namiotu herszta bandy każšc zebranym tam kilku ludziom podnieœć ręce do góry – jednoczeœnie obie moje drużyny wszedłszy w rejon obozu podały ten sam rozkaz reszcie bandy grożšc użyciem broni. Do obezwładnienia herszta i jego najbliższych współpracowników pomogli mi znajdujšcy się w namiocie moi ludzie wysłani poprzednio na wywiad tj. Zagłoba i Morus, którzy poprzednio zostali zatrzymani przez wartownika bandy i doprowadzeni do jej herszta. Po opanowaniu obozu wezwałem przebywajšcego czasowo w moim oddziale ppor. Cichego, oficera organizacyjnego powiatu Krasnik i poleciłem mu aby wraz z Zagłobš jako znajšcy dokładnie miejscowe stosunki przesłuchali wszystkich bandytów i po stwierdzeniu ich winy rozstrzelali ich z pomocš sekcji egzekucyjnej. Jak się okazało z przesłuchania herszta bandy był [to] przedwojenny bandyta ze wsi Łysków [Łysaków] nazwiskiem Skrzypek, poza tym pamiętam jeszcze nazwiska przedwojennych bandytów, którzy byli najbliższymi współpracownikami herszta bandy. Byli to Orlikowski i _______* byli bandyci, t. zw. wojenni, tzn. trudnišcy się rabunkiem i innych korzyœci. Z całoœci bandy liczšcej 30 ludzi, kazałem rozstrzelać 29, jednego rosjanina i jednego Polaka ułaskawiłem ze względu na wiek; jeden bandyta uciekł. Dowodem jak pożyteczna była akcja œwiadczš liczne podziękowania ludnoœci wiejskiej okolicznej _________* [za uwolnienie] jej od silnej bandy. Sekcja egzekucyjna wykonała wyroki przez rozstrzelanie: na bandzie zdobyłem _________* rkm., około __________* dużo zrabowanych uprzednio przez bandę przedmiotów z odzieży ludnoœci. Mniej więcej w połowie przeprowadzania dochodzenia i egzekucji przybył Komendant rejonowy NSZ pan Kania [kpr. Jan Kamiński], który rozpoznał wœród podsšdnych znanych dawniej i obecnie w okolicy bandytów.”[358].

Raport ten jest dla nas ważnym Ÿródłem wiedzy o tamtych wydarzeniach. Wiemy, że „Słowik” pochodził ze wsi Łysaków (bšdŸ Łychów). Gdyby prawdziwa była informacja druga, to jest ona o tyle istotna, że z Łychowa pochodził... „Cichy”, który zaczšł wykonywanie wyroku na GL-owcach, poczšwszy od „Słowika”. Gdyby faktycznie pochodzili z tej samej wsi, to jest niemożliwoœciš, aby się nie znali. To może potwierdzić, iż możliwy jest osobisty wštek w postępowaniu „Cichego”. Jaki, tego niestety możemy tylko dociekać. Wiemy też, że „Zšb” wiedział o bandyckim pochodzeniu częœci bandytów, co również może potwierdzać, iż wyrok był sumš przewinień, nie zaœ karš za zdradę. „Zšb również wspomina, że egzekucja przebiegała przynajmniej w dwóch częœciach, ponieważ w trakcie jej przeprowadzania przybył „pan Kania”. Ów kpr. Kamiński, może być wspomnianym przez „Kuropatwę” „policjantem z Kraœnika”, choć nazwisko się nie zgadza. Bardzo interesujšcy opis wydarzeń z tych interesujšcych nas dni, przedstawia Tadeusz Stolarz:

„(...) 6 sierpnia 1943r. pod Borów, pod bazę <kretowisko> skierowany został przez swe dowództwo oddział GL pod dowództwem <Słowika>.(...) oddział komunistyczny po dotarciu pod Borów w dniu 6 sierpnia 1943r., od razu nawišzał kontakt z d-cš NSZ rtm. Zub – Zdanowiczem ps. Zšb. Por. <Sep>, d-ca oddziału GL przekazał żšdanie podporzšdkowania się oddziału NSZ <Stepa> pod rozkazy GL i nadmienił z przyciskiem, że jego oddział jest gospodarzem terenu. Ponadto używał obraŸliwych słów, że służš <panom i endekom>. Rotm. <Zšb> ze spokojem wysłuchał wypowiedzi d-cy oddziału komunistycznego por. <Sępa> i przekazał mu nie wysiadajšc z bryczki, ze on teraz stawia następujšce żšdania, a mianowicie: wyznacza termin dwudniowy i aby oddział komunistyczny podporzšdkował się pod rozkazy NSZ, lub opuœcił teren, po czym odjechał, bowiem miał zaplanowanš akcję na lotników niemieckich, na drodze Goœcieradów - Annopol. 9 sierpnia 1943r. w godzinach rannych ze swymi ludŸmi dociera na teren <kretowiska> rotm. Ryszard Ławruszczuk, d-ca żandarmerii Obwodu NSZ i oficer wywiadu, z wiadomoœciš, że komuniœci w najbliższym czasie, zamierzajš zlikwidować oddział <Stepa> - tak głoszš okoliczni chłopi, bowiem endeki to <pańskie wojsko>. Oddział komunistyczny był oddalony od oddziału <Stepa>, w odległoœci około 2 km. W godz. przedpołudniowych z oddziału GL dociera łšcznik i przekazuje rotm. <Zębowi> karteczkę swego dowództwa z propozycjš odbycia spotkania i rozmowy. Jako warunek spotkania, <Sęp> wyznacza po 4 ludzi oraz miejsce i czas. Rotm. <Zšb> dobiera sobie: pchor. <Lamparta>, kpr. Jaworskiego oraz jeszcze jednego partyzanta. Jako broń biorš: 2 empi niemieckie oraz broń krótkš. Gdy dotarli do miejsca spotkania z <Sępem> i jego ludzi, zauważyli, że komunistów jest nie 4-ech, lecz 6-ciu, w tym jeden uzbrojony w rkm, stojšcy w pewnej odległoœci.(...) Po przywitaniu, odezwał się <Zšb> i zapytał? Czego sobie życzš i dlaczego nie opuœcili terenu, bowiem sš już o jeden dzień za długo? Na to usłyszał odpowiedŸ <Sępa> i zapytanie, czy już dobrowolnie przechodzš pod rozkazy GL. rotm. <Zšb> nie wytrzymał i wygłosił krótkš mowę, w której przypomniał ujawniony mord oficerów polskich w Katyniu oraz, że służš takiemu samemu wrogowi Polski, jaki jest okupant niemiecki, nazywajšc ich zdrajcami Ojczyzny. Ta wypowiedŸ rotm. Zęba, wywołała ironiczny uœmiech u <Sępa> i <Słowika>, zaœ erkaemista znacznie się przybliżył, trzymajšc rkm w pozycji na pas. Znów głos zabiera <Sęp>, podkreœlajšc z naciskiem, że jeœli ludzie <Stepa> nie podporzšdkujš się, to weŸmie ich siłš. Jego interesuje głównie ich broń. Usłyszawszy tš wypowiedŸ rotm. <Zšb> działa natychmiast. Błyskawicznie rozbrajajš z pchor. <Lampartem> <Sępa> i <Słowika>, zaœ kpr. Jaworski z empi nie pozwolił z pasa zdjšć rkm-u gwardziœcie, a za kilkanaœcie sekund, rkm był już w jego posiadaniu. Pozostali gwardziœci posłusznie pozwalajš się rozbroić. Rotm. <Zšb> jako prawnik przeprowadza krótkie dochodzenie, które w całej rozcišgłoœci uzasadnia prawdziwoœć informacji rotm. <Zagłoby>. Krótka formuła: za zdradę Ojczyzny – kula w łeb. Wœród rozbrojonych gwardzistów znalazł się Rosjanin zbiegły z niewoli niemieckiej, którego <Zšb> poleca puœcić wolno. W tym czasie udanej ucieczki dokonuje gwardzista <Kuropatwa>. Strzały słyszane w obozie gwardzistów, gdzie byli <Stanis> i <Bohun> spowodowały dezorientację. Gwardziœci byli pewni, że zostało zlikwidowane dowództwo endeków i nawet nie zachowali odpowiedniej ostrożnoœci, co z powodzeniem wykorzystali <Znicz> i <Zagłoba>. <Znicz> mœcił się za chłopców zamordowanych w Gizówce, zaœ <Zagłoba> za rodzinę i kolegów zamordowanych przez bojówki komunistyczne na Ukrainie.(...)”[359]. Informacje te, niestety, nie można ich już sprawdzić, sš dla nas o tyle cenne, że pochodzš od żony „Zęba”, oraz od miejscowych komunistów, którzy w większoœci już nie żyjš.

Wersja NSZ-owska różni się zdecydowanie od wersji komunistycznej. Przede wszystkim wszędzie spotykamy informacje mówišce o bandyckiej profesji GL-owców. Często pojawia się tez wiadomoœć o prowokacyjnym zachowaniu się GL-owców, czy też dowództwa oddziału. Mamy też informacje o sšdzie dokonanym na ludziach „Słowika”, których to sšdzili „Cichy” i „Zagłoba”. NSZ-owcy zdobyli obóz prawie bez jednego wystrzału, co może potwierdzać tezę o nie karnoœci oddziału. Następnie odbyto sšd, po którym prawie cały oddział został rozstrzelany. Jedynie liczby rozstrzelanych sš różne, co nie zmniejsza wiarygodnoœci przekazów NSZ-owców.

 

2.4   W jaki sposób zabito GL- owców.

 

Na to pytanie przez szereg lat padało kilka odpowiedzi. Ale jedna z nich łšczyła pozostałe. W większoœci przekazów komunistycznych GL-owcy zginęli... poprzez œcięcie toporem! Motyw œcięcia toporem komunistów pod Borowem, występuje w literaturze prawie od poczštku. Ten rodzaj œmierci GL-owców podaje w swoich wspomnieniach „Rysiek”:

„(...) W sierpniu pojechali nasi na konferencję do Borowa a ci [NSZ] ich okršżyli, rozbroili, porozbierali do naga po czym kładli pojedyńczo na pniaku i ucinali głowy toporem. Tak œcięli 25 a 3 zaczęło uciekać z których złapano jednego i zabito.(...)[360].

Również inne Ÿródła komunistyczne mówiš o œcinaniu toporem[361]. Przeczy temu opublikowane zdjęcie, ukazujšce podobno zabitych pod Borowem GL-owców. Widzimy tam wyraŸnie, że żaden z nich nie jest pozbawiony głowy, czy też ršk, co podajš niektóre Ÿródła komunistyczne. 3 ludzi, których widzimy na zdjęciu z pewnoœciš nie zostało œciętych toporem, lecz zostało zastrzelonych, co wyraŸnie widać[362]. Jeszcze dziwniejsze rzeczy sš wypisywane o œmierci „Słowika” – jakoby został on wzięty „żywy na Kielecczyznę i dopiero gdzieœ tam pozbawiony życia”[363].

Zupełnie inaczej wykonanie wyroku przedstawiajš Ÿródła NSZ, w tym uczestnicy opisywanych wydarzeń, choć niektóre z podanych informacji pojawiajš się i u komunistów. Otóż po zajęciu obozu atmosfera tam panujšca była bardzo napięta. GL-owcy rozebrani zostali do bielizny oraz zwišzani sznurami. Następnie rozpoczęło się przesłuchanie, po którym odbyła się krótka narad sšdu polowego NSZ. Prawdopodobnie wówczas odczytano im wyrok, który skazywał ich na œmierć. Również wtedy, wywołano „Kolę”, i oznajmiajšc, że nie jest on winien zdrady – puszczono wolno[364]. Nie do końca jednak wiemy, w jaki sposób wykonano egzekucję. Jak podaje „Zšb”, na skutek meldunku o zbliżaniu się Niemców, na jakiœ bliżej nieokreœlony, ale krótki, czas oddalił się z obozu. Prawdopodobnie wówczas rozpoczęto wykonywanie wyroku sadu polowego. Nie wiemy do końca, w jakich okolicznoœciach zaczęto rozstrzeliwać jeńców. Jak mówiš przekazy NSZ, egzekucję zaczęło dwóch NSZ-owców: „Cichy” (Wacław Piotrowski) oraz „Zagłoba” (Ryszard Ławruszczuk). Potwierdza to Komendant BCH z Trzydnika:

„Mylš się ci, którzy twierdzš, że to był rozkaz „Zęba”, który nie był nawet dowódcš oddziału. To była inicjatywa „Cichego” i obaj z „Zagłobš” rozstrzeliwali. Nienawiœć do komunistów i pragnienie zemsty za poległych kolegów powodowały nim.”[365] Istnieje także ewentualnoœć, że „Zagłoba” nie brał udziału w egzekucji, ponieważ, jak wiemy, wczeœniej „udał się na czujkę”[366].

Możliwe jest jednak, że „Zagłoba” po oznajmieniu „Zębowi” o nadchodzšcych Niemcach, nie udał się powtórnie na zwiady, lecz strzelał wspólnie z „Cichym”[367]. Jeden z uczestników – „Kret” (Kazimierz Poray – Wybranowski) wspomina, iż kilku lub kilkunastu komunistów rozstrzelał pluton egzekucyjny, do którego prawdopodobnie należeli: st. strzelec „Słowik”, „Pilot”, „Stryj” oraz kpr. „Mirski”[368]. Innš osobš, która mogła brać udział w plutonie egzekucyjnym jest Wacław Gugała z Borowa[369] bšdŸ/i Flis Wojciech „Wir” ”Wujo”[370] bšdŸ/i Pidek Kazimierz[371]. Nie wspomina nic jednak o rozkazie rozstrzelania osšdzonych[372]. Być może w egzekucji brali udział, także okoliczni chłopi. Wspomina o tym sprawozdawca wywiadu GL Stanisława Sowińska „Barbara”:

„(...) W wymordowaniu oddziału im. Kilińskiego podobno częœciowo brali udział i chłopi podbuntowani przez rzšdowców.(...)”.[373] Ewentualnoœć taka, która dzisiaj nie można już zweryfikować istnieje. Jest wielce prawdopodobne, że uczestniczyli oni w rozpoznawaniu tych członków oddziału GL, których „znali” z rabunków oraz w rozpoznawaniu rzeczy zrabowanych przez gwardzistów. Poœrednio wynika to z raportu mjr „Zęba”.

Nie wiemy też czy rozstrzelano ich na miejscu, czy też jak mówiš niektóre Ÿródła komunistyczne, częœć została wyprowadzona poza miejsce przebywania, a tylko częœć, chociaż większa, zginęła na terenie obozowiska[374]. Mimo zapadłego wyroku – egzekucję rozpoczęto bez zgody nieobecnego „Zęba”, chociaż zarówno „Cichy” jak i „Zagłoba”, jako oficerowie egzekutywy Komendy Powiatowej NSZ, nie podlegali „Zębowi”. Jak wyglšdała egzekucja tego niestety nie wiemy. Prawdopodobnie rozstrzeliwanie rozpoczęto od oficerów GL z oddziału „Słowika”, których wyprowadzono kilkadziesišt metrów poza obóz GL-owców. Prawdopodobnie też wówczas widzšc, co się dzieje, częœć GL-owców zaczęła uciekać (przypomnijmy uciekło 4 GL-owców oraz miejscowy chłop), być może także zaczęli się bronić. Wtedy też, najprawdopodobniej otworzono do uciekajšcych ogień z rkmu(ów)[375], a strzelała już raczej większoœć NSZ-owców. Tu może nas dziwić, że partyzanci NSZ nigdy wczeœniej nie wykonujšcy takiej akcji, strzelali do uciekajšcych GL-owców. Jedynym racjonalnym wytłumaczeniem jest to, że w grupie „Słowika” byli dawni uczestnicy grup rabunkowych. Być może rozpoznanie ich „ułatwiło” wykonanie egzekucji. Łatwiej, bowiem strzela się do osoby, do której ma się żal, czy którš się nienawidzi niż do osoby nieznanej. Takimi ludŸmi byli na pewno dawni członkowie grup rabunkowych, którzy z jednej strony budzili strach, a z drugiej – nienawiœć wœród ludnoœci cywilnej. Poœród oddziału „Zęba”, było wielu krewnych czy też znajomych pomordowanych bšdŸ ograbionych przez „Liska”, lub przez inne oddziały GL[376]. Dopiero po wykonaniu egzekucji i opadnięciu emocji, NSZ-owcy mogli stwierdzić, co się wydarzyło. Wszystko to działo się w raczej niedużym odstępie czasu. Gdy „Zšb” wrócił, z fałszywego jak się okazało alarmu, mógł jedynie stwierdzić, że jego podwładni, choć nie wszyscy, samowolnie wykonali wyrok sšdu polowego. Nie wiemy, czy wszyscy zginęli na miejscu, choć znajšc siłę rkmu trudno myœleć, że ktoœ przeżył. Nigdzie też nie mamy informacji, jakoby z egzekucji ktoœ ocalał i wówczas go wypuszczono lub dobito. Ze Ÿródeł komunistycznych wynika, że NSZ-owcy zdobyli na GL-owcach: 3 rkmy, 1 automat, 22 sztuki broni długiej, 4 sztuki broni krótkiej oraz 2500 sztuk amunicji.[377]

Zebrane informacje skłaniajš do zadania kilku pytań. Po pierwsze, w jakich okolicznoœciach na wolnoœci znaleŸli się „Kuropatwa”, „Adaœ”, „Pokrzywa”, „Kola”[378]; po drugie, kto dokładnie rozstrzeliwał; po trzecie, w jakich okolicznoœciach rozpoczęto egzekucję GL-owców. Na te pytania nie znamy dzisiaj dokładnej odpowiedzi. Natomiast możemy odnaleŸć przyczyny samowolnego wykonania wyroku przez „Cichego” (on na pewno brał udział w likwidacji komunistów). Przyczyny te były złożone. Po pierwsze, w oddziale „Słowika” znajdowało się kilku członków grupy „Liska”, którzy jak wiemy, dwukrotnie nachodzili dom rodzinny „Cichego” i poprzez groŸby oraz bicie, żšdali od niego wydania broni. Również dziełem „Liskowców”, było spalenie domu rodziców „Cichego”. Mamy, więc tutaj motyw osobistej zemsty. Z drugiej zaœ strony, owi „Liskowcy” byli pospolitymi przestępcami, a „Cichy” jako oficer podziemia niepodległoœciowego wykonywał tylko rozkazy dowódców (zarówno AK, choć im nie podlegał, jaki NSZ), mówišce o likwidowaniu grup rabunkowych, które przypomnijmy były plagš w okupowanej Polsce. Ponieważ wczeœniej zapadł wyrok skazujšcy, dlatego „Cichy” jako wykonawca nie podlega karze, ze względu na wykonanie wyroku sšdu. Kwestiš spornš jest jedynie legalnoœć owego sšdu, ale o tym poniżej. Innym motywem takiego postępowania „Cichego” były na pewno wydarzenia ostatnich dni, tzn. zamordowanie przez komunistów kilkunastu NSZ-owców. Być może w ten sposób chciał w ten sposób wymierzyć sprawiedliwoœć (jeœli ci sprawcy znajdowali się w oddziale GL „Słowika”, o czym nie wiemy), bšdŸ miała to być krwawa odpowiedŸ na likwidowanie członków podziemia niepodległoœciowego. Możliwe jest też, że „Cichy” miał jakieœ zadawnione porachunki ze „Słowikiem” (którego podobno rozstrzelał na samym poczštku), a przypomnijmy, iż „Słowik” należał kiedyœ do AK bšdŸ do NSZ. Nie wykluczone, więc, że obydwa się znali i zaszły między nimi jakieœ nieporozumienia. Możliwe jest także, że „Cichy” nie mógł „Słowikowi” darować zdrady. Te dwie ostatnie hipotezy nie sš jednak sprawdzone.

 

2.5  Legalnoœć postępowania „Zęba” [379]

 

W II rozdziale przytoczone zostały artykuły zarówno Konstytucji RP jak i Kodeksu Karnego, które wyraŸnie mówiły, że GL-owcy dopuœcili się zdrady stanu. Przypomnijmy, że komuniœci głosili „zmianę” polskiej granicy wschodniej, oddajšc Kresy Wschodnie Sowietom. Przypomnijmy, że groziła za to kara więzienia od 10 lat aż po karę œmierci włšcznie (art. 93 § 1). Komuniœci łamali także paragraf 2 tego samego artykułu, mówišcy o zmianie przemocš ustroju państwa. Kara za to przewinienie wynosiła od 10 lat, aż do dożywocia włšcznie. Kolejne przestępstwo dokonane przez komunistów, w tym oddział „Słowika”, który uznawał zwierzchnictwo GL, wynikało z art. 100 § 1 mówišcego o działaniu na korzyœć nieprzyjaciela. W tym przypadku sprawa już nie jest tak jasna do rozstrzygnięcia. Wiemy, że częœć, chociaż nie wiemy dokładnie, jaka członków oddziału „Słowika” trudniła się rabunkami i bandyctwem, ograbiajšc w ten sposób mieszkańców. Było to z pewnoœciš działanie na korzyœć nieprzyjaciela, bowiem Niemcy nie uznawali usprawiedliwień chłopów, którzy mówili, że ich ograbiono. Poza tym częœć GL-owców brała udział w mordowaniu członków podziemia niepodległoœciowego, zarówno z AK jak i NSZ. Tutaj mamy już wyraŸnie działanie na korzyœć nieprzyjaciela. Za złamanie tego artykułu groziła kara więzienia od 10 lat do dożywocia. Musimy sobie jednak zdawać sprawę, że w czasie wojny wszystkie konsekwencje łamania prawa były surowiej przestrzegane, choćby z jednego powodu – nie można było nikogo wsadzić do więzienia. Należy także pamiętać, że „Zšb” działał zgodnie z wytycznymi płk. Ignacego Oziewicza – dowódcy NSZ, z dnia 01.12.1942r.:

„(...) Na terenach band uzbrojonych napady kontrdywersyjne, które zlikwidujš bandy i zdobędš broń, amunicję, radio – aparaty itp. Członków band rozstrzeliwać, gdyż sš albo elementem nasłanym przez wroga, albo działajš, jak bandyci miejscowi przeciw życiu i mieniu Polaków, o których nie dbajš okupanci.(...)”[380].

Widzimy, że rozkaz traktował grupy rabunkowe w sposób podobny jak art. 100 § 1. Trzeba także pamiętać, że w czasie wojny bardzo surowo traktowano osoby zajmujšce się rabunkami i napadami na polskš ludnoœć. Tutaj warte sš przypomnienia rozkazy zarówno KG AK jak i Dowódcy NSZ. Poza tym, że NSZ powołały Akcję Specjalnš m.in. w celu ochrony ludnoœci polskiej przed nasilajšcym się bandytyzmem oraz w celu likwidacji partyzantki komunistycznej, zresztš bardzo często trudnišcej się bandytyzmem. Pamiętajmy, że „Zšb” był dowódcš AS w Okręgu lubelskim. Możemy, więc domniemywać, że doskonale wiedział, co wchodziło w zakres jego obowišzków. Tutaj znowu pojawia się problem, czy NSZ mogło legalnie sšdzić i wykonywać egzekucje, skoro tylko AK było „legalnš” armiš Polski Podziemnej. Dowódcy AK mogli prawnie przeprowadzać tego typu operacje. Takiej możliwoœci prawnej nie mieli dowódcy NSZ[381]. W tym przypadku „Zšb” mógł działać w samoobronie, ponieważ nie wiemy dokładnie, jaki cel miał o przybycie oddziału „Słowika”. „Zšb” miał prawo obawiać się o los swoich ludzi, majšc w pamięci nie dawne wydarzenia. Być może jakieœ znaczenie odegrało nasilenie się publikacji antykomunistycznych w prasie podziemnej[382], choć miało ono raczej charakter drugorzędny. Pamiętajmy, iż prasa podziemna rzadko docierała do Borowa. Poza tym, podczas wojny trudno szukać sprawiedliwoœci u uprawnionych funkcjonariuszy, jeœli nawet nie wiemy gdzie oni się znajdujš. W Borowie nie było wówczas żadnej osoby, która mogłaby egzekwować prawo. Wiemy, że dopiero 7 sierpnia 1943r. wyszedł rozkaz Komendanta Okręgu Lublin mjr. Kazimierza Tumidajskiego „Marcin” o powołaniu Cywilnych i Wojskowych Sšdów Specjalnych w Okręgu.[383] W takim przypadku zdarza się, że osoby cywilne biorš sprawy w swoje ręce. Przypomnijmy, że „Zšb” był jednym z cichociemnych, przedwojennym żołnierzem Wojska Polskiego, dlatego w pierwszym rzędzie na nim spoczywała odpowiedzialnoœć za ludnoœć miejscowš. Wiemy również, że NSZ-owcy byli uznawani za żołnierzy Polski Podziemnej „jeszcze nie podporzšdkowanych”, a co za tym idzie mieli być „traktowani jak przyszli towarzysze broni”[384]. Również z rozkazu „Bora” wynika[385], że członkowie NSZ byli żołnierzami Polski Podziemnej z tym, iż nie byli oni scaleni z AK. Pamiętajmy jednak, że prawie cały czas toczono rozmowy scaleniowe pomiędzy AK i NSZ. Jednak jak słusznie zauważa St. Żochowski „Zšb” pełnił funkcję egzekutora praw na ochotnika. Ponieważ w okolicy nie było odpowiedniego przedstawiciela AK „Zšb” jako najstarszy stopniem zdecydował o przeprowadzeniu akcji.[386] Widzimy, więc, że „Zšb” miał prawo zareagować w stosunku do osób, które tego prawa nie przestrzegały. Wštpliwoœci pojawiajš się, gdy spytamy, dlaczego wyrok zamierzano wykonać na wszystkich? Czy wszyscy z tego oddziału byli jednakowo winni? Wiemy, że tylko oficerowie GL wiedzieli, choć nie wiemy jak dużo, o prawdziwym obliczu partyzantki komunistycznej. Takiej œwiadomoœci nie mieli szeregowi członkowie oddziału GL. Dlatego dziwi fakt pocišgnięcia wszystkich do odpowiedzialnoœci zbiorowej, bowiem nie wszyscy GL-owcy zdawali sobie sprawę z celów komunistów, dla wielu ważne było to, aby walczyć z wrogiem oraz pomœcić poległych i pomordowanych, nieraz z własnych rodzin. Nie zapominajmy, że większa częœć oddziału GL to byli chłopi, którzy nie orientowali się w polityce. Jedynym wytłumaczeniem tego faktu może być wczeœniejsza sugestia, iż zdrada nie była jedynym przestępstwem, za który sšdzono oddział „Słowika”, a w grę mógł wchodzić bandytyzm. Poza tym, jak ustaliliœmy, wyrok zaczęto wykonywać bez udziału „Zęba”, zaœ póŸniej, w wyniku nie jasnych okolicznoœci, rozstrzelano pozostałych członków oddziału GL (prawdopodobnie także bez udziału „Zęba”). Wobec tego, nie jesteœmy pewni, czy rozstrzelanie nie było czasem nieszczęœliwym zbiegiem okolicznoœci. Nie jesteœmy też pewni, czy wszyscy skazani na œmierć faktycznie mieli zginšć, nie ma, bowiem żadnych dokumentów mówišcych na ten temat. Trochę mniej problematyczna jest sprawa odpowiedzialnoœci „Zęba” za to, co się stało. Z jednej strony, „Zšb” był dowódcš oddziału i odpowiadał za każdego żołnierza a także za to, co czynił. Widzimy, że teoretycznie „Zšb” jest w pełni odpowiedzialny za rozstrzelanie oddziału. Jest jednak pewne ale. Wiemy, że wykonanie wyroku rozpoczšł „Cichy”, oraz prawdopodobnie „Zagłoba”. Oni obydwaj nie podlegali „Zębowi”, dlatego też duża częœć odpowiedzialnoœci, spoczywa właœnie na nich. Do rozpatrzenia pozostaje także moralny punkt widzenia tejże sprawy, ale ta kwestia nie należy do zadań niniejszej pracy.

Do wyjaœnienia pozostaje jeszcze jedna kwestia – co się stało z oddziałem „Zęba” po wydarzeniach pod Borowem? Otóż, jak podaje M. J. Chodakiewicz, jeszcze tego samego dnia oddział wyruszył w stronę Janowa Lubelskiego, gdzie przeprowadził nieudanš zasadzkę na konfidenta Gestapo[387]. Również w tym czasie do oddziału „Zęba”, dołšczył oddział NOW „Ojca Jana”[388]. Nie prawdš więc jest teza, jakoby NSZ-owcy przebywali w miejscu egzekucji jeszcze przez „7 dni, ostrzeliwujšc” przybyłych po ciała GL-owców. Z danych GL wynika, że oddział „Zęba” zdobył na oddziale „Słowika” 3 rkmy, 1 automat, 22 sztuki długiej i 4 krótkiej broni oraz 2500 sztuk amunicji[389]. 

 

2.6   Rejestr rozstrzelanych GL- owców.

 

            Pomimo, że minęło już ponad 50 lat to dalej nie jesteœmy w stanie stwierdzić, z imienia i nazwiska, kto zginšł, nie wiemy nawet ile osób zginęło (prawdopodobnie było to 27 osób, choć niektóre dokumenty komunistyczne mówiš nawet o 24 osobach[390]). Do dzisiaj kilka pseudonimów pozostaje nieznanych. Wynika to przede wszystkim z tego, że oddział nie posiadał (???) archiwum, w którym znajdywałyby się jakiekolwiek dane o tym oddziale. Wszystkie informacje o grupie „Słowika” spisane zostały po 09.08.1943r., nieraz kilka lat po wojnie. Dlatego trudno orzec o ich prawdziwoœci. W miarę wiarygodne dane znajdziemy w „niekompletnej” liœcie sporzšdzonej przez Aleksandra Szymańskiego „Ali”[391]. Zastrzeżenia budzi wiek podany przez „Alego”, który sugeruje, jakoby sam oddział składał się z bardzo młodych ludzi[392]. Dane tych osób umieszczone zostały na pomniku w miejscu opisywanych wydarzeń, a uzupełnione z innych Ÿródeł:

1.      Stefan Skrzypek „Słowik”, lat 31, kapral/por. GL, dowódca oddziału, pochodził z Łysakowa – Kolonii Łysaków (bšdŸ, co mało prawdopodobne z Łychowa), syn małorolnego chłopa, w przeszłoœci należał do NSZ, bšdŸ (i) do ZWZ – AK[393];

2.      Władysław (Stanisław) Głuchowski „Stanis”„Hiszpan”, lat 34 (ur. 1909r.), pochodził z Poznańskiego, były członek KPP, komisarz do spraw polityczno-wychowawczych („instruktor szkoleniowy”) w oddziale im. Kilińskiego, prowadził zajęcia polityczno – wychowawcze; niewykluczone, choć mało prawdopodobne, że to on pełnił rolę zastępcy dowódcy oddziału[394];

3.      Wacław Dobosz „Sęp”, lat 32, kapitan, były członek KPP, pochodził z powiatu Opole Lubelskie, z zawodu szewc (stolarz?), „organizator i aktywny działacz PPR i GL na terenie puławskiego”, członek Komitetu Powiatowego PPR w oddziale pełnił rolę obserwatora ze sztabu Obwodu Lubelskiego GL, a zarazem komisarza d.s. polityczno – wychowawczych (taka samš funkcję pełnił w oddziale „Orła”), być może pełnił także rolę zastępcy dowódcy oddziału[395];

4.      Stanisław (Stefan) Marzycki „Serce”, lat 19(?), pochodził z Wierzbicy lub z miejscowoœci Wierzba, pow. Kraœnik, pochodził z rodziny chłopskiej, posiadał obywatelstwo amerykańskie, wybuch wojny zastał go w Polsce, z tego powodu został, wiosnš 1943r. wstšpił do GL, walczšc w oddziale „Jastrzębia”[396];

5.      Józef Zbigniew Gronczewski „Zbyszek” „Lew”, lat 19, pochodził z Bieżunia, pow. Sierpc, wysiedlony do Grabówki, pow. Kraœnik, członek PPR od 1942r., należał do oddziału GL „Jastrzębia”, GL. im T. Koœciuszki oraz GL im. J. Dšbrowskiego[397];

6.      Kazimierz Kaczmarski, lat 20, pochodził z Dzierzkowic, pow. Kraœnik, przed wojnš był wiejskim listonoszem, członek PPR i GL od wiosny 1942r., należał do oddziału „Przepiórki” [398];

7.      Jankiel Bolek z Rzeczycy, pow. Kraœnik, prawdziwe dane to Jakub (Bolesław, Jakób,  Jankiel) Frajtag (Frajtak), „Bolek” „Bolesz”, lat 19 (ur. 1923r.), z pochodzenia był Żydem, z zawodu krawcem, wstšpił na ochotnika do oddziału GL Grzegorza Korczyńskiego 26.08.1942r., następnie przeniesiony do oddziału do GL „Przepiórki , a póŸniej do GL „Orła”[399];

8.      Marian Burak z Wólki Szczeckiej, pow. Kraœnik[400];

9.      Stanisław Mostršg z Wólki Szczeckiej, pow. Kraœnik[401];

10.  Tadeusz Mozgawa „Tomasz” z Wólki Szczeckiej, pow. Kraœnik[402];

11.  Eugeniusz Orlikowski „Baryła” z Opoki (Kosina?), pow. Kraœnik, lat 37, brat (choć istniejš przekazy, że...ojciec) Zenona[403];

12.  Zygmunt Sydo z Liœnika Dużego, pow. Kraœnik[404];

13.  Czesław Barański, lat 21 – ur. 02.10.1921r. we wsi Budki, mieszkał w Kolonii Trzydnik, pow. Kraœnik, od jesieni 1942r. członek PPR i GL[405];

14.  Aleksander Dęga z Budek, pow. Kraœnik[406];

15.  Bronisław Drewniak, lat 28 (ur. 1916r.), z Budek (Budki), pow. Kraœnik, syn małorolnego chłopa, członek PPR od lata 1942r. wiosnš 1943r. wstšpił do oddziału GL „Orła”[407];

16.  Tadeusz Kiełbiński bšdŸ Kiełbasiński, lat 19, ze wsi Boiska, pow. Kraœnik[408];

17.  Bolesław Głuszec bšdŸ Głuszcz „Borys”, s. Jana, lat 21 (22 – ur. w 1921r.?), z Natolina pow. Kraœnik, pracował jako robotnik folwarczny, należał do oddziału „Grzegorza” oraz „Siemiona”[409];

18.  Henryk Serafin (Sarafin), lat 24, ze Stasina pow. Kraœnik[410];

19.  Tomasz Serafin (Sarafin), lat 27,  ze Stasina pow. Kraœnik[411];

20.  Stefan Adryańczyk „Bohun” z Łodzi, lat 26 (lub 28 – domniemana data ur. 17.08.1915), od 1931r. przebywał we Francji pracujšc w kopalniach, uczestnik wojny domowej w Hiszpanii, następnie ewakuowany do Francji, skšd przerzucony został przez NKWD do Polski, aby wspomóc komunistyczny ruch oporu, wstšpił do PPR i GL; pełnił rolę szefa sztabu w oddziale im. Kilińskiego[412];

21.  Józef Ul „Sor” lat 40, z Popowa pow. Kraœnik[413];

22.  Mazurek z Liœnika pow. Kraœnik[414];

23.  Władysław Kolano z Budek, pow. Kraœnik[415];

24.  NN „Szczypior”, lat 19, z Liœnika, pow. Kraœnik[416];

25.  NN „Wiewiórka”, lat 20; z Księży Rzeczyckiej [chyba Rzeczycy Księżej], pow. Kraœnik, prawdopodobnie nazwisko tej osoby to Majewski[417];

26.  Zenon Orlikowski, lat 30, brat Zenona, pochodził z Opoki ( Kosina? )pow. Kraœnik[418];

27.  Rosjanin NN (Borys Bolesław???, Mikołaj Astawiew???), „Księga...” podaje, że jest nim Nikołaj Astawiew „Kola”, który uciekł zniewoli niemieckiej i wiosnš 1943r. wstšpił do GL, należał do oddziału „Siemiona”[419].

Dane te sš nie tylko niepełne, ale i wkradł się w nie błšd. Otóż pod numerem 20 widniał pseudonim Władysława Głuchowskiego „Stanis”[420]. W ten sposób nie tylko zwiększono liczbę zabitych, ale i pochowano dwa razy te samš osobę. Nie znamy także osoby bšdŸ osób, które prawdopodobnie poległy, a nie sš podane w liœcie „Alego”. Być może takš osobš jest druga osoba pochodzenia żydowskiego Jankiel Topki[421]. Jednakże wg W. Czyżewskiego - Topki to przezwisko siostry Jakuba (Jankiela) Frajtaga, która wojnę przeżyła[422]. Sš jednak poszlaki wskazujšce, że w oddziale „Jastrzębia” były 4 osoby narodowoœci żydowskiej, i być może częœć z nich przeszła do oddziału „Słowika”[423]. Być może osobš, która zginęła a nie figuruje na liœcie, jest Jan Taboraza (Toboraza) z Wierzbicy[424]. Inna osobš, która mogła zginšć był Mikołaj Astawiew „Kola” „Kolka” – jeniec radziecki zbiegły z niewoli hitlerowskiej, który następnie wstšpił do oddziału partyzanckiego GL[425]. Sprzeczne informacje znajdziemy we wspomnieniach „Przepiórki”. Otóż, znajdujemy tam informację, że z egzekucji uciekł, wspomniany już wczeœniej „Kola”, czyli... Mikołaj (Nikołaj) Leszczenko. Był on żołnierzem Armii Czerwonej, następnie zbiegł z niewoli niemieckiej i wstšpił wiosnš 1942r. do GL, do oddziału „Jastrzębia”, następnie należał do oddziału „Grzegorza”[426]. Zachodzi tu duże podobieństwo nie tylko pseudonimów, ale i imion. Najprawdopodobniej jednak Mikołaj Astawiew i Mikołaj Leszczenko to ta sama osoba noszšca pseudonim „Kola”[427]. Zachodzi jeszcze możliwoœć, że nie znamy personaliów tej zabitej osoby. Innš ewentualnoœciš jest to, że nie było żadnej innej osoby a NSZ-wocy rozstrzelali tylko tych wyżej wymienionych. Z tego wypływa wniosek, że zginęło 27 osób. Istnieje jednak duże prawdopodobieństwo, że spoœród osób umieszczonych na liœcie jedna przeżyła będšc owym tajemniczym „informatorem”. Może nim być bšdŸ „Słowik” bšdŸ Józef Ul. Wobec tego nie jesteœmy w stanie stwierdzić ile dokładnie osób zginęło.

Spore wštpliwoœci pojawiajš się nam przy rozpatrywaniu kwestii ucieczki kilku GL-owców z miejsca egzekucji. Ponieważ Ÿródła nie sš zgodne co do sposobu ocalenia GL-owców, wobec tego nie możemy z całš pewnoœciš stwierdzić jak ucieczka faktycznie wyglšdała. Nie możemy także dokładnie stwierdzić: kto uciekł a kto został zwolniony. Na podstawie zachowanych Ÿródeł należy jednak dodać, że fakt ucieczki nie ulega wštpliwoœci natomiast nie można okreœlić skali tego wydarzenia. ródła komunistyczne mówiš, że 4 osobom udało się uciec: „Kuropatwie”, „Adasiowi”, Mikołajowi Leszczence „Kola”– jeńcowi radzieckiemu, który zbiegł z niewoli niemieckiej oraz „Pokrzywie”[428]. Niestety dane te sš na tyle niedokładne, że wœród ocalonych poprzez ucieczkę wymieniajš 4 osoby, przechodzšc zaœ do nazwisk to podajš... 5 osób: „Kolę”, „Adasia”, „Kuropatwę”, „Pokrzywę” oraz jednego z chłopów, który przebywał w obozie GL-owców. Autor podaje jeszcze informację, jakoby po rozstrzelaniu GL-owców, gestapo w Kraœniku „otrzymało meldunek o dokonanym mordzie”, o którym przyjechali na miejsce zdarzeń, „razem z sierżantem policji granatowej Dybowskim”[429]. Następnie kilku rolników z Wólki Szczeckiej „odkopało mogiłę pomordowanych” a gestapowcy przeliczyli „pomordowane ofiary. Było ich 29. Po czym zasypano grób”. „W ten sposób potwierdziła się prawdziwoœć meldunku <Zyba>[?], że zamordowano 30 gwardzistów (w tym 4 miejscowych chłopów), ale jedynie zwłoki Tomasza Mozgawy zostały zabrane przez jego żonę i pochowane na cmentarzu parafialnym”[430]. Te wiadomoœci, także różniš się od pozostałych wersji komunistycznych. Autor albo pomylił pseudonim „Koli” z zastrzelonym podobno Rosjaninem, albo w oddziale były dwie osoby o pseudonimie „Kola”, co jest jednak mało prawdopodobne, bowiem nikt inny nie pisze, jakoby w oddziale były 2 osoby o tym samym pseudonimie. Poza tym autor wyraŸnie mówi, iż GL-owcy zostali pochowani od razu, a nie dopiero po kilku dniach. Po raz kolejny mamy także innš liczbę rozstrzelanych GL-owców – 30. Autor także nic nie wspomina o tym, że uciekła jeszcze jedna osoba. Przede wszystkim autor nie potrafi wymienić wszystkich, którzy zginęli, a to osłabia wartoœć podanych danych liczbowych. Można by rzec, że przekreœla wyliczenia autora. Podsumowujšc wiemy, że ocalało 4 GL-owców: „Adaœ”, „Pokrzywa”, „Kuropatwa”, „Kola” oraz jeden z okolicznych chłopów, który nie należał do oddziału. Tak, więc mamy pewnoœć, że ocalało 5 osób. Niestety nie jesteœmy w stanie dokładnie stwierdzić, w jakich okolicznoœciach owi GL-owcy uciekli, gdyż Ÿródła sš na ten temat sprzeczne.

Wracajšc do liczby zabitych wiemy, że oddział „Słowika” po przybyciu w lasy borowskie liczył 28 osób. Do niego dołšczyło 4 chłopów, wobec tego w dniu 9 sierpnia w obozowisku GL-owców przebywały 32 osoby. Ponieważ ocalało 5 osób to liczba zabitych nie przekracza 27 osób. Jeœli jeszcze uwzględnimy ocalałego „informatora” to mamy 26 osób, które zginęły pod Borowem. Przypuszczalnie, więc liczba rozstrzelanych to 27 bšdŸ 26 osób z sugestiš autora na tš pierwszš możliwoœć. Raczej mało prawdopodobne sš inne możliwoœci zaœ ich rozpatrywanie zajęłoby osobny rozdział.

 

2.7   Udział AK- owców w „mordzie borowskim”.

 

Jest kilka relacji mówišcych wprost o tym, że był tam jakiœ oddział AK, który czynnie uczestniczył w akcji. Wspomina o tym „Kołodziej”[431], mówi o tym także „Biuletyn Informacyjny” AK:

„WALKA Z BANDYTYZMEM. Kierownictwo Walki Podziemnej doniosło, że oddziały własne zlikwidowały w okręgu lubelskim dziesięć band rozbójniczych. [podkr. aut.](...) Wojsko Polski Podziemnej nie zamierza wyręczyć okupanta w jego policyjnych czynnoœciach, ani tym bardziej dopomagać mu w ratowaniu porzšdku na zapleczu frontu. Podejmie jednak wysiłki, aby ochraniać ludnoœć polskš przed każdym wrogiem – zewnętrznym i wewnętrznym. Walka z bandytyzmem stanowi ważny odcinek tych starań.(...)”[432];

„(...) 2/ W ramach akcji ochrony ludnoœci przed bandytami rozbito w tym samym okresie w tymże województwie [lubelskim] 10 band rabunkowych, przy czym zabito 48 bandytów.(...)[433].

8 grudnia 1943r. gen. Bór – Komorowski w meldunku do Naczelnego Wodza, pisał:

„(...) Zostało ustalone, że wymordowania 26 ludzi oddziału partyzanckiego Armii Ludowej dokonali dowódcy z oddziałów NSZ, wybijajšc upojonych alkoholem na przyjęciu [sic!!!]. W publicznym oœwiadczeniu, nie wymieniajšc NSZ, podałem, że AK nie ma nic wspólnego z tym mordem, który potępiłem.(...)”[434].

Ciekawostkš jest fakt, że KG AK odcięła się od rozstrzelania bandytów – GL-owców, dopiero w „Biuletynie Informacyjnym” 18 listopada 1943r. i to wyraŸnie pod wpływem opinii publicznej[435]. Należy jednak przypomnieć, że 20 paŸdziernika 1943r. gen. Bór wysłał do Londynu następujšca depeszę:

„Walkę z oddziałami partyzanckimi pod Janowem rozegrał samowolnie jakiœ niepodporzšdkowany nam oddział prawdopodobnie z Narodowych Sił Zbrojnych. Na terenie Lubelszczyzny nie mieliœmy żadnych konfliktów z partyzantami bolszewickimi. Przeciwnie chroniš się oni przed Niemcami trzymajšc się w pobliżu naszych oddziałów”[436].

Kilka Ÿródeł mówi wprost o tym, że to oddział „Zęba podawał się za oddział AK[437]. O AK-owcach wspomina historyk komunistyczny J. B. Garas. To właœnie z nimi mieli się spotkać GL-owcy 9 sierpnia. Ciekawy jest fakt, że autor nic nie wspomina, jakoby egzekucji miał dokonać oddział NSZ[438]. Dlaczego zatem „Zšb” nic nie wspomina o tym, iż pod Borowem przebywały jakieœ oddziały AK? Jedyne wytłumaczenie tego stanu rzeczy, może przedstawiać się następujšco: Otóż AK było oficjalnie skrępowane „legalnoœciš” a zatem taka a nie inna polityka, zarówno rzšdu londyńskiego, państw alianckich jak i KG AK, doprowadziła do tego, że NSZ-owcy wzięli na siebie „winę” za zastrzelenie GL-owców. Istnieje również możliwoœć, że „Zšb” wykonał tylko wyrok wydany przez sšd AK, a następnie z powodu rozpętanej nagonki AK-owcy nie przyznali się do swojego współudziału a całš winę wzišł na siebie „Zšb”. Być może istniała jakaœ tajna umowa pomiędzy „Zębem” a kimœ z AK w lubelskim[439]. Wiemy, że takie tajne umowy istniały pomiędzy AK i NSZ na terenie Okręgu lubelskiego pomiędzy lokalnymi dowódcami[440]. Wg relacji M. J. Chodakiewicza, „Zšb” miał ustne „umowy” z „Małym”, mjr. „Zaporš”, mjr. „Wartš” i z „Irkš”, które dotyczyły wspólnej likwidacji komunistów (np. oddziału „Cienia”)[441]. Czy tak też było w tym przypadku, tego nie jesteœmy w stanie stwierdzić na chwilę obecnš.

ROZDZIAŁ  III

Propagandowe przedstawienie wydarzeń borowskich.

3.1   „Mord pod Borowem” w komunistycznej publicystyce okupacyjnej.

 

Œmierć GL-owców pod Borowem, przez wiele lat była wykorzystywana w propagandzie komunistycznej. Był to przykład rozpętania przez „reakcję” i „rodzimych faszystów” wojny domowej. Oczywiœcie straty w niej ponosili tylko członkowie PPR i GL. Przechodzšc do omawiania tego tematu, należy sobie uœwiadomić, iż owe wydarzenie stało się już mitem, funkcjonujšcym do dzisiaj w polskiej historiografii.

„Mord pod Borowem”, w historiografii polskiej do 1989r. był przedstawiany w bardzo podobny sposób. Oto ci dobrzy, waleczni, dzielni partyzanci z GL zostali w podstępny sposób wymordowani, można by powiedzieć zakatowani, przez złych, polskich faszystów z NSZ. Ten schemat występuje w większoœci publikacji, dotyczšcych omawianych wydarzeń.

Komuniœci prawie idealnie „skorzystali” z likwidacji swojego nowego oddziału. Już 10 08.1943r. Komitet Powiatowy PPR w Kraœniku wydał odezwę, w której oskarżył „endeków” o wywołanie wojny domowej:

„(...) Gdy się przekonali, że lud nie wierzy w ich bajdy i nie boi się bolszewików, a garnie się gromadnie do oddziałów partyzanckich Armii Ludowej wtedy zbrodniarze pańscy, którzy tyle łez wylali nad oficerami w Katyniu, rzšdzili dla żołnierzy Armii Ludowej stokroć ohydniejszy mord pod Borowem. Dnia 9 VIII 1943r. w czasie przyjacielskiej konferencji ich przedstawicieli z naszymi gwardzistami, otoczyli zdradziecko nasz oddział im. „Kilińskiego”, rozbroili, powišzali sznurami i siekierami wymordowali wszystkich żołnierzy. Oddział składał się z samych Polaków, żołnierzom do głowy nie mogło przyjœć, żeby żołnierz polski mordował żołnierza polskiego w tym czasie, gdy wróg jest jeszcze silny i gdy trzeba skupienia całego narodu do walki z bandš Hitlera. Pomordowali również chłopów, którzy przyszli zobaczyć wojsko ludowe.(...) Na wszystkich konferencjach z oddziałami endeckimi – to podkreœlaliœmy, a także w piœmie skierowanym do nich to mocno podkreœlaliœmy. Wszystko na nic. Zmusili nas do bratobójczej wojny. Musimy ja podjšć, lecz tylko walić będziemy oficerów i tych panów, którzy szczujš ciemniejszych chłopów i prowadzš ich na walkę z Armiš Ludowš. Œmierć Hitlerowi i jego sługusom endeckim!(...)”[442].

Tego samego dnia wyszła kolejna odezwa – „Partyzanckiej Grupy Operacyjnej Armii Ludowej im. <Bartosza Głowackiego>”:

„(...) Żołnierze! Stanęliœmy wobec strasznej – niespodziewanej i przekraczajšcej pojecie ludzkie rzezi, jakš popełnili endecy na naszych żołnierzach Armii Ludowej, walczšcych już od roku z nieprzyjacielami narodu polskiego. Jeżeli kiedykolwiek łudziliœmy się nadziejš, że dojdziemy z nimi do porozumienia, mimo, że strzelali do naszych towarzyszy, tłumaczšc się różnymi omyłkami, okłamujšc nas w najohydniejszy sposób, to teraz z chwilš pokazania nam swego właœciwego oblicza a mianowicie mordujšc nam cały oddział im. <Kilińskiego> wraz z kilkoma chłopami, którzy przyszli do lasu zobaczyć wojsko ludowe, w tak podły                    i podstępny sposób, prysły wszelkie możliwoœci dojœcia do porozumienia z nimi, co do wspólnej walki z Niemcami. Żołnierze ci, przy spotkaniu z naszym oddziałem 9 VIII br. W lesie pod Borowem, przyszli pod maskš dobrych Polaków do naszych żołnierzy, konferujšc z nimi, żołnierze nasi nie spodziewali się niczego złego, majšc na celu walkę z Niemcami, nie spodziewali się widać Polaków wrogów – jakimi się okazali się panowie oficerowie byłej Armii Polskiej, występujšc pod hasłem walki o wolnoœć Ojczyzny, a z drugiej strony w sposób iœcie bandycki bijšc i mordujšc zorganizowane kadry powstańcze.(...) Żołnierze, ci wrogowie ludu, jakimi się okazali panowie polscy prowadzšc walkę z nami, dowiedli, że wybitnie pomagajš Niemcom.(...) Żołnierze, te wszystkie krzywdy musimy pomœcić. My Gwardia Ludowa wiemy, że te wyczyny bestialskie burżuazji polskiej sš jej ostatnimi drgawkami i które nie uratujš jej przed zalewem mas ludowych. Nie odstraszš Ludu od walki o swoje prawa ich bandyckie metody. Œmierć mordercom Armii Ludowej!(...)[443].

Na podstawie choćby tych dwóch odezw widzimy, że już następnego dnia komuniœci zapowiedzieli krwawy odwet. Po raz pierwszy pojawiła się wersja o rzezi, mordowaniu siekierami, torturach, o tym, że oddział składał się wyłšcznie z samych Polaków. Zdziwienie budzi porównanie wydarzeń pod Borowem do... mordu katyńskiego!!! Oczywiœcie to, co się wydarzyło pod Borowem, jest „stokroć ohydniejsze”. Czytajšc te słowa można się zastanowić jak można porównać obydwa wydarzenia. Z jednej strony rozstrzelani bez wyroku, strzałem w tył głowy, polscy oficerowie, których liczba sięga 15.000. Z drugiej strony 24 członków oddziału komunistycznego oraz 3 miejscowych chłopów, którzy w większoœci byli bandytami z długim stażem, rozstrzelani prawdopodobnie z wyroku sšdu podziemnego. Mamy również poczštek kampanii zmierzajšcej do zrównania żołnierzy NSZ z Niemcami – „sługusy endeckie”, które od tego czasu będzie stałym elementem propagandy komunistycznej przeciwko narodowemu podziemiu. Widoczna jest także klasowoœć obydwu przesłań, np. poprzez częste użycie słów: „lud”, czy też „masy ludowe”. Przyjrzyjmy się teraz „Raportowi Dowództwa Głównego Obwodu do Dowództwa Głównego GL o sytuacji w OK.[ręgu] nr IV i V”, mówišcego o „mordzie borowskim”. Ponieważ treœć została przytoczona w III rozdziale, nie będziemy przytaczać znowu całego tekstu.

„Podaje Dow[ództwu] Gł[ównemu] GL fakt strasznego mordu, który miał miejsce w pow. j[anowskim]. Grupa endecka w sile 50 os[ób],(...) wymordowała, 28 naszych ludzi.(...). W dniu 9 VIII w lesie koło wsi Borów pow. Kraœnik, stacjonował nasz oddział im. „Kilińskiego”, gdzie miał akcję wiadomš Gł[ównemu] Dow[ództwu] GL. W nocy z 8 na 9 VIII przybył na to miejsce oddział endecki w sile 50 ludzi uzbrojonych w 4 rkm i 1 ckm.(...) O godz. 11 pojawili się endecy uzbrojeni, otaczajšc nasz oddział ze wszystkich stron z okrzykiem: „ręce do góry.(...) W tym czasie kilku usiłowało zbiec – było jednak za póŸno. Nastawione karabiny ręczne i maszynowe siekły i gwardziœci legli trupem. Pozostałych powišzano sznurami po 2 i kolejno odprowadzano dwójkami o 300 m, gdzie spisywali nazwiska, rozbierali do koszul i nago, boso prowadzili dalej do lasu, gdzie stali kaci z siekierami i siekli na kawałki każdš dwójkę. W ten sposób zamordowali 4 chłopów, którzy przyszli zobaczyć żołnierzy AL. Chłopów wymordowali za to, że <współpracujš z komunistami i bolszewikami> nie pomogły tłumaczenia chłopów, proœby i łzy. Żołnierze AL. nie prosili o litoœć, wszyscy poszli na œmierć spokojnie. Uratowało się tylko 2 tow., którzy na mimo setek strzałów i pogoni na przestrzeni 4 km, szczęœliwie nie zostali trafieni. Ogółem zginęło 26 gw i 4 chłopów, razem 30 ludzi. Endecy postanowili wszystkich wybić by nie było œwiadków zbrodni i by nie można było ten Katyń ludowy przerzucić na Niemców.”[444]

Znowu mamy porównanie do Katynia. Nie może umknšć uwagi fakt, że zawyżono liczbę rozstrzelanych GL-owców, a także fakt „siekania na kawałki”. Opis ten bardziej przypomina œredniowieczne hagiograficzne biografie niż raport wojskowy – „żołnierze AL nie prosili             o litoœć, wszyscy poszli na œmierć spokojnie”. Dramaturgię owego wydarzenia podkreœla fakt, ucieczki „mimo setek strzałów i pogoni na przestrzeni 4 km”. Kolejna informacja „o bestialskim mordzie pod Borowem” znajduje się w „Gwardziœcie”:

„Dwudziestu szeœciu żołnierzy polskich z oddziału GL im. J. Kilińskiego 9 sierpnia 1943r. w lesie koło Borowa pod Kraœnikiem zamordowanych zostało z ręki zdradziecko przez reakcje nasłanych zbirów. Zginęli: (...) SĘP, (...) SŁOWIK, (...) BOHUN, (...) STANIS oraz dwudziestu dwóch gwardzistów, a wraz z nimi czterech chłopów polskich co przyszli do oddziału by serce zmęczone długš niewolš widokiem swych obrońców – żołnierzy polskich – uradować nieœli swe życie w ofierze, by walczyć z niemieckim zaborcš – padli od zdradzieckiego ciosu krew ich odrodzi się w walce tysięcy bohaterów, żyć będzie wieczna pamięciš w Wolnej Polsce(...)”[445].

Jednym z najciekawszych, propagandowych tekstów o wydarzeniach borowskich należy do Wandy Wasilewskiej:

„Prawie rok oddział partyzancki imienia Kilińskiego walczył z Niemcami. Dawały mu przytułek lasy Lubelszczyzny, pomagała mu ludnoœć. Mały oddziałek walczył bohatersko i wielokrotnie wychodził zwycięsko z potyczek z przeważajšcymi siłami Niemców. Dokonywał odważnych operacji, zaskakiwał niespodzianie wroga, bez wytchnienia nękał niemieckie placówki, był jednym z tych oddziałów Gwardii Ludowej, o których idš po kraju legendy, jednym z tych oddziałów, które sš dowodem, że <jeszcze nie zginęła>, że jeszcze żyje, że nigdy się nie podda Polska. Dziœ już nie ma oddziału Kilińskiego. Nie rozgromili go hitlerowcy w krwawej walce. Nie schwytali go w pułapkę gestapowcy. Polscy żołnierze Polski Podziemnej, Polski nieugiętej, Polski walczšcej padli z polskich ršk. Dnia 10 sierpnia w lesie koło wsi Borów, w powiecie Janów Lubelski, oddział imienia Kilińskiego natknšł się na inny oddział. Również polski. Oddział znajdujšcy się pod komendš <Komitetu Walki  Podziemnej>. Ów oddział uzbrojony był w ckm-y i ręczne karabiny maszynowe. Rozpoczęły się pertraktacje na temat połšczenia się, na temat wspólnej walki z okupantem. W pewnym momencie zatrzeszczały karabiny maszynowe. Padł dowódca oddziału. Padli inni. Przez rok nie dali się podejœć Niemcom. Przez rok nie zdołali ich wzišć hitlerowcy ani siłš, ani podstępem. Ale tu spokojnie rozmawiali – z rodakami przecież. Kilkunastu zastrzelono. Resztš rozbrojono, zwišzano i zwišzanych – pożałowano im kul – zaršbano siekierami. Razem z oddziałkiem Kilińskiego padło czterech chłopów lubelskich, którzy przyszli do lasu odwiedzić partyzantów. Dzieje się na ziemi polskiej dzika, straszliwa, ciemna sprawa. Przeciw zbuntowanej LubelszczyŸnie Niemcy przedsięwzięli cały cykl wypraw <pacyfikacyjnych>. Mimo wszelkich wysiłków nie udało im się rozbić ani jednego partyzanckiego oddziału. Natomiast udało się to – <Komitetowi Walki Podziemnej>. Lubelski chłop przeżył całš gehennę. Palono mu rodzinny dom, wydzierano mu dzieci, wypędzano go z wioski, w której się wychował, zamieniano go w niewolnika. Zaciskał pięœci i walczył – nieugięty, twardy, na œmierć i życie z ziemiš swojš zwišzany. Dzisiaj zjawił się wœród jego wsi polski oddział, który go na hitlerowskš modłę, hitlerowskim sposobem morduje. Na wieczystš hańbę mordercom. Mordercom – i tym, co ich posłali. I tym, co ciemne, bandyckie sprawy, zdradzieckš służbę Niemcom pokrywajš patriotycznym frazesem, patriotycznš deklamacjš. Nie doœć było Oœwięcimia i Treblinki. Nie doœć było Majdanka, szubienic w Łodzi i Krakowie, Warszawie, Poznaniu. Nie doœć było straszliwych ofiar, jakieœmy ponieœli z niemieckich ršk. Przychodzi nam dziœ liczyć ofiary, które ginš z polskiej ręki. Idzie Armia Czerwona na zachód. Idzie naprzód jak płomień, co spala i oczyszcza. Œwita zadręczonym, zalanym krwiš ziemiom jutrzenka swobody. I jednoczeœnie dziki strach ogarnia brunatnych morderców. I tych, co im pomagajš. I tych się lękajš wolnej woli wolnego polskiego narodu. Wędruje zbój z karabinem maszynowym po polskich lasach. Nie ma się czego lękać, nie ma się czego ukrywać. Nie zatrzyma go niemiecki patrol, nie zagarnie go niemiecka obława. On się czuje swobodny na ujarzmionej polskiej ziemi. Czuje się, pewny siebie. Jego wróg nie ma dział ani czołgów, ani samolotów. Jego wróg – to bezbronny lubelski chłop, co kamiennym uporem walczy z Niemcami. Jego wróg – to robotnik, co z rewolwerem w dłoni wychodzi na bój z okupantem. Jego wróg – to nauczycielka, co partyzantów ukrywa. Za plecami czuje całš niemieckš potęgę. Czołgi samoloty, działa, gestapo... I majšc w dłoni zbójecki nóż Kaina, a gębę pełnš patriotycznych frazesów zapomina o tym, że przyjdzie dzień, kiedy mu polski naród wystawi rachunek krzywd i zbrodni – i że się w tym rachunku znajdzie oddział imienia Kilińskiego i wszystkie inne ofiary, które padły na polskiej ziemi z polskiej, rzekomo, na wskroœ jadem faszyzmu zatrutej ręki.(...)”[446].

Artykuł ten pozostawiamy bez komentarza. Warto jednak zacytować tutaj właœcicielkę pamiętnika:

„(...) Myœlę tylko, ze ten numer dotrze na front. Do naszych, pewnie już w przededniu pierwszej bitwy.(...) Wzmocni tylko nienawiœć do wroga. Do wroga w ogóle. Do faszysty mówišcego nie tylko niezrozumiałym dla ogromnej większoœci niemieckim językiem. Tak się rodzi nasze wojsko. Polityczne wojsko. W ogniu walki, która jest nie tylko za pierwszymi liniami na przedpolu niemieckich linii. Walki, która będzie, widać, jeszcze tam, w kraju.(...)”[447]. Ten tekst uœwiadamia nam, że Borów był potrzebny komunistom. Z jednej strony był „równowagš” dla Katynia, z drugiej dowodem na rozpętanie przez reakcję wojny domowej, w której to komunistom przyszło się bronić. Był nowym pretekstem, aby udowodnić dšżnoœć „reakcji” do wywołania wojny domowej. Szastanie tym pojęciem, stanie się niedługo znakiem rozpoznawczym oddziałów komunistycznych. Zresztš, wydarzenia potoczyły się błyskawicznie. 10-tego wrzeœnia Dowództwo Główne GL wydało rozkaz... zabraniajšcy odwetu na „reakcji”, nie omieszkał jednak nazwać NSZ-owców hitlerowskimi agentami i zdrajcami[448]. Możemy to wytłumaczyć ówczesnš słaboœciš komunistów w Polsce. Nie trzeba przypominać, że na „odwet” komuniœci nie czekali zbyt długo – już w I połowie 1944r. zaczęli masowo likwidować „rodzimš reakcję”. Było to jednak preludium do tego, co nastšpiło po zajęciu przez Rosjan ziem polskich. W paŸdzierniku 1943r. Dowództwo Główne GL wydało kolejny rozkaz:

„(...) Mord pod Borowem odbił się szerokim echem nie tylko w kraju, lecz również poza jego granicami i został potępiony przez wszystkie uczciwe, demokratyczne siły narodu. Mimo to komendant główny AK wydał w dniu 16 wrzeœnia 1943r. specjalny rozkaz w sprawie tępienia bandytyzmu, w którym nakazywał likwidowanie tzw. <band wywrotowych> na równi z likwidowaniem band rabunkowych.(...) Wydanie dyrektywy o bratobójczej wojnie domowej skompromitowało Komendę Głównš AK w oczach demokratycznej opinii publicznej.(...)[449]. Nieopacznie komuniœci przyznajš się do ogłoszenia sprawy Borowa poza granicami Polski, co potwierdza, w dużej mierze, iż zostało to wykorzystane propagandowo. Prawdopodobnie         z tego też powodu  nagłoœniono owe wypadki w taki właœnie sposób, nie dbajšc o ujawnienie prawdy, ale o jak najlepszy efekt propagandowy. Wydarzenia dotyczšce „mordu borowskiego” były niemal etatowym, ale i wdzięcznym tematem gazetek komunistycznych:

„(...) Walczšca polska wstrzšsnęła wieœć o potwornym, zdradziecko dokonanym morderstwie. 9 sierpnia 1943r. w lesie Borów koło Kraœnika w woj. Lubelskim oddział Gwardii Ludowej im. J. Kilińskiego został w sposób perfidny i podstępny wymordowany przez jednš z band, które reakcja – obszarnicy, kapitaliœci, wyzyskiwacze – tworzš specjalnie do walki z polskim ruchem wyzwoleńczym. Mord w lesie borowskim okrywa hańbš po wieczne czasy sprawców jej – reakcje polskš. Za zadania postawiła ona sobie nie walkę z zaborcš, a z narodem polskim, z jego partyzanckš Armiš Ludowš. Działalnoœć ta, nikczemna, podstępna                    i zbrodnicza, nie złamie walki narodu. Przyspiesza ona tylko całkowitš klęskę i zagładę reakcyjnej kliki bratobójców.(...) Naród Polski ze zgrozš i oburzeniem potępia kainowe morderstwa reakcji. Potrafi on ustrzec swych żołnierzy przed zdradzieckimi ciosami w plecy, potrafi wyrzucić nikczemnych morderców i podżegaczy precz poza społeczeństwo polskie.(...)”[450];

„Dowództwo tzw. <armii krajowej> opublikowało następujšce zawiadomienie:                      < Komendant Sił Zbrojnych w Kraju informuje, że zostało z absolutnš pewnoœciš stwierdzone, iż Oddziały Sił Zbrojnych w Kraju nie majš nic wspólnego z ohydnym wymordowaniem w dniu 5 sierpnia br. oddziału tzw. Armii Ludowej pod Borowem w woj. Lubelskim>. Cała opinia polska z ulgš przyjęła do wiadomoœci, że zbrodnia ta, potworna zarówno w swoim czysto ludzkim jak i politycznym sensie, nie obcišżyła „Armii Krajowej”. Po ten zaszczytny laur pomocników gestapo sięgnęła zresztš oenerowska bojówka, tzw. „Narodowe Siły Zbrojne” skwapliwie zapisujšc na swoje konto zbrodnię borowskš. Zawarte w przytoczonym zawiadomieniu napiętnowanie zbrodni borowskiej, okreœlenie jej jako „ohydne morderstwo” społeczeństwo ma prawo rozumieć jako POTĘPIENIE WOJNY DOMOWEJ, potępienie tych grup i organizacji, które w obecnym tak ciężkim dla naszego narodu wzywajš do bratobójczej walki, do przyjœcia z pomocš okupantowi przez zadanie zdradzieckiego ciosu walczšcej z nim częœci społeczeństwa. Atoli takiej interpretacji stanowiska dowództwa „ Armii Krajowej” przeczš inne fakty. Stwierdzono ponad wszelkš wštpliwoœć, że z dowództwa „Armii Krajowej” wyszły rozkazy i instrukcje dajšce hasło wojny domowej, walki z oddziałami partyzanckimi o innym ideologicznym zabarwieniu.(...)”[451] – „Głos Warszawy”, 23.11.1943r.;

„<Biuletyn Informacyjny> z dnia 18 XI br. zamieœcił następujšce zawiadomienie:                            < Komendant Sił Zbrojnych w Kraju informuje, że zostało z absolutnš pewnoœciš ustalone, iż oddziały Sił Zbrojnych w Kraju nie majš nic wspólnego z ohydnym wymordowaniem w dniu 5 sierpnia br. oddziału tzw. Armii Ludowej pod Borowem w woj. Lubelskim>. Oœwiadczenie to jest bardzo znamienne. Plugawe hasło bratobójczej wojny domowej rzucone przez polska reakcję nie zostało przyjęte przez dołowe formacje Krajowych Sił Zbrojnych. Mord w lesie borowskim wywołał oburzenie we wszystkich organizacjach nie przeżartych gangrenš reakcji i faszyzmu. Fala oburzenia poruszyła również szare szeregi Krajowych Sił Zbrojnych. W tym stanie rzeczy Komendant Krajowych Sił Zbrojnych przyłšcza się, chociaż z wielkim opóŸnieniem, do opinii olbrzymiej większoœci narodu i ocenia zbrodnie borowskš jako ohydnš. Zbrodni borowskiej nie można jednak potraktować oderwanie. Jest ona tylko najbardziej krzyczšcym faktem całej działalnoœci reakcji polskiej. Ustosunkowanie się do zbrodni borowskiej bez równoczesnego zajęcia stanowiska w sprawie wojny domowej w ogóle jest bardzo wymowne i charakterystyczne. Potępiajšc zbrodnię borowskš należałoby konsekwentnie potępić i wycofać swoje własne rozkazy nawołujšce właœnie do wojny domowej.(...) Nie wystarcza tylko jak Piłat umyć ręce od zbrodni borowskiej, a równoczeœnie prowadzić takš samš robotę(...) To wszystko bowiem jest nie mniej zbrodnicze i ohydne od ohydy zbrodni borowskiej.(...) Do bestialskiego wymordowania 26 gwardzistów oddziału imienia Kilińskiego oraz 4 okolicznych chłopów, przybyłych do nich w odwiedziny, przyznali się w międzyczasie polscy faszyœci z tzw. Narodowych Sił Zbrojnych. Lud polski nie zapomni zbrodniarzom tej potwornoœci. Jak nie ukryjš się w żadnym zakštku œwiata przed karzšcš rękš ludu hitlerowscy mordercy i kaci narodu polskiego, tak nie ujdš sprawiedliwoœci ludowej i ich pomocnicy. Dla jednych i drugich dzień sšdu zbliża się szybko.”[452] – „Trybuna Wolnoœci”, 05.12.1943r.;

„Tajemnica bratobójczego mordu pod Borowem w LubelszczyŸnie, ofiarš którego padło 26 żołnierzy z oddziału partyzanckiego Gwardii Ludowej i czterech okolicznych chłopów, przybyłych w odwiedziny do oddziału, pozostała nareszcie wyjaœniona. Do popełnienia tego straszliwego mordu przyznali się faszyœci spod znaku ONR. W swojej <Wielkiej Polsce> (o jakżeż mała jest ich polskoœć) z dnia 27 X br. donoszš oni z bezwstydnym cynizmem, godnym tylko agentów gestapo: <Z ostatniej chwili (!): Oddziały Narodowych Sił Zbrojnych rozbiły doszczętnie koło wsi Borów oddział bolszewicko – komunistyczny>. Po tym przyznaniu się faszystów zabrał nareszcie głos komendant Sił Zbrojnych w kraju. <Biuletyn Informacyjny> z dnia 18 XI br. zamieœcił następujšce zawiadomienie: < Komendant Sił Zbrojnych w Kraju informuje, że zostało z absolutnš pewnoœciš ustalone, iż oddziały Sił Zbrojnych w Kraju nie majš nic wspólnego z ohydnym wymordowaniem w dniu 5 sierpnia br. oddziału tak zwanej Armii Ludowej pod Borowem w woj. lubelskim>. W ten sposób została ustalona bezpoœrednio odpowiedzialnoœć za zbrodnię borowskš. Ponoszš jš faszyœci spod znaku ONR.(...) Jedynie wspólny front wszystkich sił demokratycznych i niepodległoœciowych jest w stanie przekreœlić zakusy naszych rodzimych faszystów, gorliwych pomocników hitleryzmu w dławieniu walki wyzwoleńczej narodu polskiego”[453] – „Trybuna Ludu”, 15.12.1943r. Kłamstwa oraz przeinaczenia (jak choćby to, że oddział „Zęba” istniał tylko w jednym celu) tam zawarte, przez długi czas stanowiły „podstawę Ÿródłowš” dla historyków komunistycznych. Niektóre z mitów (NSZ – faszyœci), były przekazywane przez całe dziesištki lat.

Komuniœci bardzo szeroko propagowali „mord borowski”, wydajšc nawet okolicznoœciowe druki ulotne na ten temat. Chodziło oczywiœcie o upowszechnienie teorii wojny domowej. 28.08.1943r. wydane zostało powielane pismo ulotne AL (pomimo, że formalnie istniała jeszcze GL), obejmujšce 1 stronę formatu A 4, pisane bez interlinii. Całoœć obejmowała „omówienie mordu borowskiego”[454]. Dowodem na to, że komuniœci przykładali do „propagandy borowskiej” wielkie znaczenie, jest fakt, iż nawet w połowie 1944r. kontynuowano rozpowszechnianie fałszywych wersji wydarzeń pod Borowem:

„(...) Naród polski pišty rok cierpi w niewoli niemieckiej. Wymordowano już blisko 5 milionów Polaków, narażonych na œmierć około 2 milionów, a każdy dzień niesie wcišż nowe ofiary naszych braci w obozach, na Zamku, w niszczycielskich akcjach i cišgłych łapankach po wsiach i miastach. Lud cierpi i ginie, lecz nie ugišł karku, nie poddał się. Najlepsi, najofiarniejsi Polacy ruszyli w bój. Oni swš piersiš, ofiarę własnego życia wyzwalajš naród z niemieckiej niewoli. Zna Lubelszczyzna Gwardzistów i ich zaszczytne czyny bojowe. Rosnš szeregi Armii Ludowej walczšcej z Niemcami. A co robiš Narodowe Siły Zbrojne?... Mordujš Polaków walczšcych z okupantem! Dowodów na to mamy bardzo wiele, oto niektóre z nich: Straszliwy, podstępny mord pod Borowem w sierpniu 1943r. Skrytobójcze morderstwa dokonywane na działaczach chłopskich, jak: Szwaja, Kupiec Walenty i wielu innych.(...) Musimy prawdzie spojrzeć w oczy, kto sš ci ludzie, którzy mordujš walczšcych z Niemcami Polaków. Oni pełniš tylko funkcję gestapo, służš Niemcom a nie Polsce! Niemcy przecież nigdy nie byliby w stanie zniszczyć kwiatu naszych bojowników, ulubieńców ludu, a robiš to zdrajcy wolnoœci i zaprzańcy z NSZ. Czym oni sš dla nas? Tym czym sami Niemcy! – Wrogami Wolnoœci, wrogami ludu polskiego! Œmierć i hańba im! Dlatego Wojewódzka Rada Narodowa, oceniajšc całš zbrodnicza działalnoœć Narodowych Sił Zbrojnych, piętnuje ich jako zdrajców, morderców narodu polskiego i stawia ich na równi z katami niemieckimi. NSZ rozpętały walkę bratobójczš i prowadzš ich dalej. Ginie chłop i robotnik z obydwu stron. Cieszš się z tego Niemcy, bo Polacy zamiast iœć razem na nich, niszczš sami siebie, a Niemiec odwieczny nasz wróg z tego korzysta.” – Ostatnie Wiadomoœci, R. I nr 5, 30.04.1944r., s. 1 (pismo PPR – Trzydnik, pow. Kraœnik)[455].

Kolejny fragment pochodzi z Żołnierza Lubelszczyzny, niestety jakoœć odbitki pozostawia wiele do życzenia, to, co nie udało się odczytać, i jest prawdopodobnie napisane znajduje się w nawiasie kwadratowym:

„ Niema prawie dnia, by nie obiegała okolicy straszna wieœć [o zamordowaniu] działacza, lub członka organizacji ludowej przez bandy rea[kcji i] faszystowskich siepaczy z pod znaku <Narodowych Sił Zbrojnych>. [mordy] straszne prowadzš od roku ubiegłego, kiedy pod Borowem wymordowali [cały] oddział Gwardii Ludowej. Od tego czasu prowadzš tylko podstęp na wal[ki z dzia]łaczami ludowymi, urzšdzajš zasadzki na oddziały Armii Ludowej, [strzela]jš do jeńców sowieckich uciekajšcych z niewoli niemieckiej. I tak po Borowie zamordowali działacza ludowego(...). Serce się kraje gdy się pomyœli że ginš Polacy z ršk [???] ginš młode życia chłopskie, wszak i w Narodowych siłach [zbrojnych] większoœć stanowiš otumanieni przez endeków/ biedni chłopi. [???] bratnie walki, zmuszajš Armie Ludowš do samoobrony. I tak ginš [Po]lacy chłopi, a wróg przeklęty Hitler raduje serce swoje [z] trupów polskich chłopów. Wyręczajš Gestapo i żandarmerię niemieckš w jej [walkach z p]artyzantami Armii Ludowej. Przywódcy endeccy z N.S.Z. ceniš własny dobrobyt wyżej [nad wol]noœc Polski. poznać szczęœcie narodu pomagajš niemcom [???] ich bić i osłabiać. by jak najrychlej pozbyć się wroga. Dla [N.]S.Z. TEN JEST WRÓG – KTO NIEMCÓW BIJE. Dlatego Lubelska Wojewódzka Rada Narodowa na swym [posiedzen]iu w dniu 13.IV.44r. powzięła uchwałę, stawiajšc na równym [???] N.S.Z. i siły niemieckie. Kto więc czuje, niech w porę ucieka [z Narodow]ych Sił Zbrojnych – winę zamaże walkš z Niemcami w szeregach [Armii Lud]owej o Polskę Wolnš, o Polskę Ludowš.(...)”[456]. Mamy, więc kolejny dowód na to, że Borów był tylko poczštkiem oskarżeń NSZ o „współpracę, kolaborację z Niemcami”. Ale nie tylko. Był to poczštek oskarżenia całej „reakcji” o różne dšżenia, co szczegółowo wyjaœnia fragment „Deklaracji programowej PPR – O co walczymy” z listopada 1943r. bowiem „mord borowski” znalazł swoje miejsce także tam:

„(...) W obłudne hasła demokracji reakcja polska wplotła hasła walki z komunizmem jako zadanie demokracji. Pod tym naczelnym dla całego obozu polskiej reakcji hasłem rozpala ona dzisiaj, właœnie dzisiaj, gdy na ziemiach polskich znajduje się jeszcze okupant hitlerowski, ogień wojny domowej. Jutro, gdy zabraknie okupanta, byłoby dla niej za póŸno zmierzyć się z siłš mas robotniczo – chłopskich. Wspólnie z okupantem jest łatwiej. Najbardziej wsteczna i plugawa ich częœć wprzęgła się jawnie do walki okupanta przeciwko walczšcemu narodowi. Zdrajcy ci, marzšc o utworzeniu dyktatury faszystowskiej w Polsce, bojšc się gorzej [niż] ognia rosnšcej siły ludu polskiego, poszli formalnie lub faktycznie na usługi Berlina, wzywajšc do zaprzestania walki z Niemcami i obrócenia broni przeciwko własnym braciom toczšcym bój z okupantem, przeciwko Polskiej Partii Robotniczej, przeciwko żołnierzom Gwardii Ludowej, Batalionów Chłopskich, Socjalistów i innym ugrupowaniom demokratycznym. Ręce ich splamiły się już niejednokrotnie krwiš najlepszych synów narodu polskiego. Plugawym dziełem tej hitlerowskiej agentury jest podstępne wymordowanie 26 żołnierzy Gwardii Ludowej oddziału im. Kilińskiego w LubelszczyŸnie, morderstwa popełnione na działaczach robotniczo – chłopskich w Mogielnicy, w Kieleckiem, w Siedleckiem i w wielu innych miejscowoœciach. Drugim œrodkiem szeroko stosowanym przez tych haniebnych pomocników hitleryzmu w rozprawianiu się z postępowymi, antyfaszystowskimi elementami robotniczo – chłopskimi jest denuncjacja ich działalnoœci i przekonań politycznych wobec gestapo. W ten sposób sanacyjno – ozonowi i faszystowscy oprawcy wydali na œmierć już nie dziesištki, ale setki szczerze oddanych sprawie robotniczo – chłopskiej działaczy niepodległoœciowych. Przodujš w tym zbrodniczym dziele faszystowskie organizacje na czele z ONR („Szaniec”) i dawnš „Falangš” i ich Narodowe Siły Zbrojne. Sekunduje im Delegatura rzšdu i jej Armia Krajowa. Występujšc pod obłudnymi hasłami demokracji i troski o przyszłoœć narodu polskiego, sanacja stała się żandarmem i szpiclem Hitlera w walce z narodem polskim. Przy pomocy okupanta oczyszcza sobie drogę do władzy. Zamiast wojny z okupantem rozpala wojnę z narodem polskim – bratobójczš, kainowš wojnę domowš.(...)” [457]. Mamy tutaj kolejny dowód niedbałoœci komunistów o fakty przy podaniu liczby osób rozstrzelanych. Przyjrzyjmy się również kolejnemu cytatowi:

„(...) W sierpniu 1943r. [reakcjoniœci] wymordowali siekierami pod Borowem cały oddział GL i czterech chłopów ze wsi Szczecyn i Wólka Szczecka.(...)”[458]. W tym jednym zdaniu więcej jest zakłamania niż prawdy. Pojawia się wersja o mordzie całego oddziału GL, a także przebywajšcych tam chłopów, no i oczywiœcie wszyscy zginęli pod ciosami siekiery.

Podsumowujšc publicystykę konspiracyjnš PPR i GL należy podkreœlić, iż „mord borowski” stanowił jednš z podpór propagandy komunistycznej o „złej sanacji” i „dobrych komunistach”. Wszystkie z przedstawionych tekstów różniš się między sobš jakimiœ szczegółami z opisywanego wydarzenia. Stwarza to wrażenie, że nie jest istotne, co się wydarzyło, lecz że się wydarzyło. Ważne, że zginęli członkowie GL, pomordowani „przez rodaków” siekierš, toporem lub poprzez rozstrzelanie, jak kto woli. Nie ważne, że przynajmniej częœć z nich okradała okolicznych chłopów, nie ważne, że nie uznawali legalnego polskiego rzšdu. Rozstrzelani pod Borowem stali się dla komunistów męczennikami. Ich œmierć „doskonale wpisała się” w plany PPR. Zresztš oni sami doskonale wykorzystali ten fakt, czego dowodem jest to, że do dnia dzisiejszego w historiografii polskiej wydarzenia z 9 sierpnia 1943r. figurujš jako „mord pod Borowem”.

 

3.2   Wydarzenia pod Borowem w publicystyce konspiracyjnej NSZ.

 

Zupełnie inaczej całe wydarzenie przedstawiała prasa NSZ:

„(...) Z ostatniej chwili.(...) NSZ w walce z bolszewickš prowokacjš. W ramach ogólnej akcji przeciwko bolszewickim oddziałom partyzanckim, działajšcym jako drugi okupant na polskiej ziemi, oddziały leœne NSZ rozbroiły i zniszczyły doszczętnie koło m. Borów w woj. Lubelskim oddział bolszewicko – komunistyczny. Na polu walki pozostało 32 zabitych bolszewików. Straty własne: 1 zabity.(...)” – „Wielka Polska” nr 42, z dn. 27.10.1943r.[459] Ta krótka informacja również nie ustrzegła się przekłamania. Można wytłumaczyć użycie w stosunku do GL-owców oraz chłopów słowa „bolszewik”, bowiem, NSZ-owcy często okreœlali w ten sposób oddziały komunistyczne, nawet, jeœli ich „skład był polski”. Nieprawdš jest natomiast informacja, jakoby „zniszczenie” oddziału opłacili œmierciš 1 osoby. Wiemy, że nikt z NSZ-owców nie zginšł. W podobnym tonie opisano „wypadki borowskie” w „Szańcu”:

„(...)W sierpniu br. oddział leœny N.S.Z. zlikwidował bandę komunistycznš, dowodzonš przez majora sztabu armii sowieckiej, która ku uršgowisku naszych polskich uczuć przyjęła nazwę bohatera narodowego.(...) Może ktoœ z was woli ginšć metodš katyńskš z nagana w tył czaszki, albo w obozach sowieckich, albo też w komorze gazowej lub w obozach niemieckich. To już rzecz gustu. Dla nas to jednakowa przyjemnoœć. Z Niemcami walczy cały œwiat. Niemcy wojnę już przegrały. Z Rosjš sowieckš walczš dziœ tylko Niemcy. Dlatego też zlikwidowanie w Polsce agentur sowieckich [podkr. oryg.] choćby stroiły się w najpiękniejsze patriotyczno-polskie piórka - to obowišzek, to koniecznoœć. Tego wymaga polska racja stanu.(...) Różnych musimy się chwycić sposobów - albo słowem i mocš naszej ideologii oraz odwołaniem się do wspólnoty polskiej, albo o ile zajdzie potrzeba likwidacjš fizycznš. [podkr. oryg.] Im mniej będzie agentów i agentur bolszewickich, tym trudniejsza będzie działalnoœć „sojuszników” naszych z musu. Po prostu będzie mniej znajšcych dobrze œrodowiska polskie „katyniarzy”. Będzie mniej volksdeutschów na służbie Kremla. W obronie własnej mamy prawo walczyć. Jest to prawo naturalne każdego narodu.(...) Czy zatem inne metody walki w dzisiejszych warunkach obowišzujš nas wobec zbrodniarzy katyńskich? Jednš miarš traktujemy naszych wrogów, którzy majš na sumieniu masowe mordy niewinnych i bezbronnych braci naszych, mordy sięgajšce dzisiaj już w miliony istot ludzkich. W warunkach niewoli, w warunkach kiedy wróg narzuca nam nierównš walkę - nie ma „ohydnych morderstw”. Jest tylko konieczna samoobrona. [podkr. oryg.](...)”[460].

„(...) W odpowiedzi na użyte w powyższym oœwiadczeniu okreœlenie “ohydne morderstwo" w stosunku do zlikwidowania oddziału komu­nistycznego pragniemy stwierdzić na podstawie zebranych materiałów prawdę o Borowie:

1. Organ Armji Ludowej “Gwardzista" z dn. 15 IX. podaje w rozkazie dowództwa wiadomoœć o “wymordowaniu" oddziału Gward­ii Ludowej im. J. Kilińskiego w lesie wsi Borów Kraœnika w woj. Lubelskim. Tenże numer “Gwardzisty" ujawnia, że w oddziale znajdował się jako instruktor uczestnik walk w Hiszpanii,

2. Wiadomoœci z lubelszczyzny œwiadczš, że był to oddział czysto komunistyczny składajšcy się głównie z desanciarzy i jeń­ców sowieckich, żydów i zwyczajnych kryminalistów. Oddział ten unikał walk z Niemcami, natomiast rabował i mordował Polaków, nie poddajšcych się jego terrorowi.

5.                  Na powyższych podstawach stwierdzamy, że zlikwidowanie oddziału “Armji Ludowej" pod Borowem było słusznym i koniecz­nym aktem samoobrony narodowej. (...)”[461].

Widzimy zdecydowanš różnicę pomiędzy tekstami zamieszczonymi w prasie NSZ (informacja można by rzec sucha, bez żadnych emocji) i GL (gdzie widać duży nacisk kładziony na „patetyczne opisanie” rozstrzelania GL-owców). Nasze zdziwienie budzi fakt, że w czasie „zniszczenia” oddziału komunistycznego zginšł 1 członek NSZ. Nie można także stwierdzić przyczyny podania takiej liczby osób zastrzelonych – 32. Te nie prawdziwe dane rzutujš na rzetelnoœć informacji podawanych przez podziemnš prasę NSZ.

Wszystkie te artykuły pisane były w duchu propagandowym NSZ. Z pewnoœciš natchnieniem dla takich a nie innych wersji NSZ było zamieszanie spowodowane „wypadkami borowskimi”. Dobitnie œwiadczš o tym poczštki owych artykułów:

„(...) Organ Armii Krajowej „Biuletyn Informacyjny” z dn. 18 listopada r.b.[1943] zamieœcił urzędowy komunikat, który brzmi:

„Komendant Sił Zbrojnych w Kraju informuje, że zostało z absolutnš pewnoœciš ustalone, iż Oddziały Sił Zbrojnych w Kraju nie majš nic wspólnego z ohydnym wymordowaniem w dniu 5 sierpnia br. oddziału t. zw. Armii Ludowej pod Borowem w woj. Lubelskim.(...)”.

Należy jednak odróżnić fałszywš wersję propagandowš, przygotowanš na użytek prasy, od wersji wojskowej, czego przykładem jest raport „Zęba”. Nie mniej należy podkreœlić, że tak jak w przypadku wersji komunistycznej, tak i u NSZ-owców przebieg wydarzeń odbiegał szczegółami od tego, co wydarzyło się 9 sierpnia. Możemy jednak założyć, że „publicystyczna” wersja NSZ powstała na użytek propagandy po nagłoœnieniu „mordu” przez GL a przede wszystkim, po „potępieniu ohydnego morderstwa” przez KG AK.

 

 

 

 

 

 

 

3.3   „Mord borowski” w historiografii polskiej po 1945r.

 

Sprawa „mordu borowskiego”, była okazjš do oskarżenia całej „reakcji” o wywołanie wojny domowej. Czyniono to wprost, bšdŸ poœrednio. Również oskarżenia kierowano bšdŸ wobec NSZ, bšdŸ wobec AK. Takim przykładem jest artykuł J. B. Garasa. Opisujšc GL-owców, autor twierdzi, że „ od rana 8 sierpnia przygotowywali się do spotkania z AK-owcami oraz do rozmów z nimi, do których przykładano dużš wagę. Program przewidywał żołnierski obiad obu oddziałów, omówienie wspólnych akcji przeciw okupantowi, a następnie bezzwłoczne ich wykonanie.”[462] Niestety, ze względu na brak jakichkolwiek odnoœników, nie dowiemy się skšd autor czerpie owe informacje. Nasze zdumienie wzbudzi fakt, że ten sam autor w innej pozycji przypisze „okrutne skatowanie oraz zamordowanie 26 żołnierzy GL” oddziałowi NSZ „Zęba”[463], podpierajšc się już odsyłaczami. Niestety dalej powiela inne nierzetelne informacje:

„(...) Dla pozbycia się œwiadków swojego haniebnego czynu eneszetowcy zamordowali również czterech chłopców [sic!!! podkr. aut.] ze wsi Borów, przybyłych do gwardzistów w odwiedziny.(...)”[464]. To stwierdzenie obniża wartoœć wszystkich pozostałych ustaleń. Jako jedyny autor podaje, że pod Borowem zginęło 4 CHŁOPCÓW [podkr. aut.], nie podajšc przy tym, skšd zaczerpnšł te rewelacje. Jedynym wytłumaczeniem dla niego, jest błšd w druku, jednak nie ujęto tego również w erracie. Autor uœmiercił jednego z ocalałych chłopów, podajšc w dodatku, iż pochodzš oni z Borowa, pomimo, że w rzeczywistoœci pochodzili z Wólki Szczeckiej i (być może) ze Szczecyna. Autor również milczy na temat przeszłoœci GL-owców, skupiajšc się na „bohaterze ludowym” – „Słowiku”. Innym przykładem wykorzystania „mordu borowskiego” do oskarżenia „reakcji” o wywołanie wojny domowej sš wspomnienia, Edwarda Gronczewskiego „Przepiórka”:

„(...) Tam zatrzymał się na dzienny postój i tam został bestialsko wymordowany przez bandę reakcyjnego podziemia. Aby nie było żadnych œwiadków zbrodni, reakcjoniœci postanowili zamordować nie tylko wszystkich gwardzistów, lecz i czterech chłopów przybyłych                w odwiedziny do partyzantów.(...)”[465].

 „(...) Ubliżanie i bicie stosowane przy rozbrojeniu i œledztwie stanowiło tylko wstęp do zbrodni. Po przeprowadzonym œledztwie po dwu partyzantów wišzano za ręce, odprowadzano przez mostek za rzekę i rozstrzeliwano. O proœbach i perswazjach nie mogło być mowy. Z kierownictwem oddziału <Słowika> znajdujšcym się w zgrupowaniu reakcyjnym, postšpiono podobnie, z tš różnicš, że zastosowano bardziej jeszcze brutalne metody. Narzędziem mordu była nie tylko broń, użyto również toporów. Aby pogrom był kompletny i nie uchował się żaden œwiadek zbrodni, reakcjoniœci w podobny sposób postšpili z czterema przybyłymi do geelowców w odwiedziny chłopami.(...)”[466].

Mamy tutaj do czynienia z kolejnym narzędziem zbrodni – toporem. Niestety autor nie wspomina, o tym, czy był on katowski. Poza tym, „Przepiórka” poczštkowo uœmiercił jednego z chłopów, który ocalał, dopiero kilka zdań póŸniej przyznaje, że udało mu się uciec. Autor w ogóle nie wspomina o przeszłoœci oddziału, ani o tym, z jakiego powodu GL-owcy zginęli. Przypomnijmy, że te wspomnienia zostały wydane w latach 1963 – 1964r., natomiast powtarza te informacje w innych swoich publikacjach[467]. Charakterystyczne jest użycie słów – „bestialsko wymordowany”, „reakcyjne podziemie”, które podkreœlajš niechęć autora do sprawców. Brak jakiejkolwiek wzmianki o przyczynie takiego postępowania „reakcji”, stwarza pozory niewinnoœci GL-owców. Artykuł przyczynia się w ten sposób, do stanięcia czytelnika po stronie „sprawiedliwoœci”, zarazem piętnujšc karygodne postępowanie „bandy”. Jedynym usprawiedliwieniem takiego zachowania autora, jest jego zaangażowanie emocjonalne w opisywane wydarzenia. Wiemy, że pod Borowem zginšł młodszy brat „Przepiórki” – Zbigniew. Podobnš wersję wydarzeń podajš wspomnienia Tadeusza Szymańskiego „Lis”:

„Mord pod Borowem(...) Po chwili wszyscy gwardziœci zostali osaczeni i rozbrojeni przez endeków. Po dwóch wišzano rozebranych do naga, odprowadzano za rzekę, bito i lżono. Nie pomogły proœby, nie było dla gwardzistów litoœci. Nawet chłopi, którzy znaleŸli się wœród nich przypadkowo, poszli pod nóż katowski.(...) Nadużyto prawa goœcinnoœci, aby podstępem wymordować gwardzistów. Ludzie spod znaku NSZ oœmielili się podnieœć rękę na swoich rodaków, jakby dajšc sygnał do bratobójczej walki.(...) <Słowika> i jego towarzyszy po torturach œcięto przyniesionymi uprzednio toporami.(...) Pan rotmistrz <Zšb> przesłał nazwiska oraz dane o zamordowanych powszechnie znienawidzonemu komendantowi posterunku policji w Goœcieradowie, Dybowskiemu, na którego robiliœmy bezskuteczny zamach. Dybowski z kolei przekazał te dane gestapowcowi Augustowi w Kraœniku. Tak rozpoczęła się hańbišca współpraca <Narodowych> Sił Zbrojnych z okupantem na naszym terenie, zakończona ucieczkš <Zęba> do Niemców w 1944 roku.(...) Dokonali tego ci, którzy często na piersi nosili srebrne ryngrafy z matkš Boskš. Oœmielili się podnieœć bandyckš rękę na rodaków, jakby dajšc sygnał bratobójczej walki.(...)”[468].

 Podobny schemat obserwujemy także we wspomnieniach Jana Wyderkowskiego „Grab” oraz Wacława Czyżewskiego „Im”:

„(...) Niepokojšce wieœci o wyczynach NSZ stajš się coraz częstsze; podobno szykanujš,                  a nawet mordujš sympatyków i członków PPR i GL.(...) Nietrudno było wywnioskować, czyich interesów broniš NSZ. Ujawnili, w czym widzš przyszłoœć Polski: w dworach szlacheckich i magnackich, w fabrykach w ręku kapitalistów, w œcisłym powišzaniu całej reakcji. Ryngrafy z wizerunkiem Matki Boskiej, noszone ostentacyjnie na piersiach, były symbolem wykorzystywania przez nich do swej antynarodowej polityki nawet religii, co miało na celu wprowadzenie w błšd prostych ludzi. (...) NSZ-owcy powišzali gwardzistów <Słowika> sznurami, po dwóch, po czym bestialsko wymordowali, wielu odcięto toporami głowy.(...)[469];

(...) Jak wynika z dokładnych relacji bezpoœrednich œwiadków mordu, eneszetowcy najpierw pod pozorem uzgodnienia szczegółów wspólnej akcji zaprosili gwardzistów z oddziału im.            J. Kilińskiego do swojego obozu, poczęstowali nawet swoim partyzanckim posiłkiem,                   a następnie w podstępny sposób rozbroili ich. Rozebranych do naga rozstrzeliwali na miejscu potem kolejno nad przygotowanym zawczasu dołem, który stał się zbiorowa mogiłš. Oprócz 26 gwardzistów zamordowano także 4 chłopów ze wsi Borów, którzy przyszli do naszego oddziału, by przypatrzeć się partyzantom i – w czym można – pomóc. Zginšł także członek dowództwa okręgu <Sęp> oraz oficer polityczny, były uczestnik wojny domowej                         w Hiszpanii, <Stanis> - Głuchowski z Warszawy. Sępa i Głuchowskiego pozbawiono życia metodš iœcie katowskš, œcinajšc im toporem głowy na pniaku. Sam dowódca oddziału im.             J. Kilińskiego, Stefan Skrzypek – <Słowik>, nie od razu został pozbawiony życia. Zabrano go żywego i póŸniej dopiero zamordowano go gdzieœ na terenie Kielecczyzny. Prawdopodobnie chcieli przedtem wydobyć z niego zeznania, zdobyć jakieœ wiadomoœci dotyczšce rozwoju naszej organizacji. A może tylko w bardziej wyrafinowany sposób zemœcić się za to, że wraz ze swym bratem, Władysławem, wystšpił z ZWZ, przechodzšc w szeregi GL? Organizatorzy mordu pod Borowem usiłowali zatrzeć wszelkie œlady. Tylko dlatego zapewne we wspólnej         z partyzantami mogile znaleŸli się czterej niewinni i przypadkowo w oddziale znajdujšcy się chłopi, żeby nie pozostali żadni œwiadkowie kainowej zbrodni.(...)”[470].

Charakterystyczny jest również tytuł rozdziału: „Kainowa Zbrodnia”[471]. Niestety, podobnie jak w poprzednich przypadkach, autor nie podaje Ÿródła owych „rewelacyjnych wspomnień”. Widzimy powoli pewien schemat, który tworzony był przez historiografię komunistycznš. Na oddział GL, podstępnie napadł oddział „reakcji”, bšdŸ to AK, bšdŸ to NSZ, który w okrutny sposób wymordował siekierami, lub toporami, ostatecznie przez rozstrzelanie niewinnych „partyzantów” oraz chłopów „przypadkowo” tam przebywajšcych. Był to poczštek wojny domowej rozpętanej i prowadzonej przez polskich „reakcjonistów”. Doskonale w ten schemat wpisujš się wspomnienia zarówno „Lisa”, „Graba” oraz „Ima”. Pewne podobieństwo pomiędzy autorami, wynika prawdopodobnie stšd, że wszyscy trzej oparli swoje prace na opowieœci „Koli”, jednego z tych, który przeżył egzekucję. Nie należy zapominać o wspomnieniach Mieczysława Moczara „Mietek”, który również pisze o „ohydnej zbrodni – mordzie pod Borowem”[472]. Ostatnie, opisywane przez nas wspomnienia należš do Gustawa Alef – Bolkowiaka:

„(...) Narodowe Siły Zbrojne skierowały cały swój wysiłek na walki bratobójcze w imię obrony Polski przed komunizmem. W tym samym czasie, gdy łuny nad Lubelszczyznš mówiły całemu œwiatu, że Polska walczy, doszła do nas straszna, wprost nie do wiary wiadomoœć o mordzie pod Borowem. 9 sierpnia 1943 roku w lesie koło Borowa pod Kraœnikiem oddział NSZ pod dowództwem <Zęba>, podajšcy się za AK, wymordował podstępnie dwudziestu szeœciu gwardzistów z oddziału GL im. Kilińskiego wraz ze znajdujšcymi się w goœcinie u partyzantów trzema chłopami, mieszkańcami okolicznych wsi.(...) Gdy gwardziœci, zaproszeni na wspólnš partyzanckš kolację, znajdowali się                  w obozowisku rzekomych przyjaciół, zostali otoczeni i wycięci w pień. Jedynie dwóm udało się uciec. Wiadomoœć ta wstrzšsnęła nami. Rwaliœmy się do odwetu. Do spokoju doprowadził nas głos partii.(...)”[473].

Jedna z najciekawszych wersji opisywanych zdarzeń, należy do autorów kroniki PPR. Otóż, znajdziemy tam informację, że:

„(...) Eneszetowcy, podajšc się za członków AK, przybyli do oddziału GL pod pretekstem przeprowadzenia rozmów w sprawie wspólnej walki z okupantem. Podczas rozmów zdradziecko ostrzelali partyzantów, dajšc w ten sposób sygnał ukrytemu w pobliżu oddziałowi NSZ, który bestialsko wymordował 26 gwardzistów i 4 miejscowych chłopów, krewnych geelowców, przybyłych do oddziału. Ciała zabitych straszliwie zmasakrowano; toporami odršbywano głowy i ręce.(...) Mord pod Borowem stanowił jednš z prób rozpętania wojny domowej, którš siły reakcyjne chciały narzucić PPR i GL.(...)”[474].

Można œmiało stwierdzić, że owi autorzy puœcili wodze fantazji. Nie ważne jest dla nich to, że to, co napisali nie pokrywa się z rzeczywistoœciš. Ważne, że pokazuje „prawdziwe oblicze reakcji” a zarazem było zgodne z „liniš partii”. Nie trzeba chyba dodawać, że nie znajdziemy tam żadnych odsyłaczy Ÿródłowych. Równie ciekawy opis podaje inne opracowanie komunistyczne:

„(...) Latem i jesieniš 1943r. miała miejsce nowa wielka fala nagonki politycznej i terroru przeciwko działaczom PPR, GL i RPPS, jak również przeciwko radykalnym działaczom ruchu ludowego. Rezultatem tej nagonki była seria mordów bratobójczych, dokonywanych przez NSZ i niektóre oddziały AK na działaczach PPR i RPPS oraz na żołnierzach Gwardii Ludowej. Najbardziej jaskrawym przejawem tego terroru faszystowskiej rodzimej reakcji był mord pod Borowem (pow. Kraœnik, woj. Lubelskie), gdzie 9 sierpnia 1943r. oddział NSZ pod dowództwem Leonarda Zdanowicza (<Zęba>) wymordował zwabiony podstępnie na rzekome pertraktacje oddział GL składajšcy się z 26 gwardzistów oraz 4 miejscowych chłopów. Żołnierzy GL i chłopów zabito w bestialski sposób, odcinajšc im toporami głowy i straszliwie masakrujšc zwłoki. Mord pod Borowem odbił się szerokim echem nie tylko w całym kraju, lecz również poza jego granicami i został potępiony przez wszystkie uczciwe, demokratyczne siły narodu. Mimo to Komendant Główny AK wydał w dniu 15 wrzeœnia 1943r. specjalny rozkaz w sprawie tępienia bandytyzmu, w którym nakazywał likwidowanie tzw. <band wywrotowych> na równi z likwidowaniem band rabunkowych.(...)[475].

Mamy tutaj dowód na to, że œmierć GL-owców była wykorzystana propagandowo do oskarżenia całej „reakcji” o wywołanie oraz kontynuowanie wojny domowej. Przyjęcie tego słownictwa, dawało komunistom mandat legalizmu. Właœnie o to chodziło. Oczywiœcie nie ma słowa o tym, że komuniœci również, jeœli nie przede wszystkim, dopuszczali się „mordów bratobójczych”. Słowa te potwierdzajš publikacje M. Wieczorka oraz E. Olszewskiego:

„(...) Rozwinięta została również akcja terroru fizycznego – mordów bratobójczych – prowadzona przez siły skrajnej prawicy, przede wszystkim przez Narodowe Siły Zbrojne. Szczególnie głoœnym echem odbił się mord pod Borowem w pow. kraœnickim, gdzie w nocy         z 8 na 9 sierpnia 1943r. oddział NSZ pod dowództwem „Zęba” – Aleksandra Zdanowicza wymordował w bestialski sposób 29 gwardzistów z oddziału GL im. Jana Kilińskiego. Wbrew oczekiwaniom sił reakcyjnych PPR przeciwstawia się próbom rozpętania walk bratobójczych.(...)”[476].

„(...) Najbardziej jaskrawym przejawem terroru stosowanego przez rodzimš reakcję był mord pod Borowem w powiecie kraœnickim, gdzie 9 sierpnia 1943r. oddział NSZ pod dowództwem Leonarda Zdanowicza <Zęba> wymordował zwabiony na rzekome pertraktacje oddział GL im. J. Kilińskiego pod dowództwem Stefana Skrzypka <Słowika>. W oddziale znajdowało się 28 gwardzistów i 4 chłopów przybyłych w odwiedziny do partyzantów. Z masakry uratowało się tylko 3 partyzantów.(...)”[477].

Podobnie jak w wielu innych przypadkach, tutaj także autorzy nie podajš pochodzenia informacji o œmierci GL-owców lub wskazujš Ÿródła poœrednie (wspomnienia „Przepiórki”). Byłoby to o tyle istotne, że M. Wieczorek pisze, że GL-owcy zginęli w... nocy! Ciekawe jest natomiast, że znajdziemy odsyłacz do rozkazów Dowództwa Głównego GL, mówišcych o „przeciwstawieniu się mordom bratobójczym”. Należy także podkreœlić, że całe wydarzenie było pretekstem do wywołania nagonki wobec NSZ. Trwa ona w niektórych kręgach po dzień dzisiejszy. Przykładem, który można tu wymienić jest zbiór wspomnień GL-owców. Pada tam charakterystyczne zdanie:

„Mord pod Borowem, dokonany przez bandytów z NSZ, obudził czujnoœć gwardzistów wobec faszystów polskich.”[478] Właœnie po sierpniu 1943r. NSZ –owcy dostali nowe okreœlenie: „faszyœci” lub „polscy faszyœci”. Od tego momentu epitet ten praktycznie nie zniknie z publikacji komunistycznych, zaœ sami NSZ-owcy stanš się jednymi z najbardziej przeœladowanych żołnierzy polskiego podziemia. Przez cały okres PRL był swojego rodzaju symbolem „walki bratobójczej”. Schemat ten był powielany przy okazji kolejnych „rocznic mordu borowskiego” czego przykład mamy w „Trybunie Ludu” z 1963r.:

„W tym roku mija XX rocznica wielkiej tragedii, znanej w historii jako <mord pod Borowem>. 9 sierpnia 1943r. przestał istnieć oddział GL, zwabiony podstępnie i wymordowany przez oddział NSZ <Zęba>, w celu rzekomo walki z Niemcami. Zginęło wówczas 28 gwardzistów i 3 miejscowych chłopów [por. artykuł poniżej !!!].”[479];

„ 9 sierpnia 1943r. dochodzi do jednej z najhaniebniejszych zbrodni. W tym dniu 50 zbirów z NSZ nawišzało rozmowy z oddziałem GL im. J. Kilińskiego w celu wspólnej walki z Niemcami. Nie podejrzewajšcych podstępu Gwardzistów znienacka napadnięto i w bestialski sposób wymordowano. Zginęło w tym dniu 26 gwardzistów oraz 4 miejscowych chłopów [por. artykuł powyżej!!!] z pobliskiej wsi, którzy przyszli do oddziału by zobaczyć polskie wojsko. Rannych bandyci dobili siekierami, niszczšc w ten sposób oddział szczególnie wsławiony w bojach z Niemcami.”[sic!!!][480];

„ W XX rocznice mordu borowskiego, na miejscu zbrodni odbyła się rocznicowa uroczystoœć. Uczestniczyli w niej m.in.: sekretarz KW PZPR, przewodniczšcy prezydium WRN, radca ambasady ZSRR, członkowie ZBOWiD oraz inni. Uroczystoœć zgromadziła tysišce osób”[481]. Już na pierwszy rzut oka widzimy sprzecznoœć w artykułach z jednej gazety, ba, nawet z cišgu kilku dni! Dlaczego? Wytłumaczenie jest tylko jedno. Otóż, mało kto przywišzywał wagę do „szczegółów mordu”, ważne natomiast było to, że zginęli członkowie GL. Jak ważny był ów „symbol”, œwiadczy ranga osób, które były na „uroczystoœci” oraz „tysišce osób”, które również uczestniczyły w tym wydarzeniu. Należy również zwrócić uwagę na jeden z artykułów Stanisława Styka:

„(...) Oddział <Słowika> oczekiwał na podjęcie zrzutu broni i sprzętu z ZSRR.(...) Pojmanych gwardzistów poddano przesłuchaniom, podczas których stosowano wymyœlne metody. Uciekło jedynie 3 partyzantów: <Kuropatwa>, <Adaœ>, <Kola>.(...) Zdobyte przed pomordowaniem gwardzistów informacje NSZ-owcy przekazali swoim przełożonym oraz hitlerowcom w celu aby faszyœci na tej podstawie mogli likwidować rodziny pomordowanych i innych członków lewicy. Był to pierwszy bratobójczy mord w Lubelskim, potem były Owczarnia [sic!!!], Stefanówka [sic!!!].(...)[482].

O ile poczštek artykułu jest „regułš” jeœli chodzi o przedstawianie sprawy Borowa, to już zakończenie jest rewelacyjne. Oskarżenie „reakcji” o mordy bratobójcze pod... Owczarniš czy Stefanówkš zasługuje na „uznanie” pod względem propagandowym. Przypomnieć należy, że zarówno pod Owczarniš jak i Stefanówkš zginęli partyzanci tylko, że... z AK!!! To oddziały AL („Cienia”) odpowiadały za wymordowanie kilkudziesięciu AK-owców. Z całš odpowiedzialnoœciš można stwierdzić, że komuniœci odnieœli propagandowe zwycięstwo. Dlaczego? Otóż rzucone hasło „bratobójczy mord pod Borowem”, zostało przyjęte przez historiografię polskš i trwa do dzisiaj w literaturze faktu. Œwiadczš o tym następujšce pozycje:

Ø      Jana Rzepeckiego (wspomnienia byłego AK-owca!!!)[483];

Ø       Albina Koprukowniaka („NSZ-owcy w podstępny sposób wymordowali 26 gwardzistów... Mord pod Borowem miał na celu nie tylko fizyczne wyniszczenie oddziału partyzantki <komunistycznej>. Chodziło o torpedowanie, o niedopuszczenie do współpracy z PPR innych organizacji. Zbrodnia dokonana pod Borowem przyjęta została z oburzeniem przez opinię społecznš, działalnoœć NSZ spotkała się z potępieniem.”)[484];

Ø       J. Pawłowicza („Polscy faszyœci wymordowali siekierami 26 gwardzistów i 4 chłopów z pobliskiej wsi.”)[485];

Ø       Z. J. Hirsza („9 sierpnia w lesie koło wsi Borów oddział NSZ..., w sile 50 osób, uzbrojony w 4 rkm i ckm dokonał okropnego mordu na 26 gwardzistach z oddziału im. Kilińskiego i 4 chłopach, współpracownikach GL.”)[486];

Ø       Jana Naumiuka[487];

Ø      J. J. Tereja („bestialski mord z 9 sierpnia 1943r. na 26 gwardzistach z oddziału GL im. J. Kilińskiego i czterech bezbronnych chłopach, którzy do niego przybyli”)[488];

Ø       Ryszarda Nazarewicza[489];

Ø       Krystyny Kersten[490];

Ø       Edwarda Duraczyńskiego („Szczególnym echem rozległ się jednak mord popełniony przez oddział NSZ 9 sierpnia 1943r. pod Borowem na 26 gwardzistach i 4 mieszkańcach tej wsi.”)[491];

Ø       artykuły: Z. Mańkowskiego[492], Krzysztofa Komorowskiego (pisze on m.in.: „spoœród wielu ich haniebnych wyczynów [NSZ – przyp. aut.] bestialstwem wyróżnił się mord pod Borowem”)[493] oraz jego współczesna monografia o NSZ, w której w odniesieniu do Borowa, używa sformułowania „eneszetowska zbrodnia”[494].

Innym przykładem propagandy poborowskiej jest anonimowy, „rocznicowy” artykuł wydrukowany w Tygodniku Nadwiœlańskim:

„ W pobliżu Borowa (gm. Annopol), w miejscu upamiętniajšcym zamordowanie 26 członków GL i czterech współpracujšcych z nimi chłopów [sic!] przez oddział NSZ, odbyła się pokojowa manifestacja. 9 sierpnia 1944r. [sic!], oczekujšcy na zrzut radzieckiej broni oddział GL, im. Kilińskiego pod dowództwem Jana [sic!] Skrzypka, ps. Słowik, próbował nawišzać kontakt ze stacjonujšcym w pobliżu oddziałem NSZ dowodzonym przez Leonarda Żubra-Zdanowicza [sic!!!] ps. Zšb. Doszło do spotkania w trakcie, którego gwardziœci zostali otoczeni, rozbrojeni i rozstrzelani. Był to pierwszy tego typu bratobójczy mord na ziemi lubelskiej, dokonany przez współpracujšce z najeŸdŸcš hitlerowskim Narodowe Siły Zbrojne.(...)[495]. Jedynym wyjštkiem pisania innego przebiegu wydarzeń pod Borowem jest wydana „w drugim obiegu” ksišżka – wspomnienia Piotra WoŸniaka. W przedmowie autor podpisujšcy się „Jaszczur” pisze:

„(...) NSZ to <antykomunistyczne bestie>. Też sš <dowody>: <mord pod Borowem>”. Banda NSZ wymordowała tam 27 tzw. partyzantów z GL. „Tak zwanych” – gdyż była to zbieranina  kryminalistów, wymuszajšcych od ludnoœci haracze, siejšcych terror, gwałcšcych i rabujšcych co popadło. Po ostrzeżeniu ów „batalion im. Kilińskiego” rozhulał się jeszcze bardziej. Chłopi nie chcieli wzywać Niemców – wezwali nas. Sšdów polskich wówczas nie było. Pozostał samosšd. (...) Dałby Bóg, bym dożył dni, gdy o tych sprawach pisać się będzie i mówić bez żadnych zahamowań.(...)”[496] Wg M. J. Chodakiewicza owym „Jaszczurem” jest Kazimierz Poray – Wybranowski „Kret”, uczestnik wydarzeń.

Podsumowujšc ten rozdział w historiografii polskiej, stwierdzić należy, że propaganda komunistyczna odniosła zwycięstwo. „Mord borowski” przyjšł się w literaturze faktu. Jak przekonaliœmy się naocznie, błędy popełniane przez współczesnych historyków dyskwalifikujš je jako wiarygodne w odniesieniu do „wydarzeń borowskich”. Różne liczby zabitych GL-owców, przekręcanie nazwisk NSZ-owców, przypisywanie „mordu” AK-owcom to podstawowe zarzuty stawiane autorom opisywanych publikacji.  

 

3.4           Sprawa borowska w historiografii emigracyjnej.

 

Pierwsze, powiedzmy w pełni profesjonalne (choć oparte głównie na wspomnieniach „Zęba”) podejœcie do tego tematu, wykazał emigracyjny historyk Lesław Jurewicz. W swojej ksišżce rozpatruje wypadki borowskie w kategorii: albo zbrodnia albo poczštek wojny domowej. Po raz pierwszy do głosu doszli ci, którzy nie mogli tego zrobić w kraju. Mowa jest oczywiœcie o mjr „Zębie”, z którym autor przeprowadza rozmowę. Po raz pierwszy rozpatrzono sprawę wydania wyroku oraz wykonania egzekucji pod względem prawnym. Można nawet powiedzieć, że to właœnie jest przedmiotem owej lektury. Była to pierwsza, choć emigracyjna, próba przełamania „monopolu” komunistów na przedstawienie wydarzeń[497]. Innym przykładem „nie-komunistycznego” a zarazem emigracyjnego podejœcia do wydarzeń z 9 sierpnia, jest monografia Zbigniewa S. Siemaszko. Autor przytacza tam fragment listu ppłk. Boguszewskiego – szefa Oddziału III sztabu NSZ (jemu podlegały wszystkie oddziały AS od lipca do grudnia 1943r.):

„(...) Akcja pod Borowem miała miejsce 9 sierpnia 1943 roku. Taka jak pisałem [w Zeszytach do historii NSZ] było tam kilku Polaków z GL, kilku polskich Żydów lecz dowódcš był oficer sowiecki, radiotelegrafista sowiecki i gros szeregowych – sowieckich żołnierzy. Uciekł tylko radiotelegrafista i tu cały kłopot. On meldował nie do polskiego podziemia komunistycznego, lecz do swoich przełożonych w Rosji. Stšd natychmiastowa interwencja Stalina u Churchilla <o mordowaniu żołnierzy sowieckich przez polskich bandytów>, stšd interwencja N. Wodza u dowódcy AK, stšd interwencja dowódcy AK u dowódcy NSZ, stšd dochodzenia. Dochodzenia wykazały, że decyzja dowódcy okręgu Lublin i jego szefa AS [Zęba] o koniecznoœci zlikwidowania szkodliwej bandy była słuszna. Dowódca AK przyjšł to ostatecznie do wiadomoœci i na tym sprawa zakończyła się. Wiemy, że dowódca AK meldował do Londynu o wyniku dochodzenia w formie pozytywnej dla NSZ.(...)”[498].

W podobnym tonie wyrażajš się wspomniane „Zeszyty do historii NSZ”. Autor pisze w nich, że oddział partyzancki „Stepa” wybił oddział GL im. Kilińskiego liczšcy 30 ludzi, „wyłšcznie Rosjan i Żydów”. Dalej pisze, że „oddział ten wg otrzymanych meldunków miał za zadanie rozbicie <eneszetowej bandy Zęba>”.[499]

Więcej wyjaœnień wydarzeń spod Borowa zawiera list St. Żochowskiego do paryskiej „Kultury”. Autor tłumaczy takie postępowanie „Zęba”. Powołuje się między innymi na art. 93 K.K oraz art. 34 K.K., które to artykuły oddział „Słowika” naruszył. Poza tym zabicie GL-owców „zmniejszyło” przyszłe szeregi UB, była to zarazem akcja prewencyjna, która zapoczštkowała długotrwałš wojnę domowš. Żochowski uważa, że jako działanie uprzedzajšce atak nieprzyjaciela był to czyn moralnie usprawiedliwiony. Podnoszona jest również kwestia legalnoœci postępowania „Zęba”. Autor słusznie twierdzi, że tylko AK miało mandat legalnego egzekutora praw RP. Działanie „Zęba” okreœlone zostało jako „pełnienie funkcji egzekutora praw na ochotnika, bowiem na miejscu nie było żadnego przedstawiciela AK. „Zšb” w skrajnej formie wykonał to, co nakazywało prawo: za zdradę kara œmierci. Wybrany został wariant odpowiedzialnoœci zbiorowej. Nie oszczędzono ani partyjnych prowodyrów ani omamionych szeregowców.[500] Tutaj należy dodać, że jakkolwiek struktury AK istniały w Borowie, to nie dysponowały takimi siłami, by móc zlikwidować oddział „Słowika”. Tylko „Zšb” dysponował odpowiednimi siłami do wykonania takiego zadania. Możemy w tym miejscu postawić hipotezę, że AK-owcy faktycznie poprosili „Zęba” o pomoc, na co on się zgodził. Niestety nie jesteœmy w stanie stwierdzić prawdziwoœci tej hipotezy. W podobnym tonie do Żochowskiego, wypowiada się Władysław Marcinkowki. Na łamach paryskich „Zeszytów historycznych” stwierdził:

„(...) Likwidacja band rosyjskich i komunistycznych leżała w interesie Polski. Tak na poczštku oceniano Borów przez czynniki <miarodajne> a dopiero gdy okazało się, że to akcja NSZ ocenę tego wydarzenia stanowiło słowo mord.(...)”[501].

Zwraca uwagę fakt, że zaczęto dostrzegać zmiany stanowiska KG AK wobec „mordu borowskiego”. Z pewnoœciš miało to wpływ na pewien mit „mordu”, który trwa do dnia dzisiejszego.

Widzimy, więc, że nawet w œrodowisku NSZ kršżyły fałszywe, czy też nie pełne informacje na ten temat. Interwencja Stalina u Churchilla była spowodowana interwencjš polskich komunistów a nie ucieczkš „sowieckiego radiotelegrafisty”. Nie możemy jednakże wykluczyć, iż któryœ z ocalonych GL-owców nie był radiotelegrafistš.

 

3.5           Sprawa borowska w historiografii polskiej po 1989r.

 

Mimo przeobrażeń politycznych po 1989r., sprawa wydarzeń pod Borowem w większoœci publikacji dalej była przedstawiana podobnie. Przykładem będzie tutaj artykuł Stanisława Styka[502]. Pisze on, że oddział „Słowika” postanowił nawišzać kontakt z „polskim oddziałem partyzanckim”. Dalej pisze, że „zaproponowano wspólne spotkanie, celem omówienia współpracy bojowej i ewentualnej samoobrony partyzantów i ludnoœci cywilnej przed Niemcami”. Autor nie omieszka opisać partyzantów z „sšsiadujšcego oddziału”:

„Partyzantcy <goœcie> byli w mundurach Wojska Polskiego. Na czapkach mieli orzełki                z koronš i na piersiach ryngrafy z Matkš Boskš Częstochowskš. Eneszetowcy rozbroili dowódcę oddziału GL por. <Słowika> i towarzyszšcych mu gwardzistów goszczšcych w ich oddziale jak również pozostałych bez dowódcy gwardzistów, a następnie dokonali potwornego mordu.” Oczywiœcie œmierć nie nastšpiła szybko:

„Rozbrojonych i rozebranych do bielizny gwardzistów, eneszetowcy przywišzali sznurami do drzew. Przesłuchujšcy ich oficerowie eneszetowcy w mundurach wojskowych polskich, niemieckich, stosowali bardzo wymyœlne tortury, aby wymusić zeznania od swych ofiar. Nad wszystkim oczywiœcie czuwał „samozwańczy major <Zšb>”.

Jak zauważa autor „morderstwo gwardzistów” nie było przypadkiem, bowiem jeszcze w lipcu „Zšb” odbywał „wspólne spotkania z Niemcami i policjš granatowš”, których celem było zwalczanie lewicy. Aby jeszcze bardziej skompromitować NSZ-owców, Styk pisze, że po egzekucji na jej miejsce – „do lasu koło Borowa przyjechało gestapo z Kraœnika razem z sierżantem policji granatowej Dybowskim”. Autor „morderców spod Borowa” nie waha się skomentować całego wydarzenia, posługujšc się jednakże, innymi osobami:  

„Zbrodnia ta wywołała oburzenie społeczeństwa polskiego. Szczególnie piętnowali tę zbrodnię partyzanci polscy: gwardziœci, bechowcy i akowcy, a nawet szeregowi członkowie NSZ”[503]. Nigdzie nie pada jakakolwiek wskazówka odsyłajšca do Ÿródła. Można z tego zrozumieć, że autor czuł się na tyle autorytetem w tej sprawie, iż nie potrzebował „podpórki”. Przypomnijmy, że oczywiœcie autor nie brał udziału w opisywanych wydarzeniach. Innš „ciekawš” publikacjš, a zarazem niedawno wydanš sš wspomnienia Stanisława Młynarskiego. „Oczywiœcie” widać w niej powielenie schematów i mitów, narosłych wokół Borowa:

„(...) Oddział <Słowika> wkrótce po zorganizowaniu oczekiwał na zapowiadany zrzut broni w lesie pod Borowem gm. Annopol. Tam napotkał go tragiczny los, gdyż w dniu 9.8.1943 roku został prawie doszczętnie wymordowany przez bandę narodowych sił zbrojnych, dowodzonš przez A. Zub – Zdanowicza. NSZ-owcy w iœcie faszystowski sposób zamordowali wówczas 26 gwardzistów i kilku chłopców, którzy wraz z partyzantami oczekiwali na zrzut.(...) Zbrodnia ta miała na celu odstraszenie terenowych działaczy SL <Roch> i innych organizacji konspiracyjnych od współpracy z PPR. Aby temu zapobiec KO PPR wydał odezwę do chłopów i inteligencji. W tej treœci czytamy: <...Nie dajmy się zastraszyć pańskim psom, które nam dziœ wydały bratobójczš walkę. Wszyscy zdolni do noszenia broni wstępujcie w szeregi partyzanckie GL i BCh. Braterska współpraca GL i BCh niech porwie cały naród.> Odezwa ta odbiła się głoœnym echem na terenie całego województwa oraz przyczyniła się do podjęcia przez działaczy SL <Roch> i d-ców BCh okreœlonych decyzji organizacyjnych i partyjnych, sprzyjajšcych tworzeniu się <Demokratycznego Frontu Walki> z okupantem.(...)”[504]. Innš współczesnš publikacjš, mówišcš o „bratobójczym mordzie” jest ksišżka Ryszarda Nazarewicza[505]. Pada w niej wiele niesprawdzonych, bšdŸ przekłamanych informacji, takich choćby jak ta:

„(...) Józef Lisek został w czerwcu 1943 skazany przez władze GL za bandytyzm na œmierć i stracony. Częœć <liskowców> rozpierzchła się, a częœć przeszła do NSZ na czele z <Orłem> (Marianem Młynarskim) i wyróżniła się zabijaniem ludzi lewicy. Oddział GL im. Kilińskiego sformowany został póŸniej, w lipcu 1943r. i składał się z ochotników spoœród młodzieży chłopskiej z Kraœnickiego.(...) Oskarżenie ofiar zbrodni pod Borowem o bandytyzm,(...) nie ma żadnych podstaw realnych, ma zaœ na celu usprawiedliwienie katów(...)”[506]. Autor nic nie wspomina o tym, że częœć spoœród „Liskowców” należała do oddziału „Słowika”, co pokazuje niniejsza praca. Zamiast tego mamy informację o tej grupce byłych „Liskowców”, którzy pod dowództwem „Orła” wstšpili do NSZ. Może to œwiadczyć o nie przypadkowej manipulacji faktami, które majš nas przekonać, że to NSZ-owcy przejęli dawnš grupę rabunkowš. Autor także nic nie wspomina o odnoœnikach do pozostałych wiadomoœci, co redukuje owe informacje do rangi opracowania a nie Ÿródła. Innym przykładem braku rzetelnoœci u autora jest następujšca informacja:

„(...) W opisie zbrodni borowskiej fałszywie zatytułowanym <Starcie pod Borowem> do nazwiska Skrzypka [M. Zaborski – przyp. aut.] dodaje epitet <dezerter>. Nie wspomina natomiast, że sprawca masowego mordu Zub-Zdanowicz,(...), będšc zrzuconym do dyspozycji AK, został przez komendanta Okręgu AK Lublin płka Kazimierza Tumidajskiego oceniony jako <ptaszek, dezerter>(...)”. Ponieważ Skrzypek należał wczeœniej do ZWZ – AK, jego przejœcie do GL można z całš pewnoœciš nazwać dezercjš, tym bardziej, że nikt nigdy nie oczyœcił go z tego zarzutu. Przypomnijmy, że GL jako wojskowa przybudówka PPR nie uznawała jedynego legalnego rzšdu polskiego w Londynie. To wystarczajšcy argument za uznaniem zachowania „Słowika” za dezercję. Autor dopuszcza się kolejnej manipulacji, w twierdzeniu jakoby „Zšb” był dezerterem. Przypomnijmy, że częœć AK-owców (m.in. płk Tumidajski) traktowała jego zachowanie za zdradę, choć na pewno nie takš jak przejœcie do komunistów. Autor powinien jednak wiedzieć, że „Zšb” został oczyszczony z zarzutu dezercji przez Sšd Polowy II Korpusu[507]. Oczywiœcie propagandowa wersja komunistów istnieje dalej w œwiadomoœci wielu ludzi, czego przykładem sš artykuły w prasie lewicowej np.: w „Trybunie”, która powiela schemat z wersjš zrzutu dla komunistów[508], czy też w „Głosie Kombatanta Armii Ludowej”. Tu warto zacytować oficjalne „stanowisko” byłych żołnierzy GL:  

„(...) 9 sierpnia 1943 roku w lesie koło wsi Borów pow. Kraœnik wymordowany został podstępnie oddział partyzancki GL im. J. Kilińskiego, dowodzony przez Stanisława [sic! Stefana] Skrzypka ps. <Słowik>. Bestialskiego mordu na 19 gwardzistach [sic!] i czterech miejscowych rolnikach [sic!], dokonał oddział SNZ pod dowództwem Leonarda Zub – Zdanowicza ps. <Zšb>. Uratowało się brawurowa ucieczkš tylko trzech gwardzistów i jeden rolnik [sic!]. Ten bestialski mord (ofiary ršbano siekierami) pod Borowem na żołnierzach GL był jednym z licznych przejawów bratobójczych walk i bezwzględnego zwalczania sił lewicy przez skrajnš prawicę polskš. Mimo bezwzględnego potępienia przez polskš i œwiatowš opinię publicznš mordu w lesie pod Borowem i jednoczeœnie walk bratobójczych, Komendant Główny AK gen. T. Bór-Komorowski, wydał 15 wrzeœnia 1943r. rozkaz, nakazujšcy w œcisłej konspiracji likwidowanie tzw. band wywrotowych – a zwłaszcza ich przywódców i agitatorów – i wyraŸnie zalecajšcy kontynuowanie bratobójczej wojny domowej.”[509];

„(...) 9 sierpnia 1943r. oddziały NSZ dowodzone przez szefa Akcji Specjalnej „Zęba” – Leonarda Zdanowicza – w lesie pod wsiš Borów pow. Kraœnik, w podstępny sposób otoczyły oddział partyzancki GL im. Jana Kilińskiego, zwabiony na rzekome pertraktacje. Zamordowanych zostało tego dnia w wyjštkowo bestialski sposób 26 żołnierzy GL z dowódcš por. Władysławem Skrzypkiem ps. „Słowik” [sic!!!] i 4 miejscowych rolników, przebywajšcych w goœcinie u partyzantów GL.”(...) Te ohydne bratobójcze mordy, wstrzšsnęły społeczeństwem w okupowanym kraju. Zwłaszcza ohydny mord w lesie pod Borowem , który wywołał reperkusje międzynarodowe. Winston Churchill tłumaczył się z tego Stalinowi, a gen T. Bór-Komorowski i rzšd londyński Churchillowi. Wydawała się, że Komenda Główna AK i Delegatura Rzšdu na Kraj jednoznacznie je potępiš. Stało się coœ wręcz odwrotnego.(...)”[510]

Przekłamania zdarzały się także w literaturze NSZ-owskiej. Takim przykładem jest wzmianka we wspomnieniach Stanisława Żochowskiego, jakoby „Słowik tropił i otoczył oddział Zuba, by go zlikwidować”[511]. Niestety autor nie podaje skšd zaczerpnšł informacje o planach niechybnej likwidacji oddziału „Zęba”. Fakt ten nie ma zbyt dużo wspólnego z odzwierciedleniem zaistniałych wydarzeń, bowiem nigdzie nie znajdziemy takiego rozkazu, możemy się tego jedynie tego domyœlać. Być może w ten sposób autor, mówišc nie prawdę usiłował zrehabilitować „Zęba” za wydanie wyroku i egzekucję GL-owców. Jeden z pierwszych przykładów odkłamania „oficjalnej” wersji wypadków borowskich był artykuł M. J. Chodakiewicza[512]. Jako jeden z pierwszych ujawnia bandyckš przeszłoœć częœci rozstrzelanego oddziału, a mianowicie dawnych członków oddziału „Liska”, który również przez kilka miesięcy należał do GL. Również tutaj, po raz pierwszy znajdujemy próbę prawnego podejœcia zarówno do wydania wyroku jak i do wykonanej egzekucji. Niestety słaboœciš jest brak odsyłaczy Ÿródłowych, choć nie stanowi to dla nas problem, ponieważ występujš one u tego samego autora w innej publikacji. Co prawda sprawa Borowa pełni tam funkcję raczej epizodycznš, jakkolwiek tekst ten, stanowi ważne Ÿródło na drodze odkłamania wydarzeń z przeszłoœci[513]. Należy jednak dodać, że rozszerzony tekst znalazł się w biografii „Zęba”, już z pełnš bibliografiš oraz w artykule tegoż, zbiorowej pracy, będšcej owocem sesji poœwięconej NSZ[514]. Innym tekstem próbujšcym podważyć dotychczasowš hagiografię na ten temat, jest artykuł P. Gontarczyka[515]. Pomimo, że jest on niewielki, ujmuje sprawę w szeroko, tzn. przedstawia zarówno przeszłoœć GL-owców, wydarzenia z 9 sierpnia jak i krótko propagandę komunistycznš na ten temat. Dodatkowo zacytowany jest fragment wspomnień „Lisa”, na temat przeszłoœci oddziału „Słowika”. Autor, jako jeden z pierwszych wišże fakt likwidacji grupy, nie tylko z komunistycznš przynależnoœciš oddziału, ale również podkreœla fakt, iż należeli do niego znani przedwojenni bandyci. Do tego typu opracowań, należy zaliczyć także artykuł Bogusława Kopacza, który dosyć szeroko rozpisuje się na temat przeszłoœci, przyszłych członków oddziału „Słowika”[516]. Pozycjš, która wiele wnosi do przedstawienia wydarzeń pod Borowem w szerokim kontekœcie jest III tom dokumentów GL – AL. Czytelnik znajdzie tam archiwalne dokumenty zarówno komunistyczne (np. artykuł z „Gwardzisty”) jak i NSZ-owskie (np. artykuł z „Szańca”)[517]. W tym miejscu należy także wspomnieć o III – tomowym zbiorze dokumentów NSZ, w której również znajdziemy kilka informacji na temat propagandy poborowskiej[518]. Innš publikacjš, która wspomina o Borowie, przytaczajšc tekst z NSZ-owskiego „Szańca” jest pozycja Wojciecha Jerzego Muszyńskiego[519], jedna z najnowszych publikacji, przedstawiajšca już w innym œwietle omawiane wydarzenia. Sprawa Borowa była także poruszona w artykule Andrzeja Krzysztofa Kunerta.[520] Stoi on na stanowisku „nielegalnej” egzekucji dokonanej przez NSZ na oddziale GL. Niestety oskarżajšc NSZ-owców o dokonanie „samowolki” zapomina, że nie można było oddać komunistów pod sšdy AK, ponieważ takowe wówczas nie istniały w Okręgu Lubelskim. Trochę nietypowš pracš sš wspomnienia Jaxy-Maderskiego. Przytacza on, po kilka zdań z 4 ksišżek, w tym 2 komunistycznych[521]. W ten sposób, poprzez porównanie, pokazuje fantazyjnoœć historiografii komunistycznej na temat wydarzeń borowskich. Warto jeszcze wspomnieć o broszurce – biografii „Zęba” autorstwa Ludwika Meresty[522]. Należy wspomnieć, że wydarzenia pod Borowem zostały także opisane w nie wydrukowanej publikacji Tadeusza Stolarza. Na podstawie wspomnień żony „Zęba” oraz lokalnych komunistów pamiętajšcych tamte wydarzenia, autor kreœli prawdopodobny przebieg wydarzeń z 9 sierpnia, obalajšc komunistyczne tezy „o mordzie bratobójczym”[523]. Przykładem ewolucji pojęcia „mord borowski” jest hasło „Borów” w multimedialnej Encyklopedii PWN, gdzie znajdziemy informację, że w sierpniu 1943r. pod Borowem wymordowano oddział partyzancki GL im. J. Kilińskiego, w wyniku którego zginęło 27 osób[524]. 

 

3.5   Proces pokazowy „morderców spod Borowa”.

 

Główni „sprawcy mordu borowskiego” uciekli po 1945r. z terytorium Polski (np. mjr. „Zšb”, por. „Cichy”). Jednakże częœć dawnych podkomendnych „Zęba” zostało w Polsce ludowej. Po długich, bo ponad 8 letnich poszukiwaniach kilku ze „sprawców mordu” stanęło przed Sšdem Rejonowym w Lublinie. Byli to: Leon Cybulski, Ryszard Ławruszczak, Kazimierz Wybranowski, Władysław Stańczak oraz Jan Wtykło. Oto kilka wybranych fragmentów z  akt procesowych:

„(...) w sierpniu 1943r. mianowicie banda jego wespół z druga bandš N.S.Z.  – owskš „Zęba” Chodorowskiego [sic!!!] wymordowała oddział G.L. imienia Bartosza Głowackiego pod Borowem w powiecie Kraœnik. O tym że w zbrodni tej brał udział „Znicz” wraz ze swojš bandš dowiedziałem się do sekretarza K.W.P.P.R. Szymańskiego Aleksandra ps. „Ali”, który zgin[šł] jeszcze w okresie okupacji, jak też Ali posiadał na to dokument w postaci zeznań jednego z członków wymordowanego oddziału, któremu udało się ujœć z ršk N.S.Z. – towskich opraewców. Gdzie znajduje się obecnie ten dokument nie wiem, ale może widzieć o tym tow. Pelc [ Graż]yna ps. „Rena”, która w okresie okupacji pracował również w Wojew. Komitecie P.P.R. i większoœć dokumentów przechowała. Obecnie tow. Pelc jest przewodniczšcš Komisji Historycznej przy W.K.P.Z.P.R. w Lublinie. Pamiętam ponadto, że jak wskazywały dokumenty znajdujšce się w posiadaniu W.K.P.Z.P.R. wyrok odnoœnie likwidacji oddziału im. Bartosza Głowackiego wydał nieznany mi dowódca N.S.Z. Kamieński ps. „Kania” pochodzšcy z okolic Borowa pow. Kraœnik. Następnie chcę dodać że „Zšb” był księdzem w parafii Potok Wielki pow. Kraœnik i jest on znany osobiœcie przez ob. Rękas pracujšcš obecnie w Służbie Munduro[wej ?]we W.U.B.P Lublin, a sprawę p-ko temuż księdzu Chodorowskiemu można odszukać w Wydziale V-tym W.U.B.P Lublin.(...)[525];

„(...) w okresie od 1939r. do 1944r. na terenie powiatu kraœnickiego, jako członkowie zbrodniczej organizacji „Narodowe Siły Zbrojne”, w których zajmowali funkcje kierownicze, idšc na rękę władzy państwa hitlerowskiego i w interesie polskiego faszyzmu w dokony[w]aniu zabójstw członków Polskiej Partii Robotniczej, Gwardii Ludowej i Armii Ludowej, partyzantów radzieckich, działaczy demokratycznych oraz obywateli narodowoœci żydowskiej przeœladowanych przez okupanta, a w szczególnoœci:

a)      w dniu 9 sierpnia 1943r. w lesie borowskim w okolicach Wólki Szczeckiej, gm. Goœcieradów, pow. Kraœnik wymordowaniu 20[10, 40??? Nieczytelne w maszynopisie] osobowego oddziału Gwardii Ludowej imieniem Kilińskiego. (...)

wszyscy oskarżeni to członkowie organizacji N.S.Z. – A.K. w ramach których w latach  1941 – 1944 mordowali członków P.P.R., G.L. – A.L., partyzantów radzieckich, działaczy demokratycznych oraz obywateli narodowoœci żydowskiej ukrywajšcych się przed terrorem okupanta. Wchodzšc w skład t. zw. „akcji specjalnej” III – go okręgu N.S.Z. kierowan[ego] przez specjalnie w tym kierunku przeszkolonego przez anglo-amerykański wywiad ps. „Zęba”, oskarżeni systematycznie według wytyczonych rodzimej i międzynarodowej reakcji likwidowali wszystkich tych, którzy kierowani głębokim patriotyzmem i umiłowaniem wolnoœci stawali do ogólnonarodowego frontu walki z hitlerowskim najeŸdŸcš.

              Celem reakcji było sparaliżowanie i unicestwienie walki prowadzonej pod kierownictwem P.P.R. przeciwko okupantowi, na którego usługach pozostawała wraz całš międzynarodowš reakcjš, a ponadto przez likwidację działacz[y] denokratycznych obóz reakcji dšżył do jak najliczniejszego przerzedzenia kadr obozu lewicy, by tym samym w dogodnym momencie stworzyć korzystne warunki dla przechwycenia władz[y] i odda[n]ie jej w ręce odwiecznych wrogów ludu pracujšcego – obszarników i kapitalistów.

            Proces publiczny w powyższej sprawie obnaży całš ohydę zbrodniczej działalnoœci faszystowskich band N.S.Z. – owsko – A.K. – owskich, działajšcych na usługach hitlerowskiego okupanta.(...)”[526];

„(...) Następnie [na poczštku] miesišca sierpnia 1943r. oddział „Stepa” powracał z lasu K/Ksi[ężycy?] gm. Goœcieradów do lasu pod Borowem i w Drodze w m. Mniszek gm. Ko[sin. Ludn]oœć tejże gromady oœwiadczyła, że przed chwilš był oddział G.L. [i że odesz]li w kierunku Borowa, więc oddział „Stepa” Udał się również w k[ieruku] Borowa, celem zakwaterowania. Udajšc się do lasu k/Borowa oddział zakwaterował obok oddziału G.L. w odległoœci około 200 – 300 m. [w między cz] asie czł. G.L. zaczęli przychodzićdo naszego oddziału, nastę[pnie] „Zab” porozmawiał się z ps. Kmicicem coœ na boku i po rozmowie [z] „Zębem” „Kmicic” wzišł dwóch ludzi N.S.Z. i udał się [do oddzia]łu G.L. Natomiast „Zšb” wydał następny rozkaz, ażeby cały odddz[iał] rozsypał się w tyrarierę i jaknajszybciej podskoczyć pod oddział i okršżyć go. W czasie napadu na oddział G.L. czł. G.L. chcieli [chwycić] za broń, lecz „Zbš” czy „Kmicic” Krzyknšł, że to sš tylko cwicz[enia] oddział N.S.Z. podskoczył zabrał broń członkom G.L., a następnie [...] i Ps. „Kret” wydali rozkaz ustawić się czł. G.L. wszereg. i pa[œć twarzš] do ziemi. Następnie przez ps. „Zęba” zorganizowana została Komisj[a] ustalała nazwiska, i zapisywała czł. G.L. po spisaniu wszystkich [czł.] G.L. brano z szeregu po dwóch czł. G.L. i prowadzono na rostrzał. [w skład] komisji weszli „Zšb” „Kret” „Kmicic” i „Step”. Do rostrzelania wyz[naczeni] byli: ps. „Rura” ps. „Jacek”, którzy bioršc po dwóch rozstrzelal[i]  z trzeciej dwójki jeden czł. G.L., zbiegł więc ps. „Zšb” wydał [rozkaz] natychmiast rozstrzelać wszystkich leżšc, więc kto był [...] czł. G.L. i kto mógł rostrzelał ich, Ja w tym czasie byłem na u [...] w odległoœci około 40 do 50 metrów i na oboczu widziałe[m] ps. „Kn[olla”] lecz nie widziałem aby strzelał [do] czł. G.L. Po zlikwidowaniu tych [...] „Zšb’ wydał rozkaz zlikwidowania tych 6-ciu czł. G.L. którzy zostali zatrzymani przez oddział N.S.Z. Udział w likwidacji tych 6-ciu [członków] brało około 20 czł. N.S.Z. W czasie likwidacji tych 6-ciu czł. G.L.[przy]szedł ps. „Cichy” sam i powiedział, żenareszcie popadli się „Skur[...] Oddział „Stepa” w czasie likwidacji G.L. liczył wszystkich ludzi 70. Do komisji wchodził, ps. „Zagłoba”, który właœnie spisywał cz[ł. G.L.]. Zagłoba póŸniej z oddziału „Stepa” został wydalony i nawišz[ał  konta] kty z org. A.K. na terenie gminy Zakrzówek i utrzymywał kontakty z Pcionem z Bożej Woli (...), w skład oddziału „Stepa” biorocego [sic bioršcego] udział w Likwidacji oddziału GL wchodzili czł. Ze wszystkich stron P[owiatu ] nazwisk nieznam. Przypominam tylko kilka ps. Jak: „Rys” [sic „Ryœ] „Żbik” „Lampart” „Onufry” „Jaskółka” „Kiełb” w/w brali udział w morderstwie oddziału G.L. gdzie zostało wymordowanych 32 czy 34 –ch czł. oddziału GL.(...)”[527].

 

 

 

 

 

 

ZAKOŃCZENIE

 

 

Niniejsza praca miała na celu przedstawienie wydarzeń rozegranych pod Borowem 9 sierpnia 1943r. oraz ujęcie tegoż w propagandzie komunistycznej. Chcieliœmy odpowiedzieć na pytanie – jaki przebieg miał „mord borowski”.

Przyczyny konfliktu pomiędzy NSZ a komunistami pod Borowem sš różnorakie. Przede wszystkim różnice ekonomiczne pomiędzy wsiami bogatszymi i biedniejszymi powodowały radykalizowanie się częœci wsi. Dzięki temu komunistom łatwiej było dostać się ze swoim programem. Pamiętajmy, że w niektórych wsiach pamiętajšcych jeszcze strajki chłopskie z dwudziestolecia międzywojennego istniały tradycje lewicowe, co skrzętnie wykorzystali komuniœci. Także pogłębiajšce się różnice pomiędzy komunistami a prawicš poœrednio wpłynęły na zachowanie się NSZ-owców pod Borowem. Same dowództwo NSZ nawoływało, aby nie bać się likwidować „zaczejek komunistycznych”. Bezpoœrednimi przyczynami były: rabunki dokonywane przez GL-owców, w tym na chłopach, którzy pomagali narodowcom oraz zagrożenie wynikłe z bliskiego przebywania oddziału komunistycznego a co za tym idzie groŸby pod adresem NSZ-owców. Poza tym „wypadki borowskie” były walkš o wpływy pomiędzy szukajšcš poparcia, a także chcšcš wyeliminowania wszelkiej konkurencji GL a chcšcym zapobiec takiemu stanowi rzeczy oddziałowi NSZ. Innymi bezpoœrednimi przyczynami była osobista chęć zemsty przynajmniej dwóch NSZ-owców: „Cichego” i „Znicza”. Pojawiajš się głosy, iż jednym z powodów były antykomunistyczne artykuły w prasie NSZ. Należy jednak do nich podejœć z rezerwš, bowiem pamiętać należy, że w płd. LubelszczyŸnie prasa podziemna była czytana sporadycznie. Stanowisko, zarówno AK jak i NSZ wobec podziemia komunistycznego było zdecydowanie negatywne. Istnieje jednak różnica pomiędzy „niechęciš” AK, a bezkompromisowš postawš antykomunistycznš NSZ. AK, zasłaniajšc się „legalnoœciš”, nie odważyła się nawoływać do likwidacji podziemia komunistycznego, poprzestajšc na wydawaniu rozkazów „przeciwko [elementom] plšdrujšcym lub wywrotowo – bandyckim”. Narodowcy od samego poczštku nie kryli swojego zagorzałego antykomunizmu, który nie tylko objawiał się oficjalnymi deklaracjami, ale przeszedł w 1944r. do czynu, realizujšc założenia „oczyszczenia Polski z ekspozytury Sowietów”. Nie mniej takie, a nie inne stanowisko zarówno NSZ jak i AK w prasie podziemnej doprowadziło do zaognienia konfliktu. Również antykomunistyczne rozkazy, wydawane zarówno przez AK jak i NSZ miały swój delikatny udział w wydaniu rozkazu odnoœnie rozstrzelania GL-owców. Zresztš sam „Zšb” przyznał, że podstawš działania był ustny rozkaz wydany przez jego zwierzchnika. Z drugiej strony nie można mówić, że takie stanowisko było niepotrzebne. Zwłaszcza wypadki, które rozegrały się po 1943r. œwiadczš, że działanie NSZ-owców jest w jakiejœ mierze usprawiedliwione. Oczywiœcie nie wliczajšc do naszych rozważań kwestii moralnych. Komuniœci œwiadomie łamali zarówno Konstytucję RP jak i polskie Prawo Karne. Powinni wobec tego ponieœć konsekwencje zgodnie z artykułami, które złamali (a w niektórych przypadkach jednš z kar jest kara œmierci). Konsekwencje takie ponieœli w najbardziej surowym wymiarze kary. Nie należy zapominać, że stosunek komunistów do podziemia prolondyńskiego był jednoznacznie negatywny. Nie przeszkadzało im nawet to, że poparcie dla PPR w społeczeństwie polskim było nikłe w przeciwieństwie do poparcia „obozu londyńskiego”. Przed zdobyciem władzy w Polsce nie wahali się mordować tych, którzy się im sprzeciwiali. Sami NSZ-owcy przekonali się o tym na własnej skórze. Być może właœnie ten przykry wypadek (wymordowanie rekrutów podšżajšcych do obozu NSZ „Stepa”) spowodował takie a nie inne reperkusje w stosunku do GL-owców. Zresztš, komuniœci głoszšc program „robotniczo – chłopski” sami natknęli się na oddział złożony w większoœci z chłopów i mieszczan. Ponieważ nie pasowało to do propagandy komunistycznej, oddział „Zęba” został oddziałem „szlacheckim” złożonym z „pańskich synów”. Dzisiaj wiemy już, że jest to nie prawda. Nieprawdš jest także, jakoby oddział „Słowika” wsławiony był w bojach z Niemcami. Nic takiego nie miało miejsca, ponieważ oddział ten nigdy w swojej historii nie walczył z Niemcami! Jedyne walki, które możemy zapisać na konto GL-owców, to grabieże i napady na polskie wsie. Sami GL-owcy stanowili mieszankę członków kilku oddziałów, z których co najmniej częœć posiadała bandyckš przeszłoœć, o czym doskonale wiedziało dowództwo GL. Pomimo apeli podziemia niepodległoœciowego, Dowództwo Główne GL nie zrobiło nic, aby ukrócić bandycki proceder oddziału „Słowika”. Dopiero akcja oddziału NSZ przyniosła oczekiwane rezultaty. Niestety, nie wiemy w jakim celu przybyli GL-owcy pod Borów. Ich wytłumaczenia o zrzucie broni z ZSRR („misjš oddziału było przechwycenie zrzutu broni z ZSRR”) nie majš żadnych podstaw Ÿródłowych. Brak logiki w tej tezie skłania nas do poszukiwania innej przyczyny wymarszu w lasy borowskie. Niestety wersja o „specjalnym zadaniu” nie wyjaœnia nam powodu, dla jakiego komuniœci pojawili się pod Borowem. Być może owš misjš był oddział „Zęba”, co w pewnym stopniu wyjaœnia mgliste wyjaœnienia GL-owców. W przeciwieństwie do oddziału GL im. J. Kilińskiego, oddział NSZ „Stepa” (póŸniej „Zęba”) powstał w II połowie 1942r. majšc poczštkowo nazwę „Aleksandrówka”. Oddział „Słowika” został zorganizowany  24.07.1943r., zaœ jego członkowie pochodzili z kilku oddziałów, z których przynajmniej częœć miała w swojej przeszłoœci napady rabunkowe. Liczebnoœć obydwu oddziałów była podobna, co dodatkowo podkreœlało obawy „Zęba”. Przypomnijmy, że w oddziale „Słowika” było 28 osób oraz 4 miejscowych chłopów „przybyłych w odwiedziny do obozu partyzanckiego”, zresztš znanych w okolicy złodziei. W oddziale „Zęba” znajdowało się w tym czasie ponad dwudziestu partyzantów. Mimo ostrzeżeń „Zęba” GL-owcy, z którymi spotkał się przynajmniej dwa razy, nie wyrazili chęci ani ukrócenia bandyckiego fachu, ani przejœcia do oddziału NSZ, ani też nie zamierzali opuœcić lasów borowskich. W zwišzku z tym „Zšb” przeprowadził krótkš akcję, która doprowadziła do opanowania obozu GL-owców, a ich samych zmusił do poddania. Zresztš istnieje kilka wersji tego, co wydarzyło się pod Borowem. Wœród samych komunistów nawet ci, co przeżyli, inaczej widzš całe wydarzenie. Te różnice w opisie œwiadczš o tym, że GL-owcy tak naprawdę nie wiedzš dokładnie, co się wydarzyło. Jest bowiem różnica pomiędzy oddziałem AK a oddziałem NSZ, pomiędzy rozstrzelaniem a „wydłubywaniem oczu i ucinaniem ršk i nóg”, pomiędzy przyjmowaniem zrzutu a grabieżš okolicznych chłopów. Już samo to, że oddziałowi „Słowika” przypisano „szereg potyczek, mniejszych i większych bitew - stoczonych na szlaku od Bugu poprzez Lubartowskie, Lubelskie, Kieleckie i Sandomierskie ziemie”. Tak duża iloœć nieprawdziwych sformułowań zmusza nas do przyjmowania z wielkš rezerwš wspomnień GL-owców. Przyczynš takiego stanu rzeczy było z jednej strony upojenie alkoholowe GL-owców, z drugiej strony upływ czasu, a co za tym idzie zapomnienie niektórych szczegółów. Nie możemy także zapominać o dużym znaczeniu propagandowym „mordu borowskiego”, co również mogło mieć wpływ na wspomnienia ocalałych GL-owców. Oddział „Słowika” po przybyciu w lasy borowskie liczył 28 osób, należy jednak pamiętać, że w dniu 9 sierpnia 1943r. w obozie przebywało jeszcze 4 chłopów z okolicznych wsi. Oni również zostali potraktowani tak samo jak członkowie oddziału GL. Wiemy, że NSZ-owcy zdobyli obóz prawie bez jednego wystrzału, co może potwierdzać tezę o nie karnoœci oddziału GL. Następnie wszystkich przesłuchano i zdecydowanš większoœć członków oddziału skazano na œmierć. GL-owcy zostali rozstrzelani zaœ ich liczba, podawana różnie, sięgnęła 27 osób, wliczajšc w to 3 miejscowych chłopów. Natomiast ocalało 5 osób: „„Adaœ”, „Pokrzywa”, „Kuropatwa”, „Kola” oraz jeden z okolicznych chłopów, który nie należał do oddziału. Nie do końca jednak wiemy jak przebiegała egzekucja, w której zginęli GL-owcy. Prawdopodobnie strzelali „Cichy”, „Znicz” oraz prawdopodobnie jeszcze kilka osób z plutonu egzekucyjnego. Istnieje jednak bardzo duże prawdopodobieństwo, że GL-owcy podjęli próbę ucieczki, na co ogniem odpowiedzieli NSZ-owcy zabijajšc wszystkich, którzy nie zdšżyli uciec. NSZ-owcy zdobyli na oddziale „Słowika” 30 sztuk broni i trochę amunicji. Odpowiedzialnoœć za egzekucję ponoszš 3 osoby: „Zšb” jako dowódca oddziału, odpowiedzialny za to, co działo się w oddziale oraz „Cichy” i „Zagłoba”, oficerowie Powiatowej Egzekutywy NSZ. To oni rozstrzeliwali, a nie będšc podwładnymi „Zęba” również ponoszš konsekwencje tej decyzji. Należy jednak dodać, że „Zšb” był po wojnie sšdzony przez Sšd II Korpusu, a następnie oczyszczony z zarzutów, zarówno dezercji z AK, jak i z „mordu na komunistach”. Wiemy także, że prawo również stało po stronie NSZ-owców. Niestety nie jesteœmy w stanie stwierdzić czy jakikolwiek oddział AK uczestniczył w likwidacji komunistów. Jest pewne, że w poczštkowym okresie to właœnie AK przypisywała sobie zniszczenie „bandy rozbójniczej”. Dopiero nagonka komunistyczna i oficjalne przyznanie się „Zęba” i NSZ do tego wydarzenia spowodowała wycofanie swojego stanowiska przez AK. Należy jednak podkreœlić, że KG AK odcięła się od „mordu” dopiero na skutek nacisków opinii publicznej.

Przez długie lata wydarzenia borowskie, okreœlane jako „mord pod Borowem”, były klasycznym przykładem powišzania NSZ z faszyzmem i hitleryzmem. Mylono się w istotnych szczegółach, co przekreœlało znaczenie historyczne, ale nie przeczyło wymysłom propagandy. Dla niej było zresztš obojętne, czy GL-owcy zginęli od topora czy poprzez rozstrzelanie, czy było ich 32 czy też 24. Ważne było, że zrobiła to „reakcja”. Ważne było, że można jš było za to osšdzić, co też zresztš uczyniono. Również NSZ-owcy nie grzeszyli prawdziwoœciš przekazu. Tutaj jednak jest ten plus, że widać zasadniczš różnicę pomiędzy tekstami publicystycznymi – propagandowymi, a wersjš podawanš przez „Zęba” w raporcie. Niestety propagandowa wersja komunistów przetrwała, co uwidacznia nam historiografia polska w latach 1944 – 1989. Jedynie na emigracji powstajš pozycje próbujšce odtworzyć prawdziwy przebieg wypadków, a co za tym idzie dotrzeć do prawdy. Zadania tego nie udało się wykonać ze względu na niedostępnoœć dokumentów komunistycznych. Zresztš, częœć tych publikacji również, jakby w odpowiedzi na propagandę komunistycznš, podawała nieprawdziwe i do końca nie sprawdzone informacje. Przełom w przedstawianiu „mordu borowskiego” nastšpił po 1989r. Oczywiœcie œrodowiska dawnych GL-owców dalej publikujš wersjš propagandowš, która z prawdš ma niewiele wspólnego. Powstały jednak pierwsze publikacje poruszajšce tę tematykę, a będšce rzetelnymi próbami odtworzenia tego, co wydarzyło się pod Borowem.

Jednakże autor uważa, że praca nie wyczerpuje do końca problemu dotyczšcego wypadków pod Borowem. Fakt niedostępnoœci częœci akt z AIPN w Lublinie pozostawia na przyszłoœć z możliwoœciš dopełnienia powyższego tematu nowymi wiadomoœciami. Autor uważa również, że otwarcie archiwów moskiewskich mogłoby wyjaœnić wiele wštpliwoœci i przyczynić się do rozwišzania niektórych problemów zwišzanych z tematem niniejszej pracy. Dotarcie do nowych Ÿródeł, a także żyjšcych może jeszcze œwiadków mogłoby rzucić nowe œwiatło na omawiane wydarzenia. Przede wszystkim odpowiedziałyby na pytania – w jakich okolicznoœciach na wolnoœci znaleŸli się ocaleni GL-owcy; kto dokładnie rozstrzeliwał; w jakich okolicznoœciach rozpoczęto egzekucję GL-owców.

BIBLIOGRAFIA

 

I.  RÓDŁA

 

RÓDŁA ARCHIWALNE

 

Archiwum Akt Nowych w Warszawie

Akta główne umorzonego postępowania przygotowawczego w sprawie Flisa

Andrzeja (rozgrywki w sztabie AL), sygn. 423, k. 63.

Zespół 474, t. 44, k. 72 – 96.

Archiwum Państwowe w Lublinie

Narodowe Siły Zbrojne, sygn. 47.

Zbiór wspomnień i relacji: Skrzypek Władysław sygn. 40/119;

NN sygn. 40/119;

wspomnienia z okresu okupacji sygn. 40/144;

Babieradzki Stanisław „Pokrzywa” sygn. 40/344, 40/5;

Pawłowski Stanisław „Kuropatwa” sygn. 40/101, 40/347;

Wziętak Jan „Muszyn” sygn. 40/162;

Płowaœ Ryszard „Rysiek” sygn. 40/105;

Skóra Adam „Adaœ” sygn. 40/345, 40/582.

Akta rozprawy Sšdu Wojewódzkiego w Lublinie: K.266/53 wyrok z

dnia 05.11.1953r.;

akta z rozprawy Sšdu Najwyższego: II K.988/53 wyrok z 07.05.1954r.

akta rozprawy rehabilitacyjnej: IV Ko 887/91 „Un” oraz IV Ko 508/98 „Un”.

Archiwum Instytutu Pamięci Narodowej w Lublinie

Okręgowa Komisja Badania Zbrodni Hitlerowskich Kraœnik, Lu 1/14/17.

Powiatowy Urzšd Bezpieczeństwa Publicznego w Kraœniku, Lu 033/9, Lu 033/38, Lu

043/36, Lu 08/84.

Akta sprawy Knolla-Skowrońskiego:

Protokół przesłuchania podejrzanego – Wybranowski Kazimierz, Lublin 20.03.1945r.,

25.04.1952r., 06.05.1952r.;

Plan œledztwa w sprawie przeciwko Wybranowskiemu Kazimierzowi „Kret”;

Raport (do Dyrektora Departamentu Œledczego M.B.P.) o przyjęciu sprawy do

prowadzenia przeciwko Ławruszczukowi Ryszardowi;

Protokół przesłuchania podejrzanego – Ławruszczuk Ryszard, Lublin 12.05.1952r.;

Protokół przesłuchania œwiadka – Cybulski Leon „Znicz”, Lublin 01.04.1952r.;

Streszczenie materiałów – Wtykło Jan, Lublin 24.06.1960r.;

Protokół przesłuchania podejrzanego – Cybulski Leon, Lublin 12.12.1951r.;

Raport (do Dyrektora Departamentu Œledczego M.B.P.) o przyjęciu sprawy do

prowadzenia Przeciwko Wybranowskiemu Kazimierzowi;

Protokół przesłuchania podejrzanego – Stańczak Władysław, Lublin 18.12.1952r.,

13.02.1953r.; Plan zabezpieczenia procesu, Lublin 01.10.1953r.;

Protokół przesłuchania œwiadka – Gryta Henryk, Szczecin 09.02.1952r.

 

 

 

RÓDŁA DRUKOWANE

Armia Krajowa w dokumentach, t. II - VI, Londyn 1973 – 1976.

Caban I., Mańkowski Z., ZWZ i AK w okręgu lubelskim 1939 – 1944, Ÿródła 

i materiały do dziejów ruchu oporu na LubelszczyŸnie 1939 – 1944, t. III, cz. I, Lublin 1971.

Dowództwo Główne GL AL – zbiór dokumentów oprac. W. Poterański, Warszawa

1967.

GL i AL na LubelszczyŸnie (1942-1944), red. Z. Mańkowski, J. Naumiuk, Ÿródła i

materiały do dziejów ruchu oporu na LubelszczyŸnie 1939 – 1944, t. I, Lublin 1960.

Hirsz Z. J., Ja syn ludu polskiego – relacje i wspomnienia działaczy PPR, GL i AL,

Ÿródła i materiały do dziejów ruchu oporu na LubelszczyŸnie 1939 – 1944, t. IV, Lublin 1963.  

Hirsz Z. J., Lubelska prasa konspiracyjna, Ÿródła i materiały do dziejów ruchu oporu

na LubelszczyŸnie 1939 – 1944, t. IV, Lublin 1968.

Kształtowanie się podstaw programowych Polskiej Partii Robotniczej w latach 1942-

1945. Wybór materiałów i dokumentów, Warszawa 1958.

Narodowe Siły Zbrojne – dokumenty, struktury, personalia, t. I – III, oprac. L.

Żebrowski, Warszawa 1993 – 1997.

Materiały do programu KPP, Moskwa 1933.

Prawa człowieka, oprac. K. Motyka, Lublin 2001.

Publicystyka konspiracyjna PPR 1942 – 1945, red. M. Malinowski i inni, t. I – III,

Warszawa 1961 – 67.  

PPR – dokumenty programowe, Warszawa 1965.

Rawicz A. [Lilpop Jan], O co walczš Narodowe Siły Zbrojne, Warszawa 1943.

Tajne oblicze GL – AL, PPR – dokumenty, oprac. M.J. Chodakiewicz, P. Gontarczyk,

L. Żebrowski, Warszawa 1997 – 1999.

Wspomnienia żołnierzy GL i AL, Warszawa 1958.

 

WSPOMNIENIA  I  RELACJE

 

Alef – Bolkowiak G., Goršce dni, Warszawa 1971.

Czyżewski Wacław, Więc zarepetuj broń, Warszawa 1968.

Gomułka W., Pamiętniki, t. II, Warszawa 1994.

Gronczewski E., Wspomnienia gwardzisty z Lubelszczyzny, WPH VIII nr 2 (28) z IV/VI 1963r.;

Tegoż, Wspomnienia „Przepiórki”, Lublin 1964.

Młynarski S., Tarnobrzeskie w walce o wolnoœć narodu i godne życie ludzi pracy, Zarzecze 2000.

Moczar M., Lata walki, Warszawa 1963.

Relacja M.J. Chodakiewicza ( w zbiorach autora);

Relacja Bogusława Kopacza z dn. 25.07.2001r. ( w zbiorach autora);

Relacja Stanisława Mazurka „Kołodziej” ( w zbiorach autora);

Relacja Stanisława Szymuli( w zbiorach autora);

Relacja L. Żebrowskiego( w zbiorach autora);

Szymański T., My ze spalonych wsi, Warszawa 1965, Lublin 1974.

Tegoż, Œwitanie jutra, Warszawa 1974;

Tegoż, Z pól bitewnych Lubelszczyzny, Warszawa 1981.

Wyderkowski J., Po wrzeœniu był lipiec, Warszawa 1971

 

 

PRASA

Biuletyn Informacyjny 1942 – 1943.

Gwardzista 1943 – 1944.

Głos Kombatanta Armii Ludowej 1995 – 2002.

Życie 1997.

Ład 1993.

Prawica Narodowa 1995.

Szaniec 1943.

Sztafeta 1994.

WPH r. IV z IV/IX 1959 – XXXVIII 1993r.

Z pola walki 1961.

Zeszyty do historii NSZ, z. I - III, Chicago 1961 – 1964.

Życie 1997.

 

 

 

 

II.  ARTYKUŁY  I  OPRACOWANIA

 

Borodziej W., Terror i polityka. Policja niemiecka a polski ruch oporu w GG 1939 –

1944, Warszawa 1985.

Borów, w: Multimedialna Encyklopedia PWN, Warszawa 1999.

Cimek H., Komuniœci Polska Stalin 1918 – 1939, Białystok 1990.   

Chodakiewicz M.J., Accommodation and Resistance: A Polish County During the

Second World War and Its Aftermath, 1939-1947 (w przygotowaniu do druku przez Lexington Press), aneksy s. 40.

Chodakiewicz M.J., Narodowe Siły Zbrojne „Zšb” – przeciw dwu wrogom, Warszawa

1999.

Chodakiewicz M.J., Niemanichejskie spojrzenie na NSZ: przypadek Leonarda

Szczęsnego Zub-Zdanowicza, w: NSZ. Materiały z sesji naukowej poœwięconej historii Narodowych Sił Zbrojnych –  Warszawa 25 paŸdziernika 1992 roku, red. P. Szucki, Warszawa 1994, s. 239 – 254.

Chwalba A., Historia Polski 1795 – 1918, Kraków 2000.

Dowództwo Główne GL AL – zbiór dokumentów z lat 1942 – 1944. Rozkazy,

instrukcje, regulaminy, oprac. W. Poterański, Warszawa 1967

Garas J.B., Oddziały GL i AL 1942 – 1945, Warszawa 1971.

Gawryszczak P., Podziemie polityczno – wojskowe w Inspektoracie Lublin w latach

1944 – 1956, Lublin 1998.

Gronczewski E., Kalendarium walk GL i AL na LubelszczyŸnie, Warszawa 1966.

Halaba R., Ważniewski W., Polska Partia Robotnicza 1942 – 1948, Warszawa 1972.

Hillebrandt B., Partyzantka na KielecczyŸnie, Warszawa 1970.

Jaworski St., Zwišzek Jaszczurczy – Narodowe Siły Zbrojne, Chicago 1982.

Jurewicz L., Zbrodnia czy poczštek wojny domowej, Londyn 1980.

Kersten K., Narodziny systemu władzy. Polska 1943 – 1948, Poznań 1990

Konopczyński W., Historia polityczna Polski 1914 – 1939, Warszawa 1995.

Komorowski K. Konspiracja Pomorska 1939 – 1947, Gdańsk 1993.

Komorowski Krzysztof, Polityka i Walka– konspiracja zbrojna ruchu narodowego

1939 – 1945, Warszawa 2000.

Komorowski K., Stosunki GL–AL z innymi organizacjami wojskowymi polskiego

podziemia antyhitlerowskiego, w: Myœl polityczna i czyn zbrojny GL i AL, Warszawa 1982, s. 46 – 55.

Krawiec W.S., Działalnoœć PPR w powiecie kraœnickim w latach 1942 – 1944, praca

magisterska, Uniwersytet Marii Curie Skłodowskiej – Lublin 1977.

Księga partyzantów Lubelszczyzny, red. E. Olszewski, t. I, Lublin 1989.

Kształtowanie się podstaw programowych PPR, Warszawa 1953.

Lubelszczyzna w najnowszej historiografii wojskowej, Lublin 1986.   

Mańkowski Z., PPR na LubelszczyŸnie, w: PPR, GL, AL na LubelszczyŸnie –

materiały sesji, Lublin 1958.

Malinowski M., Z dziejów powstania PPR, Warszawa 1958.

Matusak P., Ruch oporu w Polsce 1939 – 1945, Katowice 1987.

Muszyński W.J., W walce o Wielkš Polskę, Warszawa 2000.

Naumiuk J., Rozwój i walka GL i AL na LubelszczyŸnie, w: PPR, GL, AL na LubelszczyŸnie – materiały sesji…, Lublin 1958.

Nazarewicz R., Armii Ludowej dylematy i dramaty, Warszawa 1998.

Pawłowicz J., Strategia Frontu Narodowego PPR, Warszawa 1965.

Tegoż., Z dziejów konspiracyjnej KRN, Warszawa 1961.

Piotrowski M., Stronnictwo Narodowe na LubelszczyŸnie w latach 1944 – 1947, w:

Ojczyzna i wolnoœć, red. A. Barańska, W. Matwiejczyk, E. M. Ziółek, Lublin 2000, s. 619 – 621.

Polski ruch robotniczy w okresie wojny i okupacji, Warszawa 1964.

PPR – kronika I 1942 – V 1945, red. M. Malinowski, Warszawa 1962.

Publicystyka Zwišzku Patriotów Polskich, red. W. Poterański, Warszawa 1967.

Romanowski W., Wojskowe Organizacje Stronnictwa Narodowego, b.m, b.r.

Rudnicki Sz., Obóz Narodowo – Radykalny, Warszawa 1985.

Siemaszko Z.S., Narodowe Siły Zbrojne, Warszawa 1988.

Stolarz T., Ziemia Janowska w latach II wojny œwiatowej 1939 – 1945, Janów

Lubelski 1995, maszynopis.

Stolarz T., Zbrodnie GL i AL popełnione w latach 1942 – 1944 w obwodzie Janów Lubelski – Kraœnik, Wesoła 1992, maszynopis.

Szpakowski Z., Geneza TAP, NSZ i NZW w Polsce, w: Płońsk i ziemia płońska w

walce z dwoma okupantami 1939 – 1956, Warszawa 1998, s. 48 – 57.

Terej J. J., Rzeczywistoœć i polityka, Warszawa 1971.

Turlejska M., O wojnie i podziemiu, Warszawa 1959.

Tegoż, Rozkazy i odezwy dowództwa głównego GL 1942 – 1944, t. I, ŁódŸ 1946.

Zaborski M., Okręg Lubelski Narodowych Sił Zbrojnych 1942 – 1944, w: NSZ.

Materiały z sesji naukowej poœwieconej historii NSZ – Warszawa 25 X 1992, red. Piotr Szucki, Warszawa 1994, s. 179 – 237.

Załuski Z., Przepustka do historii, Warszawa 1964.

Wieczorek M., Armia Ludowa. Powstanie i organizacja 1944 – 1945, Warszawa 1979

Zaborski M., Okręg Lubelski Narodowych Sił Zbrojnych 1942 – 1944, w: NSZ.

Materiały z sesji naukowej poœwieconej historii NSZ – Warszawa 25 X 1992, red. Piotr Szucki, Warszawa 1994, s. 179 – 237.

Zaborski M., Major Michał Kłosowski, Lublin 1993.

Żebrowski L., Narodowe Siły Zbrojne a Polskie Państwo Podziemne, w: NSZ na

Podlasiu, t. II, s. 7 – 21.

Żebrowski L., NSZ i NZW w walce o wolnš Polskę w: Płońsk i ziemia płońska w

walce z dwoma okupantami 1939 – 1956, Warszawa 1998, s. 147 – 176.

 

 

 

 

     

WYKAZ SKRÓTÓW

 

AAN – Archiwum Akt Nowych,

AIPN – Archiwum Instytutu Pamięci Narodowej,

AK – Armia Krajowa,

AL – Armia Ludowa,

AN – Armia Narodowa,

APL – Archiwum Państwowe w Lublinie,

AS – Oddziały Akcji Specjalnej,

BBWR – Bezpartyjny Blok Współpracy z Rzšdem,

BCh – Bataliony Chłopskie,

DR – Delegatura Rzšdu,

GL – Gwardia Ludowa,

KC PPR – Komitet Centralny Polskiej Partii Robotniczej,

KG AK – Komenda Główna Armii Krajowej,

KG NSZ – Komenda Główna Narodowych Sił Zbrojnych,

KO – Komenda Okręgu,

Kom. Pow. – Komenda Powiatowa,

KO PPR – Komitet Okręgowy Polskiej Partii Robotniczej,

KP – Komenda Powiatu,

KPNP – Katolickie Państwo Narodu Polskiego,

KPP – Komunistyczna Partia Polski,

KRN – Krajowa Rada Narodowa,

KW MK – Komitet Wykonawczy Międzynarodówki Komunistycznej,

KW PZPR – Komitet Wojewódzki Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej,

NKWD – Narodnyj Komissariat Wnutriennych Dieł (Ludowy Komisariat Spraw

Wewnętrznych),

NLOW – Narodowo Ludowa Organizacja Walki,

NOW – Narodowa Organizacja Wojskowa,

NSZ – Narodowe Siły Zbrojne,

MK – Międzynarodówka Komunistyczna,

OAS – Oddziały Akcji Specjalnej,

OD – Oddziały Dyspozycyjne,

OK AS – Okręgowy Kierownik Akcji Specjalnej,

ONR – Obóz Narodowo – Radykalny,

OP – Oddziały Partyzanckie,

O PAS – Oddziały Pogotowia Akcji Specjalnej,

PPP – Polskie Państwo Podziemne,

PPR – Polska Partia Robotnicza,

PRL – Polska Rzeczpospolita Ludowa,

RCHOB – Robotniczo – Chłopska Organizacja Bojowa,

RP – Rzeczpospolita Polska,

RPPS – Robotnicza Partia Polskich Socjalistów,

SCN – Służba Cywilna Narodu,

SL – Stronnictwo Ludowe,

SN – Stronnictwo Narodowe,

TKRSN – Tymczasowa Komisja Rzšdzšca Stronnictwa Narodowego,

TNRP – Tymczasowa Narodowa Rada Polityczna,

WKP(b) – Wszechzwišzkowa Komunistyczna Partia bolszewików,

WRN – Wojewódzka Rada Narodowa,

WUBP – Wojewódzki Urzšd Bezpieczeństwa Publicznego,

ZBoWiD – Zwišzek Bojowników o Wolnoœć i Demokrację,

ZJ – Zwišzek Jaszczurczy,

ZPP – Zwišzek Patriotów Polskich,

ZSRR – Zwišzek Socjalistycznych Republik Radzieckich,

ZWZ – Zwišzek Walki Zbrojnej,

 

 

 

 

 

 



[1] Można stwierdzić, że za scalaniem opowiedziały się w zdecydowanej większoœci okręgi: stołeczny,

Warszawa – województwo, lwowski, krakowski, cieszyńsko-podhalański; większe rozbicie nastšpiło w okręgach: białostocki, częstochowski, lubelski, łódzki, rzeszowski; natomiast największe wpływy secesjonistów były w okręgach kieleckim i radomskim; patrz: Komorowski K., Polityka i walka..., s. 239.

[2] Wœród nazwisk głównych „rozłamowców” jest też wymieniane nazwisko Zbigniewa Stypułkowskiego

„Zbyszek”. Istnieje jednak prawdopodobieństwo, że do 1942r. był on poza NOW, relacja L. Żebrowskiego.

[3] Muszyński W.J., W walce..., s. 49.

[4] Siemaszko Z.S., NSZ, s. 49 – 50 (dalej cytowany jako: ZSS, NSZ); Komorowski K., Polityka i

walka..., s. 271; Romanowski W., WOSN, s.7; Narodowe Siły Zbrojne – dokumenty, struktury, personalia, red. L. Żebrowski, t. I, Warszawa 1996, s. 6; Żebrowski L., Narodowe Siły Zbrojne, w: Ład (dod. hist.) nr 5/93 czerwiec 1993, s. I- IV.

[5] Muszyński W.J., W walce..., s. 51; zobacz też: Żebrowski L., NSZ i NZW w walce o wolnš Polskę w:

Płońsk..., s. 148 (podaje liczbę 73.000 na IX 1943r. i 90.000 pod koniec okupacji; powtarza te cyfry w artykule: NSZ a Polskie Państwo Podziemne w: NSZ na Podlasiu, t. II, s.13). Liczba 73.000 żołnierzy – na dzień 01.10.1943r., pojawia się w meldunku złożonym przez St. Żochowskiego Naczelnemu Wodzowi w Londynie, tak więc logiczne wydaje się twierdzenie, iż w 1944r. NSZ –owców było dużo więcej członków, zob.: NSZ – dsp, t. I, s. 17 – 18; liczbę około 70.000 podaje St. Jaworski (ZJ – NSZ, s. 2); natomiast W. Romanowski, WOSN, s. 7, podaje liczbę 80.000.

[6] Komorowski K., Polityka i walka..., s. 250 - 252, podaje, iż do lata 1944r., wcielono 70 % stanu

ogólnego NOW, który przekroczył 100.000 żołnierzy. Łšcznie (NOW i NOW Kobiet) było nie mniej niż 78.000 osób; zob. też: Muszyński W.J., W walce..., s. 51, Jaworski St. (ZJ – NSZ, s. 11).

[7] Muszyński W.J., W walce..., s. 50; NSZ – dsp, t. I, s. 5.

[8] Muszyński W.J., W walce..., s. 49-50; Jaworski St., ZJ – NSZ, s. 8-9; NSZ – dsp, t. I, s. 6. Leszek

Żebrowski uważa, że proces formowania się NSZ rozpoczšł się już na poczštku 1942r. (data rozłamu w SN i NOW), wówczas to pojawiła się nazwa NSZ (lipiec 1942r.) w komunikacie TKRSN. Nie zgadza się z nim K. Komorowski – patrz: Komorowski K., Polityka i walka..., s. 271.

[9] Treœć statutu TNRP patrz: NSZ – dsp, t. I, s. 31 – 39.

[10] NSZ – dsp, t. I, s. 7.

[11] Muszyński W.J., W walce..., s. 51; ZSS, NSZ, s. 54.

[12] Tamże; NSZ – dsp, t. I, s. 5.

[13] Więcej o Służbie Cywilnej Narodu, patrz: NSZ – dsp, t. I, s. 257 – 290 oraz ZSS, NSZ, s. 68 – 88.

[14] ZSS, NSZ, s. 39.

[15] O SCN w Okręgu Lubelskim patrz: Piotrowski M., Stronnictwo Narodowe na LubelszczyŸnie                 

w latach 1944 – 1947, w: Ojczyzna i wolnoœć, red. A. Barańska, W. Matwiejczyk, E. M. Ziółek, Lublin 2000,, s. 619 – 621.

[16] Muszyński W.J., W walce..., s. 52; Żebrowski L., NSZ a Polskie Państwo Podziemne, w: NSZ na

Podlasiu, t. II, s. 11; NSZ – dsp, t. I. s. 5 – 6; ZSS, NSZ, s. 68 – 88; Tajne oblicze...,          t. I, s. 214.

[17] Żebrowski L. NSZ a PPP, w: NSZ na Podlasiu, t. II, s. 11 – 12.

[18] NSZ – dsp, t. I, s. 76 – 98; Ład (dod. hist. ) nr 5/93, czerwiec 1993, s. II - III; ZSS, NSZ, s. 75;          

Komorowski K., Polityka i walka..., s. 285 – 286; Szpakowski Z, Geneza..., s. 53 – 54; Muszyński W.J., W walce..., s. 245 – 266.

[19] Szerszš definicję Wielkiej Polski lub inaczej Katolickiego Państwa Narodu Polskiego, podaje

Zdzisław Szpakowski (Geneza TAP, NSZ i NZW w Polsce, w: Płońsk i ziemia płońska w walce z dwoma okupantami 1939 – 1956, Warszawa 1998, s. 53 – 54). Wg niego, hasło KPNP przekładało się na program społeczno – gospodarczy. Gospodarka ta miała na celu stworzenie dla państwa i narodu polskiego takich warunków, aby w przyszłej Polsce nie było ludzi głodnych, Polacy zaœ mieliby być samodzielni, pełni inicjatyw gospodarczych, bez żebractwa, pijaństwa, złodziejstwa, prostytucji itd. Chodziło oto, aby Polak był podmiotem a nie przedmiotem, który wycišga rękę po jałmużnę. Chciano, aby słowo Polak, znaczyło – dumny. Zamierzano także upodmiotowić Naród Polski i co się z tym wišzało, stworzyć miejsca pracy dla każdego człowieka, stworzyć warunki, aby każdy swojš pracš i przedsiębiorczoœciš mógł się dorobić, chciano, aby Polacy przejęli w swoje ręce odpowiedzialnoœć za własne losy poprzez utworzenie samorzšdów i korporacji. Zob. też: Muszyński W.J., W walce..., s. 227 – 244; ZSS, NSZ, s. 75; Komorowski K., Polityka i walka..., s. 285 – 286; NSZ – dsp, t. I. s. 76 – 98.

[20] Żebrowski L., NSZ i NZW..., w: Płońsk... , s. 149 – 152; NSZ – dsp, t. I, s. 9.

[21] Muszyński W.J., W walce..., s. 53 – 54; Żebrowski L., NSZ a PPP, w: NSZ na Podlasiu, t. II, s.14 –

17, Jaworski St., ZJ – NSZ, s. 4 – 7; NSZ – dsp, t. I, s. 8; Komorowski K., Polityka              i walka..., s. 283 – 284; ZSS, NSZ, s. 95 – 97.

[22] NSZ – dsp, t. I, s. 12.

[23] Hillebrandt B., Brygada Œwiętokrzyska NSZ, WPH r. IX (1964) nr 1 (30), s. 117 – 118. Dokładna

data nie jest znana. Jako paŸdziernik, podaje zarówno St. Żochowski jak i powołujšcy się na niego, Z.S. Siemaszko, zob. Żochowski S., NSZ, Kultura nr 5/31, Paryż 1950, s. 111 – 112; ZSS, NSZ, s. 95. Więcej o AS zob.: kpt. Zapora M., Akcja Specjalna, w: Zeszyty..., z. III, s. 78 – 82.

[24] Muszyński W.J., W walce..., s. 52 – 53.

[25] Chodakiewicz M.J., Akcja Specjalna NSZ na LubelszczyŸnie, WPH r. XXXVIII nr 2 (144), s. 53.

[26] Chodakiewicz M.J., AS NSZ na LubelszczyŸnie, WPH r. XXXVIII nr 2 (144), s. 53 – 58.

[27] Muszyński W.J., W walce..., s. 52 – 53; zob. też: „Wytyczne ogólne dla AS”[NSZ], b.d. [1943 – 1944]

oraz „Deklarację NSZ” z 1943r. [w: NSZ – dsp, t. I, s. 30 – 31]. Zbigniew S. Siemaszko podaje (za St. Żochowskim), że w paŸdzierniku 1942r. płk Oziewicz wydał rozkaz uruchomienia AS nr 1 (która miał za zadanie walkę z bandami rabunkowymi, Niemcami oraz akcję zaopatrzeniowš), a pod koniec 1942r. AS nr 2 (pomoc wysiedleńcom z Zamojszczyzny).

[28] NSZ – dsp, t. I, s. 11.

[29] Tamże, s. 324. Uważa on, że inspektoraty nie spełniły pokładanych w nich nadziei, a częœć z nich

pozostała tylko na papierze.

[30] Tamże, s. 324 – 388, NSZ – dsp, t. I, s. 297 – 310.

[31] Komorowski K., Polityka i walka..., s. 324.

[32] Więcej o okręgu lubelskim, patrz: Zaborski M., Okręg Lubelski Narodowych Sił Zbrojnych 1942 –

1944, w: NSZ. Materiały z sesji naukowej poœwieconej historii NSZ – Warszawa 25 X 1992, red. Piotr Szucki, Warszawa 1994, s. 179 – 237; Okręg III lubelski ZJ i NSZ, Zeszyty..., z. 1, s. 55 – 57.

[33] Komorowski K., Polityka i walka..., s. 355 – 362.

[34] Relacja M.J. Chodakiewicza; Gawryszczak P., Podziemie polityczno – wojskowe w Inspektoracie

Lublin w latach 1944 – 1956, Lublin 1998, s. 77; Żochowski S., O Narodowych Siłach Zbrojnych, Warszawa 1986, s. 47.

[35] W Lublinie SN istniało od 1904r.. Więcej o Stronnictwie Narodowym na LubelszczyŸnie patrz:             

Piotrowski M., SN na LubelszczyŸnie w latach 1944 – 1947, s. 603 – 623. Warto tu wspomnieć, że podawane dane, jakoby już w 1940r. został zorganizowany Okręg III ZJ, stale rozbudowywany, sš nieprawdziwe. Członkowie ZJ w większej grupie działali tylko w pow. janowskim. Te nie sprawdzone dane podaje: Gawryszczak P., Podziemie polityczno – wojskowe w inspektoracie Lublin w latach 1944 – 1956, s. 77.

[36] Zaborski M., Okręg Lubelski NSZ..., s. 187 - 188; zob. też : Caban I., Mańkowski Z., ZWZ i AK w

okręgu lubelskim 1939 – 1944, Lublin 1971, s. 214.

[37] Zaborski M., Okręg Lubelski NSZ..., s. 186. Zauważa on, że udział ZJ w tworzeniu Okręgu był raczej

jakoœciowy – poprzez skład KO, niż iloœciowy; zob. też: Chodakiewicz M.J., NSZ „Zšb” – przeciw dwu wrogom, s. 93.

[38] Piotrowski M., SN na LubelszczyŸnie..., s. 610.

[39] Komorowski K., Polityka i walka..., s. 355.

[40] Komorowski K., Polityka i walka..., s. 356; Żochowski S., O NSZ, s. 289; Zaborski M., Okręg

Lubelski NSZ..., s. 191 – 195. Szerzej o mjr. „Roli”, patrz: Zaborski M., Major Michał Kłosowski, Lublin 1993.

[41] Komorowski K., Polityka i walka..., s. 356 – 357.

[42] Żochowski S., O NSZ, s. 289.

[43] Zaborski M., Okręg Lubelski NSZ..., s. 193, tam też znajduje się pełny skład KO, który w trakcie

okupacji kilkakrotnie się zmieniał.

[44] Zaborski M., Okręg Lubelski NSZ..., s. 183.

[45] Zaborski M., Okręg Lubelski NSZ..., s. 185; zob. też: Caban I., Mańkowski Z., ZWZ i AK w..., s. 58;

Chodakiewicz M.J., NSZ „Zšb” – przeciw..., s. 93.

[46] Komorowski K., Polityka i walka..., s. 357; NSZ – dsp, t. I, s. 188 – 193, 297 – 310. Szerszy opis

patrz: Zaborski M., Okręg Lubelski NSZ..., s. 210 – 216.

[47] Zaborski M., Okręg Lubelski NSZ..., s. 216 – 217; relacja M. J. Chodakiewicza.

[48] Chodakiewicz M.J., Accommodation and Resistance…, aneksy s. 49.

[49] Tamże.

[50] Zaborski M., Okręg Lubelski NSZ..., s. 216 – 217.

[51] Tamże, s. 210.

[52] Tamże, s. 211.

[53] Chodakiewicz M.J., NSZ „Zšb” – przeciw..., s. 93.

[54] Zaborski M., Okręg Lubelski NSZ..., s. 213.

[55] Chodakiewicz M.J., NSZ „Zšb” – przeciw..., s. 93.

[56] NSZ – dsp, t. I, s. 303; Chodakiewicz M.J., Accommodation and Resistance…, aneksy s. 49.

[57] Zaborski M., Okręg Lubelski NSZ..., s. 213; Chodakiewicz M.J., Accommodation and Resistance…,

aneksy s. 49.

[58] Powinno być: por. W. Piotrowski „Cichy”, chyba, że chodzi o innego Piotrowskiego o pseudonimie

„Cichy”, ale jest to mało prawdopodobne.

[59] Szymanek W., Z dziejów Kraœnika i okolic w okresie okupacji niemieckiej w latach 1939 - 1944,

Kraœnik 1989, s. 68; jedynie o Kazimierzu Wojtynie wspomina Stanisław Żochowski, O NSZ, s. 290. Dziwnym jest to, że pisze on, jakoby istniała odrębna Komenda Powiatowa w Kraœniku i Janowie Lubelskim, przy czym nazwisko Komendanta Powiatowego w Kraœniku jest nieczytelne w maszynopisie.

[60] Chodakiewicz M.J., Accommodation and Resistance…, aneksy s. 49. Z informacji zgromadzonych

w AIPN wynika, że Kazimierz Wojtyna „Zawisza” był komendantem powiatowym NSZ w Janowie Lubelskim przez okres 1946r. (choć nie wiemy jak długo), zob.: AIPN, PUBP Kraœnik, Lu 08/83 t. XII, k. 88, 121.

[61] APL, NSZ, sygn. 47.

[62] Chodakiewicz M.J., Accommodation and Resistance…, aneksy s. 49.

[63] Relacja M.J. Chodakiewicza.

[64] Chodakiewicz M.J., Accommodation and Resistance…, aneksy s. 50.

[65] Zaborski M., Okręg Lubelski NSZ..., s. 185; Chodakiewicz M.J., NSZ „Zšb” – przeciw..., s. 93,            

328 – 329. Nawet komunistyczny historyk podaje, powołujšc się na gestapo, sporš iloœć członków NSZ w powiecie kraœnickim: „(...) Liczebnoœć dobrze uzbrojonych NSZ w powiecie Kraœnik gestapo Lublin obliczało na niecałe 700 osób.(...)” – zob.: Borodziej W., Terror i polityka. Policja niemiecka a polski ruch oporu w GG 1939 – 1944, Warszawa 1985, s. 195. Ponieważ dokumenty NSZ œwiadczš, że z tym uzbrojeniem nie było tak „dobrze”, można przypuœcić, iż liczba ta zawiera tylko uzbrojonych członków NSZ. Liczebnoœć AK w powiecie janowskim okreœla się na 1.500 – 2.000 w 1944r., podobnie rzecz ma się z  BCh-owcami, por. Chodakiewicz M.J., Accommodation and Resistance…, aneksy s. 50.

[66] Zaborski M., Okręg Lubelski NSZ..., s. 187; Caban I., Mańkowski Z., ZWZ i AK w..., s. 57. Warto

tu wspomnieć w kilku słowach o podziale terytorialnym Obwodu janowskiego AK: podzielony był na 8 rejonów: Dzierzkowice – Urzędów, Kraœnik, Batorz – Chrzanów, Janów Lubelski, Zakrzówek – Wilkołaz, Goœcieradów- Trzydnik, Annopol – Kosin, Zaklików – Modliborzyce. Obwód janowski ZWZ-AK, od poczštku gnębiony był aresztowaniami, które spowodowały praktycznie zanik konspiracji AK-owskiej. Oprócz AK, istniał też KOP (w Wierzchowiskach), oraz wspomniane wczeœniej NOW i podziemie komunistyczne zob.: Stolarz T., Ziemia Janowska w latach II wojny œwiatowej 1939 – 1945, Janów Lubelski 1995, maszynopis [s. nie numerowane]. 

[67] Chodakiewicz M.J., NSZ „Zšb” – przeciw..., s. 93 - 94.

[68] Relacja Bogusława Kopacza z dn. 25.07.2001r.

[69] Malinowski M., Polski ruch komunistyczny w latach 1939 – 1942, w: Z pola walki nr 4 (16) 1961, s.

33 – 35.

[70] PPR – kronika I 1942 – V 1945, red. M. Malinowski, Warszawa 1962, s. 11 – 16.

[71] Turlejska M., O wojnie i podziemiu, Warszawa 1959, s. 83; Matusak P., Ruch oporu w Polsce,                  

Katowice 1987, s. 119 – 121.

[72] Turlejska M., O wojnie i podziemiu, s. 83 – 84. Szerzej o organizacjach poprzedzajšcych powstanie

PPR patrz: Malinowski M., Z dziejów powstania PPR, Warszawa 1958.

[73] PPR – kronika I 1942 – V 1945, s. 11, 15 – 16; zob. też Okólnik nr 1, luty –marzec 1942r., w:

Publicystyka konspiracyjna PPR 1942 – 1945..., t. I, s. 15 – 18 (szerokie omówienie nazwy – PPR). Turlejska M., O wojnie i podziemiu, s. 83; Matusak P., Ruch oporu w Polsce, s. 119 – 121.

[74] PPR – kronika I 1942 – V 1945, s. 18.

[75] Depesza Marcelego Nowotki do Dymitrowa o stanie kadr PPR i GL, 31.07.1942, w: Tajne oblicze...,

t. I, s. 102 – 103.

[76] Matusak P., Ruch oporu w Polsce, s. 119 – 121.

[77] Matusak P., Ruch oporu w Polsce, s. 119 – 121.

[78] Okólnik nr 1, 01.06.1943, s. 1 – 3, cyt. za: Publicystyka konspiracyjna PPR 1942 – 1945, t. I, s. 189

- 193.

[79] Polski ruch robotniczy w okresie wojny i okupacji, Warszawa 1964, s. 306 – 307..

[80] Nazarewicz R., Aspekty polskie w dokumentach Kominternu, w: Głos Kombatanta Armii Ludowej               

nr 11 (96), s. 19.

[81] Prawa czowieka, oprac. K. Motyka, s. 217;Tajne oblicze..., t. III, s. 37; zob. także: Dziennik Ustaw

RP z 1921r., nr 44, poz. 267.

[82] Tajne oblicze..., t. III, s. 167 – 170.

[83] Za Program PPR uważana jest Deklaracja Programowa PPR z 01.03.1943r., oraz jej rozszerzona

wersja z listopada 1943r., zob. w: Tajne oblicze..., t. I, s. 48 – 59; Dowództwo Główne GL AL – zbiór dokumentów z lat 1942 – 1944. Rozkazy, instrukcje, regulaminy, oprac. W. Poterański, Warszawa 1967, s. 346 – 368.

[84] PPR – kronika I 1942 – V 1945, s. 13; Trybuna Wolnoœci nr 50 z dn. 20.02.1944, w: Publicystyka

konspiracyjna PPR, t. III, s. 91 – 93.

[85] Przeglšd Tygodnia nr 1 (50) z dn. 06.01.1944r, s. 1 – 2, w: Publicystyka konspiracyjna PPR 1942 –

1945, t. III, s. 37 – 39 oraz Instruktor dla propagandzistów w Armii Ludowej nr 2, maj 1944r., tamże, s. 509 – 513; Gazeta Chłopska nr 3, z marca 1943r., w: Publicystyka konspiracyjna PPR, t. II, s. 93 – 95 („... My nie chcemy Polski dużej nie dla nas, ile sprawiedliwej....”); Trybuna Wolnoœci nr 27 – 28, z dn. 01-15.03.1943r., w: Publicystyka konspiracyjna PPR, t. II, s. 76 - 79.

[86] Instruktor dla propagandzistów w Armii Ludowej nr 2, maj 1944r., w: Publicystyka konspiracyjna

PPR, t. III, s. 509 – 513.

[87] Polski ruch robotniczy podczas wojny i okupacji, s. 380.

[88] PPR na skutek poleceń (dobrych rad???) Georgi Dymitrowa, nie używała sformułowań, mogšcych

zaszkodzić jej celom („ na tym etapie jest to niepoprawne politycznie”), zob. depesze G. Dymitrowa do PPR znajdujšce się w AAN oraz fragmenty w: Tajne oblicze..., t. I, s. 47 – 52.

[89] Zob. artykuł: O pracy wœród mas katolickich – Okólnik KC PPR nr 3, z dn. 22.09.1943r., w:

Publicystyka konspiracyjna PPR 1942 – 1945, t. II, s. 340 – 343.

[90] Matusak P., Ruch oporu w Polsce, s. 121 – 123.

[91] Zob.: Gwardzista nr 31, 25.10.1943r., s.3; Gwardzista nr 1 (37), 10.01.1944, s. 3; Poradnik

Oœwiatowy nr 6, 01.02.1944, s. 1 – 4, w: Publicystyka konspiracyjna PPR, t. III, s. 437 – 443; Pawłowicz J., Z dziejów konspiracyjnej KRN, s. 68 – 69..

[92] Gwardzista nr 31, 25.10.1943r., s.3.

[93] Gomułka W., Pamiętniki, t. II, Warszawa 1994, s. 133.

[94] Matusak P., Ruch oporu w Polsce, s. 171 – 172. Tak brzmi oficjalna wersja powołania GL. Dlatego

czytelnik zdziwi się czytajšc pamiętniki W. Gomułki, który pisze w nich: „ Decyzja o powołaniu do życia GL jako organizacji wojskowej PPR zapadła dopiero w marcu 1942r.”, w: Gomułka W., Pamiętniki, t. II, s. 133. Oczywiœcie data styczniowa, miała swojš wymowę propagandowš. 

[95] Matusak P., Ruch oporu w Polsce, s. 171 – 172.

[96] Wieczorek M., Armia Ludowa. Powstanie i organizacja 1944 – 1945, Warszawa 1979, s. 281.

[97] Wieczorek M., Armia Ludowa. Powstanie..., s. 282 - 283.

[98] Gwardzista nr 17, z dn. 01.05.1943r.; Okólnik nr 11, [ 1942r.], w: Publicystyka konspiracyjna PPR,

t. I, s. 111 – 113; Głos Łodzi nr 5, 23.01.1943r., w: Publicystyka konspiracyjna PPR,         t. II, s. 45 – 46; Głos Warszawy nr 6, z dn. 26.01 1943r., w: Publicystyka konspiracyjna PPR,       t. II, s. 46 – 48; Wiadomoœci nr 9, z dn. 21-23.02.1943r., w: Publicystyka konspiracyjna PPR,      t. II, s. 66 – 68; Trybuna Wolnoœci nr 27 – 28, z dn. 01-15.03.1943r., w: Publicystyka konspiracyjna PPR, t. II, s. 73 – 76 i inne.

[99] Matusak P., Ruch oporu w Polsce, s. 169 – 170.

[100] PPR – dokumenty programowe, s. 198 – 199. Jest to fragment pisma sekretarza KC PPR do

komunistów polskich w Moskwie o sytuacji w kraju i konspiracyjnej działalnoœci najważniejszych partii i ugrupowań politycznych z dn. 12.01.1944r.

[101] Publicystyka konspiracyjna PPR 1942 – 1945, t. I, s. 267 – 270.

[102] Turlejska M., O wojnie i podziemiu, s. 87 – 88.

[103] Tajne oblicze..., t. I, s. 98.

[104] Nazarewicz R., Armii Ludowej dylematy i dramaty, Warszawa 1998, s. 96.

[105] PPR – kronika I 1942 – V 1945, s. 13.

[106] Księga partyzantów Lubelszczyzny, red. E. Olszewski, t. I, Lublin 1989, s. 11. Więcej o „Lisku”

dowiemy się z II rozdziału.

[107] Matusak P., (Ruch oporu w Polsce, s. 172, 218 – 219), oblicza stan AL - GL na koniec 1943r. na

11.000, zaœ na grudzień 1944r. na 45.897 żołnierzy (liczba niewiarygodnie duża, obejmuje prawdopodobnie zarówno AL – GL, ich sympatyków jak i częœć MO i LWP), którzy współpracowali z AL. Dane te znajdujemy również w: Wieczorek M., Armia Ludowa. Powstanie i organizacja 1944 – 1945, Warszawa 1979, s.266 – 267, oblicza on również siły partyzanckie AL na 48.508 w połowie 1944r.; około 40.000 podaje Zenon Kliszka, w: Załuski Z., Przepustka do historii, Warszawa 1964, s.261. Do 1989r. liczba członków konspiracji komunistycznej sięgała od ok. 55.000 (zob.: M. Wieczorek, Siły partyzanckie AL w 1944r., w: WPH nr 3, I/III 1975, s.87), poprzez 65.000 (zob.: Garas J.B., Oddziały GL i AL..., s. 499 – 516; Nazarewicz R., Drogi do wyzwolenia. Koncepcje walki z okupantem w Polsce i ich treœci polityczne 1939 – 1945, Warszawa 1979, s. 388), aż do 100.000 (Pawłowicz J., Z dziejów konspiracyjnej KRN 1943 – 1944, s. 243). Typowym przykładem mitu o GL – AL sš: Wspomnienia żołnierzy GL i AL, Warszawa 1958. Otóż na stronie 226, tego jakby nie było Ÿródła, znajdujemy następujšcš informację: „W maju 1944r. (...) cała Lubelszczyzna była objęta walkš. Nie będzie przesady, jeœli nazwę jš powstaniem. Około 30.000 ludzi pod broniš.(...) Bardzo często całe rodziny szły do oddziałów: rodzice z dorosłymi i małymi dziećmi.” Należy przyznać, że autor miał albo bardzo bujnš wyobraŸnię albo okupację spędził gdzieœ z daleka od opisywanych terenów. Wspomnę tylko, że w maju 1944r. Lubelszczyzna była terenem przyfrontowym, na którym stacjonowało coraz to więcej wojska, zaœ każde wystšpienie ludnoœci cywilnej mogło zakończyć się pacyfikacjš wsi, poza tym już wówczas przygotowywano akcję przeciw partyzanckš Sturmwind I i II.

[108] PPR – kronika I 1942 – V 1945, s. 13.

[109] PPR – kronika I 1942 – V 1945, s. 29.

[110] Gomułka W., Pamiętniki, t. II, s. 133. Pisze on, iż z powodu panujšcego wówczas chaosu

organizacyjnego na dole, trudno było ustalić faktycznš liczbę członków GL.

[111] Jurewicz L., Zbrodnia czy..., s. 27.

[112] Tajne oblicze..., t. I, s. 64 – 95, 100 - 101.

[113] Jurewicz L., Zbrodnia czy..., s. 28.

[114] Matusak P., Ruch oporu w Polsce, s. 172; Gronczewski E., Wspomnienia „Przepiórki”, Lublin 1964,

s. 7; Naumiuk J., Rozwój i walka GL i AL na LubelszczyŸnie, w: PPR, GL, AL na LubelszczyŸnie – materiały sesji…, Lublin 1958, s. 33.

[115] Gronczewski E., Wspomnienia „Przepiórki”, Lublin 1964, s. 7. Trochę inne dane podaje Garas J.B.,

Oddziały GL i AL 1942 – 1945, s. 137 - 140. Otóż podaje on, że Obwód II powstał na poczštku 1942r., nie zaœ pod jego koniec.   

[116] Garas J.B., Oddziały GL i AL 1942 – 1945, s. 137.   

[117] Dokładna data reorganizacji struktur GL nie jest znana. Podawane sš różne daty: Tadeusz

Szymański twierdzi, że reorganizacja struktur GL -AL dokonała się we wrzeœniu 1943r., zob.: Szymański T., Œwitanie jutra, Warszawa 1974, s. 12; natomiast J. Naumiuk, powołujšc się na rozkaz nr 18 z XI 1943r., że w listopadzie 1943r., zob.: Naumiuk J., Rozwój i walka GL i AL na LubelszczyŸnie, w: PPR, GL, AL na LubelszczyŸnie – materiały sesji…, Lublin 1958, s. 33.

[118] Gronczewski E., Wspomnienia „Przepiórki”, Lublin 1964, s. 7; Tajne oblicze..., t. I, s. 72 – 73.

[119] Gronczewski E., Wspomnienia „Przepiórki”, Lublin 1964, s. 7.

[120] Naumiuk J., Rozwój i walka GL i AL na LubelszczyŸnie, w: PPR, GL, AL. na LubelszczyŸnie –

materiały sesji…, Lublin 1958, s. 33.

[121] Chodakiewicz M.J., Accommodation and Resistance…, aneksy s. 65.

[122] Garas J.B., Oddziały GL i AL 1942 – 1945, s. 140; Szymański T., Œwitanie jutra, Warszawa 1974.

s. 12.

[123] Publicystyka konspiracyjna PPR 1942 – 1945, t. I, s. XV; zob. także: Księga partyzantów

Lubelszczyzny, red. E. Olszewski, t. I, Lublin 1989, s. 8 – 9. Poczštkowo RCHOB wahała się czy przystšpić do PPR, nie wiedzšc, „co to za organizacja i przez kogo jest kierowana.” Zob.: Tajne oblicze..., t. I, s. 44 – 45.

[124] Krawiec W.S., Działalnoœć PPR..., aneks II, s. 4.

[125] Wg Piotra Irackiego kpt. AK, (w domu jego ojca spotykał się z Tadeuszem Szymańskim „Ali”, jego

znajomym ze studiów); mówił on, „że oni [tzn. komuniœci i radykalny ruch ludowy] majš wyraŸne wytyczne z Moskwy, aby żadnej działalnoœci dywersyjnej, ani sabotażowej nie prowadzić przeciwko Niemcom...Mówił mi, że majš wyraŸne polecenie, aby przyczaić się, siedzieć cicho i nawet organizacyjnej pracy (komórek partyjnych) nie tworzyć". Między 1941 a 1944 Dowództwo AK posyłało Irackiego na rozmowy z „Alim” ze względu na znajomoœć, patrz: Krawiec W.S., Działalnoœć PPR..., aneks II, s. 4. Dokładna data powstania RCHOB nie jest znana. Jako lipiec 1941r. podaje St. Młynarski w: tegoż, Tarnobrzeskie w walce o wolnoœć narodu i godne życie ludzi pracy, Zarzecze 2000, s. 23. Użyty argument, napaœć III Rzeszy na swojego dotychczasowego sojusznika ZSRR, wydaje się być bliższy prawdy; 

[126] Krawiec W.S., Działalnoœć PPR w powiecie kraœnickim w latach 1942 – 1944, pr. mgr. UMCS, s. 18

– 24.

[127] Krawiec W.S., Działalnoœć PPR..., s. 79, twierdzi, że powiat był podzielony na 5 rejonów: I –

obejmował Annopol, Rybitwy, Dzierzkowice, Urzędów, Godów i Chodel. Odpowiadał za niego m.in. Michał Wach "Mewa". Niestety oprócz rejonu I, nie wymienia żadnego innego rejonu. Zob. też: Młynarski S., Tarnobrzeskie w walce o wolnoœć narodu i godne życie ludzi pracy, s. 26 – 27. Autor tych wspomnień wymienia Komitet Rejonowy PPR w Jarocinie. O podziale na rejony wspomina także J. Naumiuk, zob.: Naumiuk J., Rozwój i walka GL i AL na LubelszczyŸnie, w: PPR, GL, AL na LubelszczyŸnie – materiały sesji…, s. 33.

[128] Chodakiewicz M.J., Accommodation and Resistance…, aneksy s. 60.

[129] Hirsz Z. J., Ja syn ludu polskiego, Lublin 1964, s.18.

[130] AIPN, OKBZH Kraœnik, Lu 1/14/17, k. 8.

[131] AIPN, OKBZH Kraœnik, Lu 1/14/17, k. 18.

[132] Wieczorek M., Armia Ludowa. Powstanie i organizacja 1944 – 1945, Warszawa 1979,s. 267;

oblicza on liczbę janowskiego okręgu AL w lipcu 1944r., czyli tuż przed wejœciem do Polski wojsk radzieckich, na... 11.360 osób; w styczniu 1943r. na całej LubelszczyŸnie było około 800 PPR-owców patrz: Krawiec W.S., Działalnoœć PPR..., s. 30; zaœ w czerwcu 1944r. AL skupiała około 1997 żołnierzy. Z. Mańkowski zauważa, że było stosunkowo mało członków PPR (pow. janowski – „w 4 placówkach jest 189 członków i 20 członków PPR”). To może œwiadczyć, że członkowie AL nie interesowali się politykš, liczyła się dla nich jedynie walka z Niemcami i dlatego byli w AL (być może, że częœć z nich przez przypadek), patrz: Mańkowski Z., PPR na LubelszczyŸnie, w: PPR, GL, AL na LubelszczyŸnie – materiały sesji…, Lublin 1958, s. 27. Przykładem dezinformacji i zakłamania jest przyjęcie bez zastrzeżeń danych Dowództwa II Obwodu GL z XI 1942r., iż „w powiecie kraœnickim było w garnizonach 400 gwardzistów”, patrz: Naumiuk J., Rozwój i walka GL i AL na LubelszczyŸnie, w: PPR, GL, AL na LubelszczyŸnie – materiały sesji…, s. 37. „Ciekawe” informacje znajdziemy także w publikacji pod redakcjš E. Olszewskiego. Otóż, wg autorów „do końca 1943r. GL w pow. kraœnickim liczyła ok. 1400 gwardzistów. Oblicza on, że w GL znalazło się kilka tysięcy BCh-owców. W końcowym okresie okupacji AL na LubelszczyŸnie liczyła ok. 15.000 [!!!], natomiast PPR – VII 1944r., ok. 3.000 – 3.500 członków z tego 75% chłopi, 20% robotnicy, 5% inteligencja.” por.: Księga partyzantów Lubelszczyzny, t. I, s. 8 – 9.

[133] Tajne oblicze..., t. I, s. 79, 83, 87.

[134] Krawiec W.S., Działalnoœć PPR..., s. 35.

[135] Mańkowski Z., PPR na LubelszczyŸnie, w: PPR, GL, AL na LubelszczyŸnie – materiały sesji…,         

s. 27.

[136] Chodakiewicz M.J., Accommodation and Resistance…, aneksy s. 64 – 65.

[137] Tajne oblicze..., t. I, s. 83. Jest to powołanie się na artykuł M.J. Chodakiewicza, Czerwona

wyliczanka, Słowo 14.11.1995. Wylicza on, że na podstawie raportów placówek i gmin z okresu wojny wychodzi około 1000 członków PPR i GL.

[138] Chodakiewicz M.J., NSZ „Zšb” – przeciw..., s. 94.

[139] Krawiec W.S., Działalnoœć PPR..., s. 36.

[140] Chodakiewicz M.J., NSZ „Zšb” – przeciw..., s. 330 – 331; Młynarski S., Tarnobrzeskie w walce

o wolnoœć narodu i godne życie ludzi pracy, s. 24 – 28; Czyżewski W., Więc zarepetuj broń, Warszawa 1968, s., 133 – 135.

[141] Młynarski S., Tarnobrzeskie w walce o wolnoœć narodu i godne życie ludzi pracy, s. 8 – 46.

[142] Chodakiewicz M.J., Accommodation and Resistance: A Polish County During the Second World

War and Its Aftermath, 1939-1947 (w przygotowaniu do druku przez Lexington Press), aneksy s. 40.

[143] Gwardzista nr 31, 25.10.1943r.

[144] Bardzo często walki AK i NSZ z GL – AL okreœlano jako „wojnę domowš”. W czasie okupacji był

kładziony szczególny nacisk na zaistnienie tego pojęcia, które się przyjęło. Było to propagandowe zwycięstwo komunistów, bowiem w zwišzku z tym dostali mandat legalnoœci. Bardzo dużo w tej materii zrobiła publicystyka konspiracyjna PPR i GL, np.: Deklaracja programowa z listopada 1943r. (mówiła ona o „zapoczštkowanej przez najczarniejszš reakcję” wojnie domowej); „Przeglšd Tygodnia”, 30.09.1943 – „Za czy przeciw wojnie domowej?”; „Głos Warszawy”, 15.10.1943 – „Polacy – naród bandytów”; „Gwardzista”, 15.10.1943 – „Rozkaz do nowych zbrodni”; „Trybuna Wolnoœci”, 18.04.1944 – „Polityka i morderstwa reakcji”; „Walka Ludu”, 15.06.1944 – „Walka aż do zwycięstwa”; „Żołnierz Lubelszczyzny”, 30.04.1944 – „Hitlerowskie kumotry”. Opinie te przeszły do historii po roku 1989 i upadku władzy komunistów w Polsce. Powstało już wiele cennych pozycji obalajšcych tę tezę, dlatego ta kwestia nie będzie tutaj szerzej omawiana, patrz: Tajne oblicze..., t. I - III; Jurewicz L., Zbrodnia czy poczštek wojny domowej, Londyn 1980 oraz inne. 

[145] Publicystyka konspiracyjna PPR..., t. II, s. 459.

[146] ZSS, NSZ, s. 123 – 124; Jurewicz L., Zbrodnia czy..., s. 47.

[147] Szerzej na temat stosunku AL – GL do pozostałych organizacji podziemia, zob.: Komorowski K.,

Stosunki GL–AL z innymi organizacjami wojskowymi polskiego podziemia antyhitlerowskiego, w: Myœl polityczna i czyn zbrojny GL i AL, Warszawa 1982, s. 46 – 55. Niestety artykuł ów, nie spełnia pokładanych w nim nadziei, jeœli chodzi o stosunek z AK i NSZ.

[148] Tajne oblicze..., t. III, s. 117 – 122.

[149] Omówienie znaczenia słowa „reakcja”, patrz: Poradnik Oœwiatowy nr 3, z dn. 15.12.1943r., w:

Publicystyka konspiracyjna PPR..., t. II, s. 611 – 618.

[150] Jurewicz L., Zbrodnia czy..., s. 33 – 34.

[151] Szerzej na ten temat zob.: Narodowe Siły Zbrojne- dokumenty, struktury, personalia, t. I –III,

opracował L. Żebrowski, Warszawa 1994 - 1997.; Publicystyka konspiracyjna PPR 1942 – 1945, red. M. Malinowski..., t. I-III, Warszawa 1961 – 67; Tajne oblicze PPR, GL, AL,     t. I – III, Warszawa 1997 - 1999.

[152]  Zob.: Publicystyka konspiracyjna PPR 1942 – 1945, t. II, s. 385.

[153] Głos Warszawy nr 59 (68), z dn. 15.10.1943r., w: Publicystyka konspiracyjna PPR ..., t. II, s. 385 –

387, 575 –576; Pawłowicz J., Z dziejów konspiracyjnej KRN, s. 40.

[154] Sprawozdanie [sytuacyjne z ziem polskich] Delegatury Rzšdu dla Ministerstwa Spraw

Wewnętrznych w Londynie, V – VI 1943r., w: Tajne oblicze..., t. III, s. 87 – 90.

[155] Armia Krajowa w dokumentach, t. VI, s. 347 – 348; Tajne oblicze..., t. III, s. 40 – 42.

[156] AK w dokumentach, t. III, s. 52.

[157] AK w dokumentach, t. III, s. 156.

[158] Biuletyn Informacyjny nr 12 (116), 26.03.1942r.

[159] Biuletyn Informacyjny nr 38 (193), 23.11.1943r.

[160] AK w dokumentach, t. II, Londyn 1973, s. 402.

[161] Biuletyn Informacyjny nr 49 (204), 09.12.1943r.

[162] Por.: Jurewicz L., Zbrodnia czy..., s. 51.

[163] Pawłowicz J., Z dziejów konspiracyjnej KRN, s. 41.

[164] Rozkaz nr 17, 16.10.1943r., w: Tajne oblicze..., t. III, s. 33.

[165] NSZ – dsp, t. I, s. 116.

[166] Jest to fragment rozprawy A. Rawicza: „O co walczš Narodowe Siły Zbrojne”; zob. też: NSZ

– dsp, t. I, s. 76 – 98.

[167] APL, NSZ, sygn. 47, s. 1[maszynopis].

[168] Jest to fragment opracowania wewnętrznego NSZ pt. Totalizm, b.m. b.r., w: Muszyński W.J., W

walce..., s. 217 – 218.

[169] Muszyński W.J., W walce..., s. 218.

[170] Publicystyka konspiracyjna PPR..., t. II, s. 303 – 304.

[171] Muszyński W.J., W walce..., s. 222; Kersten K., Narodziny systemu władzy. Polska 1943 – 1948,

Poznań 1990, s. 27 – 28; Hillebrandt B., Partyzantka na KielecczyŸnie, Warszawa 1970, s. 220.

[172] NSZ – dsp, t. I, s. 117.

[173] NSZ – dsp, t. I, s. 116; Kersten K., Narodziny systemu władzy. Polska 1943 – 1948, s. 28.

[174] APL, NSZ, sygn. 47. Ten sam tekst występuje w: NSZ – dsp, t. I, s. 109 – 112, choć pod trochę

innym tytułem: „Wytyczne akcji przeciwkomunistycznej”. 

[175] Muszyński W.J., W walce..., s. 222; Terej J. J., Rzeczywistoœć i polityka, Warszawa 1971, s. 323 –

324.

[176] NSZ – dsp, t. I, s. 95 – 96.

[177] Nazarewicz R., Armii Ludowej dylematy i dramaty, s. 162.

[178] Hillebrandt B., Partyzantka na KielecczyŸnie, s. 220 – 221.

[179] Zob.: Tajne oblicze..., t. I, s. 168 – 173, 195 – 197, 213. Mowa tam o powszechnym pijaństwie,

zdarzajšcych się bandyckich napadach, kradzieżach, oszustwach finansowych i gwałtach na kobietach.

[180] Muszyński W.J., W walce..., s. 220.

[181] Raport Nr. 33 Obwodu Nr II, 08.01.1944, w: Tajne oblicze..., t. II, s. 183 – 184.

[182] Polski ruch robotniczy w okresie wojny i okupacji, s. 300.

[183] Zob.: Publicystyka konspiracyjna PPR 1942 – 1945, t. I – III.

[184] Prawa człowieka, oprac. K. Motyka, Lublin 2001, s. 217; Tajne oblicze..., t. III, s. 37.

[185] Prawa człowieka, s. 218; Tajne oblicze..., t. III, s. 37.

[186] Prawa człowieka, s. 218; Tajne oblicze..., t. III, s. 37.

[187] Tajne oblicze..., t. III, s. 38; por.: Jurewicz L., Zbrodnia czy..., s. 45.

[188] Tajne oblicze..., t. III, s. 39; por.: Jurewicz L., Zbrodnia czy..., s. 45.

[189] Prawa człowieka, s. 218 – 224; Tajne oblicze..., t. III, s. 39.

[190] Tajne oblicze..., t. III, s. 39.

[191] Tajne oblicze..., t. III, s. 9.

[192] Garas J.B., Oddziały GL i AL 1942 – 1945, s. 183 – 184.

[193] Pawłowicz J., Strategia Frontu Narodowego PPR, Warszawa 1965, s. 152.

[194] Gomułka W., Pamiętniki, t. II, Warszawa 1994, s. 115 – 116, 241. Gomułka w swoich

wspomnieniach mówi wprost o tym, że powołanie PPR było decyzjš MK.

[195] Polski ruch robotniczy w okresie wojny i okupacji, s. 307.

[196] Deklaracja programowa PPR, listopad 1943r., w: Tajne oblicze..., t. I, s. 53 – 59; zob. też:

Dowództwo Główne GL AL, s. 346 – 368.

[197] Zob.: Publicystyka konspiracyjna PPR 1942 – 1945, t. I - III, Warszawa 1961-67.

[198] Publicystyka konspiracyjna PPR..., t. I, s. 78 – 80.

[199] Turlejska M., Rozkazy i odezwy dowództwa głównego GL 1942 – 1944, t. I, ŁódŸ 1946, s. 47 – 48.

[200] Publicystyka konspiracyjna PPR..., t. I, s. 130 – 133.

[201] Publicystyka konspiracyjna PPR..., t. I, s. 107 – 110.

[202] Zob.: Biuletyn Radiowy, paŸdziernik 1942r. w: Publicystyka konspiracyjna PPR..., t. I, s. 124 – 125.

[203] Publicystyka konspiracyjna PPR..., t. II, s. 173 – 175.

[204] Publicystyka konspiracyjna PPR..., t. II, s. 228 – 231.

[205] „Rozkaz Nr 14” Dowództwa Głównego GL, X 1943r., w: Tajne oblicze..., t. II, s. 86 – 87.

[206] „Rozkaz Nr 23” Dowództwa Głównego GL, XII 1943r., w: Tajne oblicze..., t. II, s. 86 – 87.

[207] Aleksander Szymański „Ali”, w: Szymański T., Z pól bitewnych Lubelszczyzny, Warszawa 1981,          

s. 127.

[208] „Rozkaz Nr 14/44” II Obwodu AL, IV 1944r., w: Tajne oblicze..., t. II, s. 86 – 87; zob. też: GL i AL na

LubelszczyŸnie (1942-1944), oprac. Z. Mańkowski, J. Naumiuk, Lublin 1960, s. 213.

[209] Raport nr 22 – Okręg lubelski, 27.09.1943r., w: Tajne oblicze..., t. II, s. 91 – 92.

[210] Do Raportu 22 Okręgu Nr. 4, w: Tajne oblicze..., t. II, s. 92- 93.

[211] Polski ruch robotniczy w okresie wojny i okupacji, s., 380.

[212] Najbardziej znanymi „akcjami oczyszczania terenu z reakcji” były mordy pod Owczarniš –

04.05.1944r. oraz pod Stefanówkš – 02.07.1944r., zob. też: Tajne oblicze..., t. II, s. 88 i dalej. 91, 93, 94, 95, 97, 98, 102,3,106, 107,110, t. III, s. 8, 103 - 106

[213] Raport Nr 4 Okręgu Nr 4, w: Tajne oblicze..., t. II, s. 94.

[214] AAN, Akta główne umorzonego postępowania przygotowawczego w sprawie Flisa Andrzeja

(rozgrywki w sztabie AL), sygn. 423, k. 63.

[215] Ostatnie Wiadomoœci, R. I nr 5, 30.04.1944r., w: Hirsz Z. J., Lubelska prasa konspiracyjna, Lublin

1968, s. 354 – 355.

[216] GL i AL na LubelszczyŸnie (1942-1944), oprac. Z. Mańkowski, J. Naumiuk, t. I, Lublin 1960, s. 94. 

[217] M. Zaborski, Okręg Lubelski NSZ..., s. 223 – 224; Chodakiewicz M.J., NSZ „Zšb” – przeciw...,

s. 104 – 106.

[218] Podawane sš różne daty: lato 1942r., wrzesień lub 14.10.1942r., zob.: M. Zaborski, Okręg Lubelski

NSZ..., s. 223 – 224; Chodakiewicz M.J., NSZ „Zšb” – przeciw..., s. 104, 339.

[219] M. Zaborski, Okręg Lubelski NSZ..., s. 223 – 224; Chodakiewicz M.J., NSZ „Zšb” – przeciw...,     

s. 104.

[220] Chodakiewicz M.J., NSZ „Zšb” – przeciw..., s. 104 – 105.

[221] Chodakiewicz M.J., NSZ „Zšb” – przeciw..., s. 106. Dokładna data œmierci por. „Lecha” nie jest

znana. M.J. Chodakiewicz podaje dzień 09.03.1943, natomiast M. Zaborski podaje dzień 12.12.1942r. jako datę œmierci dowódcy „Aleksandrówki”, zob.: Zaborski M., Okręg Lubelski NSZ..., s. 223 - 224.

[222] Zaborski M., Okręg Lubelski NSZ..., s. 223 – 224; Chodakiewicz M.J., NSZ „Zšb” – przeciw..., s.

106– 107.

[223] Zaborski M., Okręg Lubelski NSZ..., s. 223 – 224; Chodakiewicz M.J., NSZ „Zšb” – przeciw...,

s. 107.

[224] Zaborski M., Okręg Lubelski NSZ..., s. 223 - 224.

[225] Chodakiewicz M. J., NSZ i Żydzi: Teoria i praktyka, w: Prawica Narodowa nr 1 IV – VI 1995, s. 66.

[226] Hillebrandt Bogdan, Partyzantka na KielecczyŸnie, Warszawa 1970, s. 464; Chodakiewicz M.J.,

Akcja Specjalna NSZ na LubelszczyŸnie, WPH r. XXXVIII nr 2 (144), s. 62; Tegoż, NSZ „Zšb” – przeciw..., s. 108. więcej o oddziale „Stepa” zob.: por. Celiński J., Oddział partyzancki Stepa, w: Zeszyty..., z. III, s. 83 – 87.

[227] Chodakiewicz M.J., AS NSZ na LubelszczyŸnie, WPH r. XXXVIII nr 2 (144), s. 62; Tegoż, NSZ

„Zšb” – przeciw..., s. 108.

[228] Chodakiewicz M.J., NSZ „Zšb” – przeciw..., s. 108.

[229] Chodakiewicz M.J., NSZ „Zšb” – przeciw..., s. 112.

[230] Jurewicz L., Zbrodnia czy poczštek wojny domowej, Londyn 1980, s. 7 – 11. Więcej o Leonardzie

Zub – Zdanowiczu „Zębie” patrz: Chodakiewicz M.J., NSZ „Zšb” – przeciw dwu wrogom, Warszawa 1999 [biografia]; Tegoż, Akcja Specjalna NSZ na LubelszczyŸnie, WPH r. XXXVIII nr 2 (144), s. 53 – 87; nr 3 (145) s. 45 – 73 z IV/VI i VII/IX 1993r.; NSZ. Materiały z sesji naukowej poœwieconej historii NSZ – Warszawa 25 X 1992, red. P. Szucki, Warszawa 1994. Skrócony życiorys znajduje się także na: www.nsz.w.pl

[231] Chodakiewicz M.J., NSZ „Zšb” – przeciw..., s. 113 – 118.

[232] M. Zaborski, Okręg Lubelski NSZ..., s. 223 – 224; Chodakiewicz M.J., NSZ „Zšb” – przeciw..., s.

113 – 231.

[233] Lubelszczyzna w najnowszej historiografii wojskowej, Lublin 1986, s. 258.

[234] APL, zbiór wspomnień i relacji, 40/215, s. 9; Lubelszczyzna w najnowszej historiografii wojskowej,

 s. 258 - 259.

[235] Gronczewski E., Wspomnienia gwardzisty z Lubelszczyzny, WPH VIII nr 2 (28) z IV/VI 1963r.,              

s. 181; Garas J. B., Oddziały GL i AL w obwodzie Lubelskim – rodowody, zarysy organizacji i działań, WPH IV z IV/IX 1959, s. 204; Tegoż, Oddziały GL i AL 1942 – 1945,              s. 180. Dowódca okręgu janowskiego ”Lis” podaje innš datę powstania oddziału im.                          J. Kilińskiego: 23.07.1943r., zob.: Szymański T., My ze spalonych wsi, Lublin 1974, s. 204; Władysław Skrzypek wspomina, że było to pod koniec lipca 1943r., w: APL, zbiór..., Skrzypek Władysław, sygn., 40/119, s. 11.

[236] Czyżewski W., Więc zarepetuj broń, Warszawa 1968, s. 178.

[237] Alef – Bolkowiak G., Goršce dni, Warszawa 1971, s. 124.

[238] Gronczewski E., Wspomnienia gwardzisty z..., s. 181; Tegoż, Wspomnienia „Przepiórki”, Lublin

1964, s. 63; Garas J. B., Oddziały GL i AL w obwodzie Lubelskim – rodowody, zarysy organizacji i działań, WPH 1959 (IV), s. 204; Tegoż, Oddziały GL i AL 1942 – 1945, Warszawa 1971, s. 179 – 181; Tajne oblicze..., t. III, s. 213. Oddział „Orła”, „Grzybowskiego” - Władysława Skrzypka, im. B. Głowackiego (zwany też Grupš Operacyjnš im. B. Głowackiego) zorganizowany został w VI 1943r., w oparciu o oddział „Liska”. „Orzeł” przejšł dowództwo po odejœciu B. Pacyny „Chrzestny”.

[239] Józef Pacyna przedwojenny komunista, uczestnik wojny domowej w Hiszpanii; był wczeœniej

członkiem ZWZ, do GL wstšpił w końcu kwietnia 1943r. Do końca czerwca tegoż roku był dowódcš oddziału partyzanckiego GL im. B. Głowackiego. Po nieudanej próbie przewrotu, przeszedł do BCH. W czerwcu 1944r. ponownie przeszedł do AL, do oddziału „Cienia”. Na jego koncie jest szereg morderstw na tle bandycko - politycznym. Zob.: Gronczewski E., Wspomnienia gwardzisty z Lubelszczyzny, WPH VIII nr 2 (28) z IV/VI 1963r., s. 176 – 180; Kopacz B., Koguciarze, w: Sztafeta nr 36 z 08.09.1994, s.15; Tajne oblicze..., t. III, s. 137.

[240] Gronczewski E., Wspomnienia gwardzisty z..., s. 181; Tegoż, Wspomnienia „Przepiórki”, Lublin

1964, s. 63.

[241] Naumiuk J., Z dziejów GL i AL. w powiecie kraœnickim, w: Z dziejów powiatu kraœnickiego –

sesja..., Lublin 1963, s. 252; Tajne oblicze..., t. III s. 207. Głos Kombatanta Armii Ludowej nr 6 (103) czerwiec 2002, s. 14, wspomina, że do oddziału Korczyńskiego dołšczyło 12 ludzi z oddziału „Jastrzębia”.

[242] APL, zbiór wspomnień i relacji, 40/119, s. 11[wszystkie strony podane w przypisach do APL

dotyczš numeracji tego archiwum].

[243] Gronczewski E., Wspomnienia gwardzisty z..., s. 181; Gronczewski E., Kalendarium walk GL i AL

na LubelszczyŸnie, Warszawa 1966, s. 128.

[244] Tajne oblicze..., t. III, s. 213.

[245] Chodakiewicz M.J., Accommodation and Resistance…, aneksy s. 64.

[246] Tajne oblicze..., t. III, s. 213.

[247] Chodakiewicz M.J., NSZ „Zšb” – przeciw..., s. 120; Jurewicz L., Zbrodnia czy..., s. 98.

[248] Por.: Czyżewski W., Więc zarepetuj broń, s. 153; Nazarewicz R., AL dylematy..., s. 172. Tam też

znajdziemy informację, iż częœć partyzantów, w tym dowódca por. „Słowik”, przeszła w kwietniu 1943r. z AK do GL. Informacja ta wydaje się nieprawdziwa, choćby z dwóch powodów: autor nie pisze skšd czerpie takie informacje, oraz nigdzie więcej nie znajdziemy informacji, że oprócz „Słowika” ktoœ inny należał wczeœniej do AK. 

[249] Takš informację podawały niektóre Ÿródła NSZ, zob.: Chodakiewicz M.J., NSZ „Zšb” – przeciw...,

s. 120; Zeszyty do historii NSZ, z. 3, Chicago 1964, s. 83 – 103; Wielka Polska nr 42, 2710.1943r. To ostatnie Ÿródło podaje jednak informację, iż oddział NSZ rozbił i zlikwidował 32 bolszewików. Należy jednak pamiętać, że słowem „bolszewik” okreœlano także polskich komunistów. Por.: ZSS, NSZ, s. 96; Zeszyty..., z. 1, s. 55 – 56 (zginęło 32 członków sowieckiego oddziału partyzanckiego, uciekł 1 radiotelegrafista).

[250] Chodakiewicz M.J., NSZ „Zšb” – przeciw dwu wrogom, Warszawa 1999, s. 103; Garas J. B.,

Oddziały GL  i AL 1942 – 1945, s. 150; Tajne oblicze..., t. III, s. 209.

[251] Garas J. B., Oddziały GL i AL 1942 – 1945, s. 150.

[252] APL, zbiór wspomnień i relacji, 40/144, wspomnienia z okresu okupacji, s. 12 – 20; AAN, zespół

474, t. 44, k. 72 – 96.

[253] Kopacz B., Koguciarze, w: Sztafeta, s. 15; Stolarz T., Zbrodnie GL i AL popełnione w latach 1942 –

1944 w obwodzie Janów Lubelski – Kraœnik, Wesoła 1992, maszynopis, s. 11; Chodakiewicz M.J., NSZ „Zšb” – przeciw..., s. 104.

[254] Chodakiewicz M.J., NSZ „Zšb” – przeciw..., s. 104; Kopacz B., Koguciarze, w: Sztafeta...; Tajne

oblicze..., t. III, s. 210.

[255] Kopacz B., Koguciarze, w: Sztafeta, s. 15. 

[256] Kopacz B., Koguciarze, w: Sztafeta, s. 15; zob. też: Stolarz T., Zbrodnie GL i AL popełnione w

latach 1942 – 1944 w obwodzie Janów Lubelski – Kraœnik, Wesoła 1992, maszynopis, s. 12. Podaje on, iż drugiego napadu dokonał oddział GL pod dowództwem Antoniego Palenia „Jastrzšb”; Chodakiewicz M.J., NSZ „Zšb” – przeciw..., s. 337.

[257] Kopacz B., Koguciarze, w: Sztafeta...; Stolarz T., Zbrodnie GL i AL popełnione w latach 1942 –

1944 w obwodzie Janów Lubelski – Kraœnik, Wesoła 1992, maszynopis, s. 11; Chodakiewicz M.J., NSZ „Zšb” – przeciw..., s. 102 – 103.

[258] Chodakiewicz M.J., NSZ „Zšb” – przeciw..., s. 104; Gontarczyk P., Mord pod Borowem, w: Życie                    

5-6.07.1997, s. 14; Tajne oblicze..., t. III, s. 210.

[259] Gontarczyk P., Mord pod Borowem, w: Życie 5-6.07.1997, s. 14; Tajne oblicze..., t. III, s. 210.

[260] Chodakiewicz M.J., Wypadek borowski, w: Ład nr 5/93 (dodatek historyczny) czerwiec 1993, s. IV;

Chodakiewicz M.J., NSZ „Zšb” – przeciw..., s. 104; Tajne oblicze..., t. III, s. 210.

[261] APL, zbiór wspomnień i relacji, 40/101, s. 4-5.

[262] Chodzi o Józefa Pacynę „Bartosz”.

[263] APL, zbiór wspomnień i relacji, 40/144, wspomnienia z okresu okupacji, s. 12 – 20 [autor jest

anonimowy, jednak sšdzšc po treœci, to jest nim T. Szymański „Lis”, który odpowiadał za ten okręg GL].

[264] AAN, zespół 474, t. 44, k. 72 – 74, 95 – 96.

[265] Gontarczyk P., Mord pod Borowem, w: Życie 5-6.07.1997, s. 14 .

[266] AAN, zespół 474, t. 44, k. 72 – 74, 95 – 96; Tajne oblicze..., t. III, s. 225 – 229. zob. także:

Chodakiewicz M.J., NSZ „Zšb” – przeciw..., s. 98.

[267] AAN, zespół 474, t. 44, k. 72 – 74, 95 – 96; Tajne oblicze..., t. III, s. 225 – 229.

[268] Tamże.

[269] Tamże.

[270] Tajne oblicze..., t. III, s. 209 – 210.

[271] Gontarczyk P., Mord pod Borowem, w: Życie 5-6.07.1997, s. 14.

[272] P. Gontarczyk pisze, że likwidacji „Liska” dokonał Tadeusz Piœkiewicz „Serce”, zob.: Gontarczyk P.,

Mord pod Borowem, w: Życie 5-6.07.1997, s. 14.

[273] Kopacz B., Koguciarze, w: Sztafeta, s. 15; Gontarczyk P., Mord pod Borowem, w: Życie 5-

6.07.1997, s. 14; Chodakiewicz M.J., Wypadek borowski, w: Ład nr 5/93 (dod. hist.) czerwiec 1993, s. IV.

[274] Tak twierdzi M. J. Chodakiewicz, zob.: Chodakiewicz M.J., Wypadek borowski, w: Ład nr 5/93 (dod.

hist.) czerwiec 1993, s. IV. Przeczytawszy, choćby wspomnienia byłego dowódcy oddziału „Liska” – „Lisa”, trudno się z nim nie zgodzić.

[275] Chodakiewicz M.J., NSZ „Zšb” – przeciw..., s. 334.

[276] Chodakiewicz M.J., NSZ „Zšb” – przeciw..., s. 99; Chodakiewicz M.J., Wypadek borowski, w: Ład

nr 5/93 (dod. hist.) czerwiec 1993, s. IV. Więcej na temat walki o władzę wœród komunistów w powiecie kraœnickim, patrz: Chodakiewicz M.J., NSZ „Zšb” – przeciw..., s. 94 – 101, 333; Czyżewski W., Więc zarepetuj broń, s.130 – 133; Gronczewski E., Wspomnienia „Przepiórki”, s. 28, 159 – 160; Hirsz Z. J., Ja syn ludu polskiego, Lublin 1963, s. 63, 232.

[277] Chodakiewicz M.J., NSZ „Zšb” – przeciw..., s. 99.

[278] Kopacz B., Koguciarze, w: Sztafeta, s. 15; Garas J.B., Oddziały GL i AL 1942 – 1945, s. 179 – 180.

[279] Chodakiewicz M.J., NSZ „Zšb” – przeciw..., s. 363.

[280] Chodakiewicz M.J., Akcja Specjalna NSZ na LubelszczyŸnie, WPH r. XXXVIII nr 2 (144), s. 58;

Garas J. B., Oddziały GL i AL 1942 – 1945, s. 149 – 150, 180, 183 – 185; Gontarczyk P., Mord pod Borowem, w: Życie 5-6.07.1997, s. 14; Chodakiewicz M.J., Wypadek borowski, w: Ład nr 5/93 (dodatek historyczny) czerwiec 1993, s. IV; Chodakiewicz M.J., NSZ „Zšb” – przeciw..., s. 100.

[281] Gontarczyk P., Mord pod Borowem, w: Życie 5-6.07.1997, s. 14; Chodakiewicz M.J., NSZ „Zšb” –

przeciw..., s. 102.

[282] Gontarczyk P., Mord pod Borowem, w: Życie 5-6.07.1997, s. 14 .

[283] Gontarczyk P., Mord pod Borowem, w: Życie 5-6.07.1997, s. 14 ; Chodakiewicz M.J., Wypadek

borowski, w: Ład nr 5/93 (dod. hist.) czerwiec 1993, s. I; Tegoż, NSZ „Zšb” – przeciw..., s. 109; Tajne oblicze..., t. III, s. 212.

[284] Tajne oblicze..., t. I, s. 169; t. III, s. 206 – 207.

[285] Tajne oblicze..., s. 208 – 209; relacja M. J. Chodakiewicza.

[286] Chodakiewicz M.J., Accommodation and Resistance…, aneksy s. 59.

[287]  Księga partyzantów Lubelszczyzny, t. I, s. 17, 35, 198; relacja M. J. Chodakiewicza.

[288] Zob.: Garas J.B., Oddziały GL i AL 1942 – 1945; Tegoż, Oddziały GL i AL w obwodzie Lubelskim –

rodowody, zarysy organizacji i działań, WPH IV nr 2 (11) z IV/IX 1959r.; GL i AL na LubelszczyŸnie (1942-1944), oprac. Z. Mańkowski, J. Naumiuk, t. I. Żadne z tych Ÿródeł nie wspomina o jakiekolwiek akcji oddziału „Słowika”, a pamiętajmy, że sš to Ÿródła komunistyczne.

[289] Zob.: Garas J.B., Oddziały GL i AL 1942 – 1945, s. 184; Moczar M., Lata walki, s., 75; GL i AL na

LubelszczyŸnie (1942-1944), t. I, s. 92 – 95. Niektóre Ÿródła mówiš o zrzucie broni z ZSRR na poczštku sierpnia, nie wspominajš jednak ani miejsca ani też oddziału, który miał przejšć ten zrzut, zob.: Wyderkowski J., Po wrzeœniu był lipiec, s. 196.

[290] Wspomnienia żołnierzy GL i AL, Warszawa 1958, s. 226.

[291] Jedynie W. Czyżewski twierdzi, że „z niewyjaœnionych przyczyn samolot nie przyleciał”. Nie jest to

oczywiœcie żaden argument za tym, iż zrzut faktycznie miał mieć miejsce, zob.: Czyżewski W., Więc zarepetuj broń, Warszawa 1968, s. 179.  

[292] APL, zbiór..., Skrzypek Władysław, sygn., 40/119, s. 11; zob. też: Szymański T., My ze spalonych

wsi, s. 204.

[293] Chodakiewicz M.J., NSZ „Zšb” – przeciw..., s. 108 – 109.

[294] Komuniœci wiedzieli o tym, co przyznaje np. członek oddziału „Słowika” – Stanisław Pawłowski

„Kuropatwa”, zob.: APL, zbiór..., Pawłowski Stanisław „Kuropatwa”, sygn., 40/101,     s. 4; 40/347, s. 1.

[295] W tym czasie oddziałem dowodził już, dopiero co przybyły, „Zšb”.

[296] Gronczewski E., Wspomnienia „Przepiórki”, Lublin 1964, s. 63; Gronczewski E., Wspomnienia

gwardzisty z Lubelszczyzny, WPH VIII nr 2 (28) z IV/VI 1963r., s. 181; Tegoż, Kalendarium walk GL i AL na LubelszczyŸnie, Warszawa 1966, s. 52; Szymański T., Z pól bitewnych Lubelszczyzny, Warszawa 1981, s. 125.

[297] Szymański T., Z pól bitewnych Lubelszczyzny, Warszawa 1981, s. 125.

[298] APL, zbiór wspomnień i relacji, 40/119, s. 11.

[299] Tajne oblicze..., t. III, s. 213.

[300] Gronczewski E., Wspomnienia gwardzisty z Lubelszczyzny, WPH VIII nr 2 (28) z IV/VI 1963r.,

s. 181; Chodakiewicz M.J., NSZ „Zšb” – przeciw..., s. 358 – 359.

[301] Chodakiewicz M.J., NSZ „Zšb” – przeciw..., s. 358 – 359.

[302] Chodakiewicz M.J., NSZ „Zšb” – przeciw..., s. 358 – 359.

[303] „Pokrzywa” podaje jakoby NSZ-owców było 40, zob.: APL, zbiór..., Babieradzki Stanisław

„Pokrzywa”, sygn. 40/5, s. 14 – 15;

[304] Garas J.B., Oddziały GL i AL w obwodzie Lubelskim – rodowody, zarysy organizacji i działań, WPH

IV nr 2 (11) z IV/IX 1959r., s. 205. „Lis” podaje, iż oddział „Słowika” wyruszył wieczorem 6 sierpnia, podobnie twierdzi T. Stolarz, zob.: Stolarz T., Zbrodnie GL i AL popełnione w latach 1942 – 1944 w obwodzie Janów Lubelski – Kraœnik, Wesoła 1992, maszynopis, s. 14; natomiast W. Czyżewski, że 8 sierpnia wieczorem z lasów marynopolskich, zob.: Czyżewski W., Więc zarepetuj broń, Warszawa 1968, s. 179.

[305] Gronczewski E., Wspomnienia gwardzisty z Lubelszczyzny, WPH VIII nr 2 (28) z IV/VI 1963r.,           

s. 181; Garas J.B., Oddziały GL i AL 1942 – 1945, s. 184.

[306] Chodakiewicz M.J., NSZ „Zšb” – przeciw..., s. 120.

[307] IV. Ko 887/91 Sšd Wojewódzki, obecnie Okręgowy, Wydział IV Karny w Lublinie; APL, Zbiór...,

Babieradzki Stanisław „Pokrzywa”, sygn. 40/5, s. 14 – 15. Słowa przysięgi „Pokrzywa” wzišł sobie bardzo do serca – po wojnie był pracownikiem Urzędu Bezpieczeństwa w Gdańsku.

[308] IV. Ko 887/91...; APL, Zbiór..., Babieradzki Stanisław „Pokrzywa”, sygn. 40/344, s. 1 – 2.

[309] APL, Zbiór..., Babieradzki Stanisław „Pokrzywa”, sygn. 40/344, s. 1 – 2.

[310] Stanisław Pawłowski „Kuropatwa” – robotnik ze wsi Liœnik, pow. Kraœnik, wczeœniej należał do

oddziału GL „Orła”, zob.: Gronczewski E., Wspomnienia gwardzisty z Lubelszczyzny, WPH VIII nr 2 (28) z IV/VI 1963r., s. 181.

[311] W tekœcie występujš dwie wersje nazwiska tej samej osoby – policjanta z Kraœnika – Janczynski i

Jasiński. W zestawieniu Policji Polskiej opracowanej przez M.J. Chodakiewicza wynika, że w tym okresie nie było w powiecie janowskim policjanta o takich nazwiskach. W rachubę mogš wchodzić następujšce osoby: Jaworski Ryszard, pełnišcy swoje obowišzki na posterunku w Zaklikowie od 28.12.1939r. a następnie w Potoku od 15.03.1942r. oraz Jurczyński Jan, będšcy policjantem do paŸdziernika 1939r. w Kraœniku, następnie służšcy w Zakrzówku i ponownie w Kraœniku, por. relacja pisemna o polskiej policji w powiecie janowskim autorstwa M.J. Chodakiewicza, s. 3. Z powyższych danych wynika, że jeœli przyjmiemy za prawdę słowa „Kuropatwy”, to owym policjantem był starszy sierżant Jan Jurczyński. Innš ewentualnoœciš jest osoba kpr. Jana Kamińskiego „Kania” – Komendant rejonowy NSZ, który pojawił się w trakcie egzekucji w obozie NSZ-owców, rozpoznajšc kilku spoœród skazanych; por.: M.J. Chodakiewicz, Policja polska powiatu Kraœnik, 1939-1944.

[312] APL, Zbiór..., Pawłowski Stanisław „Kuropatwa”, sygn. 40/101, s. 4 – 7, Lublin 1950.

[313] APL, Zbiór..., Pawłowski Stanisław „Kuropatwa”, sygn. 40/ 347, s. 1. Na teczce jest złe oznaczenie

nazwiska – podane jest Popławski Stanisław, zamiast poprawnego – Pawłowskiego Stanisława.

[314] APL, Zbiór..., Wziętak Jan „Murzyn”, sygn. 40/162, s. 19.

[315] Chodakiewicz M.J., NSZ „Zšb” – przeciw..., s. 118 – 119, zob. także: Wyderkowski J., Po wrzeœniu

był lipiec, Warszawa 1971, s. 191 – 195. Pisze on, że spotkanie odbyło się na poczštku sierpnia w lasach goœcieradowskich, opisuje także przebieg – z komunistycznego punktu widzenia, rozmowy.

[316] Chodakiewicz M.J., NSZ „Zšb” – przeciw..., s. 119.

[317] APL, Zbiór..., Skrzypek Władysław, sygn. 40/119; Wziętak Jan „Murzyn”, sygn. 40/162. Nic o

spotkaniu nie mówi także Tadeusz Szymański „Lis”, zob.: APL, zbiór..., Wspomnienia z okresu okupacji, sygn. 40/144.

[318] APL, Zbiór..., Wziętak Jan „Murzyn”, sygn. 40/162 wspomina, że spotkanie z NSZ-owcami miał

„Sęp”; natomiast takš wersję spotkania podaje tylko „Grab”, zob.: Wyderkowski J., Po wrzeœniu był lipiec, Warszawa 1971, s. 195 – 198.

[319] Chodakiewicz M.J., NSZ „Zšb” – przeciw..., s. 119.

[320] Garas J.B., Oddziały GL i AL w obwodzie Lubelskim – rodowody, zarysy organizacji i działań, WPH

IV nr 2 (11) z IV/IX 1959r., s. 205.

[321] APL, Zbiór..., Płowaœ Ryszard „Rysiek”, sygn. 40/105, s. 5. Wspomnienia te spisane zostały         

w 1945r.

[322] Adam Skóra – ur. 27.03.1924r. w rodzinie chłopskiej, wiosnš 1942r. wstšpił do oddziału GL,

następnie wiosnš 1943r. przeniesiony do oddziału „Przepiórki”, po czym przeniesiony został do oddziału GL „Słowika”, zob.: Gronczewski E., Wspomnienia gwardzisty z Lubelszczyzny, WPH VIII nr 2 (28) z IV/VI 1963r., s. 181.

[323] IV. Ko 887/91; wspomnienia Adam Skóry „Adaœ” z dnia 09.09.1950r.; APL, Zbiór..., Skóra Adam

„Adaœ”, sygn. 40/345; 40/582, s. 1 – 4.

[324] Styk S., Mordercy spod Borowa, w: Chłopskie Drogi nr 34 z 22.08.1993, s. 9.

[325] Styk S., Mordercy spod Borowa, w: Chłopskie Drogi nr 34 z 22.08.1993, s. 9. Tam też znajduje się

lista, choć nie pełna, „pomordowanych GL-owców”.

[326] Raport Dowództwa Głównego Obwodu do Dowództwa Głównego GL o sytuacji w OK. nr IV i V, w:

GL i AL na LubelszczyŸnie (1942-1944), oprac. Z. Mańkowski, J. Naumiuk, t. I, Lublin 1960, s. 91- 95. por.: Hirsz Z. J., Z dziejów PPR, GL, AL w powiecie kraœnickim, s. 58.

[327] Gronczewski E., Wspomnienia „Przepiórki”, s. 63 – 65. Podobnš wersję podaje „Lis”, z tym, że

milczy on o użyciu toporów przez NSZ-owców. Dziwne jest natomiast to, że wymieniajšc nazwiska poległych wspomina on, jakoby od razu znano nazwiska poległych chłopów z Wólki Szczeckiej. Jest to o tyle dziwne, że mimo tego, iż nie należeli oni do GL to od razu podano ich personalia. Bardzo podobny opis podaje „Lis”: Szymański T., Z pól bitewnych Lubelszczyzny, Warszawa 1981, s. 126; Tegoż, My ze spalonych wsi, s. 206 – 207.

[328] Gronczewski E., Wspomnienia „Przepiórki”, s. 65.

[329] Wyderkowski J., Po wrzeœniu był lipiec, s. 196 – 198.

[330] Szymański T., Z pól bitewnych Lubelszczyzny, s. 126; Tegoż, My ze spalonych wsi, s. 206 – 207.

[331] Jego autentycznoœć potwierdził Bohdan Szucki prezes ZŻ NSZ oraz dokumenty IPN – jego

nazwisko figuruje wœród wykazu prowadzonych spraw ewidencyjno – operacyjnych przez PUBP w Kraœniku. Jego rozpracowaniem zajšł się informator „Lew” zob. AIPN, PUBP Kraœnik, Lu 033/38, k. 22; Lu 033/9, k. 19.

[332] Relacja Stanisława Mazurka „Kołodziej” z dn. 22.07.2001r.

[333] Relacja Bogusława Kopacza z dn. 25.07.2001r.

[334] NSZ-owcy już w maju 1943r. upominali komunistów, że działalnoœć rabunkowa i bandycka

oddziałów GL, nie będzie tolerowana. W odpowiedzi na to komuniœci odpisali: „Jeœli słyszymy ze strony Panów zarzuty pod adresem partyzantów, będšcych pod komendš Gwardji Ludowej odnoœnie niemoralnych czynów (gwałcenie kobiet) – chyba dacie nam wiarę, że je jak najsurowiej potępiamy(...) Jeżeli zachodziły podobne wypadki, to zrozumiałš jest rzeczš, że nie zawsze da się to upilnować.(...)”, zob.: Tajne oblicze..., t. III, s. 232. Por. z rozkazami Dowództwa GL: „Konfiskata jest dopuszczalna tylko u zamożnych i nie przychylnych”, „Żołnierze GL winni pamiętać i dbać o to, by nie zaopatrywać się kosztem ludnoœci polskiej, sprzyjajšcej żołnierzom GL”; w: Jurewicz L., Zbrodnia czy..., s. 61.  

[335] Relacja Stanisława Mazurka „Kołodziej” z dn. 22.07.2001r.; Jaxa-Maderski J., Na dwa fronty.

Szkice z walk Brygady Œwiętokrzyskiej NSZ, Lublin 1995, s. 57.

[336] Relacja Stanisława Mazurka „Kołodziej” z dn. 22.07.2001r.

[337] Kopacz B., Koguciarze, s. 15.

[338] Relacja Stanisława Szymuli z dn. 18.07.2001r.

[339] Chodakiewicz M.J., NSZ „Zšb” – przeciw..., s. 360.

[340] Relacja Stanisława Szymuli z dn. 18.07.2001r. Faktycznie miejsce, w którym stoi pomnik, leży na

terenie wsi Wólka Szczecka, jednakże na bliskie sšsiedztwo większej wsi, jakš był Borów oraz z uwagi, iż lasy owe nazywane były lasami borowskimi, do historii przeszło owo wydarzenie, jako „mord pod Borowem” i taka też nazwa figuruje w niniejszej pracy. 

[341] Chodakiewicz M.J., NSZ „Zšb” – przeciw..., s. 119 - 126. Autor opisał te, jak sam nazywa, wypadki

borowskie, w oparciu o wspomnienia osób, bioršcych udział we wspomnianych wydarzeniach, m.in. „Zęba”. Równie wartoœciowš pozycjš sš wspomnienia „Zęba”, w: Jurewicz L., Zbrodnia czy poczštek wojny domowej, s. 7 – 16. Por. także: Chodakiewicz M.J., AS NSZ na LubelszczyŸnie, WPH r. XXXVIII nr 2 (144), s. 72 – 76. Innym przekazem pochodzšcym ze Ÿródeł NSZ, jest artykuł P. Gontarczyka, zob.: Gontarczyk P., Mord pod Borowem, w: Życie 5-6.07.1997, s. 14 – 15; por. także: Tajne oblicze..., t. III, s. 214 – 215.

[342] Chodakiewicz M.J., Wypadek borowski, w: Ład nr 5/93 (dod. hist.) czerwiec 1993, s. IV.

[343] Gontarczyk P., Mord pod Borowem, w: Życie 5-6.07.1997, s. 14; APL, zbiór..., Pawłowski Stanisław

„Kuropatwa”, sygn. 40/101, s. 5 – 7; Babieradzki Stanisław „Pokrzywa”, sygn. 40/5,            s. 14 - 15.

[344] Gontarczyk P., Mord pod Borowem, w: Życie 5-6.07.1997, s. 14.

[345] Jurewicz L., Zbrodnia czy..., s. 13. Również T. Stolarz, po zebraniu informacji od zarówno

NSZ-owców jak i lokalnych komunistów twierdzi, że oddział „Słowika” przybył pod Borów 6 sierpnia. Twierdzi też, że od poczštku zachowanie tego oddziału było prowokacyjne, zob.: Stolarz T., Zbrodnie GL i AL popełnione w latach 1942 – 1944 w obwodzie Janów Lubelski – Kraœnik, Wesoła 1992, maszynopis, s. 15. 

[346] Chodakiewicz M.J., NSZ „Zšb” – przeciw..., s. 119.

[347] Chodakiewicz M.J., NSZ „Zšb” – przeciw..., s. 120 – 121.

[348] Por. wspomnienia „Adasia”: APL, Zbiór..., Skóra Adam „Adaœ”, sygn. 40/345; 40/582, s. 1 – 4,

relacja M. Zaborskiego, M. Wybranowskiego oraz M.J. Chodakiewicza.

[349] Chodakiewicz M.J., NSZ „Zšb” – przeciw..., s. 121.

[350] Jurewicz L., Zbrodnia czy..., s. 13 – 14. O agitacji komunistycznej wœród ludzi „Zęba” wspomina

także St. Żochowski, zob.: Żochowski S., O NSZ, s. 130.

[351] Jurewicz L., Zbrodnia czy..., s. 14. Jest to fragment wypowiedzi Zęba; zob. też: Chodakiewicz M.J.,

Wypadek borowski, w: Ład nr 5/93 (dod. hist.) czerwiec 1993, s. IV; Gontarczyk P., Mord pod Borowem, w: Życie 5-6.07.1997, s. 14.

[352] Chodakiewicz M.J., NSZ „Zšb” – przeciw..., s. 122.

[353] Chodakiewicz M.J., NSZ „Zšb” – przeciw..., s. 122.

[354] Jurewicz L., Zbrodnia czy..., s. 14; Chodakiewicz M.J., NSZ „Zšb” – przeciw..., s. 122.

[355] Chodakiewicz M.J., NSZ „Zšb” – przeciw..., s. 122.

[356] APL, zbiór..., Pawłowski Stanisław „Kuropatwa”, sygn. 40/101, s. 7.

[357] Relacja M.J. Chodakiewicza.

[358] Gontarczyk P., Mord pod Borowem, w: Życie 5-6.07.1997, s. 14.

* - wyraz nieczytelny w odpisie z maszynopisu.

[359] Stolarz Tadeusz, Zbrodnie GL i AL popełnione w latach 1942 – 1944 w obwodzie Janów Lubelski –

Kraœnik, Wesoła 1992, maszynopis, s. 14 – 17.

[360] APL, zbiór..., Płowaœ Ryszard „Rysiek”, sygn. 40/105, s. 5.

[361] Zob.: PPR – kronika I 1942 – V 1945, red. M. Malinowski, s. 105 – 106. Podana jest tutaj

następujšca informacja: „Ciała zabitych straszliwie zmasakrowano; toporami odršbywano głowy i ręce.” Widzimy, więc, że prawdopodobnie oddział „Słowika” wpadł w ręce jakiœ kanibali a nie NSZ-owców. Zob. także: Szymański T., Z pól bitewnych Lubelszczyzny, Warszawa 1981, s. 125; Polski ruch robotniczy w okresie wojny i okupacji hitlerowskiej, red. M. Malinowski, W. Poterański..., Warszawa 1964, s. 300; Wyderkowski J., Po wrzeœniu był lipiec, s. 197; Czyżewski W., Więc zarepetuj broń, s. 180 – 181, choć pisze on, że jedynie „Sęp” i „Stanis” zginęli od „œcięcia toporem głowy na pniaku”; por. także: S. Młynarski, Pamięci bojownikom o wolnoœć i demokrację, w: Głos Kombatanta Armii Ludowej, nr 4 (101) kwiecień 2002, s. 33. 

[362] Gronczewski E., Kalendarium walk GL i AL na LubelszczyŸnie, s. 48.

[363] Czyżewski W., Więc zarepetuj broń, s. 181.

[364] Chodakiewicz M.J., NSZ „Zšb” – przeciw..., s. 122 – 123.

[365] Tamże, s. 123 – 124.

[366] Tamże, s. 122 – 123.

[367] Tamże, s. 123.

[368] Tamże, s. 360 (osoby te podaje, powołujšc się na relację „Stepa”).

[369] AIPN, PUBP Kraœnik, Lu 033/38, k. 81.

[370] Tamże, Lu 043/36, k. 155.

[371] Tamże, Lu 033/38, k. 156.

[372] Chodakiewicz M.J., NSZ „Zšb” – przeciw..., s. 123.

[373] Tajne oblicze..., t. III, s. 231.

[374] Chodakiewicz M.J., NSZ „Zšb” – przeciw..., s. 360; APL, zbiór..., Pawłowski Stanisław „Kuropatwa”,    

sygn. 40/101, s. 7; Babieradzki Stanisław „Pokrzywa”, sygn. 40/5, s. 14 - 15.

[375] Chodakiewicz M.J., NSZ „Zšb” – przeciw..., s. 123.

[376] Chodakiewicz M.J., Wypadek borowski, w: Ład nr 5/93 (dod. hist.) czerwiec 1993, s. IV;  

Gontarczyk P., Mord pod Borowem, w: Życie 5-6.07.1997, s. 14.

[377] GL i AL na LubelszczyŸnie, s. 92.

[378] Syn „Kreta” podaje, że uratowało się 6 osób. Oprócz wyżej wymienionych byli to: Józef Ul                      

z Popowa, NN – chłop, który był w oddziale 2 dni oraz niejaki Pytel ze wsi Opoka lub Opoczek, relacja M. Wybranowskiego. Zupełnie niesprawdzone i nieprawdziwe informacje podajš Zeszyty do historii NSZ, jakoby ocalał jedynie 1 sowiecki radiotelegrafista, zob.: Zeszyty..., z. 1, s. 55 – 56

[379] Szerzej to zagadnienie rozpatruje L. Jurewicz oraz M.J. Chodakiewicz, zob.: Jurewicz L., Zbrodnia

czy poczštek wojny domowej, Londyn 1980; Chodakiewicz M.J., NSZ „Zšb” – przeciw..., s. 124 - 125.

[380] Gontarczyk P., Mord pod Borowem, w: Życie 5-6.07.1997, s. 14. Podobny rozkaz wydał

Komendant Gł. AK – gen. „Bór” 15.07.1943r.

[381] Komendant Główny AK, 5 sierpnia wydał rozporzšdzenie mówišce o tym, że „jedynie sšdy

specjalne, ustanowione przez pełnomocnika Rzšdu na Kraj i kmdta Sił Zbrojnych w Kraju sš powołane do osšdzenia i wykonywania wyroków”, zob.: Jurewicz L., Zbrodnia czy..., s. 121.

[382] Chodakiewicz M.J., NSZ „Zšb” – przeciw..., s. 358.

[383] ZWZ i AK w okręgu Lubelskim 1939 – 1944, cz. II, Lublin 1971, s. 107 – 108. Nie wiedzieć czemu,

częœć historyków piszšc o Borowie, zapomina o braku prawnej instancji mogšcej osšdzić GL-owców, patrz: A. K. Kunert, Polska Podziemna, Katyń i komuniœci, w: Gazeta Polska 28.05.1997, s. 18.

[384] AK w Dokumentach, t. II, s. 279; Jurewicz L., Zbrodnia czy..., s. 46.

[385] Jurewicz L., Zbrodnia czy..., s. 46 – 48.

[386] Kultura 1958, nr 3/125, s. 154 – 156.

[387] Chodakiewicz M.J., NSZ „Zšb” – przeciw..., s. 126; Tegoż, AS NSZ na LubelszczyŸnie..., s. 77.

[388] Chodakiewicz M.J., NSZ „Zšb” – przeciw..., s. 363; Tegoż, AS NSZ na LubelszczyŸnie..., s. 77.

Szerzej na temat kontaktów „Zęba” z oddziałem NOW – AK „Ojca Jana”, zob.: Puchalski S., Partyzanci „Ojca Jana”, Stalowa Wola 1995.

[389] GL i AL na LubelszczyŸnie (1942-1944), oprac. Z. Mańkowski, J. Naumiuk, Lublin 1960, s. 92.

[390] AIPN, PUBP Kraœnik, Lu 08/84, k. 161.

[391] APL, zbiór wspomnień i relacji, sygn. 40/582; zob. także: Hirsz Z. J., Lubelska prasa konspiracyjna,

t. VI, Lublin 1968, s. 354; Tegoż, Z dziejów PPR, GL, AL w powiecie kraœnickim, s. 56 – 57. Widzimy tu dokładnie, że komuniœci mieli od samego poczštku problem z podaniem wszystkich osób, które zginęły pod Borowem.

[392] Zob.: Hirsz Z. J., Lubelska prasa..., s. 354. Mimo, iż budzi on zastrzeżenia, został on podany 

w pracy ponieważ w jakimœ stopniu odzwierciedla wiek członków oddziału, na pewno zaœ jego kadrę dowódczš.

[393] APL, zbiór..., sygn. 40/582, s. 7; Chodakiewicz M.J., NSZ „Zšb” – przeciw..., s. 120; Gontarczyk P.,

Mord pod Borowem, w: Życie 5-6.07.1997, s. 14; Styk S., Mordercy spod Borowa, w: Chłopskie Drogi nr 34 z 22.08.1993, s. 9; Gronczewski E., Wspomnienia gwardzisty z Lubelszczyzny, WPH VIII nr 2 (28) z IV/VI 1963r., s. 181; Garas J.B., Oddziały GL i AL 1942 – 1945, s. 179; Hirsz Z. J., Lubelska prasa..., s. 354; Czyżewski W., Więc zarepetuj broń, Warszawa 1968, s. 178; figuruje na tablicy pamištkowej w miejscu egzekucji – stan na dzień 22.07.2001.

[394] APL, zbiór..., sygn. 40/582, s. 7; Chodakiewicz M.J., NSZ „Zšb” – przeciw..., s. 120; Styk S.,

Mordercy spod Borowa...; Nazarewicz R., AL dylematy i dramaty, Warszawa 1998, s. 96; Gronczewski E., Wspomnienia gwardzisty z Lubelszczyzny, WPH VIII nr 2 (28) z IV/VI 1963r., s. 181; Garas J.B., Oddziały GL i AL 1942 – 1945, s. 184; Hirsz Z. J., Lubelska prasa..., s. 354; Księga partyzantów Lubelszczyzny, t. I, s. 198; figuruje na tablicy pamištkowej w miejscu egzekucji

[395] APL, zbiór..., sygn. 40/582, s. 7; Chodakiewicz M.J., NSZ „Zšb” – przeciw..., s. 120; Styk S.,

Mordercy spod Borowa...; Gronczewski E., Wspomnienia gwardzisty z Lubelszczyzny, WPH VIII nr 2 (28) z IV/VI 1963r., s. 181; Hirsz Z. J., Lubelska prasa..., s. 354; Księga partyzantów Lubelszczyzny, t. I, s. 145; figuruje na tablicy pamištkowej w miejscu egzekucji

[396] APL, zbiór..., sygn. 40/582, s. 7; Styk S., Mordercy spod Borowa...; Gronczewski E., Wspomnienia

gwardzisty z Lubelszczyzny, WPH VIII nr 2 (28) z IV/VI 1963r., s. 180 - 181; Hirsz Z. J., Lubelska prasa..., s. 354; figuruje na tablicy pamištkowej w miejscu egzekucji pod fałszywym imieniem – Stefan.

[397] APL, zbiór..., sygn. 40/582, s. 7; Styk S., Mordercy spod Borowa...; Gronczewski E., Wspomnienia

gwardzisty z Lubelszczyzny, WPH VIII nr 2 (28) z IV/VI 1963r., s. 181; Hirsz Z. J., Lubelska prasa..., s. 354; Księga partyzantów Lubelszczyzny, t. I, s. 217; figuruje na tablicy pamištkowej w miejscu egzekucji.

[398] APL, zbiór..., sygn. 40/582, s. 7; Styk S., Mordercy spod Borowa...; Gronczewski E., Wspomnienia

gwardzisty z Lubelszczyzny, WPH VIII nr 2 (28) z IV/VI 1963r., s. 181; Hirsz Z. J., Lubelska prasa..., s. 354; figuruje na tablicy pamištkowej w miejscu egzekucji.

[399] APL, zbiór..., sygn. 40/582, s. 7; Chodakiewicz M.J., NSZ „Zšb” – przeciw..., s. 358; Styk S.,

Mordercy spod Borowa...; Gronczewski E., Wspomnienia gwardzisty z Lubelszczyzny, WPH VIII nr 2 (28) z IV/VI 1963r., s. 181; Księga partyzantów Lubelszczyzny, t. I, s. 177; figuruje na tablicy pamištkowej w miejscu egzekucji.

[400] APL, zbiór..., sygn. 40/582, s. 7; Styk S., Mordercy spod Borowa...; figuruje na tablicy pamištkowej

w miejscu egzekucji

[401] APL, zbiór..., sygn. 40/582, s. 7; Styk S., Mordercy spod Borowa...;  figuruje na tablicy pamištkowej

w miejscu egzekucji.

[402] APL, zbiór..., sygn. 40/582, s. 7; Styk S., Mordercy spod Borowa...; figuruje na tablicy pamištkowej

w miejscu egzekucji.

[403] APL, zbiór..., sygn. 40/582, s. 7; Styk S., Mordercy spod Borowa...; Hirsz Z. J., Lubelska prasa..., 

s. 354; figuruje na tablicy pamištkowej w miejscu egzekucji.

[404] APL, zbiór..., sygn. 40/582, s. 7; Styk S., Mordercy spod Borowa...; figuruje na tablicy pamištkowej

w miejscu egzekucji.

[405] APL, zbiór..., sygn. 40/582, s. 7; Styk S., Mordercy spod Borowa...; Księga partyzantów

Lubelszczyzny, t. I, s. 47 – 48; figuruje na tablicy pamištkowej w miejscu egzekucji.

[406] APL, zbiór..., sygn. 40/582, s. 7; Styk S., Mordercy spod Borowa...; figuruje na tablicy pamištkowej

w miejscu egzekucji.

[407] APL, zbiór..., sygn. 40/582, s. 7; Styk S., Mordercy spod Borowa...; Gronczewski E., Wspomnienia

gwardzisty z Lubelszczyzny, WPH VIII nr 2 (28) z IV/VI 1963r., s. 181; Hirsz Z. J., Lubelska prasa..., s. 354; figuruje na tablicy pamištkowej w miejscu egzekucji.

[408] APL, zbiór..., sygn. 40/582, s. 7; Styk S., Mordercy spod Borowa...; Hirsz Z. J., Lubelska prasa...,   

s. 354; figuruje na tablicy pamištkowej w miejscu egzekucji.

[409] APL, zbiór..., sygn. 40/582, s. 7; Styk S., Mordercy spod Borowa...; Hirsz Z. J., Lubelska prasa..., 

s. 354; figuruje na tablicy pamištkowej w miejscu egzekucji.

[410] APL, zbiór..., sygn. 40/582, s. 7; Styk S., Mordercy spod Borowa...; Hirsz Z. J., Lubelska prasa..., 

s. 354; figuruje na tablicy pamištkowej w miejscu egzekucji jako Sarafin.

[411] APL, zbiór..., sygn. 40/582, s. 7; Styk S., Mordercy spod Borowa...; Hirsz Z. J., Lubelska prasa..., 

s. 354; figuruje na tablicy pamištkowej w miejscu egzekucji jako Sarafin.

[412] APL, zbiór..., sygn. 40/582, s. 7; Gwardzista nr 27 z 15.09.1943r.; Chodakiewicz M.J., NSZ „Zšb” –

przeciw..., s. 120; Styk S., Mordercy spod Borowa...; Hirsz Z. J., Lubelska prasa..., s. 354; Księga partyzantów Lubelszczyzny, t. I, s. 27; Słownik biograficzny działaczy polskiego ruchu robotniczego, t. I, Warszawa 1978, s. 45; figuruje na tablicy pamištkowej w miejscu egzekucji. Wg relacji M.J. Chodakiewicza przy „Bohunie” znaleziono instrukcje oraz dokumenty o wybijaniu niepodlegosciowców.

[413] APL, zbiór..., sygn. 40/582, s. 7; Styk S., Mordercy spod Borowa...; Hirsz Z. J., Lubelska prasa..., s.

354; nie figuruje na tablicy pamištkowej w miejscu egzekucji.

[414] APL, zbiór..., sygn. 40/582, s. 7; jego danych nie znajdziemy w: Styk S., Mordercy spod Borowa...;

nie figuruje na tablicy pamištkowej w miejscu egzekucji.

[415] APL, zbiór..., sygn. 40/582, s. 7; zob. też: Styk S., Mordercy spod Borowa, w: Chłopskie Drogi nr 34

z 22.08.1993, s. 9, twierdzi on że Kolano pochodził Wólki Szczeckiej; figuruje na tablicy pamištkowej w miejscu egzekucji.

[416] APL, zbiór..., sygn. 40/582, s. 7; jego danych nie znajdziemy w: Styk S., Mordercy spod Borowa...;

Hirsz Z. J., Lubelska prasa..., s. 354; nie figuruje na tablicy pamištkowej w miejscu egzekucji.

[417] APL, zbiór..., sygn. 40/582, s. 7; Styk S., Mordercy spod Borowa...; Relacja Stanisława Szymuli z

dn. 18.07.2001r.; Hirsz Z. J., Lubelska prasa..., s. 354; figuruje na tablicy pamištkowej w miejscu egzekucji.

[418] APL, zbiór..., sygn. 40/582, s. 7; jego danych nie znajdziemy w: Styk S., Mordercy spod Borowa...;

Hirsz Z. J., Lubelska prasa..., s. 354; nie figuruje na tablicy pamištkowej w miejscu egzekucji.

[419] APL, zbiór..., sygn. 40/582, s. 7; ich danych nie znajdziemy w: Styk S., Mordercy spod Borowa...,

choć wspomina on o Rosjaninie, o czym poniżej; Księga partyzantów Lubelszczyzny, t. I, s. 35; nazwisko Astawiewa figuruje na tablicy pamištkowej w miejscu egzekucji.

[420] APL, zbiór..., sygn. 40/582, s. 7; figuruje na tablicy pamištkowej w miejscu egzekucji.

[421] Nazarewicz R., AL dylematy..., s. 172.

[422] Chodakiewicz M.J., NSZ „Zšb” – przeciw..., s. 358; Gronczewski E., Kalendarium walk GL i AL na

LubelszczyŸnie, Warszawa 1966, s. 52 – 53; nie figuruje na tablicy pamištkowej w miejscu egzekucji.

[423] Głos Kombatanta Armii Ludowej nr 6 (103) czerwiec 2002, s. 14. Wg autora St. Szota wszyscy oni

pochodzili z Zaklikowa. Niestety autor nie ustalił ich nazwisk.

[424] Jego dane jako osoby, która zginęła znajdziemy w: Styk S., Mordercy spod Borowa...; figuruje na

tablicy pamištkowej w miejscu egzekucji.

[425] Tak twierdzi m.in.: Styk S., Mordercy spod Borowa, w: Chłopskie Drogi nr 34 z 22.08.1993, s. 9;

por.: Wyderkowski J., Po wrzeœniu był lipiec, s. 196. Jego nazwisko znajduje się także na tablicy pamištkowej w miejscu rozstrzelania GL-owców.

[426] Gronczewski E., Wspomnienia gwardzisty z Lubelszczyzny, WPH VIII nr 2 (28) z IV/VI 1963r.,        

s. 181; Garas J.B., Oddziały GL i AL 1942 – 1945, s. 184; por.: Wyderkowski J., Po wrzeœniu był lipiec, s. 196.

[427] Głos Kombatanta Armii Ludowej nr 6 (103) czerwiec 2002, s. 14. Autor wymienia 4 jeńców

radzieckich pochodzšcych z oddziału „Jastrzębia”: „Rysiek”, „Kola”,, „Antoni” i „Szymon”. Również większoœć innych Ÿródeł i opracowań mówi nam o jednej osobie o pseudonimie „Kola”.

[428] Styk S., Mordercy spod Borowa, w: Chłopskie Drogi nr 34 z 22.08.1993, s. 9; Garas J.B., Oddziały

GL i AL 1942 – 1945, s. 184.

[429] Styk S., Mordercy spod Borowa, w: Chłopskie Drogi nr 34 z 22.08.1993, s. 9; Szymański T., Z pól

bitewnych Lubelszczyzny, Warszawa 1981, s. 125 (choć nie wspomina on o przyjeŸdzie Niemców); Tegoż, My ze spalonych wsi, s. 213.

[430] Styk S., Mordercy spod Borowa, w: Chłopskie Drogi nr 34 z 22.08.1993, s. 9.

[431] Relacja Stanisława Mazurka „Kołodziej” z dn. 22.07.2001r.

[432] Biuletyn Informacyjny nr 36 (191), 09.09.1943r.

[433] Komunikat Nr. 10, Biuletyn Informacyjny nr 35 (190), 02.09.1943r.

[434] AK w dokumentach, t. III, s. 215.

[435] Rzepecki J., Wspomnienia i przyczynki historyczne, Warszawa 1956, s. 261.

[436] AK w dokumentach, t. III, s. 179.

[437] Zob.: Alef – Bolkowiak G., Goršce dni, s. 124 – 125; PPR – kronika..., s. 105 – 106.

[438] Garas J.B., Oddziały GL i AL w obwodzie Lubelskim – rodowody, zarysy organizacji i działań, WPH

IV nr 2 (11) z IV/IX 1959r., s. 205.

[439] Umowy takie prawdopodobnie istniały np. w kieleckim, zob.: Jurewicz L., Zbrodnia czy..., s. 70.

[440] Takš opinię na podstawie rozmowy z Marianem Gołebiewskim „Irka”, „Ster”, podaje relacja              

M.J. Chodakiewicza. Twierdzi on również, że AK likwidujšc komunistów podszywała się pod NSZ. Podobne przykłady stwierdzono na KielecczyŸnie.

[441] Relacja M.J. Chodakiewicza.

[442] GL i AL na LubelszczyŸnie..., s. 93 – 94, zob. także: Jurewicz L., Zbrodnia czy..., s. 41.

[443] GL i AL na LubelszczyŸnie..., s. 94 – 95, zob. także: Jurewicz L., Zbrodnia czy..., s. 41.

[444] Raport Dowództwa Głównego Obwodu do Dowództwa Głównego GL o sytuacji w OK. nr IV i V, w:

GL i AL na LubelszczyŸnie (1942-1944), oprac. Z. Mańkowski, J. Naumiuk, t. I, Lublin 1960, s. 91- 95. por.: Hirsz Z. J., Z dziejów PPR, GL, AL w powiecie kraœnickim, s. 58.

[445] Gwardzista nr 27, 15.09.1943r; Tajne oblicze..., t. III, s. 233 – 235.

[446] Wasilewska W., Bratobójcy, Wolna Polska nr 28, 24.09.1943r., s. 3 (Moskwa), w: Broniewska J., Z

pamiętnika korespondenta wojennego, s. 248 – 251; zob. także Publicystyka ZPP, red. W. Poterański, Warszawa 1967, s. 159 – 162.

[447] Broniewska J., Z pamiętnika korespondenta wojennego, s. 251.

[448] Rozkaz w sprawie mordu w lesie borowskim, 10.09.1943r.,w: Jurewicz L., Zbrodnia czy..., s. 41,

zob. także Turlejska M., Rozkazy i odezwy Dowództwa Głównego GL 1942 – 1944,          s. 41.

[449] Rozkaz Dow. Gł. GL nr 14, paŸdziernik 1943r., w: Jurewicz L., Zbrodnia czy..., s. 69, zob. także:

Historia Polskiego Ruchu Robotniczego, t. II, s. 91 – 92; Turlejska M., Rozkazy            i odezwy Dowództwa Głównego GL 1942 – 1944, aneks. 

[450] Turlejska M., Rozkazy i odezwy Dowództwa Głównego GL 1942 – 1944, s. 41; Jurewicz L.,

Zbrodnia czy..., s. 122 – 123; zob. też aneks niniejszej pracy.

[451] Echa zbrodni w lesie Borowskim, w: Głos Warszawy nr 75 (84) z dn. 23.11.1943r., s. 2 – 3, cyt. za:

Publicystyka konspiracyjna PPR..., t. II, s. 460.

[452] Szczeroœć czy manewry, w: Trybuna Wolnoœci” nr 45, 05.12.1943r., s. 7 – 8, cyt. za: Publicystyka

konspiracyjna PPR..., t. II, s. 493 – 494.

[453] Wyjaœnienie tragedii Borowa, Trybuna Ludu”, 15.12.1943r., cyt. za: : Publicystyka

konspiracyjna PPR..., t. II, s. 514 – 515.

[454] Hirsz Z. J., Lubelska prasa konspiracyjna, Lublin 1968, s. 237.

[455] Ostatnie Wiadomoœci, R. I nr 5, 30.04.1944r., s. 1, w: Hirsz Z. J., Lubelska prasa konspiracyjna,         

s. 353 – 355.

[456] Hitlerowskie kumotry, w: Żołnierz Lubelszczyzny, nr 3/, 30.04.1944r.

[457] Kształtowanie się podstaw programowych Polskiej Partii Robotniczej w latach 1942-1945. Wybór

materiałów i dokumentów, Warszawa 1953, s. 11; O co walczymy, w: PPR – dokumenty programowe, s. 164.

[458] Hirsz Z. J., Lubelska prasa konspiracyjna, s. 421. Jest to fragment pisma ulotnego AL pt. „Odezwa

do obywateli Ziemi Lubelskiej!”, mówišcy o koniecznoœci zjednoczenia narodu. Odezwa wydana została w czerwcu 1944r.

[459] Wielka Polska nr 42, z dn. 27.10.1943r., w: Terej J. J., Rzeczywistoœć i polityka, Warszawa 1971,   

s. 324 – 325; Muszyński W.J., W walce..., s. 223.

[460] Szaniec nr 15 (106), z 04.12.1943 r., s. 1-5 (zob. aneks).

[461] Naród i Wojsko Nr 10 (20) z 20 grudnia 1943 r., s. 4 (zob. aneksy).

[462] Garas J.B., Oddziały GL i AL w obwodzie Lubelskim – rodowody, zarysy organizacji i działań, WPH

IV nr 2 (11) z IV/IX 1959r., s. 205.

[463] Garas J. B., Oddziały GL i AL 1942 – 1945, s. 184.

[464] Tamże, s. 184 – 185..

[465] Gronczewski E., Wspomnienia gwardzisty z Lubelszczyzny, WPH VIII nr 2 (28) z IV/VI 1963r.,       

s. 181.

[466] Gronczewski E., Wspomnienia „Przepiórki”, s. 64 – 65.

[467] Tegoż, Kalendarium walk GL i AL na LubelszczyŸnie, s. 52.

[468] Szymański T., Z pól bitewnych Lubelszczyzny, s. 126; Tegoż, My ze spalonych wsi, s. 204 – 213;

Tegoż, Œwitanie jutra, s. 13. Niestety na obecnym etapie badań, nie jesteœmy w stanie stwierdzić, czy naprawdę istniała taka osoba jak „gestapowiec August z Kraœnika”.

[469] Wyderkowski J., Po wrzeœniu był lipiec, s. 191 – 198.

[470] Czyżewski W., Więc zarepetuj broń, s. 180 – 181.

[471] Czyżewski W., Więc zarepetuj broń, s. 178.

[472] Moczar M., Lata walki, s. 75 – 76.

[473] Alef – Bolkowiak G., Goršce dni, s. 124 – 125.

[474] PPR – kronika..., s. 105 – 106.

[475] Polski ruch robotniczy w okresie wojny i okupacji hitlerowskiej, red. M. Malinowski, W. Poterański   

i inni..., Warszawa 1964, s. 300.

[476] Wieczorek M., AL. Powstanie..., s. 18.

[477] Olszewski E., PPR na LubelszczyŸnie 1942 – 1948, Lublin 1979, s. 87.

[478] Wspomnienia żołnierzy GL i AL, s. 226.

[479] Dla uczczenia pamięci bohaterów, w: Trybuna Ludu nr 217 z dn. 9.08.1963r., s. 5.

[480] W XX rocznicę mordu pod Borowem, w: Trybuna Ludu nr 218 z dn. 10.08.1963r., s. 4.

[481] Rocznica mordu borowskiego, w: Trybuna Ludu nr 221 z dn. 13.08.1963r., s. 3.

[482] Styk S., Pod Borowem, w: Za wolnoœć i lud nr 32 (1985), s. 6.

[483] Rzepecki J., Wspomnienia i przyczynki historyczne, Warszawa 1956, s. 257 – 261.

[484] Koprukowniak A., Uwagi o kształtowaniu się frontu narodowego na LubelszczyŸnie w okresie

okupacji, w: PPR, GL, AL na LubelszczyŸnie..., Lublin 1958, s. 76.

[485] Pawłowicz J., Z dziejów konspiracyjnej KRN, s. 37.

[486] Hirsz Z. J., Z dziejów PPR, GL, AL w powiecie kraœnickim, s. 58; tegoż, Ja syn ludu polskiego,

Lublin 1963, s. 49, 66, 95, 249, 382.

[487] Naumiuk J., Z dziejów GL i AL w powiecie kraœnickim, w: Z dziejów powiatu kraœnickiego, Lublin

1963, s. 252

[488] Terej J. J., Rzeczywistoœć i polityka, Warszawa 1971, s. 325.

[489] Nazarewicz R., Drogi do wyzwolenia, Warszawa 1979, s. 368.

[490] Kersten K., Narodziny systemu władzy. Polska 1943 – 1948, Poznań 1990, s. 28.

[491] Duraczyński E., Miedzy Londynem a Warszawš. Lipiec 1943 – 1944, Warszawa 1986, s. 124.

[492] Mańkowski Z., PPR na LubelszczyŸnie w okresie okupacji hitlerowskiej, w: PPR, GL, AL na

LubelszczyŸnie – materiały sesji…, s. 30.

[493] Komorowski K., Stosunki GL – AL z innymi organizacjami wojskowymi polskiego podziemia

antyhitlerowskiego, w: Myœl polityczna i czyn zbrojny GL i AL, s. 47.

[494] Tegoż, Polityka i walka..., s. 477.

[495] Pokojowa manifestacja w Borowie, w: Tygodnik Nadwiœlański nr 33 (380), s. 3.

[496] WoŸniak P., Zapluty karzeł reakcji, Warszawa 1984, s. 6.

[497] Jurewicz L., Zbrodnia czy..., Londyn 1980.

[498] ZSS, NSZ, s. 96 – 98.

[499] Por. Celiński J., Oddział partyzancki Stepa, Zeszyty do historii NSZ, z. III, Chicago 1964, s. 83 –

87.

[500] Kultura 1958, nr 3/125, s. 154 – 156.

[501] Marcinkowski W., Jeszcze o NSZ, w: Zeszyty historyczne, z. 36 (Paryż 1976), s. 193.

[502] Styk S., Mordercy spod Borowa, w: Chłopskie Drogi nr 34 z 22.08.1993, s. 9.

[503] Styk S., Mordercy spod Borowa, w: Chłopskie Drogi nr 34 z 22.08.1993, s. 9.

[504] Młynarski S., Tarnobrzeskie w walce o wolnoœć narodu i godne życie ludzi pracy, s. 29.

[505] Nazarewicz R., AL dylematy..., Warszawa 1998.

[506] Nazarewicz R., AL dylematy..., s. 172 – 173.

[507] Chodakiewicz M.J., NSZ „Zšb” – przeciw..., s. 234, 439.

[508] Trybuna z dn. 07.08.1998.

[509] Głos Kombatanta Armii Ludowej nr 9 (94) wrzesień 2001, s. 32.

[510] Głos Kombatanta Armii Ludowej nr 6 (103) czerwiec 2002, s. 22. Nie wiedzieć, czemu kombatanci 

GL – AL uœmiercili Władysława Skrzypka „Orzeł”, brata Stefana Skrzypka „Słowik”.

[511] Żochowski S., O NSZ, s. 130.

[512] Chodakiewicz M.J., Wypadek borowski, w: Ład nr 5/93 (dod. hist.) czerwiec 1993, s. I, IV.

[513] Chodakiewicz M.J., AS NSZ na LubelszczyŸnie, WPH r. XXXVIII nr 2 (144), s. 71 – 76.

[514] Chodakiewicz M.J., Niemanichejskie spojrzenie na NSZ: przypadek Leonarda Szczęsnego Zub-

Zdanowicza, w: NSZ. Materiały z sesji naukowej poœwięconej historii Narodowych Sił Zbrojnych –  Warszawa 25 paŸdziernika 1992 roku, red. P. Szucki, Warszawa 1994, s. 239 – 254.

[515] Gontarczyk P., Mord pod Borowem, czyli jak reakcyjne podziemie ršbało toporami bohaterów

lewicy, w: Życie 5-6.07.1997, s. 14 – 15.

[516] Kopacz B., Koguciarze, s. 15.

[517] Tajne oblicze..., t. III, s. 207 – 246.

[518] NSZ – dsp, red. L. Żebrowski, t. I – III.

[519] Muszyński W.J., W walce o Wielkš Polskę, Warszawa 2000, s. 223.

[520] A.K.Kunert, Polska Podziemna, Katyń i komuniœci, w: Gazeta Polska 28.05.1997, s. 18.

[521] Jaxa-Maderski J., Na dwa fronty, szkice z walk Brygady Œwiętokrzyskiej NSZ, s. 56 – 59.

[522] [Meresta Ludwik], Leonard Zub-Zdanowicz ps. "Zšb". Podpułkownik Narodowych Sił Zbrojnych,

b.m., b.r. [Lublin 1992].

[523] Stolarz T., Zbrodnie GL i AL popełnione w latach 1942 – 1944 w obwodzie Janów Lubelski –

Kraœnik, Wesoła 1992, maszynopis, s. 14 – 17.

[524] Borów, w: Encyklopedia Multimedialna PWN, Warszawa 1999.

[525] Protokół przesłuchania œwiadka – Gryta Henryk, Szczecin 09.02.1952r.

[526] Plan zabezpieczenia procesu, Lublin 01.10.1953r.

[527] Protokół przesłuchania podejrzanego – Cybulski Leon, Lublin 12.12.1951r., s. 5. Nawias kwadratowy uzupełnia, bšdŸ pokazuje braki w odpisie oryginału.